Sobota, 27 lutego 2021 r.   Imieniny: Gabriela, Anastazji
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Plichta

Rozmowa dnia

Wojciech Jaranowski

Wojciech Jaranowski/fot. materiały sejmiku
Wojciech Jaranowski/fot. materiały sejmiku
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Wojciech Jaranowski
Gościem Rozmowy Dnia był wiceprzewodniczący sejmiku województwa - radny Wojciech Jaranowski. Tematem trudna sytuacja na regionalnych torach. W wyniku podpisanej przez samorząd regionu umowy z przewoźnikami, z rozkładu jazdy zniknęła znacząca część połączeń, co powoduje utrudnienia dla pasażerów.



Katarzyna Prętkowska: Marszałek województwa Piotr Całbecki jako jeden z powodów zawieszenia części połączeń na Kujawach i Pomorzu wskazuje na brak pasażerów. Mówi, że niektóre składy na zawieszonych teraz liniach jeździły puste. Jak Pan się do tego odniesie?

Wojciech Jaranowski: W rozmowach z pasażerami, zwłaszcza na tych odcinkach, z których ja korzystałem, wiele razy pojawiały się prośby, aby zwiększyć liczbę połączeń, chociażby na linii Toruń - Kutno, Włocławek - Kutno, bo tutaj były składy, które były za małe, zwłaszcza w piątki albo poniedziałki, kiedy młodzież dojeżdżała na studia. Oczywiście w sytuacji pandemii tych pasażerów ubyło, ale nie możemy zakładać, że pandemia będzie trwała jeszcze cały przyszły rok (...) Nie twierdzę, że wszystkie linie mają stu- czy kilkudziesięcioprocentowe obłożenie. Tam należałoby się zastanowić nad innymi formami komunikacji, natomiast propozycja, która wynika z podpisania umowy z PolRegio zakłada likwidację takich popularnych linii, jak chociażby Włocławek - Kutno czy Chełmża - Bydgoszcz. Uważam, że połączenia są ścięte za bardzo, bo przecież niektóre już wcześniej - w marcu - zostały zawieszone, między innymi Toruń - Lipno - Sierpc, Laskowice Pomorskie - Wierzchucin, a od stycznia mają nie kursować pociągi w relacjach Włocławek - Kutno czy właśnie Bydgoszcz - Unisław - Chełmża.

(...)

Wszyscy chyba zostaliśmy zaskoczeni taką treścią umowy i takim rozkładem jazdy. Wcześniej nic nie wskazywało na tak drastyczne cięcia. Tak jak inne województwa region przygotowywał przetarg na 10 lat. PolRegio przygotowywało się do niego, myślało o taborze, przeszkoleniu personelu, tymczasem umowa będzie tylko na rok. Połączenia są „wycięte”, przez to możemy stracić pasażerów i oni mogą już nie wrócić na niektóre linie. Będziemy robić wszystko, żeby złagodzić tę sytuację.

Anna Kwiecień

Anna Kwiecień. Fot. Wikipedia
Anna Kwiecień. Fot. Wikipedia
Rozmowa Dnia - Anna Kwiecień
Magdalena Ogórek rozmawiała z poseł Anną Kwiecień na temat Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz narodowej strategii szczepień.

Magdalena Ogórek: Jesteśmy w gorącym okresie zakupowym przed świętami Bożego Narodzenia. Sama od czasu do czasu wpadam do galerii handlowych i widzę: maseczka pod nosem, bywa, że na brodzie. Dystansu nie trzymamy wcale, z dezynfekcji rąk to jest tak, że następują wtedy, jak się komuś przypomni i tak się zastanawiam, czy my ciągle siebie nie kontrolujemy, czy zapominamy w tym szale zakupów o tym, że wśród tej magii świąt czai się cały czas wirus?

Anna Kwiecień: Także to obserwuję. Mało tego, obserwuję, że niektóre osoby całkowicie zapominają nawet o maseczkach. Oczywiście, nie odbywa się to na terenie sklepów, bo do sklepów taka osoba nie wejdzie, ale widzę tego typu postawę na ulicach. Ludzie po prostu nie noszą maseczek i to jest, niestety, smutne. Każdy z nas decyduje o tym, jak długo będzie trwała epidemia, jak długo będą obostrzenia, z jakimi problemami będzie się zmagała gospodarka. Proszę państwa, wszyscy czekamy, chcemy jak najszybszego powrotu do tak zwanej normalności, do tego wszystkiego co było przed epidemią. Niektóre osoby zachowują się nieodpowiedzialnie. Czy naprawdę dla nas takim ogromnym wyzwaniem jest noszenie tej maseczki? Czy to jest naprawdę taki wielki trud? Nie potrafię zrozumieć, czy takim wielkim wyzwaniem jest dezynfekcja, czy nawet trzymanie pewnego dystansu ? To jest naprawdę niewielki trud w porównaniu z tym, z czym chociażby dzisiaj zmagają się przedsiębiorcy, którzy muszą, niestety, ograniczać swoją działalność, którzy pragną jak najszybszego powrotu do normalnego funkcjonowania (...)

Robert Kwiatkowski [wideo]

Robert Kwiatkowski./fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Robert Kwiatkowski./fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
PR PiK - Rozmowa Dnia - Robert Kwiatkowski
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Robert Kwiatkowski z Lewicy, członek Rady Mediów Narodowych. Rozmawialiśmy o działalności tejże Rady, o rynku mediów oraz o bieżącej sytuacji politycznej.

Michał Jędryka: Kilka dni temu został Pan członkiem Rady Mediów Narodowych, której zadaniem jest przede wszystkim mianowanie władz mediów publicznych. Jak Pan widzi swojąrolę w tym gremium?

Robert Kwiatkowski: Już Pan w pewnym sensie określił, ale ja bym zakres obowiązków poszerzył. Przede wszystkim to ocena działalności mediów publicznych - tego, jak wypełniają swoją misję, jak służą obywatelom, a w konsekwencji ocena tych, którzy za to odpowiadają.


Nie jest zręczne mówienie w mediach publicznych o mediach publicznych, ale pewnie Pan wchodzi do Rady ze swoją oceną.

- To dla mnie powrót do środowiska, z którego się wywodzę i które świetnie znam, bo przez lata byłem we władzach mediów publicznych. Byłem członkiem Rady Nadzorczej Polskiego Radia, członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, potem przez wiele lat prezesem Telewizji Polskiej. Mogę powiedzieć, że znam to środowisko, choć w ostatnich pięciu latach uległo ono dość radykalnym przemianom.


I dosyć radykalne są także opinie o tych mediach, bardzo spolaryzowane. Dlatego pytam o Pana ocenę.

- Pozwoli Pan, że na tym etapie uchylę się od bezpośredniej odpowiedzi. Powiem tylko, że zależy mi na wprowadzeniu do debaty publicznej bardziej obiektywnych kryteriów oceny. Zdaję sobie sprawę, że przewodniczącego Czabańskiego czy panią poseł Lichocką, którzy również zasiadają w Radzie Mediów Publicznych, a wywodzą się z PiS, nie przekonam do swoich ocen. Z kolei oni także pewnie nie przekonają mnie do swoich. Zgodnie jednak z zasadą, że fakty są święte, a komentarzei oceny nie, chciałbym skupić się na tych pierwszych. Są przecież mierzalne, ilościowe dane, które nie podlegają weryfikacji, jak np. wpływy ze środków budżetowych, pozycja na rynku reklamy, akceptacja opinii publicznej. To są wszystko liczby, które pokazują na przestrzeni lat - dziś można powiedzieć dziesięcioleci - jak ewaluowała sytuacja mediów publicznych, które dziś nazywa się mediami narodowymi. Czy udział w rynku spada czy rośnie? Czy dotacja z budżetu – nazywajmy to abonamentem, bądź bezpośrednią dotacją - spada czy rośnie? Czy pieniędzy jest więcej, czy mniej? Czy ludzie – nie politycy, ale właśnie ludzie– lepiej oceniają te media, czy gorzej? (...)


Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki
PR PiK - Rozmowa Dnia - Ryszard Czarnecki
Dlaczego Polska i Węgry groziły zawetowaniem unijnego budżetu, czy to co uzyskaliśmy jest sukcesem oraz czy zdołamy wypełnić zobowiązanie do redukcji CO2. O tym wszystkim było w Rozmowie Dnia. Jej gościem był europoseł Ryszard Czarnecki z PiS.

Marcin Kupczyk: Podczas szczytu EU unijni liderzy porozumieli się m.in. w sprawie wieloletniego budżetu. Jeśli chodzi o Polskę, to w finansach oznacza to 132 miliardy euro dotacji, 32 miliardy euro tanich pożyczek, 770 miliardów, jeśli chodzi o złotówki. Porozumienie było możliwe, bo Polska i Węgry wycofały swój ewentualny sprzeciw. Dużo czy mało tych pieniędzy? Jak możemy je wykorzystać, bo kwoty mogą zawrócić w głowie?
Ryszard Czarnecki: To są największe pieniądze w historii Polski otrzymane z Unii Europejskiej. Już nigdy tak duże nie będą z prostego powodu - w Polsce rośnie PKB na głowę mieszkańca. Coraz bardziej osiągamy kryteria zamożności unijnej. W efekcie rośnie też nasza składka członkowska do Brukseli. W tej chwili wynosi 4,5 mld euro. Na koniec siedmioletniej perspektywy budżetowej wyniesie 6 mld 250 mln euro, a pod koniec tej dekady - może za 9 lat - Polska stanie się płatnikiem netto, a więc krajem, który będzie utrzymywał Unię Europejską. Nasza składka członkowska będzie większa niż to, co będziemy otrzymywać z UE na różnego rodzaju projekty. Warto Polaków uprzedzić wcześniej, że Polska stanie się płatnikiem netto – tak, jak teraz są Niemcy, Holandia, Francja, Belgia, Szwecja, Austria i inne kraje. Będzie to sytuacja inna niż dotychczas, kiedy Polska liczyła na pieniądze z Unii i je pilnie przeliczała.
Teraz jesteśmy na wielkim plusie, a weto służyło wyeliminowaniu takich zapisów, które mogłyby spowodować, że przez „widzimisię polityczne” zabrano by nam te pieniądze. To na pewno sukces, natomiast zwracam uwagę, że w ostatnim czasie Unia potrafiła dosyć bezceremonialnie obchodzić traktaty, które sama ustanawiała, albo je naginać lub wręcz łamać. Przypomnę, że 4,5 miesiąca temu na drugim lipcowym szczycie UE uzgodniliśmy już kwestie budżetowe i to z taką formułą „praworządnościową”, która nie miała skutkować jakimiś groźnymi dla Polski konsekwencjami. Potem to porozumienie zostało podarte przez Parlament Europejski i Prezydencję Niemiecką. Wynika więc z tego, że to co dziś jest przyjęte i słusznie ogłoszone za duży sukces, być może będzie kwestionowane za jakiś czas przez instytucje unijne czy kraje. Na chwilę obecną - jest sukces, wygraliśmy mecz, ale kolejny pewnie za pasem.

Mówił Pan, że przez najbliższych przynajmniej osiem lat będziemy jeszcze ciągle więcej otrzymywać, niż wpłacać. Za osiem lat może nam wzrosnąć liczba eurosceptyków i różnie może być w przyszłości. Czy zostaniemy w Unii po ośmiu latach? Wyobraża Pan sobie, że za dziewięć lat zaczniemy z niej wychodzić?
- Tylko stwierdzam fakt, że za osiem-dziewięć lat będziemy więcej dawać składki członkowskiej, niż brać. Ludzie myślą kieszenią, to nie jest nic dziwnego, zawsze tak było w historii, więc zapewne wtedy liczba eurosceptyków w Polsce wzrośnie. Zależy to też od Unii, bo mam wrażenie, że obecna jest trochę inna, niż ta, do której wchodziliśmy. Wiele spraw załatwia się siłowo i to się wielu ludziom nie podoba. Natomiast nie sądzę, aby była kwestia wychodzenia Polski z Unii. (…)

„Kolejna część suwerenności Polski została oddana” - mówią politycy Konfederacji. Podobnie wypowiada się Zbigniew Ziobro, szef Solidarnej Polski, który wchodzi w skład rządzącej Polską Zjednoczonej Prawicy. Uważa Pan, że oddajemy naszą suwerenność w zamian za - nawet pokaźną - ale garść pieniędzy?
- Na pewno dobrze, że osiągnęliśmy sukces, wywalczając tak olbrzymie kwoty finansowe, natomiast konkluzje szczytu UE są dla nas korzystne, bo nie generują możliwości formalno-prawnych zabrania nam tych środków. Natomiast czy będzie to utrzymane w przyszłości? Znam UE od podszewki i takiej gwarancji nie złożę. Na pewno rośnie w Polsce liczba tych, którzy UE z różnych względów bardzo uważnie patrzą na ręce, nie ufają jej. (...)

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski, europoseł PiS./fot. archwium
Kosma Złotowski, europoseł PiS./fot. archwium
PR PiK - Rozmowa Dnia - Kosma Złotowski
Gościem Rozmowy Dnia był europoseł Kosma Złotowski, a rozmawialiśmy
o kompromisie osiągniętym z Unią Europejską oraz o jego konsekwencjach.

Michał Jędryka: Rozmawiamy w czwartkowy wieczór, gdy szef Rady Europejskiej ogłosił, że nie ma weta, jest kompromis. Czy to dobra wiadomość?
Kosma Złotowski: Oczywiście, że dobra wiadomość. Wnieśliśmy to weto właśnie dlatego, że warunkowość została zniesiona. Wprawdzie nie zostało zniesione to rozporządzenie, ale sposób, w jaki będzie ono interpretowane został określony dość ściśle przez Radę Europejską. Nam i Węgrom wystarcza.

W Polsce nie wszyscy tak uważają. Eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski mówi, że to utrata suwerenności. Inni też twierdzą, że to nie jest dobry kompromis. Jak Pan skomentuje te postawy?
- Czas pokaże. Mam ograniczone zaufanie do organów europejskich, ale wszystkie rządy zgodziły się w tych konkluzjach, w jaki sposób to rozporządzenie będzie działało. Ten sposób my akceptujemy, nie wpływa on na to, że można byłoby Polskę, albo Węgry szantażować mówiąc: „tutaj jesteście niepraworządni, więc nie dostaniecie pieniędzy na koleje”. Tak natomiast było w kompromisie, który osiągnął Parlament Europejski z niemiecką prezydencją, to dla nas było zupełnie nie do zaakceptowania.

Faktem jest, że Komisja Europejska próbuje przejąć swego rodzaju nadzór nad państwami członkowskimi zmierzając trochę w stronę budowy sfederalizowanego superpaństwa. Czy to nie grozi kolejnymi kryzysami w przyszłości?

- Oczywiście, że to będzie wywoływało kryzysy w przyszłości. Dąży do tego Komisja Europejska, także niektóre państwa. Taką pozycję zapewnił już sobie Parlament Europejski, nie przyjmując konkluzji ze szczytu lipcowego i dochodząc do porozumienia w listopadzie. To był precedens, dotąd nie zdarzyło się, żeby Parlament nie zaakceptował tego, co zostało uzgodnione na Radzie. Oczywiście tego rodzaju tendencje są obecne w Unii Europejskiej od samego początku, a teraz obserwujemy ich wzmożenie. Właśnie przeciwko temu protestujemy - my jako Polska, protestują Węgry, ale i wielu innym w UE to się nie podoba. (…)

Tomasz Latos

Tomasz Latos
Tomasz Latos
PR PiK - Rozmowa Dnia - Tomasz Latos
Gościem Rozmowy dnia był poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy o głosowaniu wotum nieufności oraz o inwestycjach w regionie.

Michał Jędryka: Wczoraj głosowany był wniosek o wotum nieufności dla premiera Jarosława Kaczyńskiego. Doszło do burzliwej debaty, podczas której padło kilka zarzutów pod adresem premiera Kaczyńskiego osobiście, ale też pod adresem rządzącej formacji. Dwa z nich się powtarzały - brutalność policji i konfliktowanie Polski z Unią Europejską. Przypomnijmy tę argumentację.
Tomasz Latos: Padały najróżniejsze, czysto polityczne argumenty, jak widać – drugiej stronie brakuje rzeczowych argumentów. Jeżeli mówimy o kwestiach związanych z UE, to - pomijając fakt, że to premier Morawiecki prowadzi rozmowy i negocjacje w imieniu Polski - to wszystko idzie w ostatnim czasie w dobrą stronę i wygląda na to, że będzie porozumienie w trójkącie Niemcy-Polska-Węgry, więc wszystkie czarne scenariusze, o których mam wrażenie marzy opozycja, się nie spełnią.
Z kolei, jeśli chodzi o policję, to przypomnijmy, że nadzoruje ją bezpośrednio minister, poza oczywiście kierowaniem bieżącym komendanta głównego. Nie chciałbym też przypominać, jak wyglądały działania policji w czasach rządu koalicji PO-PSL, czy też, jak wyglądają w krajach, które stanowią wzór praworządności dla opozycji.

Na przykład we Francji...
- We Francji jest sytuacja absolutnie dramatyczna, jeśli chodzi o postępowanie policji. Jak więc oni chcą nas uczyć praworządności? W Polsce oczywiście były sytuacje pojedyncze, które nie powinny mieć miejsca, natomiast generalnie policja zachowuje w swoich działaniach umiar, więc ten argument był wzięty nie wiadomo skąd.

Borys Budka – lider KO powiedział: „pozwoliliśmy sobie przyprawić gębę totalnej opozycji”. Czy to może oznaczać, że opozycja teraz zacznie działać inaczej? Przedstawi jakiś program?
- Chciałbym, ale nie bardzo w to wierzę, bo już kilka razy takie zapewnienia padały. To stwierdzenie wywołało szczerą reakcję sali, wręcz pewne rozbawienie. Trudno przyjąć inne podejście, gdy Borys Budka robi wszystko, by totalną opozycją być. Chciałbym, żeby to się zmieniło, żeby opozycja w Polsce była konstruktywna - wnosiła ich działanie, pomysły do debaty, a nie tylko wkładała kije w szprychy.
Była też taka sytuacja, że na część zarzutów pan premier Kaczyński odpowiedział, że najwyraźniej przypisują jemu pewne swoje cechy, bo tak to rzeczywiście wyglądało. Argumenty, które padały w debacie, dokładnie pasowały do różnego rodzaju działań i postaw opozycji. (...)

Waldemar Andzel

Waldemar Andzel Fot. www.facebook.com/waldemar.andzel
Waldemar Andzel Fot. www.facebook.com/waldemar.andzel
Rozmowa Dnia: Waldemar Andzel
Gościem Magdaleny Ogórek był Waldemar Andzel, przewodniczący sejmowej komisji służb specjalnych. Rozmowa dotyczyła bieżącej sytuacji politycznej.

Magdalena Ogórek: Wczoraj Victor Orban powiedział tak: "Myślę, że Polska i Węgry mają dobrą szansę, by osiągnąć wspólny cel. Jesteśmy blisko dobrego wyniku, na pewno to osiągniemy". Chodzi o spór o praworządność i o ewentualne veta.

Waldemar Andzel: Cieszy nas bardzo stanowisko pana Viktora Orbana, i nasze wspólne występowanie na forum Unii Europejskiej. Nasze stanowisko się nie zmieni, nie możemy przyjąć rozporządzenia w obecnym kształcie. Może się zdarzyć, że będzie konieczny kolejny szczyt Rady Europejskiej. Bardzo dobrze, że pan Viktor Orban, premier Węgier, wspólnie z nami podziela to stanowisko.

Bardzo ciekawą kwestię wygłosił wczoraj Victor Orban, nie wiem, czy Brukseli da to do myślenia: "Prawdziwy powód sporu o praworządność wynika z tego, że niektórzy nie rozumieją, czym ona jest. A bierze się to z tego, że nigdy nie walczyli o tę praworządność, zawsze ją mieli. Nigdy nie walczyli o demokrację, o taki standard życia. Oni to po prostu odziedziczyli". W ten sposób Victor Orban nawiązuje do naszej wspólnej historii.

Tak, łączy nas wspólna historia, dlatego to zrozumienie jest dużo większe. W Polsce praworządność jest, można mieć raczej uwagi do niektórych krajów starej Unii Europejskiej. Dla mnie jest to słowo - wytrych używane do walki politycznej z krajami, z Polską, z Węgrami (...).

Roman Gołębiewski [wideo]

Roman Gołębiewski/fot. Facebook
Roman Gołębiewski/fot. Facebook
Rozmowa Dnia: Roman Gołębiewski
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był starosta włocławski Roman Gołębiewski. Rozmawialiśmy o budżecie powiatu na 2021 rok i inwestycjach planowanych przez samorząd, a także o największych wyzwaniach, jakie przyniosła pandemia koronawirusa.

Agnieszka Marszał: Koniec roku to ważny czas dla samorządów, podsumowywany jest tegoroczny budżet i planuje się ten na kolejny rok. Jutro sesja rady powiatu włocławskiego, głosowana będzie uchwała budżetowa na 2021 rok. Zapowiada pan, że to będzie budżet rekordowy. Czy to znaczy, że pandemia nie zaszkodziła finansom samorządów?

Roman Gołębiewski: Jak zwykle, przy odpowiedzi na takie pytania, prawda jest pośrodku. Z jednej strony odczuwamy problemy związane z pandemią, z finansami, oczywiście są ubytki w podatku PIT. Zobaczymy, jakie one będą w tym roku, jakie będą w przyszłym. Z niecierpliwością czekam jeszcze na dwa wpływy - z listopada, z grudnia, a z drugiej strony staramy się podejmować wszelkie działania, by te środki pozyskiwać z innych źródeł. Mam na myśli pieniądze europejskie, a także środki przekazywane w ramach pomocy rządowej, czyli z Funduszu Dróg Samorządowych, Funduszu Inwestycji Lokalnych - ten fundusz został właśnie utworzony w ramach odpowiedzi na ubytki podatku PIT. Staramy się reagować, mimo trudnych czasów i wielu kosztów ponoszonych w związku z walką z koronawirusem. Staramy się odpowiadać na potrzeby tych czasów, przede wszystkim zwiększać inwestycje dla dobra lokalnej społeczności, i szukać tych pieniędzy gdzie indziej. Jeszcze w marcu wydawało się, że z wpływami samorządu będzie dużo gorzej. Na koniec roku patrzymy trochę pozytywniej, ale te ubytki w stałych dochodach jednak będą (...).

Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - dr Patryk Tomaszewski
Gościem Rozmowy Dnia był politolog, dr Patryk Tomaszewski, a rozmawialiśmy m. in. o tym, co jest polską racją stanu w sporze o budżet Unii Europejskiej.

Michał Jędryka: Trwa spór między Polską i Węgrami z jednej strony, a z Unią Europejską z drugiej. Jakie mogą być konsekwencje takiego skrajnego scenariusza, to znaczy, że nie zostałby znaleziony kompromis?

Patryk Tomaszewski: Jeśli kompromis nie zostanie znaleziony, UE oczywiście nie przestanie być bytem międzynarodowym. Zaczną się prace nad prowizorium budżetowym, co jest rozwiązaniem znanym, jeśli chodzi o samorządy. Później będziemy czekać na kolejne scenariusze. Najbardziej oczekiwany przez Polskę jest ten, że Portugalia przejmuje po Niemcach prezydencję w Unii i wówczas zaczną się nowe negocjacje, które zmieniłyby to rozporządzenie, o które toczy się spór, czyli łączące finanse z praworządnością.

Sądzi Pan, że negocjacje z Portugalią byłyby łatwiejsze, niż z Niemcami? Słuszne nadzieje ma nasz rząd?

Według mnie tak. Niemcy od dłuższego czasu mówią, że płacą najwięcej. Nawet, gdy Wielka Brytania była jeszcze w Unii, to i tak Niemcy były największym płatnikiem (...). Portugalia ma inną perspektywę, nie jest graczem głównym w starej Unii, co powoduje, że zapewne myśli o tym, że ten mechanizm powiązania finansów z praworządnością mógłby być w przyszłości w jakimś stopniu wykorzystany przeciwko niej (...).

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski
Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy Dnia był polityk Konfederacji, Marcin Sypniewski. Rozmawialiśmy o szczepionce chroniącej przed koronawirusem, sytuacji w Unii Europejskiej i polskim wecie do unijnego budżetu.

Michał Jędryka: Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz postuluje, żeby wydłużyć ferie zimowe do 8 tygodni, żeby zrekompensować przedsiębiorcom brak wakacji. To dobry pomysł?

Marcin Sypniewski: Te rozwiązania, które rząd stosuje w walce z pandemią zaczynają być coraz bardziej absurdalne. Do nich należy to, że w jednym terminie wszyscy mają mieć ferie, bo to spowoduje, że na stokach będzie tłok. Te obostrzenia nie są prowadzane, dlatego że eksperci tak mówią, tylko decyduje o tym, jak w przypadku stoków narciarskich, telefon od prezydenta Dudy, który chce pojeździć sobie na nartach i w związku z tym stoki będą jednak otwarte. Uważam, że dużo lepsze jest rozłożenie tych ferii na dłuży termin, ze względu na to, że bez tego na stokach będą tłumy, poza tym przedsiębiorcy faktycznie przez tę decyzję ucierpią, a już cierpią przez zamknięcie gospodarki, przez wszystkie regulacje.

Premier Morawiecki mówi, że szczepienia mają być dobrowolne, cieszy to pana?

Poczekamy na regulacje, bo premier Morawiecki bardzo dużo mówi. W lipcu mówił, że ustalenia szczytu unijnego są bardzo dobre, a teraz je bardzo mocno krytykuje. Sam już nie wiem kiedy ta szczepionka ma być dostępna. Najpierw miała być dostępna w styczniu, później 18 stycznia, a wczoraj mówił, że w lutym lub w marcu. Przede wszystkim Konfederacja nie chce, żeby te szczepienia były przymusowe. Uważamy, że to każdy powinien sam zdecydować czy chce się zaszczepić, czy chce zaszczepić swoje dzieci. Przymusowe szczepienia byłyby bardzo niebezpieczne, dlatego, że tak naprawdę nikt nie wie nic na temat tych szczepionek. One nie przeszły całego cyklu badań, przecież nie zostały nawet przetestowane na zwierzętach, a co dopiero na ludziach. My nie będziemy szczepić ludzi anonimowych, będą szczepione nasze dzieci, będą szczepione nasze babcie, członkowie naszej rodziny, którzy cierpią na inne choroby, nikt tak naprawdę nie zbadał wpływu innych leków na osobę, która przyjmie szczepionkę. Ludzie powinni mieć prawo do informacji o tym w jaki sposób ta szczepionka może wpłynąć, jakie skutki uboczne może spowodować. My się też nie zgodzimy na to, żeby osoby, które nie będą chciały się zaszczepić miały być w jakikolwiek sposób dyskryminowane i będziemy takie przepisy zwalczać. (...).

3456789