Gościem Rozmowy dnia był Marcin Sypniewski, lider Konfederacji w okręgu bydgoskim. 11 mandatów Konfederacji to sukces czy porażka? W jakich sprawach Konfederacja może głosować w Sejmie, tak jak PiS, a w jakich tak jak reszta opozycji? To niektóre zagadnienia, o które pytaliśmy naszego rozmówcę.
Marcin Sypniewski [wideo]
Michał Jędryka: O włos byłby pan posłem! Wczoraj nasz felietonista, profesor Janusz Sytnik-Czetwertyński, sformułował taką tezę, że wybory, które się odbyły w niedzielę w Polsce, mają taką dziwną cechę, że właściwie wszyscy są z nich niezadowoleni. Ma rację, czy nie?
Przede wszystkim, dziękuję ponad 32 tysiącom osób, które w okręgu bydgoskim zagłosowały na listy Konfederacji, w tym blisko 18 tysiącom osób, które zagłosowały na mnie. Z tego wyniku bardzo się cieszę. Liczba głosów jest bardzo duża, wynik piękny, szkoda, że trochę zabrakło do mandatu. Ogólnie jesteśmy zadowoleni, dlatego że udało się, pierwszy raz w historii istnienia naszego środowiska, wprowadzić grupę posłów do Sejmu jako Konfederacja, udało nam się pokonać barierę 5 procent, pokonać barierę „zmarnowanego głosu”, którym zawsze straszono naszych wyborców. Metoda przeliczania mandatów dała nam ich tylko 11, więc to zadowolenie nie jest pełne. Natomiast, faktycznie, patrząc na te wszystkie pozostałe siły polityczne, to z wyników ani nie może być zadowolone PiS, dlatego że w zasadzie jedynie obroniło liczbę posłów w Sejmie i stracił Senat, druga partia także poniosła porażkę. Lewica miała dosyć dobry wynik...
A o co chodziło z tymi dwoma kołami poselskimi. Był taki pomysł, by powołać dwa koła Konfederacji...
Ostatecznie koło będzie jedno. Na początku rzeczywiście padały takie pomysły z ust Janusza Korwin-Mikkego, natomiast koło będzie jedno, wszyscy posłowie będą występować jako jedność...
Pojawiło się także żądanie unieważnienia wyborów ze strony Konfederacji. To jest taki PR, żeby zwrócić na siebie uwagę, czy rzeczywiście były jakieś daleko idące nieprawidłowości?
Nieprawidłowość była, i to bardzo duża, dlatego że my wygraliśmy z TVP, z Wiadomościami, trzy sprawy sądowe w trakcie kampanii wyborczej. W przypadku dwóch spraw Wiadomości opublikowały sprostowanie, natomiast w piątek przed wyborami albo w sobotę, w czasie ciszy wyborczej, Wiadomości miały na początku również przeprosić nas za podawanie nieprawdziwych informacji oraz pokazać 5 wyników sondaży, w których przekraczamy 5 procent głosów. W ten sposób Wiadomości miały unieważnić to swoje wcześniejsze twierdzenie, że nie mamy żadnych szans na wejściu do Sejmu, co, jak się okazało, było całkowitą nieprawdą. Wiadomości tego nie zrobiły, nie wykonały prawomocnego wyroku sądu, i być może jest to podstawa do unieważnienia wyborów, a na pewno do wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które tego nie zrobiły.
Myśli pan, że to mogło mieć wpływ na wynik?
Oczywiście. Jest pewna grupa osób, która głosuje w sposób skalkulowany, która nie chce tracić głosu. Dlatego, jeżeli przez pewien czas były podawane informację, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu, jeżeli również socjologowie w Wiadomościach wypowiadali się, że głos na Konfederację, jest to głos stracony, no to wówczas faktycznie sprostowanie tej informacji mogło mieć duży wpływ na wynik. Jeszcze w piątek przed wyborami, redaktor Sakiewicz swojej „gadzinówce” wzywał nas do wycofania się i stwierdził, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu...(...)