Wtorek, 22 października 2019 r.   Imieniny: Halki, Filipa, Salomei
Autostrada A1, Nowa Wieś, zderzenie ciężarówki i osobówki. Droga zablokowana.
Autostrada A1, Nowa Wieś, zderzenie ciężarówki i osobówki. Droga zablokowana.
Autostrada A1, Nowa Wieś, zderzenie ciężarówki i osobówki. Droga zablokowana.
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Grupa VOX

Grupa VOX. Fot. materiały zespołu
Grupa VOX. Fot. materiały zespołu
Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce - zespół VOX
Witold Paszt, Jerzy Słota i Dariusz Tokarzewski. Niedawno ukazał się ich nowy teledysk do piosenki „Porwij mnie”.

„Piosenka jest bardzo energetyczna, na te szare dni, jakie w najbliższym czasie będą nas nawiedzały, jest znakomita, taneczna. I na otwarcie oka można sobie ją włączyć i od razu humor na cały dzień jest lepszy...”

Piątek, 18 października godz. 20:05
Niedawno pojawiła się wasza piosenka „Porwij mnie”.

VOX Witold Paszt: - Premierowo wystartowała i bardzo się cieszymy, że już mamy, nie wiem czy to dużo czy mało, ale po jednej dobie mamy 30 tys. odsłon na YouTubie. Piosenka jest bardzo energetyczna, na te szare dni, jakie w najbliższym czasie będą nas nawiedzały, jest znakomita, taneczna. I na otwarcie oka można sobie ją włączyć i od razu humor na cały dzień jest lepszy.
Grupa VOX. Fot. Materiały zespołu
Grupa VOX. Fot. Materiały zespołu
Jak po raz pierwszy ją usłyszałam w tej wersji, to stwierdziłam, że po pierwsze jest oldschoolowa, a po drugie jakbym ją skądś znała. I dopiero po przeczytaniu zapowiedzi wszystko było jasne, bo to nie jest nowa piosenka…

W. P. - No tak, nie jest nowa, odkrył ją nam na nowo pan, który jest z nami w kontakcie na Facebooku. Myśmy o tej piosence zapomnieli, a nagraliśmy ją w 1986 roku, w Czechosłowacji. To jest kompozycja naszego kolegi kompozytora, która wtedy wyszła pod anglojęzycznym tytułem „Rainy Day” i się okazało, że to jest idealny utwór na obecne czasy, na powrót, na podróż sentymentalną do lat 80.

Jerzy Słota: - Dokładnie. Tak się składa, że Vox ma dużo piosenek mało lansowanych w swoim repertuarze. Młodzi ludzie po prostu się dopytują o te starsze piosenki, a my z przyjemnością to robimy. Zresztą w języku polskim, żeby ich zadowolić. Można przerobić, dopisać polski tekst i na nowo je wylansować.

Dariusz Tokarzewski: - Wrócę do piosenki „Porwij mnie”, która teraz się ukazała. Jakby nieświadomie ulegliśmy czasom, gdzie jest powrót z muzyki lat 80., do dobrych tekstów, do dobrych piosenek, no i do tańca… Wczoraj udzieliliśmy wywiadu i zapytałem dziennikarza z czym się kojarzy początek teledysku, gdzie jest piękna lustrzana kula, a on: „Oczywiście z filmem + Gorączka sobotniej nocy+”. Moi znajomi do mnie mówią, że to świetny dynamiczny teledysk, który kojarzy się z tamtymi czasami.

W. P.: - Zauważyliśmy na koncertach, że przychodzą do nas młodzi ludzie i mówią „Słuchamy waszych winyli za sprawą rodziców, którzy gdzieś tam je kolekcjonują, mamy wasze kasety i zaczynamy tej muzyki słuchać”. Prywatnie chciałbym zadedykować tę piosenkę dzisiaj Tomkowi Gollobowi w Bydgoszczy.

J. S.: - Przyłączamy się, Tomek dedykujemy Ci najnowszą piosenkę „Porwij mnie”. Na dobry humor i na zdrowie, jesteśmy z Tobą!

A dlaczego nie przetłumaczyliście tekstu, nie zrobiliście z tego „deszczowego dnia”, a napisaliście nową historię?

W. P.: - Nie chcieliśmy smutnego tekstu, chcieliśmy wesoły, radosny, taneczny kawałek na każdą porę roku. W zasadzie on taki jest. Tekst do tej piosenki napisała moja córka, na co dzień nasza managerka, i jej partner Marek Serdiukow, który jest reżyserem teledysku do tej piosenki. Chciałbym jeszcze podziękować całej ekipie filmowej, bo nie wiem czy wiesz, bo to jest bardzo ciekawe... Ten teledysk był kręcony dla nas w niecodziennych warunkach, bo scenografia była budowana przez 4 dni, ekipa była nie telewizyjna tylko filmowa i charakter pracy jaki zobaczyliśmy, jak pracują ekipy filmowe, był dla nas ogromnym zaskoczeniem - pozytywnym zaskoczeniem.

J. S.: - Wszystko zaplanowane było perfekcyjnie. Ania Głogowska z Bartkiem Domańskim ustawili nam choreografię, dlatego zrobiliśmy sobie taką podróż sentymentalną, bo przypomnieliśmy sobie jak pracowaliśmy w 80. latach w sali na Woronicza , gdzie ćwiczyliśmy choreografię, stepowanie.

W. P.; - To ja za Jurkiem powiem, bo to jego „ZAiKS”, że o wiele łatwiej nam było w 80. latach, bo mieliśmy wtedy we trzech w sumie 90 lat, teraz mamy we trzech 180. Powiedzmy, że to ciężkie ćwiczenie w latach osiemdziesiątych ominęło Darka Tokarzewskiego.

D. T.: - Szczerze? Ja bardzo nie lubię tańczyć, za to bardzo lubię grać w tenisa. Koledzy musieli mnie przełamać psychicznie, żeby się odważył i kiedy zaczęliśmy śpiewać, a ja już byłem po nagraniu, to nie wiedziałem, że mnie czeka jeszcze praca nad choreografią. Muszę powiedzieć Państwu, że na początku moja praca polegała na tym, żeby nie zepsuć czegoś kolegom i to był priorytet.


Ale warto było.

W. P.: - Oczywiście że warto. Przez 10 lat pracowaliśmy w zasadzie najlepszą orkiestrą - Gustawa Broma w Czechosłowacji. Zagraliśmy tam mnóstwo koncertów i Darek, jak przyszedł do zespołu, określany był przez naszych muzyków od Gustawa Broma „mlady cyca”.

D. T.: - Gustaw tak mnie ochrzcił i już nie miałem swojego imienia.

J. S.: - To były fajne czasy. Występowaliśmy z gwiazdami: Heleną Vondrackovą, Haną Zagorovą i mieliśmy taki status, że jak było 35-lecie orkiestry, to Gustaw powiedział do Karela Gotta, który był również gościem tego koncertu: „Karol u mnie gwiazdą jest zespół Vox, a ty będziesz występować przed tym zespołem”.

Co się takiego wydarzyło, że musieliśmy czekać 5 lat, żebyście powrócili z nową - starą piosenką? Przecież jesteście cały czas w świetnej formie.

W. P.: - Jesteśmy, a co się stało? Niewiele się stało. Nie idziemy na ilość, idziemy na jakość. W związku z tym nie spieszymy się. Chcemy na wiosnę pokazać nową płytę i też bardzo pieczołowicie ją przygotować, tak żeby te utwory miały ze sobą jakąś wysoką jakość. Poszukujemy dobrych tekściarzy, bo dzisiaj z tekstami naprawdę dobrymi nie jest najlepiej.

D. T.: - Nawiążę do tego, co tak zaczepnie sympatycznie powiedziałaś - 5 lat ciszy i nagle po 5 latach objawienie. Nie ma ciszy, media idą swoją drogą i nie zauważają, że my cały czas koncertujemy.

W. P.: - Generalnie to jest taka taktyka, jak w maratonie z zegarkiem musi się rozłożyć siły i wydaje nam się, że te siły rozłożyliśmy, dzięki temu istniejemy ponad 40 lat.