Izrael był gotów zestrzelić samolot linii Flydubai, aby zapobiec wykorzystaniu go do ataku na cel naziemny - przekazała amerykańska stacja CBS News.
W ubiegłym tygodniu drugi pilot maszyny zmierzającej do Izraela zaatakował kapitana, by przejąć stery i uderzyć samolotem w lotnisko Ben Guriona.
Po nadaniu przez załogę samolotu sygnału alarmowego izraelskie siły powietrzne próbowały skontaktować się z kokpitem, ale bez powodzenia. Poderwano myśliwce, a przestrzeń powietrzna Izraela została zamknięta. Strona izraelska zawróciła jednak te maszyny, gdy samolot skierował się w stronę Arabii Saudyjskiej, a Saudyjczycy poderwali własne myśliwce.
Kapitanowi samolotu udało się odeprzeć atak drugiego pilota. Mimo poważnych obrażeń kapitan odblokował drzwi do kokpitu, dzięki czemu izraelscy pasażerowie mogli obezwładnić porywacza, a maszyna bezpiecznie wylądować awaryjnie w Arabii Saudyjskiej.
Jeśli ustalono by, że samolot został porwany, a potencjalni porywacze zachowaliby ciszę radiową i nie wysunęli żadnych żądań, centrum operacyjne skonsultowałoby się z ministrem obrony i premierem. Protokół przewiduje zestrzelenie samolotu pasażerskiego zbliżającego się do Izraela, ale ostateczną decyzję w tej sprawie może podjąć tylko szef rządu - podkreśliła amerykańska stacja.
Źródła poinformowały CBS News, że zestrzelenie samolotu pasażerskiego byłoby uważane za lepsze niż śmierć setek osób, które zginęłyby, gdyby samolot pasażerski uderzył w budynki lub inny „wartościowy cel”.
Według źródeł cytowanych przez CBS Izrael ma od dawna procedurę postępowania w przypadku takich zamachów, wzorowanych na ataku Al-Kaidy na USA z 2001 roku.