Wtorek, 09 marca 2021 r.   Imieniny: Franciszki, Brunona
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Ogłoszenie własne nadawcy

Rozmowa dnia

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski, europoseł PiS./fot. archwium
Kosma Złotowski, europoseł PiS./fot. archwium
PR PiK - Rozmowa Dnia - Kosma Złotowski
Gościem Rozmowy Dnia był europoseł Kosma Złotowski, a rozmawialiśmy
o kompromisie osiągniętym z Unią Europejską oraz o jego konsekwencjach.

Michał Jędryka: Rozmawiamy w czwartkowy wieczór, gdy szef Rady Europejskiej ogłosił, że nie ma weta, jest kompromis. Czy to dobra wiadomość?
Kosma Złotowski: Oczywiście, że dobra wiadomość. Wnieśliśmy to weto właśnie dlatego, że warunkowość została zniesiona. Wprawdzie nie zostało zniesione to rozporządzenie, ale sposób, w jaki będzie ono interpretowane został określony dość ściśle przez Radę Europejską. Nam i Węgrom wystarcza.

W Polsce nie wszyscy tak uważają. Eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski mówi, że to utrata suwerenności. Inni też twierdzą, że to nie jest dobry kompromis. Jak Pan skomentuje te postawy?
- Czas pokaże. Mam ograniczone zaufanie do organów europejskich, ale wszystkie rządy zgodziły się w tych konkluzjach, w jaki sposób to rozporządzenie będzie działało. Ten sposób my akceptujemy, nie wpływa on na to, że można byłoby Polskę, albo Węgry szantażować mówiąc: „tutaj jesteście niepraworządni, więc nie dostaniecie pieniędzy na koleje”. Tak natomiast było w kompromisie, który osiągnął Parlament Europejski z niemiecką prezydencją, to dla nas było zupełnie nie do zaakceptowania.

Faktem jest, że Komisja Europejska próbuje przejąć swego rodzaju nadzór nad państwami członkowskimi zmierzając trochę w stronę budowy sfederalizowanego superpaństwa. Czy to nie grozi kolejnymi kryzysami w przyszłości?

- Oczywiście, że to będzie wywoływało kryzysy w przyszłości. Dąży do tego Komisja Europejska, także niektóre państwa. Taką pozycję zapewnił już sobie Parlament Europejski, nie przyjmując konkluzji ze szczytu lipcowego i dochodząc do porozumienia w listopadzie. To był precedens, dotąd nie zdarzyło się, żeby Parlament nie zaakceptował tego, co zostało uzgodnione na Radzie. Oczywiście tego rodzaju tendencje są obecne w Unii Europejskiej od samego początku, a teraz obserwujemy ich wzmożenie. Właśnie przeciwko temu protestujemy - my jako Polska, protestują Węgry, ale i wielu innym w UE to się nie podoba. (…)

Tomasz Latos

Tomasz Latos
Tomasz Latos
PR PiK - Rozmowa Dnia - Tomasz Latos
Gościem Rozmowy dnia był poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy o głosowaniu wotum nieufności oraz o inwestycjach w regionie.

Michał Jędryka: Wczoraj głosowany był wniosek o wotum nieufności dla premiera Jarosława Kaczyńskiego. Doszło do burzliwej debaty, podczas której padło kilka zarzutów pod adresem premiera Kaczyńskiego osobiście, ale też pod adresem rządzącej formacji. Dwa z nich się powtarzały - brutalność policji i konfliktowanie Polski z Unią Europejską. Przypomnijmy tę argumentację.
Tomasz Latos: Padały najróżniejsze, czysto polityczne argumenty, jak widać – drugiej stronie brakuje rzeczowych argumentów. Jeżeli mówimy o kwestiach związanych z UE, to - pomijając fakt, że to premier Morawiecki prowadzi rozmowy i negocjacje w imieniu Polski - to wszystko idzie w ostatnim czasie w dobrą stronę i wygląda na to, że będzie porozumienie w trójkącie Niemcy-Polska-Węgry, więc wszystkie czarne scenariusze, o których mam wrażenie marzy opozycja, się nie spełnią.
Z kolei, jeśli chodzi o policję, to przypomnijmy, że nadzoruje ją bezpośrednio minister, poza oczywiście kierowaniem bieżącym komendanta głównego. Nie chciałbym też przypominać, jak wyglądały działania policji w czasach rządu koalicji PO-PSL, czy też, jak wyglądają w krajach, które stanowią wzór praworządności dla opozycji.

Na przykład we Francji...
- We Francji jest sytuacja absolutnie dramatyczna, jeśli chodzi o postępowanie policji. Jak więc oni chcą nas uczyć praworządności? W Polsce oczywiście były sytuacje pojedyncze, które nie powinny mieć miejsca, natomiast generalnie policja zachowuje w swoich działaniach umiar, więc ten argument był wzięty nie wiadomo skąd.

Borys Budka – lider KO powiedział: „pozwoliliśmy sobie przyprawić gębę totalnej opozycji”. Czy to może oznaczać, że opozycja teraz zacznie działać inaczej? Przedstawi jakiś program?
- Chciałbym, ale nie bardzo w to wierzę, bo już kilka razy takie zapewnienia padały. To stwierdzenie wywołało szczerą reakcję sali, wręcz pewne rozbawienie. Trudno przyjąć inne podejście, gdy Borys Budka robi wszystko, by totalną opozycją być. Chciałbym, żeby to się zmieniło, żeby opozycja w Polsce była konstruktywna - wnosiła ich działanie, pomysły do debaty, a nie tylko wkładała kije w szprychy.
Była też taka sytuacja, że na część zarzutów pan premier Kaczyński odpowiedział, że najwyraźniej przypisują jemu pewne swoje cechy, bo tak to rzeczywiście wyglądało. Argumenty, które padały w debacie, dokładnie pasowały do różnego rodzaju działań i postaw opozycji. (...)

Waldemar Andzel

Waldemar Andzel Fot. www.facebook.com/waldemar.andzel
Waldemar Andzel Fot. www.facebook.com/waldemar.andzel
Rozmowa Dnia: Waldemar Andzel
Gościem Magdaleny Ogórek był Waldemar Andzel, przewodniczący sejmowej komisji służb specjalnych. Rozmowa dotyczyła bieżącej sytuacji politycznej.

Magdalena Ogórek: Wczoraj Victor Orban powiedział tak: "Myślę, że Polska i Węgry mają dobrą szansę, by osiągnąć wspólny cel. Jesteśmy blisko dobrego wyniku, na pewno to osiągniemy". Chodzi o spór o praworządność i o ewentualne veta.

Waldemar Andzel: Cieszy nas bardzo stanowisko pana Viktora Orbana, i nasze wspólne występowanie na forum Unii Europejskiej. Nasze stanowisko się nie zmieni, nie możemy przyjąć rozporządzenia w obecnym kształcie. Może się zdarzyć, że będzie konieczny kolejny szczyt Rady Europejskiej. Bardzo dobrze, że pan Viktor Orban, premier Węgier, wspólnie z nami podziela to stanowisko.

Bardzo ciekawą kwestię wygłosił wczoraj Victor Orban, nie wiem, czy Brukseli da to do myślenia: "Prawdziwy powód sporu o praworządność wynika z tego, że niektórzy nie rozumieją, czym ona jest. A bierze się to z tego, że nigdy nie walczyli o tę praworządność, zawsze ją mieli. Nigdy nie walczyli o demokrację, o taki standard życia. Oni to po prostu odziedziczyli". W ten sposób Victor Orban nawiązuje do naszej wspólnej historii.

Tak, łączy nas wspólna historia, dlatego to zrozumienie jest dużo większe. W Polsce praworządność jest, można mieć raczej uwagi do niektórych krajów starej Unii Europejskiej. Dla mnie jest to słowo - wytrych używane do walki politycznej z krajami, z Polską, z Węgrami (...).

Roman Gołębiewski [wideo]

Roman Gołębiewski/fot. Facebook
Roman Gołębiewski/fot. Facebook
Rozmowa Dnia: Roman Gołębiewski
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był starosta włocławski Roman Gołębiewski. Rozmawialiśmy o budżecie powiatu na 2021 rok i inwestycjach planowanych przez samorząd, a także o największych wyzwaniach, jakie przyniosła pandemia koronawirusa.

Agnieszka Marszał: Koniec roku to ważny czas dla samorządów, podsumowywany jest tegoroczny budżet i planuje się ten na kolejny rok. Jutro sesja rady powiatu włocławskiego, głosowana będzie uchwała budżetowa na 2021 rok. Zapowiada pan, że to będzie budżet rekordowy. Czy to znaczy, że pandemia nie zaszkodziła finansom samorządów?

Roman Gołębiewski: Jak zwykle, przy odpowiedzi na takie pytania, prawda jest pośrodku. Z jednej strony odczuwamy problemy związane z pandemią, z finansami, oczywiście są ubytki w podatku PIT. Zobaczymy, jakie one będą w tym roku, jakie będą w przyszłym. Z niecierpliwością czekam jeszcze na dwa wpływy - z listopada, z grudnia, a z drugiej strony staramy się podejmować wszelkie działania, by te środki pozyskiwać z innych źródeł. Mam na myśli pieniądze europejskie, a także środki przekazywane w ramach pomocy rządowej, czyli z Funduszu Dróg Samorządowych, Funduszu Inwestycji Lokalnych - ten fundusz został właśnie utworzony w ramach odpowiedzi na ubytki podatku PIT. Staramy się reagować, mimo trudnych czasów i wielu kosztów ponoszonych w związku z walką z koronawirusem. Staramy się odpowiadać na potrzeby tych czasów, przede wszystkim zwiększać inwestycje dla dobra lokalnej społeczności, i szukać tych pieniędzy gdzie indziej. Jeszcze w marcu wydawało się, że z wpływami samorządu będzie dużo gorzej. Na koniec roku patrzymy trochę pozytywniej, ale te ubytki w stałych dochodach jednak będą (...).

Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - dr Patryk Tomaszewski
Gościem Rozmowy Dnia był politolog, dr Patryk Tomaszewski, a rozmawialiśmy m. in. o tym, co jest polską racją stanu w sporze o budżet Unii Europejskiej.

Michał Jędryka: Trwa spór między Polską i Węgrami z jednej strony, a z Unią Europejską z drugiej. Jakie mogą być konsekwencje takiego skrajnego scenariusza, to znaczy, że nie zostałby znaleziony kompromis?

Patryk Tomaszewski: Jeśli kompromis nie zostanie znaleziony, UE oczywiście nie przestanie być bytem międzynarodowym. Zaczną się prace nad prowizorium budżetowym, co jest rozwiązaniem znanym, jeśli chodzi o samorządy. Później będziemy czekać na kolejne scenariusze. Najbardziej oczekiwany przez Polskę jest ten, że Portugalia przejmuje po Niemcach prezydencję w Unii i wówczas zaczną się nowe negocjacje, które zmieniłyby to rozporządzenie, o które toczy się spór, czyli łączące finanse z praworządnością.

Sądzi Pan, że negocjacje z Portugalią byłyby łatwiejsze, niż z Niemcami? Słuszne nadzieje ma nasz rząd?

Według mnie tak. Niemcy od dłuższego czasu mówią, że płacą najwięcej. Nawet, gdy Wielka Brytania była jeszcze w Unii, to i tak Niemcy były największym płatnikiem (...). Portugalia ma inną perspektywę, nie jest graczem głównym w starej Unii, co powoduje, że zapewne myśli o tym, że ten mechanizm powiązania finansów z praworządnością mógłby być w przyszłości w jakimś stopniu wykorzystany przeciwko niej (...).

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski
Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy Dnia był polityk Konfederacji, Marcin Sypniewski. Rozmawialiśmy o szczepionce chroniącej przed koronawirusem, sytuacji w Unii Europejskiej i polskim wecie do unijnego budżetu.

Michał Jędryka: Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz postuluje, żeby wydłużyć ferie zimowe do 8 tygodni, żeby zrekompensować przedsiębiorcom brak wakacji. To dobry pomysł?

Marcin Sypniewski: Te rozwiązania, które rząd stosuje w walce z pandemią zaczynają być coraz bardziej absurdalne. Do nich należy to, że w jednym terminie wszyscy mają mieć ferie, bo to spowoduje, że na stokach będzie tłok. Te obostrzenia nie są prowadzane, dlatego że eksperci tak mówią, tylko decyduje o tym, jak w przypadku stoków narciarskich, telefon od prezydenta Dudy, który chce pojeździć sobie na nartach i w związku z tym stoki będą jednak otwarte. Uważam, że dużo lepsze jest rozłożenie tych ferii na dłuży termin, ze względu na to, że bez tego na stokach będą tłumy, poza tym przedsiębiorcy faktycznie przez tę decyzję ucierpią, a już cierpią przez zamknięcie gospodarki, przez wszystkie regulacje.

Premier Morawiecki mówi, że szczepienia mają być dobrowolne, cieszy to pana?

Poczekamy na regulacje, bo premier Morawiecki bardzo dużo mówi. W lipcu mówił, że ustalenia szczytu unijnego są bardzo dobre, a teraz je bardzo mocno krytykuje. Sam już nie wiem kiedy ta szczepionka ma być dostępna. Najpierw miała być dostępna w styczniu, później 18 stycznia, a wczoraj mówił, że w lutym lub w marcu. Przede wszystkim Konfederacja nie chce, żeby te szczepienia były przymusowe. Uważamy, że to każdy powinien sam zdecydować czy chce się zaszczepić, czy chce zaszczepić swoje dzieci. Przymusowe szczepienia byłyby bardzo niebezpieczne, dlatego, że tak naprawdę nikt nie wie nic na temat tych szczepionek. One nie przeszły całego cyklu badań, przecież nie zostały nawet przetestowane na zwierzętach, a co dopiero na ludziach. My nie będziemy szczepić ludzi anonimowych, będą szczepione nasze dzieci, będą szczepione nasze babcie, członkowie naszej rodziny, którzy cierpią na inne choroby, nikt tak naprawdę nie zbadał wpływu innych leków na osobę, która przyjmie szczepionkę. Ludzie powinni mieć prawo do informacji o tym w jaki sposób ta szczepionka może wpłynąć, jakie skutki uboczne może spowodować. My się też nie zgodzimy na to, żeby osoby, które nie będą chciały się zaszczepić miały być w jakikolwiek sposób dyskryminowane i będziemy takie przepisy zwalczać. (...).

Jan Szopiński [wideo]

Jan Szopiński
Jan Szopiński
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Szopiński
Gościem Rozmowy dnia był poseł Jan Szopiński z Lewicy, z którym rozmawialiśmy m. in. o wzroście notowań tej formacji w sondażach.


Michał Jędryka: Sondaż firmy United Surveys dla Dziennika Gazety Prawnej opublikowany przedwczoraj daje Lewicy prawie 10 proc. poparcia w wyborach parlamentarnych. Gdyby odbyły się w najbliższym czasie, to byłby znaczny wzrost, bo w poprzednim badaniu tej samej pracowni były 4 proc. Co miało wpływ Pana zdaniem na taki wynik?

Jan Szopiński: Trudno mi powiedzieć. To, w jaki sposób wyborcy głosują na partię z reguły jest pochodną tego, co dzieje się w Sejmie i poza Sejmem. Myślę, że wyborcy dostrzegają naszą pracę w Sejmie, stawianie w tym trudnym czasie ustaw, które służą Polsce i Polakom. Myślę też, że to jest pochodna wszystkiego, z czym mamy do czynienia w okręgach wyborczych, czyli aktywności posłów, stawiania spraw lokalnych, prezentowania ich na forum Sejmu i przenoszenie tego, co się dzieje w okręgach wyborczych do Sejmu.


Zapytam o ustawę, która miała przynieść niedzielę handlową 6 grudnia w Senacie. Lewica wczoraj zgłosiła poprawki do tej ustawy. Chodzi o to, żeby był wypłacany specjalny dodatek dla pracujących w niedzielę. Dlaczego?

- Z głosów z jednej strony handlowców, z drugiej strony - naszych wyborców wynika, że w niedzielę jednak sklepy powinny być otwarte, szczególnie przed świętami. Chodzi o rozlokowanie liczby osób na zakupach.

Jeśli chodzi o dodatek - to ma być wynagrodzenie dla tych, którzy podejmują ponadnormatywne zobowiązania, ponadnormatywną pracę - chcą pracować w niedzielę. Stąd też taka inicjatywa podjęta przez klub Lewicy.


Rozumiem, że chodzi o czas epidemii?

- Na razie mówimy głównie o czasie epidemii, bo musimy z epidemii wyjść - zarówno zdrowotnie, jak i gospodarczo. Jednocześnie wychodząc z niej najednym i drugim poziomie, nie możemy wzajemnie stwarzać sobie zagrożenia, które powodowałoby wzrost liczby zakażonych. Stąd też poszukiwania z jednej strony w kwestii dotyczącej „jak szczepić i czy szczepić”, z drugiej strony – w kwestii „kto ma leczyć w szpitalach i przychodniach”, no i wreszcie z trzeciej - poszukiwania rozwiązań, które służyłyby gospodarce. (...)


Mariusz Kałużny

Poseł Mariusz Kałużny Fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Poseł Mariusz Kałużny Fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
PR PiK - Rozmowa Dnia - Mariusz Kałużny
Gościem Magdaleny Ogórek był poseł Mariusz Kałużny z Solidarnej Polski. Rozmowa dotyczyła między innymi dokończenia reformy wymiaru sprawiedliwości.

Magdalena Ogórek: W poniedziałek weszła w życie ustawa antyprzemocowa - niezwykle ważny dokument, niezwykle ważne ustalenia. Po raz pierwszy w Polsce dochodzi do sytuacji, kiedy w przypadku przemocy domowej sprawca zostanie natychmiast odizolowany od ofiary. Dlaczego przez tyle lat żadna z ekip, które cały czas mówiły o tym, że przemoc domowa jest ważnym tematem, nie mogły takich ustaleń wprowadzić w życie?
Mariusz Kałużny: Rzeczywiście to bardzo ważna ustawa. Ciężko mi odpowiedzieć, dlaczego nie weszła w życie. Bardzo wiele – zwłaszcza na Lewicy – mówi się o prawach kobiet i o tym, żeby bronić ofiary, ale za tym nie idą żadne czyny. Zresztą Lewica słynie z tego, że jak rządziła, żadnego ze swoich postulatów nie wprowadziła.
Jako Solidarna Polska pracowaliśmy nad tą ustawą w zespole. Udało się ją przeprowadzić przez Sejm i wcielić w życie i to jest bardzo ważne. Słusznie rozeznaliśmy, bo Ministerstwo Sprawiedliwości też dysponuje funduszem i wieloma zadaniami z zakresu przeciwdziałania przestępczości, pomagania ofiarom przemocy i przestępczości i stąd ta diagnoza. Wiedzieliśmy, gdzie jest tak naprawdę problem i dlaczego pomoc ofiarom nie działa. Działo się tak dlatego, że często oprawca wracał - po krótkiej czy dłuższej interwencji – do domu. To powodowało, że ofiary bały się zgłaszać jakąkolwiek przemoc, bo nic się nie zmieniło, za chwilę działo się to samo.

Były takie sytuacje, że sprawca po takiej historii zabijał swoją ofiarę.
- Poruszającą historię opowiedział minister Ziobro na konferencji. Gdy był młodym prokuratorem, przyszła do niego pani, prosiła o pomoc, była ofiarą przemocy swojego partnera. Wówczas przełożeni wskazali ministrowi Ziobro, że tak naprawdę rozwiązania, które funkcjonują nie są wystarczające i mogą zaszkodzić, bo ten, który stosuje przemoc będzie wiedział, że ofiara to zgłosiła. Była więc pewna bezradność. Minister Ziobro opowiadał, że spotkanie miało miejsce w piątek, a w poniedziałek dowiedział się od kolegi, że ta kobieta została zabita. Są więc dramaty w społeczeństwie, które odbywają się w czterech ścianach i ciężko czasem pomóc, jak nie ma dobrych rozwiązań…

Minister Romanowski wczoraj mówił mi, że być może czasem nie rozwiązuje się jakiegoś tematu, żeby można było cały czas mówić politycznie i robić z niego polityczny użytek. Mam nadzieję, że tak nie było, ale prawdą jest, że to PiS było atakowane np. w związku z konwencją stambulską, a w tym momencie ten rząd wprowadza zapisy, wyznaczające najwyższe standardy ochrony prawnej najsłabszych w UE.
- Oczywiście, my jesteśmy przeciwnikami konwencji stambulskiej i niejednokrotnie mówiliśmy dlaczego. Podam obrazowy przykład – z konwencją stambulską jest jak z robieniem dobrego bigosu. Mamy świeżą kapustę, bardzo dobrą kiełbasę i bardzo dobre grzybki i wrzuca pani cztery muchomory. Zjadłaby Pani taki bigos? Tak samo konwencja stambulska – powołuje się na słuszne zapisy, w jakiejś części jest dobra, natomiast pod płaszczykiem pomocy, ochrony, tolerancji wprowadza zapisy złe.
Trzeba jasno powiedzieć, że Lewica bardzo wiele zakłamuje. Zobaczmy na przykład przemoc domową – występuje najczęściej tam, gdzie są nałogi – alkoholizm, narkomania, to idzie w parze. Natomiast Lewica próbuje stworzyć obraz nieprawdziwy - wskazuje, że tam gdzie jest tradycyjna, polska rodzina, tam mąż bije żonę. To jest straszne i skandaliczne. Tam, gdzie jest polska, tradycyjna rodzina i gdzie ludzie budują relacje w oparciu o miłość i odpowiedzialność, tam przemocy nie ma i każdy normalny człowiek to wie. Lewica jednak próbuje porządkować pewne zjawiska do swojego obrazu świata – fałszywego, zakłamanego. (...)

Zbigniew Ostrowski [wideo]

Zbigniew Ostrowski/fot. Archiwum
Zbigniew Ostrowski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Zbigniew Ostrowski
Gościem Rozmowy Dnia był wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego Zbigniew Ostrowski. Rozmawialiśmy o sytuacji wojewódzkich placówek kultury w okresie zarazy, a także o sieci połączeń kolejowych w nowym rozkładzie jazdy.

Michał Jędryka: W czasie sesji Sejmiku sporo czasu poświęcono sprawom instytucji kultury, bo ich funkcjonowanie w obecnym czasie wymaga pewnej uwagi. Część instytucji jakoś sobie radzi, ale jest to dla nich czas trudny.

Zbigniew Ostrowski: Dyskusja na temat sytuacji zwłaszcza małych instytucji kultury rozpoczęła się kiedy pani przewodnicząca Elżbieta Piniewska przedstawiła stanowisko Sejmiku w sprawie wsparcia instytucji kultury. Chcieliśmy w tym stanowisku, które zostało chyba jednogłośnie przyjęte, upomnieć się o te małe domy kultury działające przede wszystkim w gminach. Duże instytucje kultury w dużych miastach pewnie sobie poradzą, choć to nie jest łatwy czas dla nikogo. Natomiast te mniejsze, gdzie sprawa pandemii nie tylko pokrzyżowała plany ekonomiczne gmin, ale także plany artystyczne, znajdują się w trudnej sytuacji. To stanowisko skierujemy do ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Chcemy zwrócić uwagę pana ministra na to, że pomaganie, czy tworzenie funduszy różnego rodzaju na wsparcie kultury w dobie pandemii nie może polegać na tym, że z mapy znika jakiś obszar. Duże dyskusje na temat sytuacji kultury wzbudziły ostatnie działania ministerstwa m.in. w sprawie podziału funduszu wsparcia kultury. Tam się znalazły na tej liście różne podmioty artystyczne. Maciejowi Figasowi, dyrektorowi Opery Nova, pogratulowałem, że z tego funduszu otrzymał około 150 tys zł., czyli trzy razy mniej niż zespół Bayer Full. Tego nawet nie potrzeba komentować.


Mówiono już o tym dosyć dużo. To co pan wspomniał o mniejszych instytucjach, bo gminne instytucje to są przede wszystkim domy kultury, muzea...


Domy kultury na wsi są miejscem szczególnym. To jest centrum kultury dla danej miejscowości. Sytuację tych miejsc oceniam jako wicemarszałek odpowiedzialny za kulturę, bowiem przy ewentualnych przekształceniach bibliotek w gminach, opinię musi wydawać jedna, bądź druga wojewódzka biblioteka publiczna. Było wiele prób łączenia instytucji kultury i bibliotek, przecież nie dlatego, że ktoś ma takie widzimisię, że ktoś sobie to wymyślił, po prostu chodziło o szukanie oszczędności. To był dowód, wiele lat temu, na to, że te instytucje są w specyficznej sytuacji. Jest takie powiedzenie, że jeśli mamy oszczędzać to rozpoczynamy od reklamy i kultury, a potem idziemy wyżej, dlatego tym instytucjom należy pomóc i my im pomagamy. Tym, którzy tworzą kulturę podczas pandemii, jako urząd marszałkowski, też staramy się pomóc. Pandemia zatrzymała realizację wielu projektów, którym zostało przyznane nasze wsparcie. Z każdą z imprez rozmawialiśmy, żeby w jakiś sposób ratować te projekty. (...).


Sławomir Sadowski [wideo]

dr Sławomir Sadowski, Fot. Archiwum
dr Sławomir Sadowski, Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Sławomir Sadowski
Gościem Rozmowy dnia był politolog dr Sławomir Sadowski, a rozmawialiśmy o powstających i rozpadających się koalicjach oraz scenariuszach w polskiej polityce na najbliższe tygodnie.


Michał Jędryka: Sytuacja dot. budżetu UE nie zmienia się. Ciągle mamy stanowisko Polski i Węgier, ale pojawiła się też informacja, że Portugalia zaczyna przychylać się do polskiego stanowiska. Jak ta sytuacja będzie się rozwijać?

dr Sławomir Sadowski: W tej chwili jesteśmy w okresie negocjacji. Te negocjacje powodują, że te stanowiska się albo usztywniają, albo następuje pewne złagodzenie. Warto podkreślić, że to co Komisja Europejska proponowała w sprawie praworządności w lipcu, to jest zupełnie co innego niż teraz. Tylko, że nie nastąpiło zaostrzenie, a zdecydowany krok wstecz. O ile początkowo mówiono o praworządności jako takiej, co można było rozumieć jako różnorodne naciski w ogóle w sprawach nie związanych z budżetem, to teraz, to ostatnie wynegocjowane porozumienie mówi wyłącznie o przestrzeganiu prawa w wypadku pozyskiwania środków europejskich. Przypomnę, jesteśmy na etapie negocjacji, strony zdefiniowały swoje pozycje negocjacyjne i teraz dzieje się to do czego nie mamy dostępu, czyli rozmowy zakulisowe. Sądzę, że jak zwykle w UE skończy się to pozytywnie, obie strony spotkają się w miejscu, gdzie będzie to dla nich do zaakceptowania.

Sytuacja premiera Morwieckiego wydaje się dosyć trudna. Podlega naciskom nie tylko w UE, ale również naciskom wewnętrznym Zjednoczonej Prawicy.

Taka rola polityka, zwłaszcza rządzącego. W dużej społeczności europejskiej istnieją różne interesy i przedstawiciele tych interesów naciskają na tych, którzy decydują. Premier zatem musi się spodziewać, że będą naciski ze strony tych, którzy uważają, że trzeba stanowisko utwardzić, ale też inne. Ani jedna, ani druga strona nie ma do końca racji. Premier Morawiecki teraz lawiruje, aby z jednej strony, pozyskać te środki, a z drugiej, nie utracić większości w Parlamencie.

Czy to nie jest tak, że kompromis, który zostanie wypracowany będzie miał również konsekwencje w polityce polskiej? Czy wzmocni o pozycję premiera, PiS, czy przeciwnie?

Gdyby udało się uzyskać gwarancje, że te naciski ze strony Komisji Europejskiej, w sprawie praworządności, nie będą jakieś bezwarunkowe i zdołało się pozyskać pieniądze, to pozycja premiera uległaby wzmocnieniu. Generalnie pewnie zakończy się to w ten sposób, że każdy z negocjatorów coś uzyska, tak by każdy mógł do domu pojechać z dobrą nowiną przed świętami. (...).

45678910