Niedziela, 28 lutego 2021 r.   Imieniny: Romana, Ludomira, Lecha
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Ogłoszenie własne nadawcy

Rozmowa dnia

Kosma Złotowski i Joanna Taczkowska [wideo]

fot. Wikipedia, Archiwum
fot. Wikipedia, Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Kosma Złotowski i Joanna Taczkowska-Olszewska
Gośćmi Rozmowy Dnia byli europoseł Kosma Złotowski oraz prof. Joanna Taczkowska – Olszewska, z którymi rozmawialiśmy między innymi o projekcie podatku od reklam, zwanym też podatkiem cyfrowym.

Michał Jędryka: Dwa dni temu media prywatne w Polsce zorganizowały protest. Czy został on zauważony również w Unii Europejskiej?
Kosma Złotowski: Tak, został zauważony – przede wszystkim dlatego, że zauważyli go polscy posłowie. No cóż - wydaje mi się on dość histeryczny.


Polscy europosłowie próbują wzbudzić oburzenie państw UE, tymczasem Austria wdroży taką samą stawkę, jak planuje Polska. Z kolei Czechy i Węgry planują po 7 proc., Francja i Hiszpania mają takie same podatki. O co tak naprawdę chodzi?
KZ: Chodzi o to, żeby wzbudzić w UE poczucie, że w Polsce nakłada się podatki na media, które są niesprzyjające polskiemu rządowi, czyli że próbuje się zniszczyć wolne media. To jest oczywiście bzdura. Z tym podatkiem mamy do czynienia w wielu krajach europejskich, chodzi też o te duże media. Rozumiem, że protestują, bo nikt nie lubi płacić podatków, zwłaszcza takich, których do tej pory nie było. Natomiast wiązanie tego z wolnością słowa to lekka przesada, chodzi wyłącznie o pieniądze.

Najbardziej sprzeciwiają się temu podatkowi Stany Zjednoczone, bo największe media mają właśnie tam swoją siedzibę. Czy w związku z tym nie powinno być odwrotnie, że UE powinna solidarnie przeciwstawić się naciskom USA?
- W UE od dawna już trwa debata, w jaki sposób zmusić największe koncerny - wiadomo, że największe to amerykańskie – żeby płaciły podatki tam, gdzie zarabiają pieniądze. To jest dość trudne, bo prawa dziś obowiązujące pozwalają tym koncernom tak manipulować, by płaciły podatki tylko u siebie. (...)

Wczoraj wieczorem marszałek izby wyższej Tomasz Grodzki oświadczył w wieczornym orędziu, że nie chodzi o pieniądze, że stawką jest wolność, prawda, a tzw. wolne media płacą w Polsce podatki – CIT, VAT, opłaty za koncesje i inne daniny publiczne. Można przyznać rację marszałkowi?
Joanna Taczkowska-Olszewska: Zasadniczo oczywiście chodzi o prawdę – żeby media w Polsce mówiły prawdę i przedstawiały prawdę polityczną, gospodarczą i historyczną na arenie polskiej i międzynarodowej. Wrócę do zasadniczej tezy, która dominowała w Polsce na początku lat 90., gdy dokonywano prywatyzacji mediów w Polsce, a nie było wtedy jeszcze zbudowanego polskiego kapitału. Mówiono wtedy, że kapitał nie ma narodowości. Dzisiaj takie przekonanie jednak zostaje albo złagodzone, albo osoby, które je głosiły wycofują się z tego, bo kapitał ma narodowość.
Na świecie państwa próbowały na różne sposoby nie tylko regulować kwestie dotyczące opodatkowania mediów. Media są obecnie jednym z największych graczy gospodarczych, są obecnie największym lobbystą w ogóle. To są podmioty, które prowadzą własną politykę gospodarczą i mają ogromne zyski. Podam przykład, bo sama to analizowałam, badając sprawozdania finansowe koncernów medialnych, działających w Polsce, ale także mających swoje siedziby poza granicami Polski. Wykazywane ich zyski to są kwoty rzędu setek milionów euro – tyle tylko, że to są zyski wykazywane w państwach, w których rzeczywiście mają one swoje siedziby. (...)




Radosław Bogusławski [wideo]

Radosław Bogusławski/fot. Archiwum
Radosław Bogusławski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Bogusławski
Gościem „Rozmowy Dnia” był kierownik Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Bydgoszczy. Z okazji Europejskiego Dnia Numeru Alarmowego 112 rozmawialiśmy o pracy dyspozytorów i ratowników oraz o konieczności promocji tego numeru.



Michał Jędryka: Dziś Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112. Pan kieruje Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Bydgoszczy. To dosyć potężna instytucja, bo pracuje w niej kilkadziesiąt osób.

Radosław Bogusławski: W Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Bydgoszczy pracuje obecnie 65 operatorów. Warunki pozwalają nam na zatrudnienie takiej liczby operatorów. Maksymalnie może ich być 74, taki jest limit dla naszego województwa. Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112 jest ważnym dniem. Jest to dzień, w którym możemy przekazać podstawowe informacje, kiedy należy używać tej linii alarmowej, a kiedy nie. Wciąż bowiem mamy bardzo dużo niezasadnych zgłoszeń.

Z jakimi sprawami ludzie dzwonią pod 112?

- Statystyki wskazują, że 65 proc. to zgłoszenia niezasadne, to wciąż duża liczba, chociaż z roku na rok ona spada. Najczęściej dzwonią dzieci i osoby starsze. Kampania społeczna nt. numeru alarmowego 112 jest zatem bardzo potrzebna. Niestety ludzie wciąż dzwonią po taksówkę, dzwonią, żeby zamówić pizzę. Wciąż mamy problem z takimi połączeniami...

A jakie sytuacje upoważniają nas do dzwonienia pod 112 i w jakich sytuacjach koniecznie powinniśmy zadzwonić?

Podstawowa sprawa - dzwonimy tylko w momencie zagrożenia życia, zdrowia, mienia lub bezpieczeństwa, kiedy w danej chwili dzieje się coś złego, potrzebujemy służb na miejscu.

Barbara Socha

Barbara Socha, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej./fot. Wikipedia
Barbara Socha, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej./fot. Wikipedia
Rozmowa Dnia: Barbara Socha
Gościem Rozmowy Dnia była Barbara Socha - wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, a rozmawialiśmy między innymi o wnioskach na świadczenie z Programu „Rodzina 500 plus” na nowy okres zasiłkowy.

Magdalena Ogórek: Mamy piękną zimę za oknem, ale jak będziemy się oddawać zimowemu szaleństwu, pamiętajmy o tym, co trzeba zrobić, bo nie wszyscy z nas pamiętają, że trzeba aplikować do programu 500 plus. Wniosek odnawiać należy co roku, żebyśmy nie wypadli z systemu. 1,5 miliona wniosków o świadczenie 500 plus w ciągu tygodnia już zarejestrowano w systemie. Państwa i moim gościem jest pani minister Barbara Socha, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Przypomnijmy, co należy zrobić?

Barbara Socha: Przypominamy i będziemy przypominać, bo czasu jest dużo, ale zawsze to, co zrobione to zrobione. Rzeczywiście, półtora miliona wniosków o świadczenie 500 plus już wpłynęło, nabór trwa do końca czerwca. Te osoby, które zdążą złożyć wniosek do końca czerwca, więc czasu mamy jeszcze dużo - mają gwarancję ciągłości wypłat świadczeń. Najlepiej zrobić to od razu, bo wtedy ta ciągłość będzie, i nie będzie potrzeby żadnego wyrównywania tych świadczeń. Okres świadczeniowy zaczyna się od 1 czerwca, czyli te wnioski, które kiedyś składaliśmy - to z tytułu tych wniosków wypłaty będą do końca maja. Nowy rok świadczeniowy 500 plus zaczyna się pierwszego czerwca, i przed tym pierwszym czerwca najlepiej zdążyć ze składaniem wniosku. Można to robić drogą elektroniczną, a od 1 kwietnia jeszcze drogą tradycyjną, papierową. Oczywiście, my zachęcamy do tego, żeby składać wnioski elektronicznie (...).

Joanna Taczkowska - Olszewska

Joanna Taczkowska- Olszewska./fot. archiwum
Joanna Taczkowska- Olszewska./fot. archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Joanna Taczkowska-Olszewska
Gościem Rozmowy Dnia była prof. Joanna Taczkowska - Olszewska, medioznawca i prawnik, a rozmawialiśmy o kolejnej próbie podejmowanej przez polityków opozycji, rozmontowania mediów publicznych w Polsce.

Michał Jędryka: Czy wyobraża sobie Pani Polskę bez mediów publicznych? Tego chcą politycy PO, którzy zorganizowali wczoraj konferencje prasowe i przedstawiali program Koalicji 276.
Joanna Taczkowska-Olszewska: Absolutnie nie! Gdyby doszło do realizacji tego pomysłu to byłby chyba ewenement w Europie, bo Polska nie jest jedynym państwem, które posiada media, czy też dokładniej – redakcje nadające i przygotowujące programy realizujące misję publiczną i w jakimś stopniu, czy w jakiś sposób, w określonym systemie – finansowane przez całą społeczność danego kraju.
Systemy finansowania są różne, niemniej we wszystkich państwach europejskich są takie media, na których zależy całemu społeczeństwu. Jest to zbiorowy wysiłek w ich utrzymaniu. Media te mają pewne obowiązki, czy też swego rodzaju umowę zawartą za pośrednictwem określonej instytucji, tzw. regulatora rynku mediów, w której zobowiązują się do realizowania określonych zadań programowych. Te zadania mają spełniać oczekiwania większości społeczeństwa, ale również są realizowane wobec np. - tak, jak w naszym przypadku – Polonii, czyli wszystkich Polaków mieszkających poza granicami kraju. Te zadania są też spełniane wobec szczególnych odbiorców – takich, którzy mają szczególne wymagania, czy też znaleźli się w szczególnej sytuacji. Dodatkowo są też takie zadania, które mają służyć rozwojowi nowych technologii – są one nałożone na media publiczne, które są zobowiązane, żeby wprowadzać pewne rozwiązania technologiczne, które są z pożytkiem dla odbiorców, ale również dla całego państwa.
Media publiczne są więc nie tylko potrzebne do tego, żeby realizować określone założenia programowe, ale mają cały szereg innych zadań. Ten więc, kto myśli o mediach publicznych w sposób jednokierunkowy, myśli bardzo płytko. Nie należy mediów publicznych widzieć tylko w takim kontekście – jako jednego z wielu podmiotów w systemie mediów danego kraju, nie widząc tych różnych zadań, które są na media publiczne nakładane i do których media publiczne powinny być zobowiązane.

Opozycja zarzuca mediom publicznym, że są stronnicze, że zbyt mocno prezentują to, co jest interesem strony rządzącej, natomiast sytuacja w Polsce jest taka, że jeśli nawet media publiczne to robią, to ogromna część mediów prywatnych jest po drugiej stronie, czyli opozycyjnej, prezentując pogląd liberalny. Czy ta sytuacja jest zdrowa, powinna tak wyglądać?
- Moim zdaniem taka sytuacja, jaka w tej chwili w Polsce istnieje, jeśli chodzi o pewne treści programowe i realizowaną linię programową, czyli zasadniczo określoną wizję świata, Polski, kultury, udziału także obywateli w określonych przedsięwzięciach, jest prawidłowa.
Pewnie mało kto wie, że wszystkie media publiczne są zobowiązane do podpisywania kart powinności – to jest wykaz zadań na cztery lata, które należy zrealizować. Jest porozumienie, które podpisuje się z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji...

Polskie Radio PiK też podpisało takie porozumienie.
- Wracając do zasadniczego pytania, myśmy ulegali takiemu przekonaniu przez bardzo wiele lat – począwszy od 1989 roku, że mamy w Polsce pluralizm tylko dlatego, że było wiele tytułów prasowych wydawanych w Polsce, wiele stacji radiowych nadających programy. W rzeczywistości mało kto wiedział, że te media różnie się nazywające, należą do tego samego koncernu, który ma określonego - jednego właściciela. (…) Ta sytuacja nie zapewniała pluralizmu mediów w Polsce. (…)

Jarosław Wenderlich

Jarosław Wenderlich/fot. PR PiK/archiwum
Jarosław Wenderlich/fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jarosław Wenderlich
Gościem Rozmowy Dnia był minister Jarosław Wenderlich, z którym rozmawialiśmy o rządowym programie nowego ładu, a także, z uwagi na to że jest radnym bydgoskiej Rady Miasta, o Moście Uniwersyteckim w Bydgoszczy.

Michał Jędryka: Premier postanowił wystąpić z „programem nowego ładu”, który ma pomóc wyrwać się z zaklętego kręgu rozmowy tylko o szczepionkach i obostrzeniach, i spojrzeć w przyszłość. Jak będzie powstawał ten program?
Jarosław Wenderlich: Szczegóły będą prezentowane przez premiera Mateusza Morawieckiego. Na tę chwilę mieliśmy ogólne przedstawienie koncepcji. Trwają uzgodnienia – przez komitet polityczny PiS, a właściwie jego prezydium – tu jest wstępna akceptacja. Dokument ma trafić na radę koalicyjną.
Trzeba wziąć pod uwagę – po pierwsze fakt, że pandemia wywołała określone skutki dla gospodarki, wprowadzono szereg obostrzeń, z drugiej strony – szła wielka pomoc dla firm, olbrzymie kwoty - ponad 182 mld zł. Ale obostrzenia były, łańcuchy dostaw zostały w jakiś sposób zerwane, bo pandemia jest wydarzeniem na skalę ogólnoświatową. Bez wątpienia trzeba odbudować gospodarkę po obostrzeniach, zdefiniować na nowo priorytety polityki państwa.
Będą przedstawione szczegółowe założenia przez pana premiera. Będzie to swego rodzaju ofensywa programowa, też legislacyjna. Ale – jak już wskazałem – trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Wspomnę też, że pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce pojawił się 4 marca 2020 r., 14 marca zaczął obowiązywać stan zagrożenia epidemicznego, a już w połowie marca rząd przedstawił tarczę antykryzysową, która weszła w życie 1 kwietnia. Podobnie tutaj – z „nowym ładem” potrzeba działań wyprzedzających, które wprowadzą Polskę na tory dalszego dynamicznego rozwoju, jak to miało miejsce przed wybuchem pandemii.

Rozumiem, że finansowane to będzie przede wszystkim ze środków odbudowy, które zapewnia również Unia Europejska?
- Mówi pan zapewne o krajowym planie odbudowy – on też jest przygotowany, ale tutaj – jak już wskazałem – szczegóły przedstawi pan premier.

Tymczasem w polityce Platforma Obywatelska proponuje Koalicję 276. Po samej stronie opozycyjnej spotyka się z dość sceptycznym przyjęciem. Co na to strona rządowa?

- Widziałem już szereg memów, które zalały Internet po konferencji pana przewodniczącego Budki i pana przewodniczącego Trzaskowskiego. M.in. mem, który mówi, że 276 to liczba kilometrów w linii prostej od Czajki, gdzie doszło do skażenia środowiska przez wylew nieczystości, do martwej Wisły. To oczywiście jest prześmiewcze, ale pojawiają się inne kwestie – m.in. takie, że robi się konferencję, na której przestawia się logotypy partii nie wyrażających na to zgody. Widać, że opozycja nie ma pojęcia, jak przedstawić jakiekolwiek założenia programowe. (...)

Krystyna Michałek, Monika Chlebicz

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum
Rozmowa Dnia: Krystyna Michałek i Monika Chlebicz
Gośćmi Rozmowy dnia były: Krystyna Michałek, rzecznik Bydgoskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Monika Chlebicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. Rozmawialiśmy o akcji organizowanej wspólnie przez ZUS i policję ostrzegającej seniorów przed przestępstwami.

Michał Jędryka: Są panie w studio razem, dlatego że zaczęła się wysyłka do emerytów, tak zwanych PIT-ów, czyli wyliczeń podatku dochodowego, który emeryci zapłacili w ubiegłym roku. Policja dołącza się do tej wysyłki ze specjalną akcją, o której powiemy za chwilę. Zacznijmy od emeryckich PIT-ów. Co się zmieniło w stosunku do ubiegłego roku?

Krystyna Michałek: Co roku, na przełomie stycznia i lutego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysyła deklaracje podatkowe PIT do naszych świadczeniobiorców. Każdy świadczeniobiorca, który pobrał choćby jedno świadczenie w ubiegłym roku, otrzyma od nas PIT. Dla większości seniorów, którzy otrzymują PIT-y, są to PIT - y 40A, które są gotowym rozliczeniem. Emeryt, rencista, który chciał, aby ZUS go rozliczał, otrzymywał PIT-40a. W tym roku, jeżeli świadczeniobiorca emeryt, czy też rencista będzie miał nadpłatę podatku - choćby złotówkę - to tak, jak do tej pory dostał z ZUS-u PIT 40A, to już tego PIT - u 40A nie otrzyma, co się wiąże także z tym, że ZUS nie rozliczy go z nadpłaty podatku z urzędem skarbowym. Podatnik będzie musiał zrobić to sam - otrzyma PIT-11A, który jest informacją o dochodach.

Chciałabym od razu uspokoić seniorów, ponieważ, jeżeli do tej pory ZUS ich rozliczał z urzędem skarbowym, a w tym roku ich PIT wykaże, że mają nadpłatę, choćby tę złotówkę, to jeśli nie mają innych źródeł dochodu, i nie mają innych odliczeń, to również nie muszą składać żadnego zeznania podatkowego do urzędu skarbowego, ponieważ zrobi to za nich Krajowa Administracji Skarbowa. (...). Co ważne, jeżeli na przykład emeryt, rencista będzie miał nadpłatę podatku w wysokości 23 zł i 20 gr bądź też mniej, i nie ma rachunku bankowego, wówczas odbierze ten zwrot w kasie Urzędu Skarbowego, nie dostanie go przekazem pocztowym. Dlatego warto mieć konto bankowe. Warto, aby emerytura, renta były przekazywane na rachunek bankowy.

Chodzi także o bezpieczeństwo. Policja do PIT - a dołącza specjalną ulotkę. Co jest w tej ulotce?

Monika Chlebicz:. Ta ulotka to pomysł policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy, którzy szukali możliwości jeszcze szerszego dotarcia do seniorów. No i wydaje się, że ZUS jest dla nas idealnym partnerem, jeśli chodzi o o tę grupę odbiorców. Jak się okazało, trafiliśmy w dobry moment, bo właśnie będą wysyłane PIT-y. W ulotce ostrzegamy przed oszustwami, właściwie to są tylko hasła, które mają skłonić osoby, które przeczytają naszą ulotkę do tego, aby zastanowiły w momencie, kiedy trafią do nich osoby opowiadające różne historie, takie dość, powiedziałabym, nieprawdopodobne, po prostu nieprawdziwe.

Jakie to są historie?

Do seniora, na telefon stacjonarny dzwoni osoba i przedstawia się jako policjant. Mówi, że pieniądze, które ten senior ma zgromadzone w domu albo na rachunku bankowym, są zagrożone, ponieważ jakaś grupa przestępcza te pieniądze sobie upatrzyła, i w jakiś sposób chce je pozyskać. Zmuszają seniora do tego, aby te pieniądze przekazał, żeby je ustrzec. Trzeba je w tym celu przekazać „policjantom", ale ponieważ jest to tajna akcja, to te pieniądze musimy przekazać tak, aby nikt tego nie zobaczył. Senior pakuje więc pieniądze, a nierzadko także kosztowności, do reklamówki i...wyrzuca wszystko przez okno, sądząc, że przekazuje swoje dobra policji, niejako w depozyt. Nigdy nie ma takiej sytuacji, że policja bierze w depozyt pieniądze, żeby je chronić. Jeżeli ktoś tak mówi, to znaczy że jest oszustem (...).

Szymon Róg

Szymon Róg/fot. nadesłane
Szymon Róg/fot. nadesłane
Rozmowa Dnia - Szymon Róg
Gościem Rozmowy Dnia był Szymon Róg, bydgoski radny i od niedawna kierownik filii Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Rozmawialiśmy o zadaniach Funduszu, o pomyśle na zorganizowanie miejskiej loterii podatkowej, a także o problemach z trasą uniwersytecką.

Marcin Kupczyk: Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - do tej pory bydgoszczanie i mieszkańcy okolicy, musieli jeździć do Torunia. Od 1 lutego to się zmieniło, powstało biuro przy ulicy Ogińskiego 2 w Bydgoszczy. Co w tym biurze można załatwić?

Szymon Róg: Zajmujemy się przede wszystkim priorytetowym programem rządowym „Czyste powietrze", jak również programami „Moja woda" i „Eko-klimat". „Czyste powietrze" jest flagowym programem Funduszów Ochrony Środowiska w całej Polsce, funkcjonuje już od kilku lat, również w naszym regionie. U nas dotąd złożono 13 tys. wniosków, a łączna suma podpisanych umów to 170 mln zł. W zachodniej części naszego województwa już te wyniki nie były takie dobre. Bydgoszczy i okolice znacząco odstawały od reszty regionu, stąd decyzja o powołaniu filii WFOŚiGW właśnie w naszym mieście.

„Czyste powietrze" - proszę powiedzieć więcej o tym programie.

Program ten ma na celu likwidację nieefektywnych źródeł ciepła, czyli starych pieców, tak zwanych kopciuchów. O ich szkodliwości możemy się przekonać zwłaszcza w okresie zimowym. Kopciuchy powodują duże zanieczyszczenie powietrza, co prowadzi do wielu problemów, głównie zdrowotnych. Jesteśmy po to, żeby to, by to szkodliwe działanie zniwelować, po to właśnie powstał program „Czyste powietrze", choć program ten to nie tylko likwidacja niepewnych źródeł ciepła kopciuchów, ale również termomodernizacja budynków jednorodzinnych w celu zmniejszenia straty ciepła. Za państwa pośrednictwem, na antenie Polskiego Radia Pik zachęcamy wszystkich do kontaktu z naszą placówką przy ul. Ogińskiego 2. Biuro jest czynne od poniedziałku, do piątku.

W punkcie ma też przyjmować doradca energetyczny. Czego od takiego urzędnika będziemy się mogli dowiedzieć?

Doradca energetyczny ma za zadanie pokierować działaniami osób, które chcą chronić środowisko, które chcą skorzystać z programów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dyżury doradców energetycznych będą się odbywać się również w bydgoskiej filii, już od przyszłego tygodnia (...).

Marcin Ociepa

Marcin Ociepa/fot. Wikipedia
Marcin Ociepa/fot. Wikipedia
PR PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Ociepa
Gościem Rozmowy Dnia był Marcin Ociepa, wiceminister obrony, a rozmowa dotyczyła między innymi prawdy i fejk-newsów na temat karabinu Grot.

Magdalena Ogórek: Fabryka broni Łucznik złożyła pozew w sądzie w sprawie artykułu, dotyczącego karabinka Grot. To była zaskakująca seria artykułów Onetu. Wszyscy są zaskoczeni, że zbiega się to w czasie z sytuacją, kiedy firma niemiecka też stara się o kontrakt na Ukrainie.
Marcin Ociepa: Nie mam żadnych wątpliwości, że ta seria publikacji nie jest przypadkowa. Możemy być dumni z części naszego przemysłu zbrojeniowego, która produkuje ten rodzaj broni. W naszym interesie jest, żeby w tą bardzo dobrą broń wyposażać polską armię, ale także ją eksportować. To są duże pieniądze, w ludzkim wymiarze także miejsca pracy, to jest polskie PKB. Niestety są u nas siły, które dążą, żeby takie przetargi wygrywali inni. Wolałbym, żeby także polska opozycja raczej pilnowała polskiego interesu. Nie ma żadnych wątpliwości, że karabinek Grot jest bardzo dobrą konstrukcją.

Polska opozycja bardzo często nie broni polskiego interesu - to już widzieliśmy na forum Parlamentu Europejskiego, ale nie robią tego też zagraniczne media w Polsce. To kuriozalna sytuacja, bo Francja i Niemcy nigdy nie pozwoliłyby sobie, aby obcy kapitał tak intensywnie był obecny na rynku medialnym w ich państwach, a my taką sytuację mamy.
- Cały czas zwracamy uwagę, że kwestia rynku medialnego jest zasadnicza dla życia społecznego, politycznego i gospodarczego w każdym państwie, także w Polsce.

No i co z tym zrobić?
- Poczekajmy na konkretne propozycje, ale działania zapowiadane przez Zjednoczoną Prawicę powinny zmierzać do tego, żeby – po pierwsze osiągnąć zasadę dekoncentracji mediów - żeby nie było tak, że znaczna część danych mediów jest w rękach jednego właściciela. Po drugie - warto dążyć do tego, żeby jak najwięcej tytułów było w polskich rękach - już nieważne, jakie to będą ręce, ale żeby kapitał był polski, bo to będzie sprzyjało i demokracji, i suwerenności informacyjnej państwa polskiego.
Ostatni ruch dotyczący wykupienia Polska Press jest taką jaskółką – to jest bardzo dobry sygnał – to setki portali i dzienników regionalnych. Bardzo dobrze, że jest to w polskich rękach, oczywiście z zastrzeżeniem, że gdyby ktokolwiek miał pokusę, by wykorzystać to w celach politycznych, natychmiast powinien spotkać się ze stanowczą odpowiedzią społeczeństwa obywatelskiego – nas wszystkich, że w demokracji media muszą pozostać wolne. (...)

Paweł Szramka

Paweł Szramka/fot. Archiwum
Paweł Szramka/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka z koła poselskiego Kukiz'15 - Demokracja Bezpośrednia. Rozmowa o założeniach tej nowej formacji parlamentarnej.



Michał Jędryka: Założyli Państwo nowe koło poselskie i ta nazwa chyba nie jest przypadkowa, tylko symboliczna, zawiera jakiś postulat programowy.


Paweł Szramka: Tak, koło nazywa się Kukiz'15 - Demokracja Bezpośrednia. Demokracja bezpośrednia to idea, z którą wchodziliśmy do Sejmu już ponad 5 lat temu. Chcielibyśmy, żeby odgrywała ona większą rolę w polskiej polityce niż obecnie, ponieważ teoretycznie mamy demokrację, natomiast jak przyjrzymy się dokładniej, to okazuje że się, że ta nasza demokracja kończy się raz na 4 lata, wtedy kiedy możemy wrzucić kartę z głosem do urny, ale później obywatele mają absolutnie żadnych prawnych możliwości wpływania na władzę. Można oczywiście protestować, można wyrażać swój sprzeciw, natomiast nie można odwołać posła. Nie ma w Polsce referendum, które byłoby obligatoryjne. Tak więc wszystkie zabiegi tak i tak zmierzają do tego, że to politycy mają ostateczną decyzję.

Panie pośle, czy to na pewno jest dobry pomysł, bo mówi pan, że nie można odwołać posła, ale na przykład prezydenta miasta można odwołać i właściwie bardzo rzadko się zdarza, żeby to się udało.

Tak, natomiast już sama możliwość, że można kogoś odwołać myślę, że sprawia, że dany poseł czy jakikolwiek inny polityk innym szczeblu jednak bardziej się stara, bo kiedy jego bytność zależy tylko i wyłącznie od woli prezesa danej partii, to on musi się przypodobać przede wszystkim prezesowi, Jak to robi to już jego sprawa, natomiast jeśli jego bycie w polityce zależałaby głównie od obywateli, to wtedy taki polityk musiałby się starać i przypodobać obywatelom. To by spowodowało, że bardziej interesowałby się zdaniem obywateli i też obywatele mieliby do niego lepszy dostęp.

No właśnie, czy bardziej by się interesował zdaniem obywateli, czy bardziej by się interesować emocjami obywateli i rozpalaniem tych emocji, bo niestety tak ta demokracja ostatnio wygląda.

No właśnie teraz mamy ten przykład, że emocje sięgają zenitu. Zauważmy, że mamy protesty naprawdę wielu grup. Oczywiście ostatnio najgłośniej jest o proteście kobiet w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, natomiast mamy też sprzeciw między innymi przedsiębiorców, którzy mimo obostrzeń otwierają swojej działalności i szczerze mówiąc nie dziwię im się, ponieważ nie ma wielkiej woli współpracy z rządem, nie szczególnego wsparcia również dla wielu branż. Niektórzy nie doczekali się go do chwili obecnej, a rząd nakazuje im zamknięcie. Ci przedsiębiorcy muszą pracować, bo inaczej stracą cały dorobek swojego życia, stracą swoje interesy, a co będzie również wiązało się ze zwolnieniami. Gdyby była demokracja bezpośrednia w Polsce, że to obywatele mieliby mocniejszy głos, to politycy już dawno usiedliby do rozmów z obywatelami, z przedsiębiorcami i wszystkimi grupami, które wyrażają swoje niezadowolenie po to, żeby nie dopuścić do tego, że ktoś może zostać odwołany czy że będzie referendum w jakiej sprawie.

Pan sądzi, że taka demokracja bezpośrednia spowoduje, że będą koncyliacyjne negocjacje z obywatelami i branie pod uwagę ich racjonalnej woli, a pytam czy czasem nie będzie tak, że będzie jeszcze większa eskalacja emocji?

Myślę, że nie. Jeśli obywatele czują na sobie odpowiedzialność, bo jeśli dostają narzędzie w postaci tego, że mogą decydować sami o sobie, to muszą też wiedzieć, że ponoszą za to odpowiedzialność. W chwili obecnej wybieramy polityków i liczymy na to, że będą nam rządzić w majestacie prawa i że będzie to powodowało rozwój naszego państwa, natomiast najczęściej jesteśmy z ich pracy niezadowoleni. Dzieje się tak, ponieważ cała odpowiedzialność spoczywa na politykach. Gdyby spoczywała na całym społeczeństwie, to musielibyśmy dążyć nie tylko do społeczeństwa obywatelskiego, ale również społeczeństwa świadomego, że każda nasza decyzja niesie za sobą również konsekwencje. Świetnym przykładem jest tu Szwajcaria, w której jakiś czas temu było między innymi referendum na temat tego czy należy otrzymywać comiesięczne świadczenie, niezależnie o tego czy ktoś pracuje czy nie.Szwajcarzy w ogromnej większości powiedzieli, że nie. Widzimy więc jak to jest świadomy naród, że mimo tego, że każdy obywatel dostawałby pieniądze z nic, to powiedzieli, że tego nie chcą.

Ale tworzenie takiej kultury politycznej w Szwajcarii trwało stulecia...

Tak, dlatego mówię, że zrobimy wszystko na pstryknięcie palców, natomiast ktoś musi zacząć i liczymy na to, że może nie będziemy tutaj ojcami sukcesu, może nie wprowadzimy prawdziwie demokratycznego systemu w Polsce, natomiast mamy nadzieję, że będziemy zapalnikiem, który doprowadzi do tego, że ludzie w Polsce zrozumieją, że nie tylko politycy są od stanowienia prawa, ale jeśli mamy demokrację jak sama nazwa wskazuje to powinny być rządu ludu. To ludzie powinni mieć wpływ na to, co się dzieje w państwie, a nie mieć, tak jak wspomniałem na początku, tylko raz na 4 lata możliwość określenia kandydata spośród tych, których prezes partii już wcześniej sobie wybrał.

Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski/fot. Archiwum
Jan Krzysztof Ardanowski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem Rozmowy Dnia był były minister rolnictwa i poseł Jan Krzysztof Ardanowski, a rozmawialiśmy o trwających licznych protestach oraz o kondycji gospodarki w sytuacji przedłużającego się zamknięcia.

Michał Jędryka: Trwają protesty uliczne po ogłoszeniu wyroku TK ws. tzw. aborcji eugenicznej, zakazu jej. Czy sądzi pan, że te protesty przekształcą się w jakąś trwałą siłę polityczną?

Jan Krzysztof Ardanowski: Skala protestów, przyczyn zachowań społecznych, jest bardzo złożona i w krótkiej rozmowie tego nie omówimy. Na pewno opozycja chce wykorzystać naturalne obawy, lęki kobiet do odsunięcia PiS od władzy, nawet tego nie ukrywają. Angażują się w to parlamentarzyści, to jest dla mnie oczywiste. Drugie: to jest problem zapisów konstytucyjnych. Ci wszyscy, którzy krzyczą cały czas: Konstytucja, Konstytucja, wynajdują rzeczy sprzeczne z Konstytucją, a przecież muszą szanować, że Konstytucja z 1997 roku, przyjęta przez społeczeństwo, chroni życie od poczęcia do śmierci i nie wartościuje życia, które jest lepsze, które ma być chronione, a które nie. Pojawiają się również pytania, ale to każdy musi w sumieniu rozstrzygnąć, bo to dotyczy etyki, moralności, aksjologii, czy mamy prawo decydować jako społeczeństwo o likwidacji, użyję tego słowa prowokacyjnie, tych wszystkich chorych, słabszych, którzy nie są wartością dodaną w społeczeństwie, przy prostym analizowaniu, którzy będą „kosztami”, dla rodziny, dla społeczeństwa. Czy młodzi silni mają prawo eliminować tych, którzy są, ich zdaniem, obciążeniem. Uważam, że nie. Na tym polega humanizm, że szanujemy wszystkich. Mówi się o tym, że aborcja w Polsce będzie nielegalna, ale są pozostałe przesłanki, zdrowie kobiety jest chronione i również jeżeli ciąża jest w wyniku gwałtu, przestępstwa, wtedy aborcja może być dopuszczona. Pojawiły się zachowania w tych protestach, to się już trochę zmienia, mam nadzieję, że argumenty zaczynają do organizatorów docierać, to były takie poziomy wulgarności, podłości, plugastwa językowego i atakowanie policji. Przypominam sobie jak, jako młody chłopak, leciałem w delegacji rolniczej do Stanów Zjednoczonych. Tam dostaliśmy informacje jednoznaczne: jeżeli policjant do ciebie mówi, to kładziesz się na chodniku i z policjantem nie dyskutujesz. U nas policjanci, którzy są zaczepiani, szarpani, opluwani, popychani, zachowują się w sposób racjonalny. Chronią również te manifestacje, ale nie mogą dopuścić do łamania prawa. Sprawa jest szalenie skomplikowana. Czy z tego powstanie ruch polityczny? Liderki Strajku Kobiet, pani Lempart i inne, wyraźnie nóżkami drepczą. One chciałyby stworzyć coś co może byłoby jakąś siłą, która weszłaby do Parlamentu. Mnie jest najbardziej przykro, że młode dziewczęta, przyszłość narodu, młodzi ludzie, nie rozumieją w jaki sposób są manipulowani. (...).
1234567