Środa, 27 stycznia 2021 r.   Imieniny: Przybysława, Anieli, Jerzego
Miasto Bydgoszcz wypowiada umowę firmie Komunalnik wywożącej śmieci. Przestanie obowiązywać od 14 lutego
Miasto Bydgoszcz wypowiada umowę firmie Komunalnik wywożącej śmieci. Przestanie obowiązywać od 14 lutego
Miasto Bydgoszcz wypowiada umowę firmie Komunalnik wywożącej śmieci. Przestanie obowiązywać od 14 lutego
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Plichta

Rozmowa dnia

Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek. Fot. www.gov.pl
Przemysław Czarnek. Fot. www.gov.pl
Rozmowa Dnia - Przemysław Czarnek
Gościem Magdaleny Ogórek był minister edukacji Przemysław Czarnek, a rozmowa dotyczyła testów covidowych dla nauczycieli i powrotu dzieci do szkół.

Magdalena Ogórek: Minister Przemysław Czarnek, profesor, Ministerstwo Nauki i Edukacji, jest moim i Państwa gościem. Dlatego podkreślam tytuł „profesor", ponieważ pan minister jest akademikiem, a ja nawiązuje do odmowy profesora Gaciąga, rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - sprawa znana na całą Polskę, skandaliczna w ocenie Polaków - zostały przeprowadzone sondaże na ten temat. Profesor Gaciąg odpowiada: „Nie podam się do dymisji i Adam Niedzielski nie będzie mnie do tego zmuszał".

Przemysław Czarnek: Sprawa skandaliczna, rzeczywiście nie tylko ze względu na nieprawidłowości, choć one są w pierwszej kolejności, bo ich ogrom jest porażający - te 200 osób, celebrytów, ale słyszymy też o byłych agentach SB zaszczepionych w placówce należącej do Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prowadzonego przez pana rektora Gaciąga. Sprawa jest też skandaliczna ze względu na ogrom kłamstw, jakie jej towarzyszyły. Przecież mamy serię kłamstw samego pana rektora, który mówi rzeczy, które kompletnie nie zgadzają się z tym, co później mówili niektórzy celebryci, jak pani Krystyna Janda. No chyba, że pani Krystyna Janda kłamała, a pan rektor nie. W każdym razie to jest rzeczywiście porażającej i skandaliczne. Liczę na to, że pan rektor jednak będzie miał odrobinę refleksji dzisiejszego poranka jeszcze i poda się do dymisji, bo to by ucięło sprawę ostatecznie. Jest i tak wielka przestroga dla wszystkich innych placówek, które wykonują szczepienia, żeby absolutnie nie omijać harmonogramu założonego przez Narodowy Program Szczepień. Dymisja pana rektora byłaby też przejawem odpowiedzialności cywilnej, którą na pewno ma w sobie pan rektor, tylko musi ją jeszcze znaleźć (...).

Joanna Borowiak [wideo]

Joanna Borowiak
Joanna Borowiak
Rozmowa Dnia - Joanna Borowiak
Gościem Rozmowy dnia w Polskim Radiu PiK była poseł Joanna Borowiak z Prawa i Sprawiedliwości. Wśród tematów był m.in. projekt nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawie wykroczeń, program szczepień i przygotowania do powrotu uczniów do szkół.

Agnieszka Marszał: Pani poseł, zapadła decyzja, że w poniedziałek (18.01. - przyp. red.) uczniowie najmłodszych klas 1 - 3 wracają do szkół. Większość osób się z tego cieszy, bo i rodzice, i uczniowie, także większość nauczycieli uważa, że to jest słuszna, dobra decyzja, ale jest w tle, to oczywiste, obawa, że decyzja ta może za kilka tygodni skutkować wzrostem zachorowań. I takie też są głosy ze strony lekarzy wirusologów.

Joanna Borowiak: Decyzja o powrocie uczniów klas 1-3, czyli etapu edukacji wczesnoszkolnej, została podjęta w sposób przemyślany, rozważny, po konsultacjach z radą medyczną właśnie, z ekspertami, z wirusologami. Proszę zauważyć, że ten etap nauczania początkowego to jest bardzo ważny etap edukacyjny, i właśnie na tym etapie edukacja zdalna nie do końca spełniała swoje funkcje, swoją rolę, szczególnie jeśli chodzi o uczniów klas pierwszych. Dla tego etapu bardzo ważny jest żywy kontakt z nauczycielem, wręcz nieoceniony. Właśnie wczoraj ruszyły badania przesiewowe nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, 165 tys. nauczycieli zadeklarowało - bo szczepienia są dobrowolne...

To 60 procent wszystkich nauczycieli, czyli 40% nie chcę tych testów. To duża grupa, która nie chce się przebadać. Nie zdziwiło to pani poseł?

Nie możemy nikogo zmuszać, ale przyznam, że jestem trochę zdumiona, dlatego że sprawdzenie testem swojego stanu zdrowia jest bardzo ważne, a wiemy doskonale, że koronawirus przebiega także bezobjawowo, całkowicie bez objawów. Testując się chronimy i siebie, i innych. Należy wziąć pod uwagę bezpieczeństwo - zawsze tak do tego podchodzę, że moje bezpieczeństwo jest istotne, ale ważniejsze jest bezpieczeństwo innych, to, żebym ja nikogo nie zaraziła. Świadomość jest lepsza, niż niewiedza. Natomiast te badania są dobrowolne, nie będziemy nikogo zmuszać, nikogo nie zmuszamy. Cieszę się, że ta grupa się zdecydowała na testy przesiewowe. Ich wyniki pozwolą nam na uzyskanie konkretnej informacji, że nauczyciel jest zdrowy na ten moment, oczywiście...(...)

Adam Banaszak

Adam Banaszak
Adam Banaszak
Rozmowa Dnia - Adam Banaszak
Gościem Rozmowy dnia był Adam Banaszak, prezes struktur wojewódzkich Porozumienia, a rozmawialiśmy o projekcie ustawy, zmieniającej Kodeks wykroczeń, w której głównym punktem sporu jest próba likwidacji możliwości odmowy przyjęcia mandatu.

Michał Jędryka: Do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy, która ma znowelizować kodeks postępowania w sprawach wykroczeń. Jego celem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, że nie będzie możliwa odmowa przyjęcia mandatu. Ten projekt zgłosili posłowie Prawa i Sprawiedliwości, natomiast Porozumienie już zapowiedziało, że go nie popiera. Jak to będzie: czy Prawo i Sprawiedliwość będzie próbowało przekonać Porozumienie do głosowania za tym projektem?

Adam Banaszak: Po pierwsze, nie do końca wiem, jaki jest cel tego projektu, a tłumaczenie jest takie, że ma to uprościć procedury, przyspieszyć działanie sądów. Naszym zdaniem, to nie jest dobra droga do poprawy pracy sądów, czy przyspieszania podejmowania przez nie decyzji, jeżeli projektem poselskim, w dodatku bez szerokich konsultacji społecznych wprowadza się rozwiązanie, które w istotny sposób zmienia system prawny. Jeżeli to rozwiązanie przeszłoby, mamy sytuację, w której obywatel na starcie jest winny, a w sądzie musi udowodnić swoją niewinność. Nie jest to w żaden sposób akceptowalne. Co do pytania pana redaktora, czy będziemy przekonywani przez Prawo i Sprawiedliwość, trudno mi powiedzieć. Po prostu nie widzę obszaru, w którym moglibyśmy dać się przekonać, dlatego, że tak fundamentalna zmiana systemu prawnego na pewno nie może być przeprowadzana projektem poselskim, szybką ścieżką. Oczywiście, jesteśmy cały czas za upraszczaniem funkcjonowania sądów, za przyspieszaniem spraw, ale to się nie może odbywać poprzez podważanie podstawowych praw obywatelskich (...).

Marek Gralik

Marek Gralik/fot. Archiwum
Marek Gralik/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Marek Gralik
Jak przebiegają ferie zimowe w regionie w czasie epidemii i jak szkoły przygotowują się na powrót najmłodszych dzieci do ławek - o tym było w Rozmowie Dnia. Naszym gościem był kurator oświaty Marek Gralik.

Katarzyna Prętkowska: Jak Pan ocenia szanse na powrót najmłodszych dzieci po feriach do szkół?
Marek Gralik: Na trochę więcej niż 50 proc. Dzisiaj będzie posiedzenie rządowego zespołu zarządzania kryzysowego i zostanie podjęta wstępna decyzja o tym, czy 18 stycznia nauczyciele, a tym samym uczniowie klas 1-3 szkoły podstawowej, wrócą do zajęć w trybie stacjonarnym. Myślimy również o wszystkich uczniach ze szkół specjalnych. Niestety nie należy się spodziewać, że ta grupa będzie rozszerzona na przykład o ostatnie klasy szkół podstawowych.


Są bardzo duże oczekiwania, aby dzieci wróciły do szkół. Robiliście Państwo ankiety, w których wręcz było nawoływanie, żeby otworzyć szkoły.
- To były ankiety rozprowadzane wśród nauczycieli, dyrektorów, ale również rodziców. Są w tej chwili analizowane. Zadawaliśmy różne pytania, związane przede wszystkim z działaniami, które mają być zgodne z prawem, jeśli chodzi o nauczanie zdalne, ale była też pewna swoboda wypowiedzi i w tym miejscu rodzice wręcz nawoływali nas, czyli organizatorów ankiety, do otwarcia szkół. Pisali wprost: „Otwórzcie w końcu szkoły dla naszych dzieci”, więc ta presja ze strony rodziców, ale również nauczycieli jest dosyć duża. Czekamy zatem wszyscy na decyzje.


Tymczasem w szkołach już coś się dzieje, bo od poniedziałku chętni nauczyciele klas 1-3 będą poddani testom na obecność koronawirusa. Kogo ta procedura dokładnie obejmuje?
- Nauczycieli klas 1-3 szkół podstawowych, wszystkich nauczycieli szkół specjalnych oraz pracowników niepedagogicznych w tych placówkach. Do tej pory zgłosiło się 8337 takich pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych, co stanowi 50,2 proc. wszystkich uprawnionych do poddania się testom. Są one bezpłatne, nie są obowiązkowe i nie ma takiej sytuacji, by kogokolwiek zmusić czy wręcz wykluczyć z pojawienia się w szkole - przy założeniu oczywiście, że szkoły zaczną funkcjonować 18 stycznia - tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś się nie poddał się badaniu w kierunku wirusa SARS-COV2. Natomiast oczywiście – w przypadku wyniku pozytywnego - taki nauczyciel nie będzie mógł pojawić się w szkole, bo w ciągu 10 dni musi poddać się izolacji w domu. (...)


Jan Szopiński

Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Szopiński
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Lewicy Jan Szopiński, z którym rozmawialiśmy o niedawnym posiedzeniu Komisji Zdrowia, o przebiegu szczepień w kraju oraz o tym, czy realne są dążenia do powołania w Bydgoszczy uniwersytetu medycznego.

Marcin Kupczyk: We wtorek komisja zdrowia przez ponad 5 godzin omawiała stan realizacji Narodowego Programu Szczepień. Jak Pan ocenia postępy programu szczepień w naszym kraju?
Jan Szopiński: Podczas wtorkowego spotkania z jednej strony przedstawiono analizę tego, co zrobiono, z drugiej - było ono pewną wskazówką i wytyczną, co należy zrobić, aby Polacy zostali zaszczepieni i żeby w programie uwzględnić wszystkie kwestie, co do których są wątpliwości. To na przykład pytanie, w jaki sposób przygotowane są punkty, w których będziemy się szczepić, a których na terenie Polski jest blisko 6,5 tys. albo jak osoby z niepełnosprawnościami, niesamodzielne dotrą do punktów szczepień. Problemem - do tej pory nierozwiązanym - była też kampania informacyjna, związana z jednej strony z ilością punktów szczepień, a z drugiej – z organizacją szczepień. Jestem Polskiemu Radiu PiK bardzo wdzięczny za to, że opublikowali Państwo na portalu radiopik.pl listę punktów, w których mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego będą mogli zostać zaszczepieni. W Bydgoszczy jest ich 55, w Toruniu – 28. To jest odpowiedź na jedno z takich pytań.

Czy Pana zdaniem tych punktów wystarczy?
- Przypomnę, że te punkty nie zostały wyznaczone, tylko same się zgłosiły. Bardzo często w gminach, miastach, w poszczególnych dzielnicach były to POZ-y, które na dzień dzisiejszy też jeszcze mają wiele pytań.
W związku z tym, że cała akcja wystartowała, nie jestem do niej ani specjalnie negatywnie nastawiony, jak część moich koleżanek i kolegów z komisji, ani nazbyt pozytywnie. Musimy ze sobą rozmawiać i wykonywać to, co trzeba. Do wczoraj zaszczepiono 140 tys. Polaków i ta liczba cieszy, ale gdybyśmy przeszli do szczegółów, to okazuje się, że w grupie pierwszej - która ma być szczepiona po 25 stycznia – jak dowiedzieliśmy się od ministra, niestety nie znajdą się w pierwszym kwartale nauczyciele, bo brakuje szczepionek.

Słynna jest sprawa celebrytów – to przede wszystkim aktorzy, artyści, którzy zaszczepili się, wciskając się przed kolejkę. Wśród nich był Leszek Miller - były premier, obecnie europoseł Lewicy. Jak Pan to ocenia?
- Negatywnie. Są określone zasady w zakresie kolejki i tak być nie powinno, przy czym z jednej strony byli to celebryci, ale również politycy w określonych powiatach. (...)

Anna Kwiecień

Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Rozmowa Dnia Anna Kwiecień
Magdalena Ogórek rozmawiała z poseł Anną Kwiecień z sejmowej Komisji Zdrowia na temat obecnej sytuacji epidemicznej oraz wtorkowego posiedzenia komisji.

Magdalena Ogórek: Wczoraj odbyło się posiedzenie sejmowej komisji zdrowia, o które wnioskował przewodniczący Tomasz Latos, bardzo ważne posiedzenie. Pojawił się na nim minister Michał Dworczyk po to, by dementować fake newsy dotyczące tematu szczepień. Na ten temat mówił także minister Niedzielski. Co było z pani punktu widzenia najważniejsze podczas obrad tej komisji?

Anna Kwiecień: Myślę, że najważniejsze było bardzo rzeczowe przedstawienie, jaka jest literatura faktu, czyli pokazanie, jak jesteśmy przygotowani, jako państwo, do realizacji szczepień. Jaka jest odpowiedź Polaków, bo program ten opiera się na podziale społeczeństwa na grupy: grupa zero, jeden, dwa i trzy. W każdej z tych grup jest przypisana odpowiednia populacja Polaków będzie szczepiona, z uwagi na istotę ich działalności i tak w grupie zero mówimy o medykach. Minister Dworczyk przedstawił kwestię związaną z dostawami szczepionek. Przypomnę, że na dzień 4 stycznia, do Polski dotarło 689 tys. dawek. Bardzo ważnym elementem tego posiedzenia było to, że każdy z posłów, i PiS, i opozycji, mógł zadawać w sposób wyczerpujący pytania, i na każde została udzielona odpowiedź. Szereg tych pytań odchodziło od clou tego posiedzenia, czyli kwestii szczepień, ale ministrowie zachowali zimną krew i odpowiadali nawet na te pytania, które nie dotyczyły tematu szczepień. Konkludując, co do programu szczepień, ja jestem spokojna. Od strony państwa polskiego zostało zrobione bardzo wiele. Powstało ponad 6 tysięcy punktów szczepień, ta sieć oplata całą Polskę, mamy 7517 zadeklarowanych zespołów szczepiennych. W niektórych punktach szczepienia będą wykonywane siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. (...)

Tomasz Latos

Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Rozmowa Dnia: Tomasz Latos
Gościem Rozmowy Dnia był przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy o Narodowym Programie Szczepień i oczywiście o aferze na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Michał Jędryka: Dzisiaj odbędzie się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia. Dlaczego pana o nie wnioskował?

Tomasz Latos: Dlatego, że trzeba porozmawiać, wyjaśnić, jaka jest aktualnie sytuacja. Tyle jest fake newsów rozpowszechnianych przez opozycję, tyle jest komentarzy, warto w związku z tym poznać sytuację, wiedzieć, jaka ona jest naprawdę. Zresztą, żeby być precyzyjnym, 8 grudnia również na mój wniosek, pani marszałek - bo przypomnę, że to pani marszałek zwołuje posiedzenie komisji, taką mamy procedurę od prawie roku, od marca - zwołała posiedzenie Komisji Zdrowia, która była poświęcona właśnie Narodowemu Programowi Szczepień i wtedy, mimo, że ani jedna osoba w Unii Europejskiej jeszcze nie była zaszczepiona, nawet jeszcze szczepionki nie były dopuszczone, to już wtedy rozmawialiśmy na temat przygotowań do szczepień. Minister bardzo szczegółowo przedstawił, jak wygląda podział na poszczególne grupy, w jakiej kolejności będzie szczepienie wykonywane, i odpowiadał na mnóstwo szczegółowych pytań posłów. To była bardzo dobra rozmowa, a teraz, po mniej więcej tygodniu od rozpoczęcia szczepień, warto abyśmy zobaczyli, jak to w szczegółach wygląda (...).

Postaram się, aby wszystkie pytania, które opozycja będzie miała do ministra, zostały dzisiaj zadane, aby ich zainteresowanie zostało w pełni zaspokojone. Druga sprawa dotycząca ilości szczepień - ja też chciałbym, żeby to nie było kilkadziesiąt tysięcy, tylko kilkaset tysięcy, natomiast my jesteśmy na tym etapie na trzecim miejscu w Unii Europejskiej za Niemcami i za bodajże Danią. Pamiętajmy, że jesteśmy dopiero na początku tej procedury. Szczepienia, zwiększanie liczby szczepień - to wszystko nabiera tempa (...).

Krzysztof Kukucki [wideo]

Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Kukucki
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był Krzysztof Kukucki - zastępca prezydenta Włocławka. U progu Nowego Roku rozmawialiśmy m.in. o tym, czy pandemia zmieni priorytety rozwoju miast.

Agnieszka Marszał: Jak pan się czuje w nowym roku?

Krzysztof Kukucki: Myślę, że jak większość z nas, po tym trudnym 2020 roku, w ten nowy rok wchodzę z dużym optymizmem, z nadzieją.

Patrząc na budżet Włocławka, nowy budżet, można czuć optymizm i nadzieję, bo ten budżet wygląda imponująco jeśli chodzi o inwestycje, przeznaczono na nie 180 mln zł. To rekord. Czy pandemia finansom nie zaszkodziła?

Tak bym nie powiedział. Jeżeli chodzi o inwestycje to mówimy o wydatkach majątkowych takich, które możemy inaczej księgować. Pandemia będzie miała i ma już wpływ na dochody bieżące, czyli te które wynikają z podatków od nieruchomości czy od osób fizycznych. Gdy z prezydentem Markiem Wojtkowskim zastanawialiśmy się w którym kierunku iść wobec pandemii, ustaliliśmy, że chcemy pobudzać naszą lokalną gospodarkę przez inwestycje publiczne. Nie oszczędzamy zatem na inwestycjach miejskich. Natomiast jeśli chodzi o inwestycje w roku 2021 szereg z nich jest wsparta środkami zewnętrznymi czyli z UE, w ramach RPO, ale także z budżetu państwa.

Zajmuje się pan rozwojem miasta. Czy kryzys związany z pandemią może zmienić priorytety rozwoju miast w ogóle i czy powinien je zmienić?

Myślę, że zmieni i to w różnych obszarach. Świat po COVID-19 będzie zupełnie inny. Coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Miasta też będą inne. Mamy przykład w transporcie zbiorowym, który z jednej strony ucierpiał, ale z drugiej strony my wdrożyliśmy szereg działań, które już zostaną, chociażby dyspensery, dzięki którym można dezynfekować ręce. Na pewno trzeba inaczej podejść do wzmacniania lokalnej gospodarki. W połowie roku znacząco zredukowaliśmy opłaty za zajęcie pasa drogowego pod prowadzenie działalności gospodarczej, np. ogródków letnich i to też z nami zostanie. Wydaje się, że lepiej jest, żeby ogródki funkcjonowały, nawet kosztem dochodów budżetowych, jednak w przyszłości będą dochody - pochodne podatków, bo restauracje będą działać. (...).



Radosław Sojak

Radosław Sojak
Radosław Sojak
Rozmowa Dnia - Radosław Sojak
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Radosław Sojak, z którym podsumowywaliśmy mijający rok.

Katarzyna Prętkowska: Panie profesorze, gdyby miał pan jednym słowem opisać mijający rok...Da się?

Radosław Sojak: Akurat da się, w przypadku tego roku to nawet będzie bardzo proste, bo myślę że w annałach ten rok zapisze się jednoznacznie jak rok pandemii COVID-19, ale to jest takie trochę pójście na łatwiznę. Przygotowując się do naszej rozmowy, zastanawiałem się nad tym, jak inaczej spróbować ten rok określić, i wydaje mi się, że to był rok taki globalnej, ale też lokalnej, polskiej lekcji pokory dla wszystkich. W różnych bardzo wymiarach.

Słyszymy ciągle: „dziwny", „straszne", „nie do przejścia", „nie do uwierzenia" - jak z filmu katastroficznego. Z jakim, tak naprawdę, doświadczeniem my, jako społeczeństwo w 2020 roku mieliśmy do czynienia? Pan mówi o pokorze. Pokora wobec czego, wobec kogo?

Mówię o lekcji pokory. To, czy myśmy spokornieli, zbiorowo i indywidualnie w tym doświadczeniu, czy w tych różnych doświadczeniach tego roku, to jest zupełnie inne pytanie. Natomiast to jest przede wszystkim lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do cywilizacji naukowo-technicznej. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do nauki, w pewnym planie również. To jest lekcja pokory, jeżeli chodzi o zaufanie do naszych systemów państwowych i międzynarodowych. Po kolei można byłoby pokazywać.

Mamy do czynienia z wirusem, który - teoretycznie - już był znany. Epidemia Sars pojawiła się kilka lat wcześniej, więc mamy do czynienia z czymś nazwijmy to - od strony naukowo - medycznej - jakoś już rozpoznanym. I okazuje się, że jesteśmy wobec tego bezradni, i to nie tylko w tym sensie, że nie jesteśmy w stanie tego wyleczyć, ale także, a być może przede wszystkim w tym sensie, że nie jesteśmy nawet w stanie w pełni obiektywnie odpowiedzieć na pytania, o drogi rozprzestrzeniania się wirusa. Cały czas działamy trochę po omacku.

To jest także lekcja pokory, która pokazuje, że systemy opieki zdrowotnej - nawet bardzo nowoczesne, są jednak skalibrowane pod pewien dosyć niski próg wydolności. Okazuje się, że mamy do czynienia z pandemią, która właściwie, jeżeli chodzi o skalę śmiertelności, nie jest jakaś szczególnie wyjątkowa, natomiast która kanalizuje większość objawów w jednym układzie, w układzie oddechowym. I system zdrowotne się rozpadają...

To jest także lekcja pokory dotycząca gospodarki. Proszę zwrócić uwagę: trzy miesiące lockdownu i właściwie wszystkie prognozy gospodarcze lecą na łeb na szyję. Okazuje się, że nawet najpotężniejsze gospodarki świata z trudem radzą sobie z takimi dosyć, powiedziałbym, banalnymi ograniczeniami naszego sposobu funkcjonowania i naszej konsumpcji. To są te takie globalne lekcję pokory. Natomiast, czy my z tego wyciągniemy jakieś wnioski? Nie wiem. Nie chciałbym być posądzonym o socjologiczną naiwność (...).

Alicja Chybicka

Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Alicja Chybicka Fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej/Wikipedia
Rozmowa Dnia: Alicja Chybicka
Magdalena Ogórek rozmawiała z prof. Alicją Chybicką - senator z Platformy Obywatelskiej. Tematem rozmowy były szczepienia przeciwko COVID-19.

Magdalena Ogórek: Pani Profesor jest już po szczepieniu przeciwko koronawirusowi. Najważniejsze pytanie: jak się pani czuje?

Prof. Alicja Chybicka: Znakomicie. Po pierwsze, samo szczepienie w ogóle nie boli, nawet nie czuję się ukłucia. To szczepienie jest jeszcze łagodniejsze, niż szczepienie przeciwko grypie, bo niektóre szczepionki, gdy się je podaje, to poszczypują. Ta nawet nie szczypie. Mam 70 lat i nie mam żadnych objawów niepożądanych. Żadnych z tych wszystkich, które są opisane w ulotce, a ponieważ to już jest druga doba, trzecia tak naprawdę się niedługo zacznie, to chyba już nic się raczej nie pojawi.

Wygląda na to, że szczepionka jest bardzo bezpieczna, dlatego że są już tysiące osób zaszczepionych w Polsce - ponad 3 tysiące do wczorajszego dnia, i miliony poza granicami Polski, i wszelakie powikłania są bardzo rzadkie. Tak naprawdę ta szczepionka jest jednym wielkim dobrym. Choroba Sars - Cov-2 to jest ciężka choroba układu oddechowego, która może doprowadzić do śmierci, doprowadza do śmierci szczególnie te osoby, które mają inne choroby, a mogłyby jeszcze wiele lat żyć.

Dlatego ja gorąco do wszystkich apeluje, żeby się nie bali, i żeby się zaszczepili. Jak już mówiłam wielokrotnie, jedna z matek napisała kiedyś, że to jest straszne, jak umiera dziecko. To tak, jakby skończył się świat, jakby nie było już nic. I to napisała matka dziecka, które odeszło z tego świata z powodu meningokokowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, jeszcze zanim pojawiła się szczepionka przeciwko meningokokom. Do tej chwili zmarło, jak państwo wiedzą, i coś takiego myślą, mówią i czują rodziny 27 tys. 454 Polaków. Tragedia związana z chorobą COVID-19 dotknęła bardzo, bardzo wiele rodzin. Aby tak dalej nie było, potrzebna jest nasza odporność grupowa. Co to znaczy - to znaczy, że powinno zaszczepić się 70% naszej populacji. Jest nas 38 milionów, więc łatwo obliczyć, jak to jest dużo osób (...).
1234567