Poniedziałek, 30 marca 2020 r.   Imieniny: Anieli, Kwiryna, Leonarda
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka
Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka z klubu Koalicja Polska. Pytaliśmy o przyjętą przez Sejm tarczę antykryzysową, o zmiany dotyczące Kodeksu wyborczego oraz o wezwanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej do bojkotu wyborów prezydenckich



Marcin Kupczyk: Małgorzata Kidawa-Błońska w liście otwartym napisała, że wybory prezydenckie nie powinny odbyć się 10 maja i wezwała obywateli do bojkotu głosowania. Potem oświadczyła jeszcze, że zawiesza swoją kampanię. „Wybory 10 maja są ryzykowne dla życia i zdrowia” stwierdziła i wezwała pozostałych kandydatów oraz wyborców, aby nie brali udziału w wyborach, jeśli rząd uprze się, że mają odbyć się 10 maja. Co pan o tym sądzi?

Paweł Szramka: Zgadzam się z tym, że 10 maja wybory są ryzykowne. Osobiście również zachęcałbym, żeby te wybory się nie odbyły - dla bezpieczeństwa i zdrowia Polaków. Natomiast samo niepójście do wyborów w momencie, jeśli będą inni kandydaci, jeśli pani Małgorzata Kidawa-Błońska by się wycofała, wiele by tutaj nie zmieniło, bo myślę, że zwolennicy między innymi obecnie urzędującego prezydenta poszliby na te wybory, czego skutkiem byłoby to, że nie byłoby żadnych zmian. Dlatego tutaj odpowiedzialność za całą sytuację powinna wziąć partia rządząca i odpowiedzialnie zdecydować o tym, żeby te wybory jednak się nie odbyły, bo jestem przekonany, że za 1,5 miesiąca - patrząc na to, że mamy falę wzrostową, jeśli chodzi o liczbę zakażonych koronawirusem - epidemia nie wygaśnie do tego stopnia, że byśmy czuli się bezpieczni. Tak więc „kombinowanie” Kodeksem wyborczym po to, żeby zachęcić niektóre osoby, żeby wzięły udział w tych wyborach jest grą na naprawdę niskim poziomie. Powinniśmy mówić tylko i wyłącznie o zdrowiu i życiu Polaków w tej sytuacji, którą mamy obecnie - o wsparciu przedsiębiorców, wsparciu pracowników, a nie bawić się w kampanię wyborczą. Robienie wyborów w momencie, kiedy niemożliwa jest kampania wyborcza na równych zasadach jest po prostu nieuczciwe.

A jak zachowa się w tej sytuacji Władysław Kosiniak-Kamysz? Czy może wykorzysta to jako szansę dla ciebie i zastąpi Małgorzatę Kidawę-Błońską jako ten nr 2 po Andrzeju Dudzie?

Trudno mi powiedzieć tak zachowa się Władysław Kosiniak-Kamysz. Nie widziałem jego wypowiedzi po deklaracji Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Na pewno nie będzie nawoływał do jakiegoś bojkotu. Myślę, że raczej będzie nawoływał do tego, żeby władza w Polsce, czyli Prawo i Sprawiedliwość i pan prezydent, przemyśleli jeszcze raz swoje decyzje i przemyśleli czy na pewno pójście w zaparte i dążenie do tego, żeby te wybory za wszelką cenę się odbyły będą z korzyścią dla nich, ale przede czy będą z korzyścią dla Polaków, bo obawiam się, że jeśli koronawirus do tego momentu nie wygaśnie w Polsce, a mielibyśmy trudne wybory, gdzie kilkadziesiąt milionów Polaków mogłoby pójść do urn, czy to by nie spowodowało nawrotu epidemii, nawet jeśli by ona wygasała, a nawet konsekwencją tego będzie to, że kilka osób zachoruje lub nawet umrze...

prof. Janusz Golinowski [wideo]

prof. Janusz Golinowski
prof. Janusz Golinowski
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Janusz Golinowski
Gościem Rozmowy dnia był profesor Janusz Golinowski, politolog, a tematem rozmowy będą konsekwencje polityczne i ekonomiczne obecnego kryzysu epidemicznego.

Michał Jędryka: Kryzys postepidemiczny dopiero przyjdzie, czy już jest?

Prof. Janusz Golinowski: To w zależności od kraju. W niektórych krajach rozwija się pełną parą, natomiast w innych stajemy przed jego epicentrum, w sensie narastania liczby zainfekowanych, a tym samym w jakiejś części liczby zgonów. Myślę, że w Europie i w Stanach Zjednoczonych wszystko przed nami. Wydaje mi się też, że te najbliższe terminy, które były wyznaczane w Polsce, racze będzie można włożyć między bajki, jeśli chodzi o odkorkowywanie gospodarki.

Niektórzy publicyści stawiali taką alternatywę: albo rozwój gospodarczy, albo tamowanie epidemii, że można rozwój gospodarczy podtrzymać nie tamując epidemii, ale okazuje się chyba, że obydwie te drogi prowadzą do tego samego punktu, bo w przypadku Włoch gospodarka i tak stanęła.

Właśnie, patrząc na to od strony pomysłów Borisa Johnsona i ostatnio pomysłów Donalda Trumpa. Zarówno jeden, jak i drugi przywódca stanęli wobec trudnych wyborów. Z jednej strony podtrzymywanie gospodarki, z drugiej strony neutralizacji liczby zainfekowanych. Niestety to się nie udało. Dziś w Stanach Zjednoczonych liczba zainfekowanych przekroczyła stan z Chin, wzrosła do pond 85 tys, w przypadku Wielkiej Brytanii, też ta liczba mocno rośnie. To oznacza, że ludzie ze względu na panikę, nie będą wychodzić z domów, nie będą uczestniczyć w normalnym procesie produkcji i konsumpcji. Pozostaje zatem problem połączenia, czyli znalezienia złotego środka, jak pogodzić te dwie sprawy. Ja tu przywołuje jako przykład działania Chin w mieście Wuhan, to 11 milionowa aglomeracja, która teraz wraca do bardziej ekspansywnego odtworzenia gospodarki. Tam doszło do pełnej izolacji, udało się mocno ograniczyć, a praktycznie na dziś wyeliminować nowe przypadki zakażeń, bo te które się pojawiają pochodzą z zewnątrz. Niektórzy publicyści zapomnieli, że jest to proces nadzwyczajny, pandemia przekracza nasze wyobrażenia. Patrząc na Europę, na to jak ona się zachowywała, myślę o społecznościach, które poczuły się w pewnym momencie, po pierwsze - zawiedzione, że nie można uczestniczyć w życiu publicznym, po drugie - zaczęły to ignorować. Odsetek osób zarażonych, zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii, już nie mówię o Wielkiej Brytanii, coraz to bardziej narasta. Mówi się o dwóch epicentrach epidemii - Europie i Stanach Zjednoczonych. (...).




Waldemar Gadziński [wideo]

Waldemar Gadziński/fot. PR PiK
Waldemar Gadziński/fot. PR PiK
Rozmowa Dnia - Waldemar Gadziński
Gościem "Rozmowy dnia" był w czwartek Waldemar Gadziński, konsultant medycyny rodzinnej w województwie kujawsko pomorskim. Rozmawialiśmy o tym, jak dbać o zdrowie, ale i higienę psychiczną w czasach epidemii, jak korzystać z pomocy medycznej wtedy, gdy jest ona konieczna, nie tylko w przypadku zakażenia słynnym już wirusem.

Michał Jędryka: Mamy zaostrzenie kwarantanny społecznej. Czy wiemy, jak się ten wirus przenosi, czy mamy jakąś mapę społeczną. Czy to osoby z zagranicy są źródłem zakażenia, czy już zarażamy się wzajemnie w Polsce? Już to wiemy?

Już wiemy, że zarażamy się wzajemnie wewnątrz kraju. Największym źródłem zakażenia są mikroogniska domowe. Stąd ta kwarantanna mamy nadzieję, że okaże się bardzo skuteczna, czyli ograniczenie przede wszystkim kontaktów i niepotrzebnych wyjść z domu.

Już chyba okazuje się skuteczna. Zachorowań było mniej, niż ministerstwo przewidywało, a przewidywano, że liczba chorych przekroczy w ubiegłym tygodniu tysiąc, a ten tysiąc został przekroczony dopiero wczoraj.

To prawda, ale ten wzrost ciągle obserwujemy, ta linia zachorowań rośnie w górę, więc wprowadzenie środków dodatkowych jest zasadne.

Narażone są, jak słyszymy od ekspertów, przede wszystkim wszystkie osoby starsze. Geriatrzy zwrócili się do seniorów z prośbą o poddanie się samoizolacji, ale przecież wiadomo, że seniorzy nie mogą się odizolować zupełnie, bo niektórzy nie są zdolni do samodzielnej egzystencji. Trudno nawet mówić o zachowaniu odstępu dwóch metrów, jeżeli trzeba kogoś podprowadzić, trzeba wykonać zabiegi higieniczne...

- Tak, to prawda. Chodzi o to, by głównie kontakty ograniczyć do minimum. Czynności pielęgnacyjne oczywiście są niezbędne, muszą się odbywać, ale wyjście seniora do sklepu, do apteki nie jest przecież niezbędne. Można poprosić o pomoc wolontariuszy, opiekę społeczną, rodzinę. A do lekarza - przez telefon. (...)

Piotr Całbecki [wideo]

Piotr Całbecki. Fot. Archiwum
Piotr Całbecki. Fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - marszałek Piotr Całbecki
Gościem Rozmowy Dnia był marszałek Piotr Całbecki. Rozmawialiśmy o regionalnym pakiecie antykryzysowym i inicjatywach samorządu województwa związanych z pandemią koronawirusa.

Katarzyna Prętkowska: Panie marszałku, jak udało się Panu dojechać do studia. Czy ktoś pana po drodze zatrzymywał, pytał, dokąd pan jedzie?

- Nic takiego się nie wydarzyło. W ostatnim czasie mamy komunikację marzeń, nie ma korków, samochodów jest na ulicach bardzo mało. Jest wprowadzony stan niemalże wyjątkowy, co nas wczoraj zaskoczyło. Do stopniowania ograniczeń już się przyzwyczailiśmy, ale to, co usłyszeliśmy wczoraj, w pierwszej chwili zabrzmiało bardzo restrykcyjnie, zakaz opuszczania pomieszczeń. Te interpretacje się na szczęście pojawiły, wyjaśniono, jak powinniśmy się zachowywać. To, co najważniejsze, te zasady uświadamiają nam powagę sytuacji. Musimy wszyscy zachować rozsądek i dostosować się do wprowadzonych zasad dla naszego dobra, dla naszego zdrowia.

Jak pan ocenia ostatnie decyzje rządu?

Bardzo się cieszę, że te konieczne decyzje zapadły szybciej, niż w innych państwach. Popatrzmy na to, co się dzieje dziś u naszych sąsiadów zachodnich. W Niemczech zakażeń jest przeszło 30 tys., śmiertelność dzienna to 20- 30 osób. Granica państwa nie jest żadną granicą dla wirusa. Dobrze, ze wyprzedzamy trochę decyzje podejmowane na zachodzie jako akt desperacji, czy rozpaczy nawet w tej chwili.

Czy w tej sytuacji, w tych warunkach powinny się odbyć wybory prezydenckie?

Gdyby miały się odbyć dziś, byłoby to na pewno niemożliwe. Nie można ograniczać tak dużej grupie ludzi praw wyborczych. Mamy przepisy nakazujące pozostanie w domu. Rozumiem także obowiązek wyborczy, ale jeśli istnieją przepisy konstytucyjne, prawne, pozwalające na przesuniecie wyborów z nadzwyczajnych powodów, powinniśmy z tego skorzystać i dać możliwość zagłosowania wszystkim Polakom, bo jest to najważniejszy akt wyborczy - wybranie prezydenta kraju. Można to zrobić jedynie w stabilnej sytuacji wewnętrznej. Uważam, ze takie decyzje będą podjęte, chociaż życzyłbym sobie, żeby nie musiały być. Gdyby się okazało, ze epidemia wygasa, byłoby to wielkie święto i z przyjemnością poszlibyśmy do urn. (...)

Paweł Mucha

Paweł Mucha./fot. Wikipedia
Paweł Mucha./fot. Wikipedia
PR PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Mucha
We wtorek Magdalena Ogórek rozmawiała z ministrem Pawłem Muchą, zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, o kryzysie związanym z epidemią i w tym kontekście również o zbliżających się wyborach prezydenckich.

Magdalena Ogórek: Poranek przywitał nas liczbą – 766 przypadków zachorowań na koronawirusa. To będzie ten moment, kiedy zachorowania będą lawinowo wzrastać? Prezydent Andrzej Duda mówi: „Czynimy wszystko, by oddalić niebezpieczeństwo. Mamy ogromną determinację”.
Paweł Mucha: Z perspektywy działalności służb sanitarnych, służb medycznych, wszystkie działania, które były i są na bieżąco prowadzone, mają za zadanie obniżenie przyrostu liczby kolejnych, nowych zachorowań. W wielu aspektach było tak, że państwo polskie podejmowało decyzje, które potem były naśladowane przez naszych sąsiadów, czy inne państwa europejskie. Z jednej strony jesteśmy poniżej liczby zachorowań, którą eksperci przewidywali pierwotnie, z drugiej – jak mówi prof. Łukasz Szumowski – jesteśmy w takim okresie, że na pewno tych przypadków będzie coraz więcej.
Stąd też apele prezydenta Andrzeja Dudy – o mobilizację nas, czyli społeczeństwo - o podejmowanie takich zachowań, które są odpowiedzialne, czyli chronienie nas samych i naszych bliskich, ograniczenie możliwości zarażenia się. Z kolei ze strony prezydenckiej - jest ogromna determinacja, jeśli chodzi o działanie służb państwowych. Pan prezydent - uczestnicząc w formatach takich, jak zwołane wczoraj przez niego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, rady gabinetowe, czy posiedzenia Zespołu Zarządzania Kryzysowego - całą swoją aktywność skupia dziś na wyzwaniach, związanych właśnie z ograniczeniem zasięgu koronawirusa w Polsce.

Jak Pan może ocenić - jakie było najważniejsze ustalenie wczorajszych spotkań?
Myślę, że jest bardzo duża szansa – i o tym mówił na wczorajszym briefingu pan prezydent Andrzej Duda – by rozwiązania dotyczące tarczy antykryzysowej były sprawnie procedowane w polskim Parlamencie. To jest kompleksowy pakiet działań o szacunkowej wartości 212 mld zł, ale przede wszystkim są to konkretne działania, dotyczące ochrony miejsc pracy, wsparcia dla przedsiębiorstw, także dodatkowe środki na ochronę zdrowia, wzmacnianie systemu finansowego, czy impuls rozwojowy w postaci programu inwestycji publicznych. I tutaj wydarzenie bez precedensu – ogromna skala zaangażowania państwa – potrzeba nam niezwłocznego wprowadzenia rozwiązań, które ograniczą negatywne skutki pandemii. Przede wszystkim to jest dziś walka z koronawirusem na polu życia i zdrowia Polaków, ale aspekt konsekwencji gospodarczych i społecznych jest niezwykle ważny.
Jesteśmy jednym z pierwszych państw na świecie, które proponuje taką kompleksową pomoc dla gospodarki. Sensem wczorajszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego było to, by propozycje, w których pan prezydent brał istotny udział – mówimy tu m.in. o zwolnieniu rolników z KRUS-u, o zwolnieniu też z opłat ZUS-u dla mikroprzedsiębiorców – by te rozwiązania były wprowadzane nie w atmosferze wielkiej walki politycznej. Dziś ta walka powinna być skierowana nie wewnątrz klasy politycznej, ale w stronę koronawirusa i pan prezydent liczy, że tarcza antykryzysowa będzie realnym wsparciem i będzie przyjmowana w toku współdziałania w Parlamencie. Tego rodzaju apel i dyskusja z udziałem opozycji wczoraj miały miejsce.

Specjalnie przyglądam się temu, co się dzieje we Włoszech, Francji czy Hiszpanii, gdzie ludzie umierają w szpitalach. Tam wszystkie siły wspierają poszczególne rządy w tym, aby wygrać walkę z koronawirusem. Tymczasem w Polsce? Donald Tusk, były premier Polski, na odległość formułuje takie zdanie: „Musimy mieć pewność, że rząd ma strategię, z której jest w stanie publicznie się rozliczyć i że rząd niczego nie ukrywa”. Takie słowa padają w sytuacji, gdy minister Szumowski robi wszystko, by liczbę zachorowań ograniczyć do minimum, by jak najmniej społeczeństwa polskiego ucierpiało!
Mam krytyczną ocenę aktywności pana przewodniczącego Donalda Tuska i w tym okresie, kiedy był przewodniczącym Rady Europejskiej i gdy był polskim premierem. Mnie niestety te wypowiedzi nie zaskakują. Wiem, że dziś retoryka wypowiedzi pana przewodniczącego Tuska jest skrajnie konfrontacyjna. Nie podzielam poglądu, by to dziś budowało jakieś poparcie dla formacji, którą on reprezentuje, z którą się utożsamia, czy której przewodził przez wiele lat. (…)

Mikołaj Bogdanowicz [wideo]

Mikołaj Bogdanowicz. Fot. Archiwum
Mikołaj Bogdanowicz. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa dnia - Mikołaj Bogdanowicz
Gościem Rozmowy dnia był wojewoda kujawsko-pomorski, Mikołaj Bogdanowicz. Rozmawialiśmy o aktualnej sytuacji epidemiologicznej w województwie.

Michał Jędryka: Jak minął weekend w regionie?

Mikołaj Bogdanowicz: Spokojnie, choć oczywiście zachorowania były. Obecnie mamy w regionie 20 stwierdzonych przypadków koronawirusa. Dwie nowe osoby pochodzą z Bydgoszczy i okolic Torunia. Ogólnie – choć oczywiście sytuacja dla nas wszystkich jest ciągle nowa i wyjątkowo trudna – to w służbie zdrowia, w szpitalach i społecznie w weekend wszystko odbywało się bez większych zmian.

Jak się czują osoby chore w naszym regionie?

- Jeżeli jest taka możliwość - jest decyzja lekarza i sanepidu, że dana osoba, u której stwierdzono koronawirusa, może zostać w domu - to tak się dzieje i takie przypadki w regionie mamy. Ale mieliśmy w minionym tygodniu też takie, że stan zdrowia osoby, która dotąd była w domu, pogorszył się i trafiła do szpitala.

Obecnie stan zdrowia wszystkich pacjentów jest dobry, stabilny i nie zagraża ich życiu. Jestem w stałym kontakcie z dyrektorami szpitali, którzy mają na swoich oddziałach chorych z koronawirusem. Poprosiliśmy ich o szybkie informacje, gdyby stan zdrowia chorych się pogarszał. Na razie takiej sytuacji nie ma, ale nie mamy też sytuacji wyzdrowienia pacjenta. Jak mówi minister Szumowski, potrzeba 14-21 dni, kiedy może dojść do ewentualnego wyleczenia.

W ostatnich dniach rząd podjął decyzję o zwiększeniu kar za kwarantannę. Jak to wygląda w naszym regionie? Mieszkańcy są zdyscyplinowani?

- 3,5 tys. osób jest w tej chwili kontrolowanych przez policję, łącznie to aż 15 tys., do których docierała policja w ostatnich tygodniach. Są osoby – jest ich dość dużo - już wyjęte z kwarantanny przez sanepid, bo np. miały ujemne próbki. Dla przykładu, by pokazać skalę problemu – w ostatni weekend zanotowaliśmy trzy przypadki, które były naruszeniem kwarantanny. Pewnie może być ich więcej, ale wobec tych trzech na pewno będą toczyły się postępowania.

Minister Szumowski przewidywał, że na koniec tygodnia, który minął będzie 1000-1500 zachorowań. Mamy niecałe 700. To daje podstawy do optymizmu, izolacja dobrze działa?

- Na pewno są efekty pozytywne i wysiłki, które wkłada całe społeczeństwo, administracja samorządowa, rządowa, przynoszą efekty. Nie chcę być jednak niepoprawnym optymistą i przestrzegam, że ten tydzień będzie bardzo ważny, a nawet kluczowy. Może dojść do załamania, ale nie musi. Wszystko zależy od ludzi, którzy albo są odpowiedzialni, albo nie. Jedna osoba potencjalnie zarażona może chorobę roznieść na kolejne 20-30-40 osób, te z kolei na kolejne. Słyszałem, że gdzieś w Polsce, osoby, które czuły, że mogą mieć koronawirusa, pojawiały się np. w przychodniach, kontaktowały się z lekarzami, były na korytarzach. Mogły – nawet trochę świadomie, myśląc sobie: „mnie to nie dotyczy”, zarazić wiele osób. Wszystko zależy od ludzi - od nas samych: jaką zastosujemy przezorność, dystans, higienę.

Jaka jest obecnie atmosfera w służbie zdrowia?

- Chciałbym przede wszystkim podziękować wszystkim lekarzom, całemu personelowi medycznemu, który angażuje się przez cały czas, leczy, przyjmuje pacjentów potencjalnie zarażonych, leczy chorych z koronawirusem. Dla przykładu - szpital zakaźny w Bydgoszczy jednego dnia przyjmuje około 300 pacjentów, więc to jest bardzo duży ruch ludzi. Każda z tych osób musi być przebadana, pobrana próbka, stwierdzenie – czy jest podejrzenie, czy nie i decyzja, czy idzie do domu na kwarantannę, czy też zostaje na oddziale, bo stan zdrowia tego wymaga.

Służba zdrowia zdaje egzamin, trzeba za to podziękować. Dziś o godz. 15.00 mamy kolejną wideokonferencję z dyrektorami szpitali, będziemy omawiać kolejne wyzwania i priorytety przed nami. Na razie bardzo dziękuję zwłaszcza panu dr Rajewskiemu – konsultantowi ds. chorób zakaźnych, bo jego działania, wytyczne, współpraca wprowadzają bardzo dużo ładu i porządku w tej bardzo trudnej sytuacji. (...)

Jarosław Wenderlich [wideo]

Jarosław Wenderlich/fot. Archiwum
Jarosław Wenderlich/fot. Archiwum
Rozmowa Dni - Jarosław Wenderlich
Rozmawialiśmy z ministrem Jarosławem Wenderlichem z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na temat epidemii i spowodowanego przez nią kryzysu, a także przygotowanej przez rząd tarczy antykryzysowej. Wspominaliśmy także o zaplanowanej na dziś sesji Rady Miasta Bydgoszczy.

Michał Jędryka: Panie ministrze, jak pan patrzy na to, co się dzieje w Polsce, na świecie? Czy pandemię koronawirusa można porównać z czymś, co już się zdarzyło, czy to raczej rzecz bez precedensu.

To jest kwestia globalna, zakażenia są w całej Europie Zachodniej. Polska na tle innych państw wypada dobrze. Oczywiście, z taką sytuacją nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Kanclerz Merkel mówi, że dla Niemiec to największe zagrożenie po II wojnie światowej, premier Wielkiej Brytanii ostrzega, że część rodzin straci swoich bliskich. Trzeba podjąć stanowcze działania, polski rząd takie podejmuje. Najbliższe dwa tygodnie to będą szeroko zakrojone działania na rzecz zatrzymania rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa w Polsce.

Wspomniał pan o Angeli Merkel, która ostrzegała, że około 70 procent ludności Niemiec zarazi się koronawirusem. A u nas ilu osobom to grozi? Czy są takie szacunki?

Minister Szumowski wskazywał na mniejsze wskaźniki, ale sytuacja jest dynamiczna. Rząd polski podjął działania, które są szeroko chwalone w Europie: czy to specustawa dotycząca koronawirusa, czy zamknięcie szkół, przedszkoli, galerii handlowych. Nasze działania były wprowadzone z wyprzedzeniem, w stosunku do innych państw Europy, które zareagowały tydzień, trzy tygodnie później. Pamiętamy jak premierem była pani Ewa Kopacz. W czasie pandemii świńskiej grypy uspokajano: śpijcie spokojnie, cieszcie się wiosną. Dlatego dobrze, że na czele rządu stoi Mateusz Morawiecki, którego ustalenia z Andrzejem Dudą są bardzo stanowcze. Prezydent apeluje o solidarność na poziomie rządowym, samorządowym, ale i o jedność obywatelską. Wszyscy razem, jeżeli będziemy działali wspólnie, wygramy wojnę z koronawirusem (...)

Prof. Robert Karaszewski [wideo]

Prof. Robert Karaszewski/fot. materiały UMK
Prof. Robert Karaszewski/fot. materiały UMK
Rozmowa Dnia - prof. Robert Karaszewski
Gościem "Rozmowy dnia" był prof. Robert Karaszewski - ekonomista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Rozmawialiśmy o skutkach epidemii koronawirusa dla gospodarki. Czy to początek światowego kryzysu i zwolnień pracowników?

Katarzyna Prętkowska: Panie profesorze, oszczędności trzyma pan jeszcze w banku, na lokatach, czy wypłacił pan pieniądze, gotówkę na czarną godzinę?

Świat nauki nie ma problemów z nadmiernymi oszczędnościami. Pieniądze zawsze będą jednak bezpieczniejsze na rachunku bankowym, niż w skarpecie. Dlatego to, co mam, trzymam w banku.

Pytam o to, ponieważ widzimy, mimo wszystko, większy ruch w bankach, a przynajmniej w tych, które jeszcze się nie zamknęły przed klientami. Zewsząd słyszymy porady typu: "Wypłać pieniądze, bo ich zaraz zabraknie w bankach, a system kart płatniczych padnie".

To są rzeczy zupełnie wręcz jak scenariusze bajkowe. Jeżeli padłby system bankowy, papierki z naszych portfeli straciłyby wtedy na wartości, stałyby się poczetem królów polskich tylko do oglądania. Dopóki system jest stabilny, ten papierek jest umowną wartością. Jeśli systemu nie będzie, będą same podobizny królów polskich.

Rozwiewamy te wątpliwości. Co z siłą nabywczą pieniądza? Ceny idą w górę...

Idą w górę, bo jest wzmożony popyt. Z drugiej strony, widzimy co się dzieje na stacjach paliw, ceny idą w dół, co się przełoży na koszty produkcji. Nasza waluta straciła na wartości w stosunku do innych walut, ale ta sytuacja może być uznana za przejściową. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć dalszego biegu wypadków. Trzeba zachować spokój

Miasta zamarły, starówki puste. Jakie to spowolnienie może mieć znaczenie dla przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich.

My możemy przyszłość prognozować na podstawie tego, co się stało w Chinach. Możemy zakładać, że okres szczytu zarażeń i ograniczeń w obszarze biznesu będzie trwał do dwóch miesięcy. Polscy przedsiębiorcy nigdy nie są, i nie byli rozpieszczani przez żaden z rządów, z obecnym na czele. Uważam, że są w stanie przetrwać to wyzwanie, o ile skończy się ten kryzys faktycznie w ciągu dwóch miesięcy, ale nie każda branża wyjdzie z tego tak gładko- branże turystyczna, restauratorska - one odebrały jako pierwsze ciosy. Dwa miesiące to jeszcze wydaje się, że można przetrwać. Później wiele będzie zależało do nas, konsumentów, czy wejdziemy w fazę wydawania pieniędzy, czy zachowamy się ostrożnie...(...)

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski. Fot. Archiwum
Marcin Sypniewski. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa dnia - Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy dnia był Marcin Sypniewski, bydgoski działacz Konfederacji. Rozmawialiśmy z nim m.in. na temat wpływu epidemii koronawirusa na gospodarkę i o tym co można zrobić, aby pomóc polskim przedsiębiorcom.

Marcin Kupczyk: Kampania wydaje się być zamrożona. Czy pana zdaniem wybory będą przesunięte, i czy powinny być przesunięte, co postuluje publicznie kandydat Władysław Kosiniak Kamysz.

Jako pierwszy to Krzysztof Bosak, nasz kandydat na prezydenta, zgłosił postulat przeniesienia wyborów. Teraz reszta kandydatów się przyłącza do tego apelu. W obecnych warunkach ciężko sobie wyobrazić przeprowadzenie wyborów w terminie majowym. Wczoraj prezydent odwołał posiedzenie Rady Gabinetowej. Uznał, że nie ma warunków bezpiecznych dla rządu, do odbycia tych obrad. Powtórzę, ciężko sobie wyobrazić, że za dwa miesiące takie warunki będą. Chcę zwrócić uwagę, że w samym kujawsko -pomorskim w komisjach wyborczych zasiądzie kilkanaście tysięcy osób. Te osoby muszą być wcześniej przeszkolone. Trudno będzie zapewnić bezpieczeństwo i im, i i głosującym. Zobaczmy, co się wydarzyło we Francji. Pierwsza tura wyborów samorządowych się odbyła, ale drugą przełożono na nie wiadomo kiedy.

Kampania w internecie jest jednak widoczna. Pojawiły się zarzuty w kierunku rządu, że nie ujawnił na czas informacji o pierwszym zarażonym, po to by przyćmić konwencję Małgorzaty Kidawy- Błońskiej, i że w szpitalu wojskowym w Warszawie są przygotowane vip - saloniki z respiratorami dla członków rządu, albo, że Andrzej Duda ma przewagę, bo się może pokazywać.

Te zarzuty nie mają znaczenia. Stan państwa w tej chwili to efekt rządów nie tylko PiS, ale i PO, PSL i polityków lewicy, w związku z tym, ta słabość państwa to efekt tych wszystkich rządów. Ciężko na serio brać głosy opozycji, która do tej słabości przyłożyła rękę. A kampania rzeczywiście została zamrożona, bo wszyscy myślimy o tym, jak zadbać o zdrowie nas, naszej rodziny, mało kto się przejmuje wyborami, czy walkami wyborczymi.

A przejmuje się pan artykułami w prasie? Jedna gazet, której tytuł z litości przemilczę, napisała, że koronawirus to prezent z nieba dla Andrzeja Dudy, że koronawirus to zbawca PiS - u, albo, że Andrzej Duda spotkał się pod szpitalem z działaczem PiS - u przebranym za ratownika. Co pan sądzi o takich wybrykach prasy - bo tak to chyba należy nazwać.

Takie artykuły nie wywołują odzewu, bo jak mówiłem, zdrowie jest ważniejsze oraz zabezpieczenie w podstawowe artykuły na czas kwarantanny, która nie wiadomo jak długo potrwa. W czasach kryzysu ludzie oczekują od przywódców, że staną na wysokości zadania, że przyłączą się do tej walki i trudno mieć pretensje do prezydenta o to, że się przyłącza. Można by mieć zarzuty, gdyby zniknął całkowicie. Nie patrzmy jednak tylko na to. Należy się zastanowić, dlaczego w szpitalach brakuje środków ochrony dla lekarzy. To też jest wina państwa, na którego stan zapracowały wszystkie poprzednie rządy.

Gospodarka, bo ten temat jest bliski pana ugrupowaniu. Dane są pesymistyczne, spadek o 1 procent, a wcześniej mówiło się, że będzie wzrost trzyprocentowy. Jest mowa o tym, że firmy mogą przestać sobie wzajemnie płacić, a później przestaną płacić pracownikom. Uruchomi się łańcuszek i będzie bardzo źle. Czy może się tak, pana zdaniem, stać?

Zaczął się największy kryzys od kilkudziesięciu lat, być może to największy kryzys po 1989 roku. Polska gospodarka była chora zanim wybuchła pandemia koronawirusa. My zawsze zwracaliśmy uwagę na to, że przedsiębiorcy są za bardzo obciążeni. Ciężko jest prowadzić działalność zgodnie z prawem. Dodatkowo koszty pracy są ogromne. (...)

Kosma Złotowski

Europoseł Kosma Złotowski./fot. Facebook
Europoseł Kosma Złotowski./fot. Facebook
PR PiK - Rozmowa dnia - Kosma Złotowski
W Rozmowie Dnia spotkaliśmy się z europosłem Kosmą Złotowskim (PiS). Rozmawialiśmy na temat epidemii koronawirusa w Europie i wpływie tej sytuacji na politykę i gospodarkę.

Michał Jędryka: Urszula von der Leyen zapowiedziała – w ramach walki z koronawirusem – wprowadzenie na 30 dni ograniczeń dotyczących podróży do Unii Europejskiej. To słuszne posunięcie?
Kosma Złotowski: Generalnie słuszne, ale to posunięcie już większość krajów unijnych samo z siebie wykonało.

Tymczasem ta sama przewodnicząca Komisji Europejskiej niedawno krytykowała Polskę za zamknięcie granic.

- Widzimy, że są różne podejścia do walki z pandemią, ale wydaje się, że to, które reprezentuje polski rząd jest najbardziej słuszne.

Czyli ograniczenie ruchu turystycznego przede wszystkim, bo na razie przewóz towarów trwa bez przeszkód.
- Pewne problemy w przewozie towarów są. Oczywiście chodzi o ograniczenie głównie ruchu turystycznego, a generalnie ruchu społecznego i to dzisiaj widzimy na ulicach.

Miliard euro ma dostać Polska na walkę z koronawirusem. Myśli Pan, że to pokaźne środki, które pozwolą w istotny sposób podjąć walkę z epidemią?
- Z całą pewnością to są całkiem spore środki. Mam nadzieję, że to jest początek działań unijnych wobec koronawirusa. Ta epidemia bardzo szkodliwie odbije się na gospodarce całego świata, nie tylko Polski i będą potrzebne kroki, by ją na nowo wrzucić na wysokie obroty. Nie będzie to na pewno proste.

Co Pana zdaniem czeka Europę i Polskę po wygaśnięciu epidemii?
- Kłopoty pojawią się prawdopodobnie dlatego, że gospodarki europejskie, ale przecież nie tylko, wręcz się zatrzymują. Trzeba będzie je z powrotem rozruszać. Niektórzy przedsiębiorcy nie będą w stanie tego zrobić.

Nie będą w stanie chociażby wypłacić wynagrodzeń pracownikom za okres przestoju, do którego dochodzi w tej chwili. Mamy przecież wygaszenie handlu i produkcji w wielu dziedzinach.
- I wygaszenie komunikacji, transportu. To jest naprawdę ogromny cios we wszystkie nasze gospodarki.

Ile może trwać ta sytuacja w Europie, jak Pan prognozuje? Czy są inne kraje, w których może powtórzyć się scenariusz włoski?
- Na duże niebezpieczeństwo wydaje się wystawiać Wielka Brytania - postępowaniem nie wiem czy niefrasobliwym,ale idącym pod prąd do tego, co robią inne kraje UE. Co może się wydarzyć? Jak długo to może potrwać? Tego oczywiście nie wie nikt. Wszystkie posunięcia podejmowane są na pewien okres, ale zawsze z możliwością przedłużenia. (...)
1234567