Wtorek, 22 października 2019 r.   Imieniny: Halki, Filipa, Salomei
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Łukasz Schreiber [wideo]

Łukasz Schreiber. Fot. Archiwum
Łukasz Schreiber. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Łukasz Schreiber
Gościem Rozmowy dnia był minister Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w kancelarii premiera, równocześnie wybrany posłem kolejnej kadencji, a rozmawialiśmy między innymi o sytuacji w Parlamencie, a szczególnie w Senacie po wyborach.

Michał Jędryka: Zaczyna się druga kadencja rządów PiS, która jest, jeśli chodzi o układ sejmowy, w zasadzie powtórzeniem pierwszej. Styl rządzenia, filozofia rządzenia będzie też taka sama?

Łukasz Schreiber: Filozofia będzie bardzo podobna. Jeżeli coś można zrobić lepiej, postaram się to coś poprawić, zawsze jest coś do zrobienia. Jeżeli chodzi o sposób rządzenia to tez myślę, że podobny, chociaż sytuacja w Senacie nieco to koryguje.

Sytuacja w Senacie jest taka, że w tej chwili nikt nie ma większości. Niedawno Jarosław Gowin mówił, że może dojść do takiej sytuacji, że będzie pat, że będzie problem z wyborem marszałka. Co wtedy?

PiS wygrało wybory do Senatu. Mamy 48 senatorów, KO ma 43 senatorów, niepisanym prawem, ale dobrym zwyczajem jest to, że zwycięskie ugrupowanie wskazuje swojego kandydata na marszałka. Wydaje się, że to powinno być zachowane.

Jak pan postrzega to jak opozycja przedstawia ewentualne próby dogadania się PiS z senatorami niezależnymi czy z senatorami PSL, przedstawiane jest to jako próba korupcji politycznej...

Senatorowie niezależni - nie lubię tego sformułowania, raczej niezrzeszeni, jest ich kilku, startowali z własnych komitetów wyborczych, więc wydaje się, że powinni wesprzeć kandydata największego klubu. Na głosie pana Gawłowskiego nam niespecjalnie zależy, zresztą to jest przykład oczywistego oszustwa wyborczego. Platforma tak to przedstawia: były wybory, każdy idzie pod swoim komitetem do Sejmu, a do Senatu jest jakieś porozumienie, teraz w ramach tego porozumienia, ktoś jest zobowiązany wybierać marszałka, co więcej kandydaci niezrzeszeni, którzy, tak jak pan Gawłowski z zarzutami kandydowali, jak rozumiem, ze wstydu nie chciano ich pod szyldem PO, teraz się okazuje, że się ich liczy po stronie PO, to pokazuje z czym mieliśmy do czynienie w tych wyborach. My mogliśmy mieć samodzielną większość w Senacie, gdybyśmy wystawili osoby dość skompromitowane, jak senator Bąkowski, on by wygrał te wybory, a tak nam zabrał mandat, bo wystartował przeciwko w okręgu w którym PiS zwyciężało. Tym się różnimy od naszych konkurentów. Podobna sytuacja z senatorem Kogutem, tam był kontrkandydat z PiS, a cała opozycja w ogóle nikogo nie wystawiła, po to by on miał szansę wygrać, ale przegrał. (...).







Andrzej Kobiak

Andrzej Kobiak. Fot. Ireneusz Sanger
Andrzej Kobiak. Fot. Ireneusz Sanger
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Andrzej Kobiak
O roli Senatu w nowej kadencji. Kto powinien zostać marszałkiem tej izby oraz czy - tak jak chce opozycja - wzrośnie rola Senatu, w sytuacji gdy Prawo i Sprawiedliwość utraciło w nim większość. Gościem Rozmowy Dnia był senator PO Andrzej Kobiak.

Marcin Kupczyk: Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 48 miejsc w Senacie, Koalicja Obywatelska - 43 miejsca, PSL - 3, SLD - 2. Jest także czworo niezależnych senatorów. W kuluarach mówi się, że wśród tych czworga niezależnych senatorów, troje raczej chyli się ku opozycji, jedna pani senator raczej sprzyjać będzie Prawu i Sprawiedliwości. Mówię to po to, aby Słuchacze zorientowali się jaki jest rozkład miejsc w nowym Senacie. Prawo i Sprawiedliwość może liczyć maksymalnie na 49 szabel, a opozycja na 51. Co Pańskim zdaniem oznacza taki układ, co z niego może wyniknąć?

Andrzej Kobiak: Jeżeli opozycja ma większość, to będzie mogła przedstawić swoją kandydaturę na marszałka Senatu i go przegłosować. Mając większość można również całe prezydium Senatu ułożyć większościowo po jednej stronie, przewodniczących komisji, ale później w działaniu samego Senatu można wspierać i promować szybciej te ustawy, które w naszym przekonaniu są pilne i ważne, a te, które są nieistotne można nieco spowolnić.

Czy będzie teraz więcej czasu do namysłu w stanowieniu dobrego prawa - jak mówią jedni czy blokowanie, obstrukcja i „robienie na złość” rządzącej partii?

Kluczową osobą będzie tu postać marszałka Senatu. Jeżeli byłby to nasz kandydat, to myślę, że będzie więcej demokracji i więcej rozsądku i zadumy. Nie chodzi o to, żeby dobre ustawy blokować i nie pozwalać im zacząć działać. Takiego pomysłu i takiego myślenia w żadnym wypadku u nas nie ma, natomiast żeby rzeczywiście ustawa była dobra, żeby nie było bubli prawnych, to musi być odpowiedni czas na przemyślenie i przygotowanie tej ustawy. Nie może być tak jak dotąd, że senatorowie mają 2 godziny na zapoznanie się z ustawą, która ma 400 stron. Wiadomo, że taka ustawa jest nieprzemyślana i są w niej różne błędy, dlatego myślę, że prawo będzie stanowione z większą starannością, z większą uwagą, a więc będzie mniej błędów. Co mam nadzieję zaskutkuje tym, że nie będzie siódmy raz ustawy o zmianie ustawy, tylko że te ustawy będą rzadziej zmieniane, a więc tak naprawdę będzie więcej czasu na zastanawianie się nad nowymi ustawami.

Słychać już zewsząd głosy, że teraz wzrośnie rola Senatu. Jak się łatwo domyślić są to głosy ze strony opozycji, że teraz Senat stanie się czym jest ważniejszym, jakby wszystkie reflektory na Senat, bo opozycja tam ma przewagę. Co Pan o tym sądzi?

Nie, rola Sejmu i Senatu jest określona w Konstytucji. Tutaj nic się nie zmieni. Można tylko rzeczywiście trochę lepiej w Senacie pracować. Można nie być maszynką do głosowania, tak jak było dotąd, że dyskusja dyskusją, a później przyjeżdżał ktoś z Nowogrodzkiej i wszyscy senatorowie większości parlamentarnej głosowali jak trzeba, niezależnie od tego, co mówili w dyskusji, a teraz pewnie będzie rzeczywiście to jakaś forma przemyśleń senatorów i nikt nie będzie im nakazywał jak mają głosować. Będą głosowali, przynajmniej w większości - tak myślę, zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniem.

Na początku powiedział Pan o tym, że ten układ sił, jaki mamy w nowym Senacie oznacza, że to opozycja będzie wyznaczać kandydata na marszałka Senatu. Tymczasem pozwoli Pan, że zacytuję: „Zgodnie z dobrymi zasadami marszałka Senatu powinno wskazywać zwycięskie ugrupowanie, czyli Prawo i Sprawiedliwość”. Tak powiedział poseł z naszego regionu Łukasz Schreiber.

Oczywiście, że może wskazać, tylko przegłosować musi większość. W związku z tym byłoby nieracjonalne zgłaszanie kogoś, kto nie uzyska większości. Byłaby to strata czasu. Zresztą nie wiadomo czy nie powstanie duży klub, który będzie reprezentował całą opozycję. Wtedy byśmy mieli klub zdecydowanie silniejszy, ale myślę że rozsądne jest jednak zaproponować takiego kandydata na marszałka, którego poprze większość.

Krótko po ogłoszeniu wyników do Senatu ukazał się apel prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński powiedział tak: „W Senacie, w którym Prawo i Sprawiedliwość nie zdobyło większości jest teraz pole do kompromisu i do jakiejś współpracy, przynajmniej ograniczonej. Zobaczymy czy nam się to uda”.

Szkoda, że tego kompromisu nie było przez 4 lata, bo zawsze prawo musi być stanowione na drodze kompromisu. A teraz myślę, że tak, że nie ma wyjścia. Są ustawy, które są konieczne, muszą być przyjmowane w formie jakieś zgody, uzgodnień i ten kompromis jest i potrzebny i oczekiwany. Myślę, że tak się stanie.

Zdaniem Bogdana Borusewicza Prawo i Sprawiedliwość straciło moralną i polityczną legitymację do rządzenia w związku z tym zwrócił się do polityków ugrupowania, aby zrezygnowali z obecnego posiedzenia Senatu. Bogdan Borusewicz mówił, że „zmieniła się zupełnie sytuacja w Senacie, PiS straciło większość, a także moralną i polityczną legitymację do stanowienia o tym, co się dzieje w Senacie”. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat, bo wiemy, że obrady Senatu rozpoczęły się w czwartek.

Tak, i było głosowanie w tej sprawie. Ja na to patrzę trochę inaczej. Otóż zgodnie z zasadami stanowienia prawa Senat rozpatrując ustawę może przyjąć trzy warianty. Może przyjąć ustawę, może ją odrzucić, może zgłosić poprawki. W sytuacji, kiedy nie działa już Sejm, bo ostatnie posiedzenie Sejmu się zakończyło, właściwie Senat może zrobić tylko jedną rzecz, to znaczy przyjąć ustawę bez poprawek. Bo gdyby Senat zgłosił poprawki, to już Sejm nie mógłby się odnieść do tych poprawek. W związku z tym takie ograniczenie roli Senatu, że musi przyjąć bez poprawek ustawę zakrawa na kpinę. To znaczy, że koniec z demokracją, że Senat jest niepotrzebny, jeżeli nie może wnieść poprawek. Dlatego to posiedzenie nie ma większego sensu. No ale zgodnie z systemem, zgodnie z regulaminem Senatu może się odbyć i większość na razie w Senacie tak zdecydowała, ale rozumiem wypowiedzi polityków opozycji, którzy zwracają na to uwagę, że to posiedzenie Senatu nie może wnieść żadnych sensownych rozwiązań, żadnych sensownych poprawek.

Panie senatorze jeszcze jeden temat. Chyba wszyscy mamy nadzieję na to, że będzie stanowione dobre prawo, pewnie tego oczekiwalibyśmy od obu izb, tymczasem na przykład Stanisław Gawłowski czy Krzysztof Kwiatkowski zostali właśnie senatorami i będzie ich chronił immunitet, a ciążą na nich zarzuty. Gawłowski jest oskarżony w aferze melioracyjnej i oraz o pranie brudnych pieniędzy. Już był w areszcie, opuścił go za pół miliona złotych kaucji. Jest mowa o nieprawidłowościach przy inwestycjach realizowanych przez Zarząd Melioracji w Szczecinie. Oskarża się go o przyjęcie łapówek w wysokości 700 tys. zł, a Krzysztof Kwiatkowski, były prezes NIK, ma oskarżenia o ustawienie konkursów w Najwyższej Izbie Kontroli. Od sierpnia 2018 roku trwa proces w tej sprawie. Obaj ci politycy właśnie są nowymi senatorami. Czy tu możemy mieć nadzieję na dobre stanowienie prawa, skoro takie osoby dostają się do Senatu?

Chciałbym zwrócić uwagę, że dopóki nie ma wyroku, to nie możemy powiedzieć, że te osoby są tych przestępstw winne. Na razie jest tylko podejrzenie, a i tak weryfikowali to wyborcy i uzyskali mandat w drodze demokratycznych wyborów. W związku z tym w tych okręgach, gdzie większość wyborców uznała, że mogą pracować w Senacie i mogą stanowić prawo, trudno odmówić wyborcom tej możliwości, chociaż rzeczywiście chciałoby się pewnie, żeby do izb parlamentu trafiały osoby o nieposzlakowanej przeszłości.

Czyli jakieś kulawe nieco mamy to prawo zatem...

Myślę, że być może zbyt często stawiamy oskarżenia, a później okazuje się, że tak naprawdę one się nie potwierdzają. Proszę zwrócić uwagę ilu innych polityków opozycji było oskarżanych o różne rzeczy, między innymi i premier Donald Tusk, i później okazało się, że jednak te zarzuty są bezpodstawne.

Teraz polityka ogólnokrajowa. Dwie nowe siły pojawiły się w Sejmie 2, bardzo odmienne od siebie wizje kraju będziemy mieli w tej kadencji izby niższej, czy lewica i prawica. Mam na myśli Konfederację i Sojusz Lewicy Demokratycznej. 49 mandatów dla lewicy 11 dla Konfederacji. Czy taki nowy układ w Sejmie może spowodować jakieś zmiany, lepszą bądź gorszą legislację?

Na pewno ważne jest, żeby w parlamencie były reprezentowane wszystkie siły polityczne. W każdym parlamencie w Europie jest i lewica i prawica i w tym nie widzę nic złego. Jest tylko kwestia jak się lewica i prawica będzie zachowywała - czy racjonalnie, propaństwowo czy też będą głosili jakieś skrajne tezy, które trudno przyjąć w rozsądnym europejskim państwie. Mam nadzieję, że wszyscy będą zachowywali się w ten sposób, aby rzeczywiście prawo stanowione w parlamencie było jak najlepsze dla Polaków i dla Polski. Nie dziwi mnie to, że jest i lewica i prawica w parlamencie.

Czy czarne chmury zawisły nad przyszłością Grzegorza Schetyny jako szefa ugrupowania?

Myślę, że ciała kolegialne w Platformie Obywatelskiej będą się nad tym zastanawiały, bo rzeczywiście wynik nie jest imponujący. Tylko na ile było spowodowane źle prowadzoną kampanią czy innym powodami, a na ile było to skutkiem obiektywnej sytuacji i nikt inny na miejscu przewodniczącego lepszego wyniku by nie uzyskał. W związku z tym sądzę, że trzeba na spokojnie przeanalizować te wszystkie uwarunkowania. Poza tym zbliżają się wewnętrzne wybory w Platformie, gdzie większość członków Platformy będzie mogła się wypowiedzieć czy widzi dalej Grzegorza Schetynę na stanowisku lidera czy też uzna, że należy zmienić szefa partii.

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski./fot. Archiwum
Marcin Sypniewski./fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy dnia był Marcin Sypniewski, lider Konfederacji w okręgu bydgoskim. 11 mandatów Konfederacji to sukces czy porażka? W jakich sprawach Konfederacja może głosować w Sejmie, tak jak PiS, a w jakich tak jak reszta opozycji? To niektóre zagadnienia, o które pytaliśmy naszego rozmówcę.

Michał Jędryka: O włos byłby pan posłem! Wczoraj nasz felietonista, profesor Janusz Sytnik-Czetwertyński, sformułował taką tezę, że wybory, które się odbyły w niedzielę w Polsce, mają taką dziwną cechę, że właściwie wszyscy są z nich niezadowoleni. Ma rację, czy nie?

Przede wszystkim, dziękuję ponad 32 tysiącom osób, które w okręgu bydgoskim zagłosowały na listy Konfederacji, w tym blisko 18 tysiącom osób, które zagłosowały na mnie. Z tego wyniku bardzo się cieszę. Liczba głosów jest bardzo duża, wynik piękny, szkoda, że trochę zabrakło do mandatu. Ogólnie jesteśmy zadowoleni, dlatego że udało się, pierwszy raz w historii istnienia naszego środowiska, wprowadzić grupę posłów do Sejmu jako Konfederacja, udało nam się pokonać barierę 5 procent, pokonać barierę „zmarnowanego głosu”, którym zawsze straszono naszych wyborców. Metoda przeliczania mandatów dała nam ich tylko 11, więc to zadowolenie nie jest pełne. Natomiast, faktycznie, patrząc na te wszystkie pozostałe siły polityczne, to z wyników ani nie może być zadowolone PiS, dlatego że w zasadzie jedynie obroniło liczbę posłów w Sejmie i stracił Senat, druga partia także poniosła porażkę. Lewica miała dosyć dobry wynik...

A o co chodziło z tymi dwoma kołami poselskimi. Był taki pomysł, by powołać dwa koła Konfederacji...

Ostatecznie koło będzie jedno. Na początku rzeczywiście padały takie pomysły z ust Janusza Korwin-Mikkego, natomiast koło będzie jedno, wszyscy posłowie będą występować jako jedność...

Pojawiło się także żądanie unieważnienia wyborów ze strony Konfederacji. To jest taki PR, żeby zwrócić na siebie uwagę, czy rzeczywiście były jakieś daleko idące nieprawidłowości?

Nieprawidłowość była, i to bardzo duża, dlatego że my wygraliśmy z TVP, z Wiadomościami, trzy sprawy sądowe w trakcie kampanii wyborczej. W przypadku dwóch spraw Wiadomości opublikowały sprostowanie, natomiast w piątek przed wyborami albo w sobotę, w czasie ciszy wyborczej, Wiadomości miały na początku również przeprosić nas za podawanie nieprawdziwych informacji oraz pokazać 5 wyników sondaży, w których przekraczamy 5 procent głosów. W ten sposób Wiadomości miały unieważnić to swoje wcześniejsze twierdzenie, że nie mamy żadnych szans na wejściu do Sejmu, co, jak się okazało, było całkowitą nieprawdą. Wiadomości tego nie zrobiły, nie wykonały prawomocnego wyroku sądu, i być może jest to podstawa do unieważnienia wyborów, a na pewno do wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które tego nie zrobiły.

Myśli pan, że to mogło mieć wpływ na wynik?

Oczywiście. Jest pewna grupa osób, która głosuje w sposób skalkulowany, która nie chce tracić głosu. Dlatego, jeżeli przez pewien czas były podawane informację, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu, jeżeli również socjologowie w Wiadomościach wypowiadali się, że głos na Konfederację, jest to głos stracony, no to wówczas faktycznie sprostowanie tej informacji mogło mieć duży wpływ na wynik. Jeszcze w piątek przed wyborami, redaktor Sakiewicz swojej „gadzinówce” wzywał nas do wycofania się i stwierdził, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu...(...)


Zbigniew Girzyński [wideo]

Zbigniew Girzyński. Fot. Archiwum
Zbigniew Girzyński. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Zbigniew Girzyński
Gościem Rozmowy dnia był poseł elekt Zbigniew Girzyński. Rozmawialiśmy o planach i perspektywach na najbliższą kadencję, a także o polityce historycznej Polski.

Michał Jędryka: Gratuluję powrotu do Parlamentu, jakie plany i zamierzenia?

Zbigniew Girzyński: Dziękuję. Przede wszystkim chciałem skupić się na tych obszarach, które są mi bliskie i na których dobrze się znam czyli nauka i szkolnictwo wyższe, z drugiej strony to obszar sportu i turystyki, gdyż zwłaszcza turystyka to jest niedoceniana, ale bardzo obiecująca część naszej gospodarki, budująca coraz więcej dochodu narodowego. Jesteśmy coraz bardziej zasobni, coraz chętniej wyjeżdżamy, Polska i nasz region ma wiele ciekawych ofert. Mam nadzieję, że będzie okazja wprowadzić mechanizmy, które będą z ważnej części naszego dziedzictwa narodowego czyniły atrakcyjną część gospodarki. (...).

Jak pan ocenia wpływ wydarzeń historycznych na społeczeństwo. Z jednej strony zachłystujemy się pragmatyzmem, a z drugiej renesans zainteresowania historią.

Uczestnicząc wczoraj w posiedzeniu Rady Dyscypliny Historii na UMK dowiedziałem się o ostatecznych wynikach rekrutacji na ten rok akademicki, na historię, ona jest od wielu lat rekordowa, to pokazuje, że wracamy do pewnych klasycznych schematów kształcenia, one są potrzebne. Wraca normalny poziom zainteresowania określonymi kierunkami kształcenia. Był okres, że wydawało się młodym ludziom wchodzącym w dorosłe życie, że to są rzeczy nieistotne, nie będące elementem, który może zbudować przyszłość. Dziś gdy rozmawia się z młodymi ludźmi, gdy pytam pro-seminarzystów, co ich skłoniło do tego, żeby wybrać historię, to podkreślają, że się nią pasjonują oraz podkreślają, że historia jest ważnym elementem tworzącym naszą tożsamość, poza tym, chcą sami być nauczycielami historii, bo uważają, że to jest ważna misja społeczna i ciekawe zajęcie. (...).

Trudno nie wspomnieć o tym, że rozmawiamy 41 lat po dniu wyboru Karola Wojtyły na papieża. Czy ta postać w przyszłej polskiej polityce historycznej, w kształtowaniu świadomości będzie miała znaczenie?

Zdecydowanie tak. To jest z całą pewnością najwybitniejszy Polak, który pojawił się na kartach naszej historii. Odegrał także istotną rolę w procesie demontażu porządku światowego, który wytworzył się po II wojnie światowej, w wyniku tzw. zimnej wojny. Rola Jana Pawła II, jego misja społeczna, zdolność porozumiewania się z wybitnymi postaciami ówczesnej polityki, jak Ronald Reagan, jak Margaret Thatcher, którzy nie byli katolikami, ale byli osobami o sercach otwartych na wolność, na propagowanie wartości demokratycznych, to wszystko spowodowało, że ten system komunistyczny, który prędzej czy później, byłby skazany na upadek, jednak pogrążył się w takim kryzysie, z którego, na oczach naszego świętego Jana Pawła II, Polska i inne kraje wyzwoliły się.




Radosław Sajna [wideo]

Prof. Radosław Sajna./fot. PR Radio PiK
Prof. Radosław Sajna./fot. PR Radio PiK
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sajna
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Radosław Sajna - politolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. O wynikach wyborów ze szczególną uwagą na uwarunkowania lokalne i regionalne.

Michał Jędryka: Nieuzyskanie większości w Senacie może w jakiś sposób przeszkadzać Prawu i Sprawiedliwość w realizacji programu? Czy sądzi pan, że plany na 100 dni, które były nakreślone w kampanii wyborczej uda się rzeczywiście w 100 dni przeprowadzić?

Radosław Sajna: Ciekawy jestem właśnie jak te gry polityczne będą wyglądać. Ten Senat rzeczywiście dał opozycji możliwość blokowania pewnych działań, a z drugiej strony wymagać będzie od strony rządowej, i być może opozycja też wykaże tu dobrą wolę, pewnej koncyliacyjności. Myślę, że możemy przynajmniej o tym pomarzyć, że będzie to jakiś pierwszy krok w stronę bardziej koncyliacyjnego podejścia do spraw publicznych i w ogóle do rządzenia krajem, bo opozycja ma szansę pokazać, że też bierze odpowiedzialność za sprawy kraju


Radosław Sojak [wideo]

Radosław Sojak. Fot. Archiwum
Radosław Sojak. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sojak
Gościem Rozmowy dnia był socjolog, prof. Radosław Sojak, a rozmawialiśmy o wstępnych wynikach wyborów, pierwszych powyborczych komentarzach i deklaracjach oraz o możliwych scenariuszach politycznych w Polsce.

Krzysztof Czabański [wideo]

Krzysztof Czabański
Krzysztof Czabański
Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
Gościem Rozmowy dnia był w piątek (11.10.) minister Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Rozmawialiśmy między innymi o głównych wątkach kampanii wyborczej i o próbie jej podsumowania.

Michał Jędryka: Panie ministrze, czy panu jest duszno?

Duszno w studio? Tak, owszem, to studio wymagałoby jeszcze modernizacji...

A w atmosferze politycznej?

Nie, jest bardzo ciekawie? Dlaczego duszno?

Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucając Platformie Obywatelskiej wywieszenie białej flagi, bo do tej pory pozostawiali otwarte furtki, powiedział: „Na pewno nie wybieramy się w stronę ugrupowania rządzącego, bo duszna atmosfera rządów autorytarnych musi się skończyć.” Tak mówił, a panu w polityce nie jest duszno...

To jest zbójeckie prawo w polityce, żeby różne rzeczy mówić, to jest taki rodzaj gawędy, która nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jeżeli panu Kosiniakowi-Kamyszowi jest duszno, to jego problem. Proszę zwrócić uwagę, że całe nasze działania przez ostatnią kadencję, to były działania na rzecz przywrócenia wolności, także wolności gospodarczej i medialnej, no i wolności obywatelskiej. Także nie wiem, no być może jest duszno komuś, kto przedtem miał jedną narrację, jedną telewizję, jedną gazetę, i sądzi, że tak jest najlepiej. Jeżeli tylko jego narracja jest w obiegu publicznym, to jemu może być rzeczywiście mało przyjemnie, jak się świat otworzył i Polska się otworzyła.

Kampania jest na ostatniej prostej i pewnie dlatego zaczyna być trochę bardziej emocjonująca, niewiele zostało czasu do ciszy wyborczej. Niektórzy dotychczasową kampanię oceniają jako nudną, niemrawą i rzeczywiście sensacji nie było, ale jeden z prawicowych publicystów, Piotr Semka, skomentował to w ten sposób, że jeśli opozycja prowadziła nieustającą kampanię przez 4 lata, to trudno powiedzieć teraz coś godnego uwagi, gdy przyszła kampania prawdziwa. Zgadza się pan z tym?

Jeśli chodzi o Piotra Semkę, to się zgadzam z jego opinią, ale nie zgadzam się z tymi opiniami, które pan przytoczył, że kampania jest nudna. Otóż ona nie jest nudna, ona może być może jest, nad czym ubolewam, ale to z winy opozycji, jałowa. Wolałbym, żeby nad propozycjami mojego obozu, nad propozycjami bardzo konkretnymi w różnych obszarach życia, była dyskusja merytoryczna, ale jej nie ma. Przedstawiamy program, uważamy, że to jest dobry program dla nas wszystkich obywateli, obiecujemy, że go będziemy realizować. Mamy wiarygodność. Przez ostatnie lata żeśmy realizowali zapowiedzi wyborcze, więc ludzie mogą nam ufać, że to, co teraz ogłaszamy, zrealizujemy. No ale przecież nigdy by nie zaszkodziła merytoryczna dyskusja na temat konkretnych rozwiązań. Tyle, że nie ma partnera do tej dyskusji. (...) Trochę mi szkoda, że opozycja poszła w dziwne emocje, i w dziwne jakieś konstrukcje z przeszłości, to co powiedział Piotr Semka, że skoro oni bez przerwy grali tymi emocjami, to teraz nie bardzo mają co powiedzieć. Co gorsza, nie mają programu. Ja za nich tego programu nie zrobię (...).

Tej rzeczowej dyskusji było rzeczywiście mało, natomiast było kilka godnych uwagi spotów wyborczych, np. słynny spot, w którym pan rozmawia z Jarosławem Kaczyńskim, ale był też spot Platformy z rodzinką przy stole, który był krytykowany. Czy uważa pan, że kampania zaczyna robić się właśnie zamiast merytorycznej, memiczna, taka internetowa?

To trochę jest nieuniknione, żyjemy jednak w mediokracji, jak niektórzy mówią, że to już nie jest demokracja, tylko mediokracja, i coś jest na rzeczy, gdy popatrzymy na rolę mediów. (...). Są różne narzędzia do komunikowania się, tak zwana sieć, w związku z tym, można powiedzieć, że media są elementem bardzo istotnym w kształtowaniu opinii publicznej, przy wymianie poglądów. I w tym sensie, przykłady spotów, które panu przywołał, mają rację bytu. Pełnią rolę również polityczną, wyborczą, więc ich celem jest zdobycie głosów dla partii, dla kandydata. Sieć to jest świat, po którym na pewno należy się poruszać. (...)

Tomasz Latos [wideo]

Tomasz Latos
Tomasz Latos
Gościem "Rozmowy dnia" był poseł Tomasz Latos, lider listy Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu w okręgu bydgoskim, a także przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Z posłem Latosem rozmawialiśmy m.in. o rządowych programach w zakresie ochrony zdrowia, o inwestycjach w Bydgoszczy i okolicach, a także o kampusie Akademii Muzycznej.

Michał Jędryka: Tuż przed wyborami odchodzą od nas wybitne postaci z polskiej polityki - wybitni politycy, wybitni ludzie. Wczoraj zmarł minister Szyszko, kilka dni wcześniej Kornel Morawiecki...

Tomaszs Latos: Rzeczywiście. To były niezwykłe osoby. Jeżeli mówimy o Kornelu Morawieckim to mogę śmiało powiedzieć bohater mojej młodości, jak pewnie i wielu innych ludzi i ich mojego pokolenia. Osoba, którą wszyscy podziwialiśmy za niezłomność, determinację, za wiarę w niepodległość, która na szczęście się ziściła. Niezwykła i bardzo bohaterska osoba. Z kolei pan profesor Szyszko to osoba, którą wszyscy niezwykle ceniliśmy za wielką fachowość i nie bardzo rozumieliśmy czasami ataki, które były w niego wymierzone, ponieważ on naprawdę z wielkim oddaniem i przekonaniem walczył o ochronę środowiska, o polskie lasy, o to, żeby Polska pod względem ekologicznym rozwijała się jak najlepiej. Był niezwykle temu oddany. Myślę, że jego zapracowanie też mogło wpłynąć na to tragiczne zdarzenie, ponieważ bardzo ciężko pracował. Kilka dni temu spotkałem go w naszym województwie, przyjechał właściwie na moment, bardzo zapracowany - z jednego spotkania zaraz pędził na kolejne, bo przecież kampania wyborcza. To jest coś, co na pewno jest ogromnym obciążeniem. Tak patrzę po lekarsku, czy to być może mogło też mieć jakiś wpływ na to tragiczne zdarzenie. Wszyscy bardzo współczujemy rodzinie...

W cieniu tych smutnych wydarzeń kończy się kampania wyborcza. To już finisz, ostatnie dni przed ciszą wyborczą. Wczoraj mieliśmy spotkanie w Strzelnie, gdzie pan wojewoda i minister Schreiber mówili mieszkańcom Strzelna, że jedna z tych 100 obwodnic, które zostały zaplanowane, to będzie właśnie obwodnica tego miasta. Ten program na 100 dni po wyborach, to jest program dla konkretnych ludzi?

Tak. Bardzo się cieszę z tej deklaracji. Kwestia obwodnicy Strzelna przewijała się w zasadzie od początku kadencji. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Pamiętam takie spotkanie ponad rok temu w Kancelarii Premiera, kiedy spotkaliśmy się z panem premierem Morawieckim, w składzie wszystkich posłów, ja wtedy też jako szef okręgu, i mówiąc o kilku najważniejszych zadaniach - tam też była mowa o mostach i paru innych sprawach - mówiliśmy o obwodnicach. I właśnie między innymi była mowa o obwodnicy Strzelna jako tej najbardziej potrzebnej w regionie, można powiedzieć wręcz klasyczny przykład z racji ważności zadania, które było wcześniej przez naszych poprzedników przez całe lata odkładane. Stąd wspaniale, że ta deklaracja ze strony pana premiera padła, ja premierowi ogromnie za to dziękuję. Będziemy mogli z dumą o tym mówić w kolejnej już kadencji i przede wszystkim cieszyć się będziemy wraz mieszkańcami, że będzie tam w końcu bezpieczniej i czyściej.

Byłem na tym spotkaniu i mieszkańcy Strzelna mówili, że to zadanie jest odkładane nawet nie tylko za poprzedników, ale właściwie od 40 lat.

Taka jest prawda, bo odkąd sięgam pamięcią, to o tym była mowa. Pamiętam też jak jeździłem na spotkanie do Strzelna, to w zasadzie nie było spotkania, żeby o tym nie mówi ono. Mówiono oczywiście też często o drugiej sprawie - o służbie zdrowia i pewnym konflikcie między Strzelnem a Mogilnem, ale przede wszystkim i niezależnie od poglądów politycznych i opcji wszyscy mówili o obwodnicy. Stąd bardzo się cieszę i bardzo dziękuję panu premierowi za tę deklarację. Cieszę się że wyciągnięto też pewne wnioski z notatek, które pan premier sobie robił na tym spotkaniu rok temu.

Wspomniał pan o ochronie zdrowia. Jest pan w nią mocną zaangażowany również jako przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Oddano między innymi nowy oddział ortopedii w Szpitalu Biziela w Bydgoszczy.

Tak. Wczoraj była kolejna w tej kadencji uroczystość w Bizielu, tym razem związana z remontem oddziału ortopedii, ale wcześniej przecież i kardiologia i różne inne zadania, które były realizowane. Szpital Biziela to wielki w moim przekonaniu sukces mijającej kadencji. W tej sprawie mogę śmiało powiedzieć, że również mój osobisty sukces, bo postawiłem sobie jako punkt honoru załatwienie tej sprawy. Myślę o wieloletnim programie inwestycyjnym rozbudowy i modernizacji remontu Szpitala im. Biziela. To jest kwota 340 mln zł. Rzecz bez precedensu, bo dyrekcja szpitala mówiła, że w przeszłości wielu posłów przychodziło, obiecywało i mówiło że to da się zrealizować. Nie było to realizowane. W końcu my za naszych rządów taką decyzję podjęliśmy. A tak przy okazji mogę powiedzieć śmiało, że tylko dla bydgoskich szpitali to jest kwota około 400 mln zł, które w ciągu tylko tych czterech lat, tej kadencji, do tych szpitali napłynęła. A można jeszcze mówić przecież o innych szpitalach w regionie, więc to są jeszcze większe kwoty. Można też mówić o innych, mniejszych zadaniach, chociażby karetki, które nie tak dawno były oddawane. Też bardzo potrzebne zadanie, zwiększające bezpieczeństwo pacjentów w ramach ratownictwa medycznego.

A patrząc trochę szerzej na ochronę zdrowia pan również o tym mówił podczas konwencji w Bydgoszczy podczas spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, że reforma ochrony zdrowia to temat na pewno nie na jedną kadencję, a wciąż jeszcze narzekamy na kolejki do specjalistów, na długi czas oczekiwania, ale wspominał pan o tym, że pojawiły się pierwsze jaskółki poprawy.

Myślę, że wszyscy musimy mieć świadomość, że reforma w służbie zdrowia we wszystkich krajach, a znam te reformy z różnych krajów, to nigdzie nie była to jedna kadencja. To były 2 - 3 kadencje. My mamy ambitny plan, żeby to zrealizować w dwóch kadencjach. Stworzyliśmy dobre podwaliny do tego, aby to zrobić. Przede wszystkim podwaliny finansowe, ale również i organizacyjne. Zmiany dotyczące POZ, gdzie będzie wydzielona kwota pieniędzy na diagnostykę. To spowoduje, że część tych porad od specjalistów przesunie się do POZ. Bardzo dobrze - tak jest na świecie. To jest kwestia informatyzacji, kwestia sieci szpitali, rozliczeń ryczałtowych. To jest kwestia wielu innych zadań, ale na początek i przede wszystkim zwiększenia finansowania. Pamiętam jak ś.p. pan profesor Religa marzył o tym. Miał taki projekt, powiem więcej ten projekt był w Sejmie, o zwiększeniu nakładów do 6 proc. PKB. I za naszych poprzedników, czyli jak skończyły się pierwsze rządy Prawa i Sprawiedliwości, przez 8 lat nic się w tej dziedzinie działa. Nawet jeden z wiceministrów zdrowia rządu Platformy powiedział mi wówczas: Szkoda, że nie rządziliście kilka miesięcy dłużej, by ta potrzebna ustawa była przyjęta, nam byłoby łatwiej. I trzeba było czekać do ponownych rządów Prawa i Sprawiedliwości, aby wrócić do tego projektu 6 proc. Produktu Krajowego Brutto. Jest to realizowane i bardzo dobrze. I tak mógłbym jeszcze wymieniać wiele innych ważnych zagadnień i spraw, ale tak jak powiedziałem - podwaliny zostały stworzone. Również coraz więcej pielęgniarek odbiera prawo wykonywania zawodu, więc mamy już pomału odwracanie tej tendencji wyjazdów i myślę, że będzie coraz więcej i lekarzy i pielęgniarek.

Chciałbym jeszcze zapytać o kulturę, bo tutaj pan był również mocno zaangażowany w sprawie powstania kampusu Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, ale potem posłowie opozycji zarzucili panu, że tych pieniędzy nie ma.

Trzeba umieć czytać ustawę budżetowa, a jak się nie umie czytać ustawy budżetowy - no, chyba że ktoś ma złą wolę i świadomie mówi opinii publicznej nieprawdę. Zakładam, że jeden z posłów opozycji po prostu tylko nie umie czytać ustawy budżetowej i twierdził, że tych pieniędzy w projekcie budżetu na przyszły rok nie ma. Otóż one są, na kwotę blisko 52 milionów zł i zapewniam, że również i w kolejnych latach pieniądze na budowę kampus będą. To jest kwota blisko 300 mln zł i Akademia Muzyczna, powiem więcej Bydgoszcz, będzie zupełnie inna, na innym poziomie jeżeli ten projekt będzie zrealizowany. Zresztą jest wiele innych, mniejszych rzeczy w kulturze, które warto podkreślić - remont muzeum, na które poszły pieniądze centralne czy też spektakularne wręcz doposażenia Opery Nova czy Filharmonii Pomorskiej. W przypadku Opery Nova to była kwestia remontu sceny, filharmonia to oczywiście instrumenty, ale też wiele innych spraw. To naprawdę miliony, na które obie te instytucje czekały, a których być może by się nie doczekały, gdyby nie decyzje rządu Prawo i Sprawiedliwości.

Na zakończenie, jak pan podsumuje tę kampanię wyborczą - to, co się działo w ciągu ostatnich miesięcy?

Kampania wyborcza była, czy jest jeszcze, dość zadziwiająco spokojna. Może to dobrze. Myślę, że „jedynki” na wszystkich listach to na szczęście osoby, które się różnią politycznie, ale nie mogę im zarzucić, że działają jakoś bardzo nieelegancko w polityce. Nie, tak nie jest, więc być może dlatego ta kampania jest dość spokojne i wyważona, jednocześnie to było tak, jak jest w naszym haśle: „Dobry czas dla Polski”. Te 4 lata to był dobry czas dla Polski - programy społeczne: 500 plus, 13. emerytura i wiele, wiele innych. Liczne drogi lokalne, poszło na nie kilkakrotnie więcej pieniędzy niż za naszych poprzedników i wreszcie ważne obietnice na nową kadencję: 13. i 14. emerytura, pakiet badań profilaktycznych, podwyższenie pensji minimalnej do 3, a później 4 tys. zł i wiele innych spraw, które naprawdę będziemy realizować dla dobra Polski i dla dobra Polaków, bo Polakom to się po prostu należy. Uprzejmie proszę idźcie Państwo 13 października na wybory. Namawiam i zapraszam.



wybory

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka. Fot. Archiwum
Paweł Szramka. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł klubu Kukiz'15, Paweł Szramka. Polityk odpowiedział na pytania o przedwyborcze sondaże, o przyczyny połączenia sił z Polskim Stronnictwem Ludowym oraz o apel wicemarszałka Stanisława Tyszki, dotyczący debaty na temat przyszłości polskiego parlamentaryzmu.

Marcin Kupczyk: Ugrupowanie Kukiz'15 po połączeniu z PSL w Koalicję Polską w różnych sondażach pojawia się tuż pod lub tuż nad progiem?

Paweł Szramka: Sondaże zawsze pokazują jakiś trend, jednak jeśli chodzi o połączoną listę PSL i Kukiz'15 to nie mam wątpliwości, że przekroczymy próg, mało tego, myślę, że zrobimy całkiem dobry wynik, zwłaszcza tu Kujawsko-Pomorskiem, w moim okręgu nr 5 ten wynik będzie nawet bardzo dobry. Lista jest bardzo silna, jestem ja, jest poseł Sosnowski, jest pan Janusz Dzięcioł, są samorządowcy, osoby, który mają się już czym pochwalić. (...).

Dlaczego ugrupowanie Kukiz'15 połączyli się z PSL? Tak wcześniej krytykowano PSL, sam Paweł Kukiz krytykował wielokrotnie partyjniactwo, mówił, że przyszedł do polityki by z czymś takim walczyć, a przykładem partyjniactwa zawsze było PSL, które było krytykowane, że zawsze idzie w koalicję z tymi z którymi może zwyciężyć?

Przykłady partyjniactwa są w każdej partii politycznej, w każdej partii systemowej. Sęk w tym, że PSL zgodził się na nasze postulaty, żeby te partyjniactwo ograniczyć. My od początku mówiliśmy, że naszym głównym celem jest przywrócenie państwa obywatelom, żeby obywatele mieli większy wpływ na to co w polityce się dzieje, bo teraz mamy taki system wyborczy w którym w najbliższą niedzielę będziemy mogli postawić krzyżyk przy kandydacie, który już został zweryfikowany przez swojego szefa partyjnego, więc nie oszukujmy się, szef partyjny patrzy przede wszystkim z perspektywy swojego interesu. Tylko PSL zgodził się by powalczyć o zmianę tego systemu wyborczego, przypomnę, że Paweł Kukiz rozmawiał ze wszystkimi liderami, nie byli oni tym zainteresowani. (...).

Mieliśmy ostatnio do czynienia z ujawnieniem tzw. „taśm Neumanna”. Sławomir Neumann, przewodniczący klubu parlamentarnego POKO, został nagrany w grudniu 2017 roku w Gdańsku podczas spotkania z lokalnymi działaczami PO z Tczewa. Jak wiemy Sławomir Neumann przestał już być przewodniczącym klubu, ale niektórzy żądają więcej, aby przestał być politykiem w ogóle, aby nie kandydował do Sejmu. Jedna rzecz to knajacki język, a druga to treść tej rozmowy. (...).

Te rozmowy pokazują właśnie jak wyglądają partie polityczne w tym systemie. Tak naprawdę to są klany, które będą siebie bronić, nie istotne czy ktoś popełnił przestępstwo czy nie, jeśli nie będzie w interesie partyjnym, żeby taką osobę ukarać, to po prostu nie zostanie to uczynione. Mieliśmy z tym do czynienia w poprzedniej i obecnej kadencji, gdzie ewidentnie politycy zrobili coś co nie podobało się wyborcom, a zostali ochronieni przez swoich kolegów partyjnych, łącznie z tym, że nie uchylano immunitetu wtedy gdy ktoś na przykład, popełnił wykroczenie. To pokazuje, że politycy stawiają się ponad prawem, ponad przeciętnym obywatelem, a to doprowadza do tego, że politycy odrywają się od rzeczywistości, bo jeśli nie boją się, tego, że zostaną sprawiedliwie osądzeni, nie czekają w kolejkach do lekarzy, to mogą zapomnieć jak wygląda normalne życie. (...).




wybory

Jan Krzysztof Ardanowski [wideo]

Jan Krzysztof Ardanowski. Fot. Archiwum
Jan Krzysztof Ardanowski. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem Rozmowy Dnia był minister rolnictwa i rozwoju wsi, Jan Krzysztof Ardanowski. Polityka pytaliśmy, czy polscy rolnicy doczekają się takich samych dopłat, jakie mają ich koledzy w Europie Zachodniej, o szanse polskiego kandydata na unijnego komisarza do spraw rolnictwa oraz o tzw. taśmy Ardanowskiego, z których wynika, że pieniądze dla rolników mogą być zagrożone.


Marcin Kupczyk: Prawo i Sprawiedliwość gwarantuje, że polscy rolnicy będą otrzymywać dopłaty na takim samym poziomie, jak ich koledzy z Europy Zachodniej – z tych państw, w których rzeczywiście dopłaty są wyższe niż u nas. Zapewniał o tym między innymi prezes partii Jarosław Kaczyński. To realna obietnica?
Jan Krzysztof Ardanowski: Bardzo realna. Jestem zadowolony, że szef naszej partii, najważniejszy polityk w Polsce, ale również i premier mówią, że Polska nie wyraża zgody, żeby być dalej dyskryminowana. Mieliśmy łatwiejszą szansę na pozyskanie tych pieniędzy 7 lat temu, kiedy była ta perspektywa finansowa. Wtedy nie było groźby "brexitu", wydatków na ochronę klimatu, na imigrantów, których w międzyczasie Europa do siebie wpuściła. Można było te pieniądze zdobyć, ale nie negocjowaliśmy twardo. Dlaczego? Prawdopodobnie chodziło o to, żeby Tusk miał jakąś ważną posadę w Brukseli, więc nikt nie walczył, by ugrać coś dla polskiego rolnictwa.
Spotykałem się z ministrami rolnictwa Niemiec i Francji. Już nikt nie kwestionuje, że trzeba wyrównać płatności, bo już nie ma przyczyn, które do nich doprowadziły – między innymi niższych kosztów produkcji. Trzeba rozmawiać o szczegółach, bo nie ma czegoś takiego, jak jednolite płatności w Europie. Chodzi o to, żebyśmy sumowane pieniądze dla Polski podzielili na hektary i uzyskali nie mniej niż średnią europejską. Nie będziemy mieli takich dopłat, jak na Cyprze czy Malcie, bo tam są inne uprawy - oliwki, cytrusy. Tam jest wino, do którego są dużo większe dopłaty. Ale nie godzimy się na dyskryminację i Polska jest gotowa zawetować wieloletnie ramy finansowe, czyli budżet Unii Europejskiej, który wymaga jednomyślności. Myślę jednak, że do tego nie dojdzie, bo coraz więcej krajów w Europie również rozumie, że nie można utrzymywać tych historycznych dysproporcji.

”W większości mamy podobną wizję i jesteśmy przekonani, że rolnictwo jest ważnym działem gospodarki europejskiej" – tak Pan mówił po podpisaniu wspólnej deklaracji ministrów Polski, Niemiec i Francji. Dotyczy ona stanowiska tych trzech państw, odnośnie wdrażania nowych technologii w rolnictwie, zagrożeń i wyzwań w przypadku bezumownego "brexitu". Jakie to jest zagrożenie dla nas?
– Bardzo duże, bo Wielka Brytania ma otwarte granice dla towarów z Unii Europejskiej. Natomiast – jeżeli wyjdzie poza Unię – będzie krajem trzecim, będą obowiązywały cła, trzeba będzie wprowadzić kontrole na granicach. Wtedy eksport do Wielkiej Brytanii – nawet jeżeli się utrzyma – będzie o wiele mniej opłacalny. Wszystko będzie droższe. Dlatego domagamy się – i to jest stanowisko i Niemiec, i Francji, i moje – żeby Komisja Europejska wprowadziła jakieś mechanizmy ochronne dla rolników, którzy mogliby ucierpieć ze względu na urwanie eksportu do Wielkiej Brytanii. Cieszę się, że moi koledzy - ministrowie najważniejszych krajów europejskich potwierdzają to, o czym mówię – że trzeba mieć duży budżet rolny, jeżeli chcemy realizować wszystkie nowe wyzwania, stojące przed rolnictwem. Nie można dokładać rolnikom obowiązków i zabierać im pieniędzy.
Chodzi o to, żebyśmy również chronili rynek europejski przed żywnością gorszej jakości, nie spełniającą standardów europejskich – na przykład z Ameryki Południowej. Bardzo ważne jest, żebyśmy współpracowali w zakresie innowacyjności, nauki, bo ona może nam pomóc w ochronie klimatu, poprawieniu efektywności rolnictwa.
Mamy wiele wspólnych tematów. To co dla nas jest ważne i o czym bardzo wyraźnie mówiłem – nie możemy się godzić na niższe dopłaty i bardzo mocno będziemy zabiegali również o mniejsze gospodarstwa. Mamy ich dużo i nie chcemy ich likwidować. Chcemy, żeby również one uzyskiwały dochody na rynku. Proponujemy różne rozwiązania - takie, jak choćby bezpośrednie sprzedaże, możliwości partycypowania w rynku lokalnym i wsparcia specjalne dla tych rolników. Nasi najważniejsi partnerzy w Unii Europejskiej – duże kraje rolnicze Niemcy i Francja – to rozumieją i akceptują (...).



1234567