Niedziela, 28 lutego 2021 r.   Imieniny: Romana, Ludomira, Lecha
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Spółdzielnia

Rozmowa dnia

Radosław Sojak

Radosław Sojak
Radosław Sojak
Rozmowa Dnia - Radosław Sojak
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Radosław Sojak, z którym podsumowywaliśmy mijający rok.

Katarzyna Prętkowska: Panie profesorze, gdyby miał pan jednym słowem opisać mijający rok...Da się?

Radosław Sojak: Akurat da się, w przypadku tego roku to nawet będzie bardzo proste, bo myślę że w annałach ten rok zapisze się jednoznacznie jak rok pandemii COVID-19, ale to jest takie trochę pójście na łatwiznę. Przygotowując się do naszej rozmowy, zastanawiałem się nad tym, jak inaczej spróbować ten rok określić, i wydaje mi się, że to był rok taki globalnej, ale też lokalnej, polskiej lekcji pokory dla wszystkich. W różnych bardzo wymiarach.

Słyszymy ciągle: „dziwny", „straszne", „nie do przejścia", „nie do uwierzenia" - jak z filmu katastroficznego. Z jakim, tak naprawdę, doświadczeniem my, jako społeczeństwo w 2020 roku mieliśmy do czynienia? Pan mówi o pokorze. Pokora wobec czego, wobec kogo?

Mówię o lekcji pokory. To, czy myśmy spokornieli, zbiorowo i indywidualnie w tym doświadczeniu, czy w tych różnych doświadczeniach tego roku, to jest zupełnie inne pytanie. Natomiast to jest przede wszystkim lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do cywilizacji naukowo-technicznej. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do nauki, w pewnym planie również. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do naszych systemów państwowych i międzynarodowych. Po kolei można byłoby pokazywać.

Mamy do czynienia z wirusem, który - teoretycznie - już był znany. Epidemia Sars pojawiła się kilka lat wcześniej, więc mamy do czynienia z czymś nazwijmy to - od strony naukowo - medycznej - jakoś już rozpoznanym. I okazuje się, że jesteśmy wobec tego bezradni, i to nie tylko w tym sensie, że nie jesteśmy w stanie tego wyleczyć, ale także, a być może przede wszystkim w tym sensie, że nie jesteśmy nawet w stanie w pełni obiektywnie odpowiedzieć na pytania, o drogi rozprzestrzeniania się wirusa. Cały czas działamy trochę po omacku.

To jest także lekcja pokory, która pokazuje, że systemy opieki zdrowotnej - nawet bardzo nowoczesne, są jednak skalibrowane pod pewien dosyć niski próg wydolności. Okazuje się, że mamy do czynienia z pandemią, która właściwie, jeżeli chodzi o skalę śmiertelności, nie jest jakaś szczególnie wyjątkowa, natomiast która kanalizuje większość objawów w jednym układzie, w układzie oddechowym. I system zdrowotne się rozpadają...

To jest także lekcja pokory dotycząca gospodarki. Proszę zwrócić uwagę: trzy miesiące lockdownu i właściwie wszystkie prognozy gospodarcze lecą na łeb na szyję. Okazuje się, że nawet najpotężniejsze gospodarki świata z trudem radzą sobie z takimi dosyć, powiedziałbym, banalnymi ograniczeniami naszego sposobu funkcjonowania i naszej konsumpcji. To są te takie globalne lekcję pokory. Natomiast, czy my z tego wyciągniemy jakieś wnioski? Nie wiem. Nie chciałbym być posądzonym o socjologiczną naiwność (...).

Alicja Chybicka

Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Rozmowa Dnia: Alicja Chybicka
Magdalena Ogórek rozmawiała z prof. Alicją Chybicką - senator z Platformy Obywatelskiej. Tematem rozmowy były szczepienia przeciwko COVID-19.

Magdalena Ogórek: Pani Profesor jest już po szczepieniu przeciwko koronawirusowi. Najważniejsze pytanie: jak się pani czuje?

Prof. Alicja Chybicka: Znakomicie. Po pierwsze, samo szczepienie w ogóle nie boli, nawet nie czuję się ukłucia. To szczepienie jest jeszcze łagodniejsze, niż szczepienie przeciwko grypie, bo niektóre szczepionki, gdy się je podaje, to poszczypują. Ta nawet nie szczypie. Mam 70 lat i nie mam żadnych objawów niepożądanych. Żadnych z tych wszystkich, które są opisane w ulotce, a ponieważ to już jest druga doba, trzecia tak naprawdę się niedługo zacznie, to chyba już nic się raczej nie pojawi.

Wygląda na to, że szczepionka jest bardzo bezpieczna, dlatego że są już tysiące osób zaszczepionych w Polsce - ponad 3 tysiące do wczorajszego dnia, i miliony poza granicami Polski, i wszelakie powikłania są bardzo rzadkie. Tak naprawdę ta szczepionka jest jednym wielkim dobrym. Choroba Sars - Cov-2 to jest ciężka choroba układu oddechowego, która może doprowadzić do śmierci, doprowadza do śmierci szczególnie te osoby, które mają inne choroby, a mogłyby jeszcze wiele lat żyć.

Dlatego ja gorąco do wszystkich apeluje, żeby się nie bali, i żeby się zaszczepili. Jak już mówiłam wielokrotnie, jedna z matek napisała kiedyś, że to jest straszne, jak umiera dziecko. To tak, jakby skończył się świat, jakby nie było już nic. I to napisała matka dziecka, które odeszło z tego świata z powodu meningokokowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, jeszcze zanim pojawiła się szczepionka przeciwko meningokokom. Do tej chwili zmarło, jak państwo wiedzą, i coś takiego myślą, mówią i czują rodziny 27 tys. 454 Polaków. Tragedia związana z chorobą COVID-19 dotknęła bardzo, bardzo wiele rodzin. Aby tak dalej nie było, potrzebna jest nasza odporność grupowa. Co to znaczy - to znaczy, że powinno zaszczepić się 70% naszej populacji. Jest nas 38 milionów, więc łatwo obliczyć, jak to jest dużo osób (...).

Marcin Wroński

Marcin Wroński/fot. nadesłane
Marcin Wroński/fot. nadesłane
Rozmowa Dnia: Marcin Wroński
Gościem Rozmowy Dnia był Marcin Wroński, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. A mówiliśmy o stanie polskiego rolnictwa w roku 2020, o problemach, z jakimi mierzyli się nasi rolnicy oraz o szansach rozwoju na rok przyszły.

Marcin Kupczyk: - Panie dyrektorze, będziemy podsumowywać rok 2020 w polskim rolnictwie. Sprawdzimy, co było najważniejszego dla polskich rolników, jakie były zagrożenia, jakie szanse (...)

Marcin Wroński: Na początku roku myśleliśmy, że głównym problemem dla eksportu polskiej żywności, dla przemysłu rolno-spożywczego będzie brexit i recesja gospodarki niemieckiej - przypomnijmy: Niemcy są naszym głównym odbiorcą towarów spożywczych za granicą. Okazało się jednak, że z końcem lutego, z początkiem marca nastąpiła pandemia koronawirusa. W pierwszym etapie wyglądało to bardzo niepokojąco, ponieważ pozrywały się łańcuchy dostaw, przedsiębiorcy mieli problemy z realizacją swoich umów, z transportem, jednak dane, które mamy za 10 miesięcy 2020 roku są bardzo dobre, ponieważ osiągnęliśmy eksport towarów rolno-spożywczych lepszy, niż w roku poprzednim za dziesięć miesięcy, i to o 1 miliard 800 tys. euro, a przypomnijmy że zeszły rok był rokiem rekordowym dla eksportu polskiej żywności.

Nałożyło się na ten sukces kilka elementów. Po pierwsze, deprecjacja polskiej waluty względem euro i dolara, czyli korzystne dla eksporterów kursy walut, ale również to, że przedsiębiorcy dobrze odnaleźli się w tym ciężkim okresie. My, jako administracja, pomagaliśmy. Musieliśmy zmienić nasze działania, ponieważ ze względu na pandemię, nie odbywały się żadne targi zagraniczne, więc w sposób niejako ręczny, korzystając z pomocy ambasad i zagranicznych biur handlowych szukaliśmy potencjalnych odbiorców dla polskiej żywności. I to wszystko widać się udało, i mam nadzieję, jestem wręcz przekonany, że jeśli będziemy już mieli dane za 12 miesięcy to okaże się, że był to rok rekordowy, pod względem eksportu polskiej żywności (...)

Janusz Golinowski [wideo]

Prof. Janusz Golinowski./fot. PR PiK/archiwum
Prof. Janusz Golinowski./fot. PR PiK/archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Janusz Golinowski
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Janusz Golinowski, politolog, z którym spróbowaliśmy po świętach, z pewnego dystansu, spojrzeć na wydarzenia kończącego się roku.

Michał Jędryka: Czy fakt, że jest szczepionka kończy pewien okres w polityce i światowej gospodarce?

prof. Janusz Golinowski: Wręcz odwrotnie, to zaczyna, bo teraz zaczniemy liczyć osoby, które się zaraziły, zachorowały i w konsekwencji zmarły, ale zaczniemy w pierwszym rzędzie liczyć straty gospodarcze. Te prognozy czynione przez ekonomistów, były trochę powierzchowne, bo nie wiedzieliśmy do końca jak będzie przebiegał stan COVID-19, jakie będą konsekwencje i jak dalece gospodarka będzie zamykana. Teraz już wiemy, że ten proces został rozciągnięty w czasie. Jesienne prognozy, które były optymistyczne, teraz już tak optymistycznie nie wyglądają. Niemcy mówią o stratach ok 400 mld euro. To jest bardzo mocny cios w gospodarkę niemiecką. dlatego, że procesy dochodzenia do sprawności, przynajmniej z poziomu 2019 roku, będą rozciągnięte w czasie. Jeśli chodzi o szczepionkę. Mam takie wrażenia i nadzieję, że rzeczywiście będzie ona przełomem dla istniejącej stagnacji, zwłaszcza dotyczącej gospodarki. To, że starty są bardzo duże, szczególnie w krajach zachodu, to jest niepodważalne. Wkrótce będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: jak z tej opresywnej wyjść, mam na myśli problemy służby zdrowia, funkcjonowania społecznego itd.

Mówi się, że epidemia to był test dla liberalnej demokracji i czy ona ten test przeszła?

To kapitalne pytanie wobec którego trudno pozostawać obojętnym. To co przez ostatnie dekady było języczkiem u wagi, w sensie neoliberalizmu, w sensie cedowania odpowiedzialności i sposobu życia na obywateli, w sensie wolności, wszystko to niestety wzięło w łeb. Jakby na to nie patrzyć, nikt nie zastanawia się, że to idzie z naszych podatków, a poszczególne tarcze to monstrualne pieniądze, aby utrzymać chociażby minimalny poziom normalnego funkcjonowania gospodarki. Problemem jest też to, jak się w tym wszystkim znajduje człowiek. Czy rzeczywiście w takich warunkach człowiek może sobie sam poradzić? Wychodzi na to, że nie. Patrząc na Stany Zjednoczone i liczbę zakażonych, budzi zdumienie to, że najpotężniejsze państwo, z takimi silnymi zasobami, ma największy odsetek osób zakażonych. To wyraźnie sugeruje, że dotychczasowy model funkcjonowania gospodarki światowej niestety przegrał z takimi nieoczekiwanymi sytuacjami. (...).



Ks. prof. Piotr Roszak

Boże Narodzenie./fot. Pixabay
Boże Narodzenie./fot. Pixabay
PR PiK - Rozmowa Dnia - ks. prof. Piotr Roszak
Gościem Rozmowy Dnia był ksiądz profesor Piotr Roszak, teolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a rozmawialiśmy o istocie Świąt Bożego Narodzenia.

Michał Jędryka: Dlaczego człowiek potrzebuje Świąt?
Ks. prof. Piotr Rosiak: Z pewnością chodzi o to, żeby nam przypomnieć o celu ludzkiego życia i żebyśmy nie zgubili gdzieś po drodze najważniejszych spraw. Skupiamy się często na tym co codzienne, a pomijamy to, co powinno nas głęboko motywować do wysiłku, by dać z siebie coś więcej. Przeżywanie świętowania mówi o wymiarze wertykalnym ludzkiego życia, nie tylko horyzontalnym. Odsłania pewną przestrzeń, którą człowiek powinien w sobie nieustannie pielęgnować. Świętowanie to też poczucie wspólnoty, że nikt z nas nie idzie sam, indywidualnie, ale tworzymy relacje, a święta je wydobywają.

Dlatego się spotykamy z rodziną.
- To ma być też pewnym znakiem, że moje przeżywanie głębokich prawd wiary przekłada się na jakość relacji i rodzinnych, i społecznych. To jest coś, co ma nas przemieniać.

W tym roku jest to bardzo trudne. Mamy ograniczenia, bo nie spotykamy się z tak szeroko rozumianą rodziną czy znajomymi.
- To jest pewne ograniczenie, ale jednocześnie szansa. Za każdym razem widzimy pewnie, jak coraz więcej różnych zwyczajów czy rytuałów pojawia się w naszym przeżywaniu świąt, a zapominamy o to, co istotne. Może ten bagaż - bardzo piękny zresztą, bo ukształtowany przez tradycję, który zawsze bardzo pomagał nam przygotować się do świąt i je przeżywać - czasami jednak może też przygnieść. Być może to jest więc opatrznościowa szansa, by wydobyć ze świąt Bożego Narodzenia to, co jest ich kluczem i przesłanie, które powinniśmy odkrywać za każdym razem, gdy patrzymy na szopkę. A jest to przesłanie o pewnym Dobru, które jest w stanie zmienić świat, które początkowo jest małe, ale ma moc przemiany i warto mu zaufać. (...)

Piotr Jaroszyński

Prof. Piotr Jaroszyński./fot. Wikipedia
Prof. Piotr Jaroszyński./fot. Wikipedia
Rozmowa Dnia - Piotr Jaroszyński
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Piotr Jaroszyński, filozof kultury, a rozmawialiśmy o Bożym Narodzeniu w kulturze i tradycji polskiej.

Michał Jędryka: Przeżywamy Wigilię Bożego Narodzenia. Te święta, które zaczynają się właściwie już dziś wieczorem, mają szczególne znaczenie dla polskiej tradycji, co najlepiej podkreślił Stanisław Wyspiański pisząc: "Ta noc jest dla nas święta". Skąd się to wzięło w polskiej tradycji i kulturze?

Piotr Jaroszyński: Wzięło się stąd, że Polska przyjęła chrześcijaństwo i chrzest, a to wydarzenie, jakim jest przyjście na świat Pana Jezusa, jest kluczowe dla chrześcijaństwa i dla chrześcijanina. Gdyby nie przyjął Chrystusa jako tego, który się narodził, to nie byłby chrześcijaninem. A ponieważ chrześcijaństwo wyznaczyło i drogę, i tożsamość Polski jako państwa, jako narodu i wspólnoty, to z tego tytułu znaczenie religijne świąt Bożego Narodzenia wpisuje się bardzo mocno i jednoznacznie w znaczenie narodowe, a nawet polityczne

Dotknął pan tego znaczenia narodowego, politycznego i religijnego jednocześnie, czyli jakby nie da się rozdzielić w tej tradycji tych sfer?

Rozdzielić można, ale wtedy tracą one swój sens i głębie, dlatego nie rozdzielamy tych wątków, ponieważ one się wzajemnie dopełniają.

Szczególnym dla Polaków wymiarem świętowania, jest świętowanie w rodzinie. Te święta także bardzo skłaniają się ku rodzinie, która ma swoje znacznie w kulturze...

Oczywiście, żeby podkreślić fakt, że Chrystus przyszedł na świat w rodzinie. Nie pojawił się jakoś abstrakcyjnie, nie spadł z kosmosu, nie znaleziono go w buszu. Urodził się w rodzinie. Była Maryja i był Józef. Polska tradycja jest tradycją rodzinną, gdzie bardzo mocno podkreśla się wspólnotę rodzinną, w odróżnieniu od innych kultur również Europy, które podkreślają np. stadność lub indywidualizm. U nas jest to konkretna rodzina: rodzice, dziadkowie, krewni, kuzynki, kuzyni, co tworzy w naszej tradycji piękne środowisko, enklawę, która pomaga człowiekowi odnaleźć swoją drogę życia i poprzez rodzinę jeszcze głębiej rozumieć i czuć, czym jest wspólnota narodowa (...)

Henryk Kowalczyk

Henryk Kowalczyk. Fot. Wikipedia
Henryk Kowalczyk. Fot. Wikipedia
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Henryk Kowalczyk
Magdalena Ogórek rozmawiała z posłem Henrykiem Kowalczykiem, a tematem rozmowy był budżet państwa na 2021 r.

Magdalena Ogórek: Rząd pełną parą spinał budżet, wydaje się, że na wszystkie najważniejsze sektory pieniędzy wystarczy. Eksperci podkreślali, że kontynuacja i ciągłość programów socjalnych jest szalenie istotna, bo powoduje stabilizację. Programów jest niemało, 500+, wyprawka+, pomoc dla seniorów w postaci 14 emerytury, mama+, mama4+, one w tym budżecie się mieszczą piąty rok z rzędu.

Henryk Kowalczyk: To jest najważniejsze, aby w tym budżecie, w trudnym czasie, bo to trzeba jasno powiedzieć, utrzymać te programy, po to by rodziny czuły się bezpieczne, żeby nikt nie czuł się osamotniony. Jest to też inwestycja. Program 500+ jest inwestycją dwojaką, w rodzinę, ale też w gospodarkę. Gdyby takich programów nie było, to i konsumpcja byłaby znacznie mniejsza i byśmy mieli głębszą recesję. Między innymi dlatego w Polsce spadek gospodarczy najmniejszy w Europie.

Bardzo cenna uwaga, bo zapominamy, może niektórzy politycy z opozycji, że w formie podatków pośrednich, ta pomoc socjalna wraca do budżetu i tak to koło zamachowe gospodarki cały czas się kręci.

Tak, to jest ważne. O tym nie można zapominać. Ja pamiętam czasy początku lat 90-tych, kiedy to bardzo mocno ścinano wydatki, spirala się nakręcała, bezrobocie rosło, podatków wpływało do budżetu mniej i tym sposobem zjadaliśmy własny ogon. Nie można dopuścić do takiej zapaści konsumpcyjnej. Była bieda wśród rodzin, to była błędna polityka. W momencie kryzysu trzeba te wydatki kontynuować po to by one wracały do gospodarki i do budżetu.

Czy rok 2021 świat przejdzie obronną ręką? My staramy się trzymać, ale są różne sygnały z wielu stron świata, że pandemia bardzo mocno odbije się na stanie finansów państwa?

Nie wszystko od nas zależy. Nasza gospodarka jest uzależniona od stanu innych gospodarek. My jesteśmy bardzo mocno związani z Niemcami, gdzie tam PKB maleje, też to jest związane u nich z dużym eksportem, więc są to naczynia połączone, ale ja ufam, że akcja szczepionkowa i osoby które przechorowały spowodują, że bliżej lata będziemy już znacznie bezpieczniejsi i ruszy normalne życie pełną parą. (...).

Łukasz Schreiber [wideo]

Łukasz Schreiber./fot. PR PiK/archiwum
Łukasz Schreiber./fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Łukasz Schreiber
Gościem Rozmowy Dnia był minister Łukasz Schreiber, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, a rozmawialiśmy o programie po-covidowej odbudowy gospodarki.

Michał Jędryka: Jaki cel mają szczególne obostrzenia, które wprowadzone zostaną po świętach? Zatrzymanie epidemii, sprowadzenie jej do stanu z czasu wakacji czy jeszcze coś innego?
Łukasz Schreiber: Są po to, żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. To nie są decyzje moje czy kolegów, tylko podejmowane są pod wpływem postulatów ustalanych przez epidemiologów. Cały czas walczymy, żeby służba zdrowia zachowywała wydolność, żebyśmy nie mieli sytuacji, do której dochodziło na zachodzie.

Co stanie się po epidemii, gdy wreszcie przeprowadzimy program szczepień? Mówi się, że przeciągająca się epidemia coraz bardziej poraża gospodarkę. Czy inwestycje, które mają być motorem napędowym programu odbudowy pozwolą nam szybko z tego wyjść?
- Zacznijmy od punktu wyjścia dla Polski, który na szczęście nie przedstawia się tak źle po pierwszej fali epidemii. Oczywiście mamy recesję, ale jesteśmy jednym z dwóch państw w UE, w których jest ona najniższa. Jesteśmy też jednym z dwóch państw w UE, które ma najniższe bezrobocie. Jeżeli spojrzymy na rynek pracy, na zatrudnienie w okresie od listopada 2019 do listopada 2020, to Polska jest jednym z krajów dużych i średnich, który notuje – minimalny, ale jednak – wzrost zatrudnienia. Z kolei jeśli chodzi o produkcję przemysłową, to mamy najwyższy wzrost w UE, podczas gdy wiele państw jest na minusie.
Okazuje się, że wdrożony program – to dziś już ponad 60 mld, które trafiły w olbrzymiej części do przedsiębiorców na inwestycje, do samorządów – przynosi efekty i chyba lepiej niż w innych krajach Unii. Oczywiście, nie stawiam tezy, że wszystko jest wspaniale. Sytuacja jest bardzo ciężka, ale zwracam uwagę, że od początku naszym celem było ratowanie miejsc pracy, pobudzenie gospodarki przez inwestycje. Nie wsłuchaliśmy się w rady tylko tych, którzy twierdzili, że należy po prostu porozdawać pieniądze, zapewnić, żeby ktoś nie zapłacił podatku. Staraliśmy się wdrażać programy, które wiązałyby to z ochroną miejsc pracy, z kontynuowaniem inwestycji.

Skoro mówimy, że sytuacja nie jest tak zła, jak mogłoby się to wydawać, czy nie jest to też zasługą polskich przedsiębiorców, którzy potrafią stanąć na wysokości zadania?
- Na pewno tak. Wspomniałem, że z tarczy finansowej przekazane zostało na pomoc dla przedsiębiorców sześćdziesiąt kilka miliardów, nie licząc zwolnień z ZUS-u, postojowego, funduszu świadczeń. Teraz mamy przygotowany pakiet 35 mld dla branż najbardziej dotkniętych, czekamy na zatwierdzenie przez Komisję Europejską. To jest jedno, że środki do przedsiębiorców trafiają, druga sprawa – to, jak zostają one wykorzystane. (...)


Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski
Jan Krzysztof Ardanowski
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem Rozmowy dnia był Jan Krzysztof Ardanowski - przewodniczący powołanej kilka dni temu przez prezydenta Andrzeja Dudę Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. Polityk opowiadał m.in. jakie cele stawia przed sobą Rada oraz jakie są najważniejsze problemy polskich rolników.

Marcin Kupczyk: Prezydent Andrzej Duda powołał Pana na przewodniczącego Rady do spraw Rolnictwa. Czym zajmuje się Rada i czym – Pana zdaniem - powinna się zająć?
Jan Krzysztof Ardanowski: Jestem wdzięczny prezydentowi, że taką Radę powołał. Będzie analizowała sytuację i podpowiadała prezydentowi, co - jako głowa państwa - może zrobić. Prezydent bardzo mocno podkreślił, że będzie chciał korzystać z inicjatywy ustawodawczej, którą głowa państwa ma, również podpowiadać rządowi, bo przecież Rada nie jest jakimś innym rządem czy w opozycji do rządu. Chcemy, żeby rząd, który dysponuje narzędziami poprawy sytuacji, również podejmował decyzje, które są potrzebne dla rolnictwa.
Osobiście jest to dla mnie duże uznanie, bo rzeczywiście prezydent bardzo mocno podkreślił sentymentalny, symboliczny związek z Lechem Kaczyńskim, którego również byłem doradcą i z wizja Polski sprawiedliwej, ale również solidarnej, która dba o wszystkich, niezależnie od tego, gdzie mieszkają. To zresztą jest znakiem rozpoznawczym prezydentury Andrzeja Dudy - odwiedziny w całej Polsce, spotkania z mieszkańcami małych miejscowości, na wsiach.
Problemów na pewno jest dużo - związanych z pogodą, klimatycznych, rynkowych, globalizacji, niejasnej polityki UE - to m.in. tak zwany „zielony ład”, czyli wszystko ma być ekologiczne, zrównoważone, tylko pytanie, co zrobić, jeśli potrzebne są wielkie inwestycje w gospodarstwach - w nowe technologie, maszyny, urządzenia? Rada również tym będzie się szczególnie zajmowała.
Są dwa obszary, które są szczególnie ważne. Pierwszy to pokazanie społeczeństwu, że rolnictwo nie jest partykularnym interesem samych rolników. To dział gospodarki bardzo ważny dla całego społeczeństwa, bo to przecież i bezpieczeństwo żywnościowe, ale i troska o przyrodę, krajobraz, zwierzęta. To są też pewne usługi na rzecz całego społeczeństwa.
Przekonanie, które występuje u wielu mieszkańców miast – oparte o fałszywe i całkowicie nieprawdziwe przesłanki – że rolnicy to jest pazerna grupa, wyciągająca rękę po nieuprawnione przywileje i w jakiś szczególny sposób traktowana - świadczy o głębokim niezrozumieniu, jaką rolę pełni rolnictwo.

A drugi obszar?
- Nie można i nie da rady rozwiązać problemów rolniczych bez współpracy i dialogu z samymi rolnikami. W czasie kiedy pełniłem funkcję ministra to było najważniejsze – twardo z nimi rozmawiałem.

O trudnej sytuacji mówili rolnicy z Kujawsko-Pomorskiego kilka dni temu w Przysieku - o braku opłacalności trzody chlewnej i drobiu, kłopotach w zwalczaniu afrykańskiego pomoru świń i innych problemach. Jak można z tym walczyć?
- To są problemy, które co jakiś czas się pojawiają. Akurat afrykański pomór świń jest chorobą europejską i moje starania polegały na tym, by wreszcie Komisja Europejska uznała, że nie powinno być tak, żeby poszczególne kraje z tym się szarpały i mordowały. Wydajemy na to setki milionów rocznie, podobnie jak inne kraje w Europie. Dopóki nie weźmie się za to cała Unia, nie zwalczymy choroby u siebie. (…)
Rozwiązywanie problemów może być tylko i wyłącznie razem z rolnikami, dlatego Rada będzie również sygnalizowała niebezpieczeństwa związane ze złymi projektami, żeby nie powtórzyła się sytuacja z nieszczęsną „Piątką dla zwierząt”, którą ktoś wymyślił z powodów ideologicznych i na siłę przepychał. Było to szkodliwe dla obszarów wiejskich i wywołało mur niechęci między wsią i partią rządzącą.
Rada będzie również sygnalizowała, jak nie dopuścić do pewnej głupoty legislacyjnej, która okazała się szkodliwa. Pracy jest dużo, znaczna część analiz będzie się odbywała w Ciechocinku – w dworku prezydenta. Wypracowane rozwiązania albo będą przekładane na ustawę, którą prezydent będzie zgłaszał do Sejmu lub będą podpowiadane rządowi, ministrowi do realizacji. (...)

Anna Gembicka

Anna Gembicka./fot. www.gov.pl
Anna Gembicka./fot. www.gov.pl
PR PiK - Rozmowa Dnia - Anna Gembicka
Gościem Rozmowy Dnia była Anna Gembicka - sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi. Wśród tematów między - innymi kontrowersje, jakie wywołał podział środków w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych oraz powołanie przez prezydenta Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.

Agnieszka Marszał: Od ponad tygodnia znane są wyniki naborów do rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych dla powiatów i gmin z całej Polski. Pani opublikowała 8 grudnia, na swoim facebookowym profilu, wyniki dla naszego regionu. Od tego czasu toczy się dyskusja na temat zasad rozdziału tych pieniędzy. Jakie były kryteria ich przyznawania?
Anna Gembicka: Od razu odniosę się do różnych zarzutów. Myślę, że wiele osób widziało konferencję prasową, podczas której była mowa o Funduszu. Przede wszystkim stawialiśmy na realizację zasady zrównoważonego rozwoju. Od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości podkreślamy, że to naczelna zasada, jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze i tym się kierujemy. Podczas oceny wniosków brano też pod uwagę takie kryteria, jak: kompleksowość planowanych inwestycji, ograniczenie ingerencji w środowisko czy pomoc osobom niepełnosprawnym. Były jasno określone kryteria, które będą brane pod uwagę.
Zawsze odsyłam do twardych danych. Politycznie możemy się wspierać, możemy dyskutować, ale twarde dane nie kłamią. Wystarczy zobaczyć, ile środków otrzymały największe miasta w naszym regionie, w ramach pierwszego naboru z rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. To były 63 mln dla Bydgoszczy, 29 mln dla Torunia, 12 mln dla Włocławka, 8,5 mln dla Grudziądza. W porównaniu z jakąkolwiek gminą - wiejską czy miejsko-wiejską - te środki naprawdę są duże i robią wrażenie. Trudno odnosić się do krytyki, że gminy wiejskie czy miejsko-wiejskie także środki otrzymały. Powtarzam: stawiamy na zrównoważony rozwój. Uważamy, że niezależnie, czy ktoś mieszka w dużej metropolii, w średnim mieście, w małym miasteczku, czy na wsi ma prawo do podobnych szans i podobnych możliwości.

Pierwsza transza mogła rozbudzić apetyty wszystkich, bo dotacje było rzeczywiście ogromne. Tym większe rozczarowanie. Włocławek złożył jeden projekt, nie dostał na niego w tej puli dofinansowania. W Inowrocławiu projektów złożono aż 37 i tam również żaden nie dostał pieniędzy.
- Dobrze, że Pani podnosi tę ilość projektów. Myślę, że warto tę informację przekazać, bo łącznie - jeżeli chodzi o samorządy z naszego regionu - wartość złożonych projektów wynosiła ponad 4,5 mld zł, kiedy od początku była mowa o tym, że całość drugiej puli Funduszu będzie wynosiła 6 mld zł. Powiedzmy więc sobie szczerze, jak to oczekiwania mają się do rzeczywistości? Oczywiście życzyć sobie możemy wiele i możemy robić wszystko, żeby te życzenia zostały spełnione. Z drugiej jednak strony, podchodźmy do sprawy realistycznie. Musimy mierzyć siły na zamiary, a podkreślam - te miasta dostały ogromne pieniądze w pierwszym naborze. Ale warto też powiedzieć, że w wielu z nich toczą się inne inwestycje – m.in. dworcowe we Włocławku o wartości 28 mln zł czy remont mostu w Toruniu, który otrzymał dofinansowanie w wysokości 46 mln zł.
Gdybyśmy policzyli wszystkie środki zewnętrzne, które otrzymały samorządy, to kwoty te naprawdę robią ogromne wrażenie i nie mają żadnego porównania z tym, co otrzymały gminy wiejskie czy miejsko-wiejskie.

Zostawmy już Fundusz. Prezydent Andrzej Duda powołał Radę ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. Przewodniczącym został Jan Krzysztof Ardanowski. Czym będzie się zajmowała ta Rada? Drugie pytanie dotyczy przewodniczącego, którym został były minister rolnictwa. Wiemy, co działo się w we wrześniu, kiedy była dyskusja nad „Piątką dla zwierząt” i kiedy Jan Krzysztof Ardanowski został zawieszony w prawach członka partii. Skąd więc ten wielki powrót?
- To jest decyzja pana prezydenta. Nam na pewno pozostaje cieszyć się z tego, że dla pana prezydenta Dudy kwestie rolnictwa są bardzo ważne. (...)
2345678