duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Beata Bilińska

Beata Bilińska. Fot. Ireneusz Sanger

Pianista jazzowy i kompozytor, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich muzyków Pianistka, pedagog, profesor Akademii Muzycznej w Katowicach, laureatka 2. nagrody I Międzynarodowego Konkursu Młodych Pianistów "Arthur Rubinstein in memoriam" w Bydgoszczy - w tym roku jurorka tego konkursu.

"Wspominam słowa Grzegorza Turnaua, który twierdzi, że sztukę trzeba opakowywać w ładne pudełeczko. Chociaż muzyk ma inne cele niż skupianie się na swoim wizerunku. Moje życie się skupia wokół pedagogiki i koncertowania. Nie mam wielu uczniów, za to mam bardzo zdolnych..."

W środę, 22 listopada 2017 – o godz. 18.10

Katowice są w Pani sercu?
- Już od wielu lat. Kiedy ukończyłam szkołę podstawową pojechałam z moją profesorką od fortepianu, panią Celestyną Koziak do Akademii Muzycznej w Katowicach, na lekcję do profesora Andrzeja Jasińskiego, aby zorientować się czy jest w ogóle sens rozwijać się w tym kierunku. I od tego czasu rozpoczęła się bliższa współpraca z profesorem. Jako 14-letnia panna zaczęłam jeździć z panią profesor do profesora Jasińskiego raz w miesiącu na lekcje.

Beata Bilińska. Fot. bilinska.pl

Beata Bilińska. Fot. bilinska.pl
Jaka była więź z profesorem Jasińskim?
- Profesor mnie traktował jak swoją córkę i karcił mnie jak trzeba było. Trochę byłam traktowana jak chłopak, jak student, któremu raz na jakiś czas należy się ochrzan. . Pamiętam, że raz Pan profesor się na mnie wydarł, pomimo tego, że jest to cudowna spokojna osoba. Jednak z perspektywy lat mogę stwierdzić, że te relacje były wyjątkowe. Czułam się wyróżniona, bo byłam traktowana jak rodzina. Do dziś dzwonię regularnie do profesora, żeby spytać się jak się czuje. Profesor w wieku 81 lat jeździ po świecie na konkursy, kursy czy festiwale. Niekiedy mam możliwość obserwowania jego lekcji i stwierdzam, że nadal ma więcej energii niż wszyscy jego studenci razem wzięci. Nie wiem jak on to robi, jemu ta praca daje siłę. Wtedy profesor zapomina, że musi iść na obiad, wypić herbatę, czy zjeść kanapkę, po prostu zatraca się w swojej pracy pedagogicznej.

Czy profesor jest dla Pani wzorem?
- Profesor oprócz tego, że jest świetnym pedagogiem, to jest też wybitnym pianistą. Ma w swojej technice coś takiego, że jego dźwięki się perlą. Zawsze był dla mnie ideałem pedagoga, pianisty i człowieka.

Beata Bilińska. Fot. bilinska.pl

Wiele lat minęło kiedy odnosiła Pani sukcesy na naszym konkursie. Który był ten moment przełomowy w Pani karierze?
- No właśnie chyba ten… Czasy były zupełnie inne. Dziś tych konkursów jest bardzo dużo. Ja wówczas już miałam na swoim koncie jakieś wygrane na konkursach, ale o takiej randze był to mój pierwszy konkurs. Po drugiej nagrodzie trochę odmieniło się moje życie, to była taka trampolinka do dalszej pracy i działalności koncertowej. Miałam wtedy 21 lat i jako najlepsza Polka miałam okazję zagrać w Lincoln Center w Nowym Jorku w sali Bruno Waltera. Miałam bardzo ciekawe inne propozycje koncertowe, a to dla młodego instrumentalisty jest bardzo ważne.

Dla mnie Pani odmieniła podejście do muzyki klasycznej. Pani płyty chociażby z Patrycją Piekutowską, nie dość, że są świetnie wykonane to i były świetnie wydane z pięknymi zdjęciami na okładkach.
- Wspominam słowa Grzegorza Turnaua, który twierdzi, że sztukę trzeba opakowywać w ładne pudełeczko. Chociaż muzyk ma inne cele niż skupianie się na swoim wizerunku, czy jak ma to wyglądać od strony marketingowej. Mam swoją agentkę, bez której zupełnie nie funkcjonowałabym na rynku. Zupełnie nie mam predyspozycji do tego, aby siebie i swój produkt sprzedać. Moje życie się skupia wokół pedagogiki i koncertowania. Nie mam wielu uczniów, za to mam bardzo zdolnych.

A gdyby miała Pani na szali położyć granie solo i kameralistykę, to co by Pani wybrała?
- Mam w sercu to co powiedziała kiedyś Martha Argherich . Najbardziej lubię z kimś współpracować. Solowe recitale niosą ze sobą wielką trudność. Zazwyczaj są to koncerty, które trwają około 80-90 minut. I tak jak Martha powiedziała, że patrzy w lewo nikogo nie ma, patrzy w prawo nikogo nie ma, a ona jest sama jedna przy fortepianie. Ona w ogóle nie gra recitali, ja niekiedy gram, ale gdybym miała wybierać to wybrałabym współpracę z jakimś zespołem. Uwielbiam pracę z orkiestrą, czuję się jak ryba w wodzie w koncertach fortepianowych i uwielbiam kameralistykę, która mi daje ogromną dawkę pozytywnej energii i radości. Po koncercie można iść z partnerem i celebrować, a po recitalu wracam do hotelu i jestem sama.

Beata Bilińska. Fot. Ireneusz Sanger

Beata Bilińska. Fot. Ireneusz Sanger
A jak Pani godzi życie pedagogiczne, koncertowe i do tego dom?
- No właśnie, jest bardzo ciężko. Moje dziecko, które ma 11 lat potrzebuje mnie w domu. Moja córka jest skrzypaczką uczy się w szkole w Krakowie, a ja mieszkam w Katowicach i Krakowie. W Katowicach mam pracę i jak tylko skończę lekcje to zaraz wracam do Krakowa.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę