Poniedziałek, 18 stycznia 2021 r.   Imieniny: Piotra, Małgorzaty
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Spółdzielnia

Rozmowa dnia

Paweł Szramka

Paweł Szramka
Paweł Szramka
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Kukiz '15 Paweł Szramka. Tematy rozmowy to akcja przedsiębiorców z branży gastronomicznej, którzy pomimo przedłużenia obostrzeń epidemicznych planują odmrożenie swoich lokali, a także harmonogram Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID -19.

Katarzyna Prętkowska: Lubi pan jadać posiłki poza domem?

Paweł Szramka: Zawsze jest to urozmaicenie, zwłaszcza kiedy jest się ze znajomymi, są to ciekawe i przyjemne momenty.

Pytam o to dlatego, że wydaje się, że już niedługo będzie szansa taki posiłek w restauracji zjeść, ale nie z powodu poluzowania obostrzeń, a z powodu ogólnopolskiej akcji restauratorów „Otwieramy!”. Restauratorzy w Polsce podejmują takie radykalne kroki. chcą otwierać swoje lokale, także w Toruniu 16 stycznia ma otworzyć się jedna z restauracji oraz cukiernia, jak pan to skomentuje?

Nie dziwię się wcale przedsiębiorcom, że zaczynają otwierać swoje biznesy, ponieważ zostały one wątpliwie prawnie zamknięte, bo w większości rozporządzeniami, taki aktami prawnymi, które są niższe niż Konstytucja, niż ustawa. Ponadto przedsiębiorcy nie otrzymują takiej pomocy o jakiej zazwyczaj rządzący mówią, bo wielu przedsiębiorców, ze względu na nr PKD nie załapało się na tarcze antykryzysowe. Ponadto wielu przedsiębiorców od kilku miesięcy nie ma absolutnie żadnego wsparcia, a cały czas muszą płacić podatki, opłaty za to że mogą sprzedawać alkohol, więc to się namnaża. Jeśli ktoś nie ma możliwości zarabiania, zakazuje mu się prowadzenia działalności, a do tego cały czas ciążą, na mim te opłaty, to nie dziwmy się, że ludzie, którzy pracowali dłuższą część swojego życia na ten dorobek - nie chcą go teraz stracić.

Złożył pan interpelację do Ministerstwa Rozwoju ws. opłat za koncesje alkoholowe, które restauracje muszą płacić, mimo że alkoholu właściwie teraz nie sprzedają.

Jeszcze odpowiedzi nie ma. Ja w ogóle byłem zdziwiony, że to dalej funkcjonuje, skoro mamy pandemię, skoro przedsiębiorcy nie mogą sprzedawać alkoholu, gdzie jest logika w tym aby płacili za pozwolenia na tę sprzedaż? Zdawało się, że rząd nawet bez konsultacji odciąży przedsiębiorców, a tu się okazało, że trzeba o to prosić. Liczę na to, że interpelacja trafi na kogoś kto podejmie ten temat w ministerstwie i zdecyduje się na to by przynajmniej odroczyć te opłaty, a najlepiej byłoby gdyby, skoro, ludzie nie mogli zarabiać w tym czasie, zwolnić ich z tych opłat (...).

Andrzej Adamczyk

Andrzej Adamczyk. Fot. gov.pl
Andrzej Adamczyk. Fot. gov.pl
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Andrzej Adamczyk
O infrastrukturze kolejowej i drogowej regionu. Gościem Rozmowy Dnia był minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.



Michał Jędryka: Ogłosił pan, że dworzec w Laskowicach Pomorskich będzie zmodernizowany. To będzie część modernizacji całej magistrali węglowej. Kiedy możemy spodziewać się wykonania tej inwestycji?

Andrzej Adamski: Jesteśmy w trakcie realizacji przebudowy prawie 200 budynków dworców kolejowych w Polsce. Ten program kończymy do 2023 roku. Od 2023 roku realizować będziemy nowy, kolejny program i mam nadzieję, że w tym programie znajdzie się dworzec Laskowice, bo takie już mam informacje z PKP SA. Znajdzie się również dworzec w Warlubiu. Mam nadzieję, że znajdą się również inne dworce województwa kujawsko-pomorskiego, te dworce, które wreszcie będą mogły służyć mieszkańcom swoją świeżością. Pasażerowie korzystający z przejazdów transportem kolejowym będą tam mogli przede wszystkim zaczekać i odpocząć i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej.

W Bydgoszczy mówił pan o wykluczeniu komunikacyjnym. Laskowice Pomorskie są wielką stacją tranzytową, ale jest coraz mniej pociągów, które jeżdżą nie tylko tą magistralą węglową, ale właśnie do pobliskich miejscowości, takich jak Warlubie. Tu mamy do czynienia z tym wykluczeniem. Jak rząd zamierza z tym walczyć?

To paradoks. Rząd walczy z wykluczeniem komunikacyjnym poprzez odbudowę, przebudowę szlaków kolejowych, przywracanie ich zdolności technicznych do obsługi nowoczesnych pociągów. Rząd inwestuje miliardy złotych w budowę nowych dróg ekspresowych, autostrad. Rząd inwestuje również w modernizację dróg gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Mam tutaj na myśli rządowy Fundusz Rozwoju Dróg. Rząd robi wszystko, żeby modernizować pociągi, zamawiać nowe pociągi, nowe wagony, ale niestety ci, którzy odpowiedzialni są za organizacją ruchu pasażerskiego w regionie, w tym przypadku w województwie kujawsko-pomorskim zmniejszają liczbę tych zamawianych pociągów, bo to przecież samorządy województw zamawiają pociągi, które poruszają się w granicach województwa, tworząc sieć połączeń lokalnych. Tutaj mamy do czynienia z paradoksem, którego nie rozumiem.

Skrytykował pan bardzo mocno marszałka województwa. Czy rząd poza pisaniem listów, apeli do marszałka i tak dalej może coś zrobić w tej sprawie?

Nie mamy rygoru, który zmusi marszałka województwa, każdego z marszałków województwa, do konkretnych działań. Mam nadzieję, że przede wszystkim opinia publiczna, że radni województwa kujawsko-pomorskiego, którzy tworzą większość, którzy wybrali ten zarząd, wybrali obecnego marszałka województwa, wpłynął na niego, żeby zmienił zdanie, żeby nie prowadził polityki likwidacji połączeń kolejowych, ograniczenia tych połączeń kolejowych, a wręcz odwrotnie zwiększał liczbę tych połączeń, aby kontraktował ich większą liczbę, bo jak mówił na spotkaniu w Bydgoszczy przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury pan poseł Piotr Król, który badał dokładnie działania samorządu województw kujawsko-pomorskiego w ostatnich miesiącach i okazuje się. że decyzję o marszałka, decyzją zarządu ograniczono znacznie liczbę pociągów, ale samorząd, ale podatnicy płacą stosunkowo większe pieniądze za utrzymane połączenia, więc to się nijak ma do logiki, do deklaracji składanych przez kandydujących radnych do wszystkich poziomów samorządu, szczególnie do samorządu województwa kujawsko-pomorskiego o tym, że będzie lżej, łatwiej. Nie jest lżej, nie jest łatwiej. My oczywiście podjęliśmy decyzję na czas, kiedy marszałek nie wróci na normalne tory, nie podejmie decyzji oczekiwanych przez społeczeństwo, zdecydowaliśmy o tym i mamy to już uzgodnione z PKP Intercity, że w Warlubiu będą się zatrzymywały pociągi PKP IC, będą honorowane bilety przewoźnika regionalnego, czyli Polregio i PKP Incercity, ale to jest działanie doraźne, zastępcze. Tak nie można. Musimy przede wszystkim przekonać marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, że do tego, aby jednak realizował potrzeby mieszkańców, bo przecież trzeba pamiętać - to nie jest tylko tworzenie wykluczenia komunikacyjnego to jest niszczenie środowiska naturalnego, bo przecież każda setka pasażerów, którzy nie pojadą pociągiem do pracy, pojadą samochodami. Te samochody zostawią w naszej przestrzeni całą masę spalin, zanieczyszczeń, hałasu, a przecież Unia Europejska stawia bardzo wyraźnie na zielony ład, na „green deal”, na czyste środowisko. Unia Europejska dofinansowuje różne działania, których celem jest zwiększenie aktywności na kolei. Tym bardziej nie rozumiem marszałka.

Na zakończenie pytanie o drogę S10 między Bydgoszczą a Toruniem. Tak, jak obiecywano będzie gotowa w 2025 roku?

W 2019 roku stanęliśmy na tej drodze i głosiliśmy, że są pieniądze, są środki finansowe na jej budowę. To dzięki aktywności pana ministra Łukasza Schreibera, ale przede wszystkim dzięki decyzji rządu, dzięki decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, zostały zabezpieczone środki finansowe na budowę drogi S10 między innymi między Bydgoszczą a Toruniem. Mamy nadzieję, że w pierwszej połowie tego roku ogłosimy przetarg na projekt i budowę tej drogi, a jeżeli tak się stanie, to już później projekt, decyzja o pozwoleniu na budowę, wybór wykonawcy i budowa tej drogi, co jest nieuchronne.

Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek. Fot. www.gov.pl
Przemysław Czarnek. Fot. www.gov.pl
Rozmowa Dnia - Przemysław Czarnek
Gościem Magdaleny Ogórek był minister edukacji Przemysław Czarnek, a rozmowa dotyczyła testów covidowych dla nauczycieli i powrotu dzieci do szkół.

Magdalena Ogórek: Minister Przemysław Czarnek, profesor, Ministerstwo Nauki i Edukacji, jest moim i Państwa gościem. Dlatego podkreślam tytuł „profesor", ponieważ pan minister jest akademikiem, a ja nawiązuje do odmowy profesora Gaciąga, rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - sprawa znana na całą Polskę, skandaliczna w ocenie Polaków - zostały przeprowadzone sondaże na ten temat. Profesor Gaciąg odpowiada: „Nie podam się do dymisji i Adam Niedzielski nie będzie mnie do tego zmuszał".

Przemysław Czarnek: Sprawa skandaliczna, rzeczywiście nie tylko ze względu na nieprawidłowości, choć one są w pierwszej kolejności, bo ich ogrom jest porażający - te 200 osób, celebrytów, ale słyszymy też o byłych agentach SB zaszczepionych w placówce należącej do Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prowadzonego przez pana rektora Gaciąga. Sprawa jest też skandaliczna ze względu na ogrom kłamstw, jakie jej towarzyszyły. Przecież mamy serię kłamstw samego pana rektora, który mówi rzeczy, które kompletnie nie zgadzają się z tym, co później mówili niektórzy celebryci, jak pani Krystyna Janda. No chyba, że pani Krystyna Janda kłamała, a pan rektor nie. W każdym razie to jest rzeczywiście porażającej i skandaliczne. Liczę na to, że pan rektor jednak będzie miał odrobinę refleksji dzisiejszego poranka jeszcze i poda się do dymisji, bo to by ucięło sprawę ostatecznie. Jest i tak wielka przestroga dla wszystkich innych placówek, które wykonują szczepienia, żeby absolutnie nie omijać harmonogramu założonego przez Narodowy Program Szczepień. Dymisja pana rektora byłaby też przejawem odpowiedzialności cywilnej, którą na pewno ma w sobie pan rektor, tylko musi ją jeszcze znaleźć (...).

Joanna Borowiak [wideo]

Joanna Borowiak
Joanna Borowiak
Rozmowa Dnia - Joanna Borowiak
Gościem Rozmowy dnia w Polskim Radiu PiK była poseł Joanna Borowiak z Prawa i Sprawiedliwości. Wśród tematów był m.in. projekt nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawie wykroczeń, program szczepień i przygotowania do powrotu uczniów do szkół.

Agnieszka Marszał: Pani poseł, zapadła decyzja, że w poniedziałek (18.01. - przyp. red.) uczniowie najmłodszych klas 1 - 3 wracają do szkół. Większość osób się z tego cieszy, bo i rodzice, i uczniowie, także większość nauczycieli uważa, że to jest słuszna, dobra decyzja, ale jest w tle, to oczywiste, obawa, że decyzja ta może za kilka tygodni skutkować wzrostem zachorowań. I takie też są głosy ze strony lekarzy wirusologów.

Joanna Borowiak: Decyzja o powrocie uczniów klas 1-3, czyli etapu edukacji wczesnoszkolnej, została podjęta w sposób przemyślany, rozważny, po konsultacjach z radą medyczną właśnie, z ekspertami, z wirusologami. Proszę zauważyć, że ten etap nauczania początkowego to jest bardzo ważny etap edukacyjny, i właśnie na tym etapie edukacja zdalna nie do końca spełniała swoje funkcje, swoją rolę, szczególnie jeśli chodzi o uczniów klas pierwszych. Dla tego etapu bardzo ważny jest żywy kontakt z nauczycielem, wręcz nieoceniony. Właśnie wczoraj ruszyły badania przesiewowe nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, 165 tys. nauczycieli zadeklarowało - bo szczepienia są dobrowolne...

To 60 procent wszystkich nauczycieli, czyli 40% nie chcę tych testów. To duża grupa, która nie chce się przebadać. Nie zdziwiło to pani poseł?

Nie możemy nikogo zmuszać, ale przyznam, że jestem trochę zdumiona, dlatego że sprawdzenie testem swojego stanu zdrowia jest bardzo ważne, a wiemy doskonale, że koronawirus przebiega także bezobjawowo, całkowicie bez objawów. Testując się chronimy i siebie, i innych. Należy wziąć pod uwagę bezpieczeństwo - zawsze tak do tego podchodzę, że moje bezpieczeństwo jest istotne, ale ważniejsze jest bezpieczeństwo innych, to, żebym ja nikogo nie zaraziła. Świadomość jest lepsza, niż niewiedza. Natomiast te badania są dobrowolne, nie będziemy nikogo zmuszać, nikogo nie zmuszamy. Cieszę się, że ta grupa się zdecydowała na testy przesiewowe. Ich wyniki pozwolą nam na uzyskanie konkretnej informacji, że nauczyciel jest zdrowy na ten moment, oczywiście...(...)

Adam Banaszak

Adam Banaszak
Adam Banaszak
Rozmowa Dnia - Adam Banaszak
Gościem Rozmowy dnia był Adam Banaszak, prezes struktur wojewódzkich Porozumienia, a rozmawialiśmy o projekcie ustawy, zmieniającej Kodeks wykroczeń, w której głównym punktem sporu jest próba likwidacji możliwości odmowy przyjęcia mandatu.

Michał Jędryka: Do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy, która ma znowelizować kodeks postępowania w sprawach wykroczeń. Jego celem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, że nie będzie możliwa odmowa przyjęcia mandatu. Ten projekt zgłosili posłowie Prawa i Sprawiedliwości, natomiast Porozumienie już zapowiedziało, że go nie popiera. Jak to będzie: czy Prawo i Sprawiedliwość będzie próbowało przekonać Porozumienie do głosowania za tym projektem?

Adam Banaszak: Po pierwsze, nie do końca wiem, jaki jest cel tego projektu, a tłumaczenie jest takie, że ma to uprościć procedury, przyspieszyć działanie sądów. Naszym zdaniem, to nie jest dobra droga do poprawy pracy sądów, czy przyspieszania podejmowania przez nie decyzji, jeżeli projektem poselskim, w dodatku bez szerokich konsultacji społecznych wprowadza się rozwiązanie, które w istotny sposób zmienia system prawny. Jeżeli to rozwiązanie przeszłoby, mamy sytuację, w której obywatel na starcie jest winny, a w sądzie musi udowodnić swoją niewinność. Nie jest to w żaden sposób akceptowalne. Co do pytania pana redaktora, czy będziemy przekonywani przez Prawo i Sprawiedliwość, trudno mi powiedzieć. Po prostu nie widzę obszaru, w którym moglibyśmy dać się przekonać, dlatego, że tak fundamentalna zmiana systemu prawnego na pewno nie może być przeprowadzana projektem poselskim, szybką ścieżką. Oczywiście, jesteśmy cały czas za upraszczaniem funkcjonowania sądów, za przyspieszaniem spraw, ale to się nie może odbywać poprzez podważanie podstawowych praw obywatelskich (...).

Marek Gralik

Marek Gralik/fot. Archiwum
Marek Gralik/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Marek Gralik
Jak przebiegają ferie zimowe w regionie w czasie epidemii i jak szkoły przygotowują się na powrót najmłodszych dzieci do ławek - o tym było w Rozmowie Dnia. Naszym gościem był kurator oświaty Marek Gralik.

Katarzyna Prętkowska: Jak Pan ocenia szanse na powrót najmłodszych dzieci po feriach do szkół?
Marek Gralik: Na trochę więcej niż 50 proc. Dzisiaj będzie posiedzenie rządowego zespołu zarządzania kryzysowego i zostanie podjęta wstępna decyzja o tym, czy 18 stycznia nauczyciele, a tym samym uczniowie klas 1-3 szkoły podstawowej, wrócą do zajęć w trybie stacjonarnym. Myślimy również o wszystkich uczniach ze szkół specjalnych. Niestety nie należy się spodziewać, że ta grupa będzie rozszerzona na przykład o ostatnie klasy szkół podstawowych.


Są bardzo duże oczekiwania, aby dzieci wróciły do szkół. Robiliście Państwo ankiety, w których wręcz było nawoływanie, żeby otworzyć szkoły.
- To były ankiety rozprowadzane wśród nauczycieli, dyrektorów, ale również rodziców. Są w tej chwili analizowane. Zadawaliśmy różne pytania, związane przede wszystkim z działaniami, które mają być zgodne z prawem, jeśli chodzi o nauczanie zdalne, ale była też pewna swoboda wypowiedzi i w tym miejscu rodzice wręcz nawoływali nas, czyli organizatorów ankiety, do otwarcia szkół. Pisali wprost: „Otwórzcie w końcu szkoły dla naszych dzieci”, więc ta presja ze strony rodziców, ale również nauczycieli jest dosyć duża. Czekamy zatem wszyscy na decyzje.


Tymczasem w szkołach już coś się dzieje, bo od poniedziałku chętni nauczyciele klas 1-3 będą poddani testom na obecność koronawirusa. Kogo ta procedura dokładnie obejmuje?
- Nauczycieli klas 1-3 szkół podstawowych, wszystkich nauczycieli szkół specjalnych oraz pracowników niepedagogicznych w tych placówkach. Do tej pory zgłosiło się 8337 takich pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych, co stanowi 50,2 proc. wszystkich uprawnionych do poddania się testom. Są one bezpłatne, nie są obowiązkowe i nie ma takiej sytuacji, by kogokolwiek zmusić czy wręcz wykluczyć z pojawienia się w szkole - przy założeniu oczywiście, że szkoły zaczną funkcjonować 18 stycznia - tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś się nie poddał się badaniu w kierunku wirusa SARS-COV2. Natomiast oczywiście – w przypadku wyniku pozytywnego - taki nauczyciel nie będzie mógł pojawić się w szkole, bo w ciągu 10 dni musi poddać się izolacji w domu. (...)


Jan Szopiński

Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
Jan Szopiński/fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Szopiński
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Lewicy Jan Szopiński, z którym rozmawialiśmy o niedawnym posiedzeniu Komisji Zdrowia, o przebiegu szczepień w kraju oraz o tym, czy realne są dążenia do powołania w Bydgoszczy uniwersytetu medycznego.

Marcin Kupczyk: We wtorek komisja zdrowia przez ponad 5 godzin omawiała stan realizacji Narodowego Programu Szczepień. Jak Pan ocenia postępy programu szczepień w naszym kraju?
Jan Szopiński: Podczas wtorkowego spotkania z jednej strony przedstawiono analizę tego, co zrobiono, z drugiej - było ono pewną wskazówką i wytyczną, co należy zrobić, aby Polacy zostali zaszczepieni i żeby w programie uwzględnić wszystkie kwestie, co do których są wątpliwości. To na przykład pytanie, w jaki sposób przygotowane są punkty, w których będziemy się szczepić, a których na terenie Polski jest blisko 6,5 tys. albo jak osoby z niepełnosprawnościami, niesamodzielne dotrą do punktów szczepień. Problemem - do tej pory nierozwiązanym - była też kampania informacyjna, związana z jednej strony z ilością punktów szczepień, a z drugiej – z organizacją szczepień. Jestem Polskiemu Radiu PiK bardzo wdzięczny za to, że opublikowali Państwo na portalu radiopik.pl listę punktów, w których mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego będą mogli zostać zaszczepieni. W Bydgoszczy jest ich 55, w Toruniu – 28. To jest odpowiedź na jedno z takich pytań.

Czy Pana zdaniem tych punktów wystarczy?
- Przypomnę, że te punkty nie zostały wyznaczone, tylko same się zgłosiły. Bardzo często w gminach, miastach, w poszczególnych dzielnicach były to POZ-y, które na dzień dzisiejszy też jeszcze mają wiele pytań.
W związku z tym, że cała akcja wystartowała, nie jestem do niej ani specjalnie negatywnie nastawiony, jak część moich koleżanek i kolegów z komisji, ani nazbyt pozytywnie. Musimy ze sobą rozmawiać i wykonywać to, co trzeba. Do wczoraj zaszczepiono 140 tys. Polaków i ta liczba cieszy, ale gdybyśmy przeszli do szczegółów, to okazuje się, że w grupie pierwszej - która ma być szczepiona po 25 stycznia – jak dowiedzieliśmy się od ministra, niestety nie znajdą się w pierwszym kwartale nauczyciele, bo brakuje szczepionek.

Słynna jest sprawa celebrytów – to przede wszystkim aktorzy, artyści, którzy zaszczepili się, wciskając się przed kolejkę. Wśród nich był Leszek Miller - były premier, obecnie europoseł Lewicy. Jak Pan to ocenia?
- Negatywnie. Są określone zasady w zakresie kolejki i tak być nie powinno, przy czym z jednej strony byli to celebryci, ale również politycy w określonych powiatach. (...)

Anna Kwiecień

Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Anna Kwiecień/fot. Adrian Grycuk, Wikipedia
Rozmowa Dnia Anna Kwiecień
Magdalena Ogórek rozmawiała z poseł Anną Kwiecień z sejmowej Komisji Zdrowia na temat obecnej sytuacji epidemicznej oraz wtorkowego posiedzenia komisji.

Magdalena Ogórek: Wczoraj odbyło się posiedzenie sejmowej komisji zdrowia, o które wnioskował przewodniczący Tomasz Latos, bardzo ważne posiedzenie. Pojawił się na nim minister Michał Dworczyk po to, by dementować fake newsy dotyczące tematu szczepień. Na ten temat mówił także minister Niedzielski. Co było z pani punktu widzenia najważniejsze podczas obrad tej komisji?

Anna Kwiecień: Myślę, że najważniejsze było bardzo rzeczowe przedstawienie, jaka jest literatura faktu, czyli pokazanie, jak jesteśmy przygotowani, jako państwo, do realizacji szczepień. Jaka jest odpowiedź Polaków, bo program ten opiera się na podziale społeczeństwa na grupy: grupa zero, jeden, dwa i trzy. W każdej z tych grup jest przypisana odpowiednia populacja Polaków będzie szczepiona, z uwagi na istotę ich działalności i tak w grupie zero mówimy o medykach. Minister Dworczyk przedstawił kwestię związaną z dostawami szczepionek. Przypomnę, że na dzień 4 stycznia, do Polski dotarło 689 tys. dawek. Bardzo ważnym elementem tego posiedzenia było to, że każdy z posłów, i PiS, i opozycji, mógł zadawać w sposób wyczerpujący pytania, i na każde została udzielona odpowiedź. Szereg tych pytań odchodziło od clou tego posiedzenia, czyli kwestii szczepień, ale ministrowie zachowali zimną krew i odpowiadali nawet na te pytania, które nie dotyczyły tematu szczepień. Konkludując, co do programu szczepień, ja jestem spokojna. Od strony państwa polskiego zostało zrobione bardzo wiele. Powstało ponad 6 tysięcy punktów szczepień, ta sieć oplata całą Polskę, mamy 7517 zadeklarowanych zespołów szczepiennych. W niektórych punktach szczepienia będą wykonywane siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. (...)

Tomasz Latos

Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Tomasz Latos/fot. PR Radio PiK/archiwum
Rozmowa Dnia: Tomasz Latos
Gościem Rozmowy Dnia był przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy o Narodowym Programie Szczepień i oczywiście o aferze na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Michał Jędryka: Dzisiaj odbędzie się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia. Dlaczego pana o nie wnioskował?

Tomasz Latos: Dlatego, że trzeba porozmawiać, wyjaśnić, jaka jest aktualnie sytuacja. Tyle jest fake newsów rozpowszechnianych przez opozycję, tyle jest komentarzy, warto w związku z tym poznać sytuację, wiedzieć, jaka ona jest naprawdę. Zresztą, żeby być precyzyjnym, 8 grudnia również na mój wniosek, pani marszałek - bo przypomnę, że to pani marszałek zwołuje posiedzenie komisji, taką mamy procedurę od prawie roku, od marca - zwołała posiedzenie Komisji Zdrowia, która była poświęcona właśnie Narodowemu Programowi Szczepień i wtedy, mimo, że ani jedna osoba w Unii Europejskiej jeszcze nie była zaszczepiona, nawet jeszcze szczepionki nie były dopuszczone, to już wtedy rozmawialiśmy na temat przygotowań do szczepień. Minister bardzo szczegółowo przedstawił, jak wygląda podział na poszczególne grupy, w jakiej kolejności będzie szczepienie wykonywane, i odpowiadał na mnóstwo szczegółowych pytań posłów. To była bardzo dobra rozmowa, a teraz, po mniej więcej tygodniu od rozpoczęcia szczepień, warto abyśmy zobaczyli, jak to w szczegółach wygląda (...).

Postaram się, aby wszystkie pytania, które opozycja będzie miała do ministra, zostały dzisiaj zadane, aby ich zainteresowanie zostało w pełni zaspokojone. Druga sprawa dotycząca ilości szczepień - ja też chciałbym, żeby to nie było kilkadziesiąt tysięcy, tylko kilkaset tysięcy, natomiast my jesteśmy na tym etapie na trzecim miejscu w Unii Europejskiej za Niemcami i za bodajże Danią. Pamiętajmy, że jesteśmy dopiero na początku tej procedury. Szczepienia, zwiększanie liczby szczepień - to wszystko nabiera tempa (...).

Krzysztof Kukucki [wideo]

Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Krzysztof Kukucki/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Kukucki
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był Krzysztof Kukucki - zastępca prezydenta Włocławka. U progu Nowego Roku rozmawialiśmy m.in. o tym, czy pandemia zmieni priorytety rozwoju miast.

Agnieszka Marszał: Jak pan się czuje w nowym roku?

Krzysztof Kukucki: Myślę, że jak większość z nas, po tym trudnym 2020 roku, w ten nowy rok wchodzę z dużym optymizmem, z nadzieją.

Patrząc na budżet Włocławka, nowy budżet, można czuć optymizm i nadzieję, bo ten budżet wygląda imponująco jeśli chodzi o inwestycje, przeznaczono na nie 180 mln zł. To rekord. Czy pandemia finansom nie zaszkodziła?

Tak bym nie powiedział. Jeżeli chodzi o inwestycje to mówimy o wydatkach majątkowych takich, które możemy inaczej księgować. Pandemia będzie miała i ma już wpływ na dochody bieżące, czyli te które wynikają z podatków od nieruchomości czy od osób fizycznych. Gdy z prezydentem Markiem Wojtkowskim zastanawialiśmy się w którym kierunku iść wobec pandemii, ustaliliśmy, że chcemy pobudzać naszą lokalną gospodarkę przez inwestycje publiczne. Nie oszczędzamy zatem na inwestycjach miejskich. Natomiast jeśli chodzi o inwestycje w roku 2021 szereg z nich jest wsparta środkami zewnętrznymi czyli z UE, w ramach RPO, ale także z budżetu państwa.

Zajmuje się pan rozwojem miasta. Czy kryzys związany z pandemią może zmienić priorytety rozwoju miast w ogóle i czy powinien je zmienić?

Myślę, że zmieni i to w różnych obszarach. Świat po COVID-19 będzie zupełnie inny. Coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Miasta też będą inne. Mamy przykład w transporcie zbiorowym, który z jednej strony ucierpiał, ale z drugiej strony my wdrożyliśmy szereg działań, które już zostaną, chociażby dyspensery, dzięki którym można dezynfekować ręce. Na pewno trzeba inaczej podejść do wzmacniania lokalnej gospodarki. W połowie roku znacząco zredukowaliśmy opłaty za zajęcie pasa drogowego pod prowadzenie działalności gospodarczej, np. ogródków letnich i to też z nami zostanie. Wydaje się, że lepiej jest, żeby ogródki funkcjonowały, nawet kosztem dochodów budżetowych, jednak w przyszłości będą dochody - pochodne podatków, bo restauracje będą działać. (...).



1234567