Niedziela, 07 marca 2021 r.   Imieniny: Tomasza, Perpetuy, Felicyty
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Spółdzielnia

Rozmowa dnia

Marek Gralik

Marek Gralik/fot. Archiwum
Marek Gralik/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Marek Gralik
Jak przebiegają ferie zimowe w regionie w czasie epidemii i jak szkoły przygotowują się na powrót najmłodszych dzieci do ławek - o tym było w Rozmowie Dnia. Naszym gościem był kurator oświaty Marek Gralik.

Katarzyna Prętkowska: Jak Pan ocenia szanse na powrót najmłodszych dzieci po feriach do szkół?
Marek Gralik: Na trochę więcej niż 50 proc. Dzisiaj będzie posiedzenie rządowego zespołu zarządzania kryzysowego i zostanie podjęta wstępna decyzja o tym, czy 18 stycznia nauczyciele, a tym samym uczniowie klas 1-3 szkoły podstawowej, wrócą do zajęć w trybie stacjonarnym. Myślimy również o wszystkich uczniach ze szkół specjalnych. Niestety nie należy się spodziewać, że ta grupa będzie rozszerzona na przykład o ostatnie klasy szkół podstawowych.


Są bardzo duże oczekiwania, aby dzieci wróciły do szkół. Robiliście Państwo ankiety, w których wręcz było nawoływanie, żeby otworzyć szkoły.
- To były ankiety rozprowadzane wśród nauczycieli, dyrektorów, ale również rodziców. Są w tej chwili analizowane. Zadawaliśmy różne pytania, związane przede wszystkim z działaniami, które mają być zgodne z prawem, jeśli chodzi o nauczanie zdalne, ale była też pewna swoboda wypowiedzi i w tym miejscu rodzice wręcz nawoływali nas, czyli organizatorów ankiety, do otwarcia szkół. Pisali wprost: „Otwórzcie w końcu szkoły dla naszych dzieci”, więc ta presja ze strony rodziców, ale również nauczycieli jest dosyć duża. Czekamy zatem wszyscy na decyzje.


Tymczasem w szkołach już coś się dzieje, bo od poniedziałku chętni nauczyciele klas 1-3 będą poddani testom na obecność koronawirusa. Kogo ta procedura dokładnie obejmuje?
- Nauczycieli klas 1-3 szkół podstawowych, wszystkich nauczycieli szkół specjalnych oraz pracowników niepedagogicznych w tych placówkach. Do tej pory zgłosiło się 8337 takich pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych, co stanowi 50,2 proc. wszystkich uprawnionych do poddania się testom. Są one bezpłatne, nie są obowiązkowe i nie ma takiej sytuacji, by kogokolwiek zmusić czy wręcz wykluczyć z pojawienia się w szkole - przy założeniu oczywiście, że szkoły zaczną funkcjonować 18 stycznia - tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś się nie poddał się badaniu w kierunku wirusa SARS-COV2. Natomiast oczywiście – w przypadku wyniku pozytywnego - taki nauczyciel nie będzie mógł pojawić się w szkole, bo w ciągu 10 dni musi poddać się izolacji w domu. (...)


Jan Szopiński

Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Szopiński
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Lewicy Jan Szopiński, z którym rozmawialiśmy o niedawnym posiedzeniu Komisji Zdrowia, o przebiegu szczepień w kraju oraz o tym, czy realne są dążenia do powołania w Bydgoszczy uniwersytetu medycznego.

Marcin Kupczyk: We wtorek komisja zdrowia przez ponad 5 godzin omawiała stan realizacji Narodowego Programu Szczepień. Jak Pan ocenia postępy programu szczepień w naszym kraju?
Jan Szopiński: Podczas wtorkowego spotkania z jednej strony przedstawiono analizę tego, co zrobiono, z drugiej - było ono pewną wskazówką i wytyczną, co należy zrobić, aby Polacy zostali zaszczepieni i żeby w programie uwzględnić wszystkie kwestie, co do których są wątpliwości. To na przykład pytanie, w jaki sposób przygotowane są punkty, w których będziemy się szczepić, a których na terenie Polski jest blisko 6,5 tys. albo jak osoby z niepełnosprawnościami, niesamodzielne dotrą do punktów szczepień. Problemem - do tej pory nierozwiązanym - była też kampania informacyjna, związana z jednej strony z ilością punktów szczepień, a z drugiej – z organizacją szczepień. Jestem Polskiemu Radiu PiK bardzo wdzięczny za to, że opublikowali Państwo na portalu radiopik.pl listę punktów, w których mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego będą mogli zostać zaszczepieni. W Bydgoszczy jest ich 55, w Toruniu – 28. To jest odpowiedź na jedno z takich pytań.

Czy Pana zdaniem tych punktów wystarczy?
- Przypomnę, że te punkty nie zostały wyznaczone, tylko same się zgłosiły. Bardzo często w gminach, miastach, w poszczególnych dzielnicach były to POZ-y, które na dzień dzisiejszy też jeszcze mają wiele pytań.
W związku z tym, że cała akcja wystartowała, nie jestem do niej ani specjalnie negatywnie nastawiony, jak część moich koleżanek i kolegów z komisji, ani nazbyt pozytywnie. Musimy ze sobą rozmawiać i wykonywać to, co trzeba. Do wczoraj zaszczepiono 140 tys. Polaków i ta liczba cieszy, ale gdybyśmy przeszli do szczegółów, to okazuje się, że w grupie pierwszej - która ma być szczepiona po 25 stycznia – jak dowiedzieliśmy się od ministra, niestety nie znajdą się w pierwszym kwartale nauczyciele, bo brakuje szczepionek.

Słynna jest sprawa celebrytów – to przede wszystkim aktorzy, artyści, którzy zaszczepili się, wciskając się przed kolejkę. Wśród nich był Leszek Miller - były premier, obecnie europoseł Lewicy. Jak Pan to ocenia?
- Negatywnie. Są określone zasady w zakresie kolejki i tak być nie powinno, przy czym z jednej strony byli to celebryci, ale również politycy w określonych powiatach. (...)

Anna Kwiecień

Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Rozmowa Dnia Anna Kwiecień
Magdalena Ogórek rozmawiała z poseł Anną Kwiecień z sejmowej Komisji Zdrowia na temat obecnej sytuacji epidemicznej oraz wtorkowego posiedzenia komisji.

Magdalena Ogórek: Wczoraj odbyło się posiedzenie sejmowej komisji zdrowia, o które wnioskował przewodniczący Tomasz Latos, bardzo ważne posiedzenie. Pojawił się na nim minister Michał Dworczyk po to, by dementować fake newsy dotyczące tematu szczepień. Na ten temat mówił także minister Niedzielski. Co było z pani punktu widzenia najważniejsze podczas obrad tej komisji?

Anna Kwiecień: Myślę, że najważniejsze było bardzo rzeczowe przedstawienie, jaka jest literatura faktu, czyli pokazanie, jak jesteśmy przygotowani, jako państwo, do realizacji szczepień. Jaka jest odpowiedź Polaków, bo program ten opiera się na podziale społeczeństwa na grupy: grupa zero, jeden, dwa i trzy. W każdej z tych grup jest przypisana odpowiednia populacja Polaków będzie szczepiona, z uwagi na istotę ich działalności i tak w grupie zero mówimy o medykach. Minister Dworczyk przedstawił kwestię związaną z dostawami szczepionek. Przypomnę, że na dzień 4 stycznia, do Polski dotarło 689 tys. dawek. Bardzo ważnym elementem tego posiedzenia było to, że każdy z posłów, i PiS, i opozycji, mógł zadawać w sposób wyczerpujący pytania, i na każde została udzielona odpowiedź. Szereg tych pytań odchodziło od clou tego posiedzenia, czyli kwestii szczepień, ale ministrowie zachowali zimną krew i odpowiadali nawet na te pytania, które nie dotyczyły tematu szczepień. Konkludując, co do programu szczepień, ja jestem spokojna. Od strony państwa polskiego zostało zrobione bardzo wiele. Powstało ponad 6 tysięcy punktów szczepień, ta sieć oplata całą Polskę, mamy 7517 zadeklarowanych zespołów szczepiennych. W niektórych punktach szczepienia będą wykonywane siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. (...)

Tomasz Latos

Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Rozmowa Dnia: Tomasz Latos
Gościem Rozmowy Dnia był przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy o Narodowym Programie Szczepień i oczywiście o aferze na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Michał Jędryka: Dzisiaj odbędzie się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia. Dlaczego pana o nie wnioskował?

Tomasz Latos: Dlatego, że trzeba porozmawiać, wyjaśnić, jaka jest aktualnie sytuacja. Tyle jest fake newsów rozpowszechnianych przez opozycję, tyle jest komentarzy, warto w związku z tym poznać sytuację, wiedzieć, jaka ona jest naprawdę. Zresztą, żeby być precyzyjnym, 8 grudnia również na mój wniosek, pani marszałek - bo przypomnę, że to pani marszałek zwołuje posiedzenie komisji, taką mamy procedurę od prawie roku, od marca - zwołała posiedzenie Komisji Zdrowia, która była poświęcona właśnie Narodowemu Programowi Szczepień i wtedy, mimo, że ani jedna osoba w Unii Europejskiej jeszcze nie była zaszczepiona, nawet jeszcze szczepionki nie były dopuszczone, to już wtedy rozmawialiśmy na temat przygotowań do szczepień. Minister bardzo szczegółowo przedstawił, jak wygląda podział na poszczególne grupy, w jakiej kolejności będzie szczepienie wykonywane, i odpowiadał na mnóstwo szczegółowych pytań posłów. To była bardzo dobra rozmowa, a teraz, po mniej więcej tygodniu od rozpoczęcia szczepień, warto abyśmy zobaczyli, jak to w szczegółach wygląda (...).

Postaram się, aby wszystkie pytania, które opozycja będzie miała do ministra, zostały dzisiaj zadane, aby ich zainteresowanie zostało w pełni zaspokojone. Druga sprawa dotycząca ilości szczepień - ja też chciałbym, żeby to nie było kilkadziesiąt tysięcy, tylko kilkaset tysięcy, natomiast my jesteśmy na tym etapie na trzecim miejscu w Unii Europejskiej za Niemcami i za bodajże Danią. Pamiętajmy, że jesteśmy dopiero na początku tej procedury. Szczepienia, zwiększanie liczby szczepień - to wszystko nabiera tempa (...).

Krzysztof Kukucki [wideo]

Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Kukucki
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był Krzysztof Kukucki - zastępca prezydenta Włocławka. U progu Nowego Roku rozmawialiśmy m.in. o tym, czy pandemia zmieni priorytety rozwoju miast.

Agnieszka Marszał: Jak pan się czuje w nowym roku?

Krzysztof Kukucki: Myślę, że jak większość z nas, po tym trudnym 2020 roku, w ten nowy rok wchodzę z dużym optymizmem, z nadzieją.

Patrząc na budżet Włocławka, nowy budżet, można czuć optymizm i nadzieję, bo ten budżet wygląda imponująco jeśli chodzi o inwestycje, przeznaczono na nie 180 mln zł. To rekord. Czy pandemia finansom nie zaszkodziła?

Tak bym nie powiedział. Jeżeli chodzi o inwestycje to mówimy o wydatkach majątkowych takich, które możemy inaczej księgować. Pandemia będzie miała i ma już wpływ na dochody bieżące, czyli te które wynikają z podatków od nieruchomości czy od osób fizycznych. Gdy z prezydentem Markiem Wojtkowskim zastanawialiśmy się w którym kierunku iść wobec pandemii, ustaliliśmy, że chcemy pobudzać naszą lokalną gospodarkę przez inwestycje publiczne. Nie oszczędzamy zatem na inwestycjach miejskich. Natomiast jeśli chodzi o inwestycje w roku 2021 szereg z nich jest wsparta środkami zewnętrznymi czyli z UE, w ramach RPO, ale także z budżetu państwa.

Zajmuje się pan rozwojem miasta. Czy kryzys związany z pandemią może zmienić priorytety rozwoju miast w ogóle i czy powinien je zmienić?

Myślę, że zmieni i to w różnych obszarach. Świat po COVID-19 będzie zupełnie inny. Coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Miasta też będą inne. Mamy przykład w transporcie zbiorowym, który z jednej strony ucierpiał, ale z drugiej strony my wdrożyliśmy szereg działań, które już zostaną, chociażby dyspensery, dzięki którym można dezynfekować ręce. Na pewno trzeba inaczej podejść do wzmacniania lokalnej gospodarki. W połowie roku znacząco zredukowaliśmy opłaty za zajęcie pasa drogowego pod prowadzenie działalności gospodarczej, np. ogródków letnich i to też z nami zostanie. Wydaje się, że lepiej jest, żeby ogródki funkcjonowały, nawet kosztem dochodów budżetowych, jednak w przyszłości będą dochody - pochodne podatków, bo restauracje będą działać. (...).



Radosław Sojak

Radosław Sojak
Radosław Sojak
Rozmowa Dnia - Radosław Sojak
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Radosław Sojak, z którym podsumowywaliśmy mijający rok.

Katarzyna Prętkowska: Panie profesorze, gdyby miał pan jednym słowem opisać mijający rok...Da się?

Radosław Sojak: Akurat da się, w przypadku tego roku to nawet będzie bardzo proste, bo myślę że w annałach ten rok zapisze się jednoznacznie jak rok pandemii COVID-19, ale to jest takie trochę pójście na łatwiznę. Przygotowując się do naszej rozmowy, zastanawiałem się nad tym, jak inaczej spróbować ten rok określić, i wydaje mi się, że to był rok taki globalnej, ale też lokalnej, polskiej lekcji pokory dla wszystkich. W różnych bardzo wymiarach.

Słyszymy ciągle: „dziwny", „straszne", „nie do przejścia", „nie do uwierzenia" - jak z filmu katastroficznego. Z jakim, tak naprawdę, doświadczeniem my, jako społeczeństwo w 2020 roku mieliśmy do czynienia? Pan mówi o pokorze. Pokora wobec czego, wobec kogo?

Mówię o lekcji pokory. To, czy myśmy spokornieli, zbiorowo i indywidualnie w tym doświadczeniu, czy w tych różnych doświadczeniach tego roku, to jest zupełnie inne pytanie. Natomiast to jest przede wszystkim lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do cywilizacji naukowo-technicznej. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do nauki, w pewnym planie również. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do naszych systemów państwowych i międzynarodowych. Po kolei można byłoby pokazywać.

Mamy do czynienia z wirusem, który - teoretycznie - już był znany. Epidemia Sars pojawiła się kilka lat wcześniej, więc mamy do czynienia z czymś nazwijmy to - od strony naukowo - medycznej - jakoś już rozpoznanym. I okazuje się, że jesteśmy wobec tego bezradni, i to nie tylko w tym sensie, że nie jesteśmy w stanie tego wyleczyć, ale także, a być może przede wszystkim w tym sensie, że nie jesteśmy nawet w stanie w pełni obiektywnie odpowiedzieć na pytania, o drogi rozprzestrzeniania się wirusa. Cały czas działamy trochę po omacku.

To jest także lekcja pokory, która pokazuje, że systemy opieki zdrowotnej - nawet bardzo nowoczesne, są jednak skalibrowane pod pewien dosyć niski próg wydolności. Okazuje się, że mamy do czynienia z pandemią, która właściwie, jeżeli chodzi o skalę śmiertelności, nie jest jakaś szczególnie wyjątkowa, natomiast która kanalizuje większość objawów w jednym układzie, w układzie oddechowym. I system zdrowotne się rozpadają...

To jest także lekcja pokory dotycząca gospodarki. Proszę zwrócić uwagę: trzy miesiące lockdownu i właściwie wszystkie prognozy gospodarcze lecą na łeb na szyję. Okazuje się, że nawet najpotężniejsze gospodarki świata z trudem radzą sobie z takimi dosyć, powiedziałbym, banalnymi ograniczeniami naszego sposobu funkcjonowania i naszej konsumpcji. To są te takie globalne lekcję pokory. Natomiast, czy my z tego wyciągniemy jakieś wnioski? Nie wiem. Nie chciałbym być posądzonym o socjologiczną naiwność (...).

Alicja Chybicka

Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Rozmowa Dnia: Alicja Chybicka
Magdalena Ogórek rozmawiała z prof. Alicją Chybicką - senator z Platformy Obywatelskiej. Tematem rozmowy były szczepienia przeciwko COVID-19.

Magdalena Ogórek: Pani Profesor jest już po szczepieniu przeciwko koronawirusowi. Najważniejsze pytanie: jak się pani czuje?

Prof. Alicja Chybicka: Znakomicie. Po pierwsze, samo szczepienie w ogóle nie boli, nawet nie czuję się ukłucia. To szczepienie jest jeszcze łagodniejsze, niż szczepienie przeciwko grypie, bo niektóre szczepionki, gdy się je podaje, to poszczypują. Ta nawet nie szczypie. Mam 70 lat i nie mam żadnych objawów niepożądanych. Żadnych z tych wszystkich, które są opisane w ulotce, a ponieważ to już jest druga doba, trzecia tak naprawdę się niedługo zacznie, to chyba już nic się raczej nie pojawi.

Wygląda na to, że szczepionka jest bardzo bezpieczna, dlatego że są już tysiące osób zaszczepionych w Polsce - ponad 3 tysiące do wczorajszego dnia, i miliony poza granicami Polski, i wszelakie powikłania są bardzo rzadkie. Tak naprawdę ta szczepionka jest jednym wielkim dobrym. Choroba Sars - Cov-2 to jest ciężka choroba układu oddechowego, która może doprowadzić do śmierci, doprowadza do śmierci szczególnie te osoby, które mają inne choroby, a mogłyby jeszcze wiele lat żyć.

Dlatego ja gorąco do wszystkich apeluje, żeby się nie bali, i żeby się zaszczepili. Jak już mówiłam wielokrotnie, jedna z matek napisała kiedyś, że to jest straszne, jak umiera dziecko. To tak, jakby skończył się świat, jakby nie było już nic. I to napisała matka dziecka, które odeszło z tego świata z powodu meningokokowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, jeszcze zanim pojawiła się szczepionka przeciwko meningokokom. Do tej chwili zmarło, jak państwo wiedzą, i coś takiego myślą, mówią i czują rodziny 27 tys. 454 Polaków. Tragedia związana z chorobą COVID-19 dotknęła bardzo, bardzo wiele rodzin. Aby tak dalej nie było, potrzebna jest nasza odporność grupowa. Co to znaczy - to znaczy, że powinno zaszczepić się 70% naszej populacji. Jest nas 38 milionów, więc łatwo obliczyć, jak to jest dużo osób (...).

Marcin Wroński

Marcin Wroński/fot. nadesłane
Marcin Wroński/fot. nadesłane
Rozmowa Dnia: Marcin Wroński
Gościem Rozmowy Dnia był Marcin Wroński, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. A mówiliśmy o stanie polskiego rolnictwa w roku 2020, o problemach, z jakimi mierzyli się nasi rolnicy oraz o szansach rozwoju na rok przyszły.

Marcin Kupczyk: - Panie dyrektorze, będziemy podsumowywać rok 2020 w polskim rolnictwie. Sprawdzimy, co było najważniejszego dla polskich rolników, jakie były zagrożenia, jakie szanse (...)

Marcin Wroński: Na początku roku myśleliśmy, że głównym problemem dla eksportu polskiej żywności, dla przemysłu rolno-spożywczego będzie brexit i recesja gospodarki niemieckiej - przypomnijmy: Niemcy są naszym głównym odbiorcą towarów spożywczych za granicą. Okazało się jednak, że z końcem lutego, z początkiem marca nastąpiła pandemia koronawirusa. W pierwszym etapie wyglądało to bardzo niepokojąco, ponieważ pozrywały się łańcuchy dostaw, przedsiębiorcy mieli problemy z realizacją swoich umów, z transportem, jednak dane, które mamy za 10 miesięcy 2020 roku są bardzo dobre, ponieważ osiągnęliśmy eksport towarów rolno-spożywczych lepszy, niż w roku poprzednim za dziesięć miesięcy, i to o 1 miliard 800 tys. euro, a przypomnijmy że zeszły rok był rokiem rekordowym dla eksportu polskiej żywności.

Nałożyło się na ten sukces kilka elementów. Po pierwsze, deprecjacja polskiej waluty względem euro i dolara, czyli korzystne dla eksporterów kursy walut, ale również to, że przedsiębiorcy dobrze odnaleźli się w tym ciężkim okresie. My, jako administracja, pomagaliśmy. Musieliśmy zmienić nasze działania, ponieważ ze względu na pandemię, nie odbywały się żadne targi zagraniczne, więc w sposób niejako ręczny, korzystając z pomocy ambasad i zagranicznych biur handlowych szukaliśmy potencjalnych odbiorców dla polskiej żywności. I to wszystko widać się udało, i mam nadzieję, jestem wręcz przekonany, że jeśli będziemy już mieli dane za 12 miesięcy to okaże się, że był to rok rekordowy, pod względem eksportu polskiej żywności (...)

Janusz Golinowski [wideo]

Prof. Janusz Golinowski./fot. PR PiK/archiwum
Prof. Janusz Golinowski./fot. PR PiK/archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Janusz Golinowski
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Janusz Golinowski, politolog, z którym spróbowaliśmy po świętach, z pewnego dystansu, spojrzeć na wydarzenia kończącego się roku.

Michał Jędryka: Czy fakt, że jest szczepionka kończy pewien okres w polityce i światowej gospodarce?

prof. Janusz Golinowski: Wręcz odwrotnie, to zaczyna, bo teraz zaczniemy liczyć osoby, które się zaraziły, zachorowały i w konsekwencji zmarły, ale zaczniemy w pierwszym rzędzie liczyć straty gospodarcze. Te prognozy czynione przez ekonomistów, były trochę powierzchowne, bo nie wiedzieliśmy do końca jak będzie przebiegał stan COVID-19, jakie będą konsekwencje i jak dalece gospodarka będzie zamykana. Teraz już wiemy, że ten proces został rozciągnięty w czasie. Jesienne prognozy, które były optymistyczne, teraz już tak optymistycznie nie wyglądają. Niemcy mówią o stratach ok 400 mld euro. To jest bardzo mocny cios w gospodarkę niemiecką. dlatego, że procesy dochodzenia do sprawności, przynajmniej z poziomu 2019 roku, będą rozciągnięte w czasie. Jeśli chodzi o szczepionkę. Mam takie wrażenia i nadzieję, że rzeczywiście będzie ona przełomem dla istniejącej stagnacji, zwłaszcza dotyczącej gospodarki. To, że starty są bardzo duże, szczególnie w krajach zachodu, to jest niepodważalne. Wkrótce będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: jak z tej opresywnej wyjść, mam na myśli problemy służby zdrowia, funkcjonowania społecznego itd.

Mówi się, że epidemia to był test dla liberalnej demokracji i czy ona ten test przeszła?

To kapitalne pytanie wobec którego trudno pozostawać obojętnym. To co przez ostatnie dekady było języczkiem u wagi, w sensie neoliberalizmu, w sensie cedowania odpowiedzialności i sposobu życia na obywateli, w sensie wolności, wszystko to niestety wzięło w łeb. Jakby na to nie patrzyć, nikt nie zastanawia się, że to idzie z naszych podatków, a poszczególne tarcze to monstrualne pieniądze, aby utrzymać chociażby minimalny poziom normalnego funkcjonowania gospodarki. Problemem jest też to, jak się w tym wszystkim znajduje człowiek. Czy rzeczywiście w takich warunkach człowiek może sobie sam poradzić? Wychodzi na to, że nie. Patrząc na Stany Zjednoczone i liczbę zakażonych, budzi zdumienie to, że najpotężniejsze państwo, z takimi silnymi zasobami, ma największy odsetek osób zakażonych. To wyraźnie sugeruje, że dotychczasowy model funkcjonowania gospodarki światowej niestety przegrał z takimi nieoczekiwanymi sytuacjami. (...).



Ks. prof. Piotr Roszak

Boże Narodzenie./fot. Pixabay
Boże Narodzenie./fot. Pixabay
PR PiK - Rozmowa Dnia - ks. prof. Piotr Roszak
Gościem Rozmowy Dnia był ksiądz profesor Piotr Roszak, teolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a rozmawialiśmy o istocie Świąt Bożego Narodzenia.

Michał Jędryka: Dlaczego człowiek potrzebuje Świąt?
Ks. prof. Piotr Rosiak: Z pewnością chodzi o to, żeby nam przypomnieć o celu ludzkiego życia i żebyśmy nie zgubili gdzieś po drodze najważniejszych spraw. Skupiamy się często na tym co codzienne, a pomijamy to, co powinno nas głęboko motywować do wysiłku, by dać z siebie coś więcej. Przeżywanie świętowania mówi o wymiarze wertykalnym ludzkiego życia, nie tylko horyzontalnym. Odsłania pewną przestrzeń, którą człowiek powinien w sobie nieustannie pielęgnować. Świętowanie to też poczucie wspólnoty, że nikt z nas nie idzie sam, indywidualnie, ale tworzymy relacje, a święta je wydobywają.

Dlatego się spotykamy z rodziną.
- To ma być też pewnym znakiem, że moje przeżywanie głębokich prawd wiary przekłada się na jakość relacji i rodzinnych, i społecznych. To jest coś, co ma nas przemieniać.

W tym roku jest to bardzo trudne. Mamy ograniczenia, bo nie spotykamy się z tak szeroko rozumianą rodziną czy znajomymi.
- To jest pewne ograniczenie, ale jednocześnie szansa. Za każdym razem widzimy pewnie, jak coraz więcej różnych zwyczajów czy rytuałów pojawia się w naszym przeżywaniu świąt, a zapominamy o to, co istotne. Może ten bagaż - bardzo piękny zresztą, bo ukształtowany przez tradycję, który zawsze bardzo pomagał nam przygotować się do świąt i je przeżywać - czasami jednak może też przygnieść. Być może to jest więc opatrznościowa szansa, by wydobyć ze świąt Bożego Narodzenia to, co jest ich kluczem i przesłanie, które powinniśmy odkrywać za każdym razem, gdy patrzymy na szopkę. A jest to przesłanie o pewnym Dobru, które jest w stanie zmienić świat, które początkowo jest małe, ale ma moc przemiany i warto mu zaufać. (...)
2345678