Czwartek, 03 grudnia 2020 r.   Imieniny: Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Ogłoszenie własne nadawcy

Rozmowa dnia

Łukasz Schreiber

Łukasz Schreiber
Łukasz Schreiber
PR PiK - Rozmowa Dnia - Łukasz Schreiber
Magdalena Ogórek rozmawiała z ministrem Łukaszem Schreiberem, szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów, na temat kondycji Zjednoczonej Prawicy.

Magdalena Ogórek: Jak wygląda obecnie sytuacja w Zjednoczonej Prawicy? Czy możemy mówić już powoli o uspokajaniu się atmosfery, czy to jest cisza przed burzą? Dorzucę jeszcze do tego najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster, bo nie ucieszył ani Zbigniewa Ziobro, ani Jarosława Gowina. PiS świetnie sobie radzi – 40 proc. ankietowanych oddałoby głos na Prawo i Sprawiedliwość, na Solidarną Polskę - ponad 2 proc., Porozumienie Jarosława Gowina nie uzyskuje nawet 0,7 proc.

Łukasz Schreiber: Sondażami nie należy się specjalnie ekscytować w takich okolicznościach, natomiast potwierdza to, o czym wszyscy wiemy, że posłowie Solidarnej Polski i Porozumienia są w Sejmie dlatego, że startowali z list PiS, są także w klubie PiS. Tym bardziej wydaje się, że w takich okolicznościach oczekiwalibyśmy wzajemnej lojalności i dobrego partnerstwa.

Ale lojalności nie było, czy zatem za trzy lata lub wcześniej - jeśli będą przyspieszone wybory, w polityce wszystko jest możliwe - przedstawiciele Solidarnej Polski znajdą się na listach Prawa i Sprawiedliwości?
- Zobaczymy, to także zależy od rozmów, które teraz trwają?

W jakiej atmosferze? Marek Suski mówił o rozmowach na linii Kaczyński-Ziobro, że wydaje się, że negocjacje lekko posunęły się do przodu.
- Tak się wydaje, poczekajmy na finał tych rozmów, wtedy będziemy mogli coś więcej komentować. Pewne rzeczy muszą się zmienić, to wydaje się jasne dla wszystkich.

Pan minister jest bardzo tajemniczy. Rozumiem, że atmosfera może być nadal gorąca, my będziemy się nadal temu przyglądać, ale w tym czasie premier Mateusz Morawiecki nawiązał do programu młodych liderów i mówił m.in., że państwo, które chce być nowoczesne musi zaufać młodym. Czy Prawo i Sprawiedliwość odrabia teraz lekcję trochę przespaną? Sam PiS o tym mówił, że w kampanii prezydenckiej - za mało było ukłonu w stronę młodych?
- Nie wiem, czy tak można patrzeć i oceniać tę sytuację. Co do kampanii prezydenckiej, to ona rządzi się zupełnie innymi prawami, poza tym prezydent też ma takie kompetencje, a nie inne, zapisane w polskiej Konstytucji. Nie powiedziałbym, że Prawo i Sprawiedliwość nie pamięta o młodych. To choćby kwestia zerowego PIT-u dla osób do 26. roku życia - to jest bardzo duży ukłon właśnie w stronę młodego wyborcy. (...)

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka/fot. Archiwum
Paweł Szramka/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka (PSL – Koalicja Polska). O przesileniu w Zjednoczonej Prawicy, jego konsekwencjach politycznych, reakcji opozycji, a także o ochronie zwierząt.


- Współpraca polityczna jest możliwa absolutnie z każdym, kto przystanie na nasze postulaty. Traktujemy politykę trochę inaczej niż większość tworów politycznych. Tak jak Prawo i Sprawiedliwość widzi koalicjanta przez pryzmat tego jakimi ministerstwami, jakimi fruktami politycznymi musi się podzielić, tak my widzimy koalicjanta przez to, co możemy razem dobrego dla Polski zrobić - powiedział poseł Paweł Szramka.



Radosław Sajna-Kunowsky [wideo]

fot. Archiwum
fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sajna-Kunowsky
Gościem Rozmowy dnia był profesor Radosław Sajna-Kunowsky politolog i
medioznawca z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, a rozmawialiśmy o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji w Zjednoczonej Prawicy.

Michał Jędryka: Kryzys w koalicji rządowej, a niektórzy mówią, że koalicji już nie ma. Czy poszło o norki, o futra czy jest drugie dno?


Radosław Sajna-Kunowsky: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, bo jeśli jest drugie dno to nie mam do niego dostępu, może toczą się jakieś rozmowy zakulisowe, o których nie wiemy i coś tam może trzeszczy, co nie jest dopuszczane do sfery publicznej. (...).

Profesor Jarosław Flis, pana kolega, politolog, twierdzi, że mamy koniec spokoju w polityce. Czy podziela pan takie zdanie?

W polityce nigdy nie ma spokoju, ale po wyborach prezydenckich wydawało się, że będzie okres paru lat spokoju względnego, jednak, okazuje się, że spokój w polityce nie jest możliwy. Gdyby miało teraz dojść do przyspieszonych wyborów, to byłoby to niezbyt racjonalne, mamy jeszcze cały czas pandemię, Polacy chyba jednak chcą odpoczynku po ostatniej, bardzo długiej kampanii prezydenckiej.

Spróbujmy spojrzeć na sprawę oczami polityków. Czy Solidarnej Polsce opłaca się w tej chwili to co się stało? Czy mają możliwość ruchu, powrotu?

Nikomu się to nie opłaca. Ani Solidarnej Polsce, ani Porozumieniu, ani PiS. Tak naprawdę, jedyne co się opłaca wszystkim trzem koalicjantom to usiąść do rozmów i ustalić, być może na nowo, pewne parametry współpracy. To nie jest tak, że na tym może przegrać tylko Solidarna Polska, ale przegrać może tez PiS, bo jeśli doszłoby do wcześniejszych wyborów i PiS by poszedł sam do wyborów, to nie uzyskałby tylu głosów, żeby rządzić samodzielnie, więc musiałby i tak z kimś rozmawiać. Jeżeli Solidarna Polska by w ogóle nie weszła do Sejmu, ani Porozumienie, to musieliby się porozumieć, żeby stworzyć koalicję, albo z Konfederacją, albo z PSL, a to by było jeszcze trudniejsze, mam wrażenie, niż porozumienie ze Zbigniewem Ziobro i Jarosławem Gowinem. (...).

Jarosław Wenderlich [wideo]

Jarosław Wenderlich
Jarosław Wenderlich
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Jarosław Wenderlich
Gościem Rozmowy dnia był Jarosław Wenderlich, radny Bydgoszczy i szef klubu radnych PiS, a także wiceminister w Kancelarii Premiera.


Robert Kwiatkowski

Robert Kwiatkowski
Robert Kwiatkowski
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Robert Kwiatkowski
Gościem „Rozmowy dnia” w Polskim Radiu PiK był poseł Robert Kwiatkowski z Lewicy. Główny temat to tzw. „piątka dla zwierząt”, nad którą Sejm debatował w środę.

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski
Kosma Złotowski
PR PiK - Rozmowa Dnia - Kosma Złotowski
Rozmawialiśmy z europosłem Kosmą Złotowskim na temat debaty w Parlamencie Europejskim, której tematem była sytuacja w Polsce, ale także sytuacja na Białorusi oraz w Rosji.

Michał Jędryka: Rozmawiamy na połączeniu z Brukseli, bo w Parlamencie Europejskim trwa akurat debata m.in. o Polsce, gdzie wypowiadała się m.in. europosłanka Sylwia Spurek, która wołała: „gdzie jest Komisja Europejska?”, „dlaczego nie ma sankcji dla Polski?”. Profesor Krasnodębski jest zdania, że politycy opozycji którzy zasiadają w Parlamencie Europejskim i w ten sposób się wypowiadają, ocierają się o zdradę stanu. Jak to Pana zdaniem wygląda?
Kosma Złotowski: No właśnie tak to wygląda. Proszę zwrócić uwagę, że debaty na temat Polski toczą się w Parlamencie Europejskim od 2015 roku, to znaczy od czasu kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło w Polsce władzę - nie w wyniku zamachu stanu, a w wyniku demokratycznych wyborów. Wszystko to, co robimy w kraju oczywiście może być krytykowane, opozycja może się z tym nie zgadzać, może mieć inne pomysły, ale jednak Parlament to uchwala i wchodzi to w życie. Jeżeli już wejdzie w życie, to wszystkie nowe przepisy działają i wszyscy to respektują, również opozycja, która podporządkowuje się nowym prawom.
W Parlamencie Europejskim jednak europosłowie opozycji opowiadają, że to łamanie praworządności – tyle, że nikt nie podaje żadnego przykładu łamania praworządności przez polski rząd czy przez polską większość parlamentarną. Przecież wszystkie ustawy przyjmowane przez nasz Sejm przechodzą na zasadach, które są dyktowane przez Konstytucję oraz wszystkie poprzednie, poszczególne ustawy. Innymi słowy - to, co uchwala polski Sejm jest zgodne z prawem, ale w Brukseli lubi się robić wrażenie, że tak nie jest.

Jak to wygląda z punktu widzenia innych eurodeputowanych spoza Polski? Czy to jest dyskusja tylko między Polakami? Wiem, że pani Vera Jourova jest mocno w nią zaangażowana, ale czy również inni eurodeputowani?
- Jak najbardziej, bo lewica ma swoich wojowniczych popleczników, dla których bycie konserwatystą jest już czymś złym. Jeżeli w dodatku jeszcze konserwatyści sprawują władzę w wyniku wygranych wyborów, no tym gorzej. Sam fakt, że konserwatyści sprawują rządy jest miarą niepraworządności.

Czy to oznacza, że to wszystko może się źle skończyć dla Polski?
- Oczywiście, że może dlatego, że - wprawdzie rezolucje podejmowane przez Parlament Europejski, które zawsze powołują się na poprzednią rezolucję, czyli same na siebie – wprawdzie nie są prawem obowiązującym, ale - podobnie jak te debaty - robią jakiś klimat. Ten klimat oczywiście staje się coraz bardziej niekorzystny dla Polski. (...)

Małgorzata Jarosińska-Jedynak

Małgorzata Jarosińska-Jedynak/fot. www.gov.pl
Małgorzata Jarosińska-Jedynak/fot. www.gov.pl
PR PiK - Rozmowa Dnia - Małgorzata Jarosińska-Jedynak
W Toruniu trwa Welconomy Forum. O kluczowych kwestiach dotyczących gospodarki dyskutują przedstawiciele rządu, eksperci, naukowcy i przedsiębiorcy. Wśród gości jest Małgorzata Jarosińska-Jedynak - minister funduszy i polityki regionalnej. W jakim kierunku pójdzie gospodarka po pandemii? Jak będzie wyglądać nowa unijna perspektywa finansowa? M.in. o to pytaliśmy minister w Rozmowie Dnia.

Adriana Andrzejewska-Kuras: Brała Pani udział w „pandemicznym” panelu, więc zacznijmy właśnie od pandemii i unijnych pieniędzy. Jak one pomogły w walce z pandemią, jakie to były formy wsparcia i czy to się sprawdziło?
Małgorzata Jarosińska-Jedynak: Oczywiście, że się sprawdziło. Przede wszystkim Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej przygotowało tzw. funduszowy pakiet antywirusowy. Po pierwsze - zmieniliśmy prawo, czyli dostosowaliśmy je do tej sytuacji, w której wszyscy znaleźliśmy się nie ze swojego powodu.
Trzeba było uelastycznić podejście do wydatkowania funduszy europejskich, także złagodzić kwestie związane z terminami realizacji projektów, ale również kwestie kwalifikowania wydatków, czyli w momencie kiedy ktoś zapłacił za targi, które nie odbyły się ze względu na wystąpienie pandemii, nie żądamy zwrotu tych środków, bo nastąpiło działanie siły wyższej. Nie możemy obciążać beneficjentów kosztami, które nie z ich winy się nie zrealizowały.
Po drugie - dostępne środki, które Polska miała jeszcze do wykorzystania w ramach obecnej perspektywy finansowej, przesunęliśmy z innych działań na działania związane z przeciwdziałaniem pandemii Covid-19. Przeznaczyliśmy je przede wszystkim dla przedsiębiorców - na ratowanie i utrzymanie miejsc pracy, ale również związane z utrzymaniem płynności u przedsiębiorców - były to przede wszystkim pożyczki płynnościowe, dotacje na kapitał obrotowy, również dopłaty do wynagrodzenia pracowników.
Te środki przeznaczone zostały także na obszar ochrony zdrowia i wszystkie najpotrzebniejsze kwestie, związane z ochroną indywidualną – maseczki, kombinezony, środki do dezynfekcji, a także kwestie związane z cyfrową szkołą i zdalną nauką tak, żeby zabezpieczyć dzieciom i nauczycielom niezbędny sprzęt.
Na te wszystkie działania - zarówno z programów krajowych, jak i regionalnych programów operacyjnych, daliśmy ponad 14 miliardów złotych i te środki pracują – m.in. dla gospodarki, zakupione maseczki zostały przekazane do placówek ochrony zdrowia, domów pomocy społecznej, domów dziecka itd.

Mówi się dużo o negatywnych skutkach pandemii, ale Państwo tutaj - podczas Welconomy Forum in Toruń - mówią też o szansach gospodarczych, które stoją przed przedsiębiorcami, o modelowaniu gospodarki, w jakim kierunku to może iść.
- Analizy Komisji Europejskiej pokazują, że Polska poradziła sobie z pandemią najlepiej ze wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. Nasza gospodarka ucierpiała minimalnie, jeżeli chodzi o kwestie związane ze spadkiem PKB. Pierwsze szacunki mówiły, że będzie on szacowany na około 4 proc., dzisiaj już się mówi nawet o 2,5 proc., więc teraz ważne abyśmy wykorzystali ten moment, ruszyli gospodarkę i zostali liderami na rynkach międzynarodowych. Na pewno pomogą w tym fundusze europejskie – te na nową perspektywę finansową, również Krajowy Plan Odbudowy, który jest projektowany przez Komisję Europejską - tutaj Polska jest największym jego beneficjentem na chwilę obecną. Jest 57 miliardów euro do zagospodarowania na cele związane z budowaniem odporności gospodarki, ale również i przeciwdziałaniem negatywnym skutkom, które mogły wystąpić ze względu na pandemię.
To również środki w ramach polityki spójności - w nowym rozdaniu 66,8 mld euro, które są do wykorzystania właśnie na cele rozwojowe, długoterminowe. Jako Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej to dzisiaj projektujemy i tworzymy Krajowy Plan Odbudowy – dokument, na podstawie którego będziemy mogli ubiegać się o te środki w ramach instrumentu na rzecz odbudowy. Ale również tworzymy umowę partnerstwa, czyli najważniejszy dokument pokazujący, w jakim kierunku będą te środki wykorzystywane, na jakie cele i przez jakich wnioskodawców.

Jak mocno nowa perspektywa unijna będzie się różniła od tej mijającej?
- Będzie się różniła przede wszystkim nowym instrumentem, którym jest Fundusz na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, ale również fundusz związany ze sprawiedliwą transformacją - przeznaczony dla sześciu regionów, które borykają się w tej chwili z transformacją energetyczną rejonów powęglowych. Poza tym polityka spójności, wspólna polityka rolna dalej pozostają w takim obszarze, w jakim były do tej pory. (...)

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski/fot. Archiwum
Marcin Sypniewski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy Dnia był Marcin Sypniewski, wiceprezes partii Wolność, polityk Konfederacji. Rozmawialiśmy o bieżących problemach politycznych.

Michał Jędryka: Cytat z felietonu Jana Fiedorczuka, który ukazał się w Do Rzeczy. Napisał on, że środowiska tworzące Konfederację od lat oskarżały Prawo i Sprawiedliwość, że jest pseudoprawicą i pod konserwatywnymi sztandarami przemyca lewicowe postulaty. Fiedorczuk pisze tak: „rządzący, którzy z taka mocą, przy fanfarach np. Agnieszki Holland forsują przepisy dotyczące ochrony zwierząt, uwierzytelniają te oskarżenia, >>piątka dla zwierząt<< to woda na młyn Konfederatów”. Czy rzeczywiście to jest woda na wasz młyn?

Marcin Sypniewski: Mnie nie cieszą złe rozwiązania dla Polski, które być może pomogą Konfederacji, dlatego, że my od wielu miesięcy bronimy polskich przedsiębiorców przed działaniami rządu, które idą zbyt szeroko. Dziś mamy taką sytuację, że przedsiębiorcy w Polsce są traktowani gorzej niż norki. Z dnia na dzień, każe się ludziom, którzy wcześniej budowali swój biznes, którzy ryzykowali swoimi pieniędzmi, zatrudniali pracowników, zaciągali kredyty, każe się ten biznes zamknąć i przestać go prowadzić. To nie ma nawet długiego vacatio legis czyli to naprawdę będzie zmiana w ciągu roku nie wystarczająca do przystosowania się do nowej rzeczywistości. Z dnia na dzień kilkadziesiąt tysięcy ludzi wykluczy się z runku pracy, wykluczy się ich ekonomicznie, nie oferując nic w zamian i my przeciwko temu będziemy protestować. Naszym zdaniem to jest zbyt duża ingerencja rządu w gospodarkę i to nie jest jedyny przykład. Kilka tygodni temu rząd ogłosił swoje założenia podatkowe na nowy rok i wśród tych założeń jest m.in. opodatkowanie spółki komandytowej. To jest taka spółka, które nie jest osobą prawną i w związku z tym nie płaciła podatku od osób prawnych, tylko płacili wspólnicy. W tej formie działa wiele firm rodzinnych w Polsce i ci ludzie dowiadują się, że za trzy miesiące będą musieli płacić podwójny podatek. W ten sposób nie traktuje się przedsiębiorców.

Ale tam jest taka słynna ucieczka od podatków, w ten sposób, że się spółkę z o. o. zakłada i się z tą spółką robi spółkę komandytową.

Jeżeli prawo podatkowe jest takie, że ludzie muszą uciekać, to trzeba zmienić prawo podatkowe. Natomiast to jest znikomy odsetek, najczęściej to są firmy rodzinne, które działały od wielu lat, które założyły pewien model inwestowania i te dwa przykłady pokazują, że w Polsce, niestety, prowadząc działalność gospodarczą trzeba liczyć się z każdym działaniem rządu. Polsce przedsiębiorcy nie mogą zajmować się konkurencją, nie mogą zajmować się walka o klienta, tylko muszą w każdej chwili myśleć, co nowego rząd wymyśli i czy ich opodatkuje, czy zakaże im działalności, jest to olbrzymie ryzyko i, niestety, w Polsce nie można prowadzić spokojnie działalności gospodarczej, bo rząd cały czas ingeruje. A to co pan przytoczył, fragment felietonu, oczywiście można się z tym zgodzić, dlatego że nie znam żadnego takiego postulatu środowisk lewicowych, gdzie po zrealizowaniu drobnej cząstki, lewica by odpuściła i nie realizowała dalej całości swojej agendy i obawiam się bardzo, że dziś zakażemy hodowli norek, jutro zajmiemy się świniami, które są hodowane na mięso, a nie każdy musi jeść kotleta i doprowadzimy do takiej sytuacji, że za kilka lat zamkniemy w ogóle polskie rolnictwo, będziemy musieli importować żywność, płacić za nią duże pieniądze i jeść niezdrowe, bo modyfikowane genetycznie (produkty dop. red). My jako Konfederacja takiej drogi nigdy nie poprzemy i będziemy bronić wolności gospodarczej i polskich przedsiębiorców, bo jedynym beneficjentem tej ustawy będą Niemcy, Rosjanie, Duńczycy, którzy będą mogli sprzedawać futra i zarabiać na tym, a my zarżniemy kolejny sektor gospodarki (...).



Anna Gembicka [wideo]

Anna Gembicka
Anna Gembicka
PR PiK - Rozmowa Dnia - Anna Gembicka
Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK była Anna Gembicka - wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej. Rozmawialiśmy między innymi o największych wyzwaniach dla gospodarki w związku z pandemią koronawirusa, wnioskach z zakończonego właśnie Forum Ekonomicznego w Karpaczu, a także o tym, z jakimi problemami przychodzą na dyżury poselskie mieszkańcy regionu.

Agnieszka Marszał: Wróciła Pani wczoraj z Karpacza, gdzie była aktywnym uczestnikiem Forum Ekonomicznego „Europa po pandemii – solidarność, wolność, wspólnota”. Hasło chyba nie mogło być inne, bo pandemia zdominowała przecież wszystkie aspekty naszego życia. Pani w tym Forum aktywnie uczestniczyła, brała udział w dyskusjach, panelach. Jakie są wnioski, jaka będzie Europa po pandemii, jakie wyzwania stoją przed gospodarką?

Anna Gembicka: Na pewno pandemia otworzyła nam oczy i to też był temat poruszany na Forum w Karpaczu. Bardzo ciekawy wątek to przede wszystkim cyfryzacja gospodarki, bo w czasie zamknięcia spowodowanego pandemią przekonaliśmy się, jak bardzo rozwój usług cyfrowych jest ważny. Jak ważne jest, żeby firmy mogły świadczyć usługi i przedstawiać swoją ofertę w Internecie, a z drugiej strony także, jak ważna jest cyfryzacja usług publicznych.

Mamy to szczęście, że Ministerstwo Zdrowia jeszcze przed pandemią wdrożyło takie rozwiązania, jak na przykład e-recepta, która umożliwiła chorym przewlekłe odnawianie recept bez narażania się na kontakt z zarażonymi. Już od jakiegoś czasu możemy też korzystać z innych rozwiązań cyfrowych, przygotowywanych przez Ministerstwo Finansów. Myślę, że pandemia pokazała, że musimy przyspieszyć, jeżeli chodzi o cyfryzację usług publicznych. Musimy na to bardzo mocno postawić i takie usługi rozwijać.

Jako Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej - w ramach różnego rodzaju konkursów, także tych obecnie trwających - stawiamy właśnie na wsparcie dla firm, aby mogły swoje usługi przenosić do Internetu, aby rozwijały elektroniczne aspekty działalności, bo widzimy, że to jest bardzo ważne. Wszyscy zdawaliśmy sobie z tego sprawę, ale pandemia pewne procesy przyspieszyła i to jest coś pozytywnego.

Są niestety także ciemne strony. Jeśli chodzi o teleporady, to jednak większość pacjentów narzeka i chciałaby wrócić do osobistego kontaktu z lekarzem.

- Oczywiście to zależy od choroby i stanu danej osoby. Zdecydowanie większość osób woli jednak spotkać się z lekarzem twarzą w twarz i porozmawiać, ale na pewno nie możemy porzucać dziedziny teleporad, bo oczywiście tutaj jest jeszcze wiele do zrobienia. To początek rozwoju telemedycyny i teleporad, więc informacja zwrotna od pacjentów będzie bardzo ważna, żeby później wypracować takie rozwiązania, które spowodują, żeby korzystanie z tej formy było łatwiejsze i by pacjenci byli bardziej zadowoleni z takiej wizyty, czuli się bezpieczniejsi.

Pandemia cały czas trwa. Analizy dotyczące gospodarki i przemysłu, zamieszczone w Internecie pokazują, że nie jest najgorzej, jeśli chodzi o Polskę. Eksperci podkreślają, że jesteśmy zieloną wyspą w naszym regionie w Europie i nieźle sobie poradziliśmy. Pojawia się jednak pytanie, czy pandemia nie sprawi, że chociażby w przemyśle będzie się dążyć do zastępowania ludzi maszynami? Maszyna nie zachoruje, a WHO mówi, że nie jest jedyna pandemia, musimy być przygotowani na kolejne takie scenariusze.

- Faktycznie, jeżeli chodzi o Polskę, to różnego rodzaju przewidywania nie są złe, zwłaszcza w porównaniu z innymi krajami szczególnie Europy Zachodniej. Z drugiej strony - musimy też brać pod uwagę, że czeka nas kolejna fala pandemii koronawirusa i w zależności, jak będzie ona przebiegać, będzie to też miało wpływ na naszą gospodarkę. (...)

Piotr Całbecki

Piotr Całbecki
Piotr Całbecki
PR PiK - Rozmowa Dnia - Piotr Całbecki
Gościem Rozmowy Dnia był marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. Rozmawialiśmy o sprawach poruszanych podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta Bydgoszczy.

Michał Jędryka: W poniedziałek brał Pan udział w sesji Rady Miasta Bydgoszczy, która odbyła się w związku z tym, że prezydent Bydgoszczy miał zastrzeżenia co do zapisów dotyczących utworzenia obowiązkowego obszaru wspólnego w ramach tzw. ZIT-u, czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych dla Bydgoszczy i Torunia. Prezydent Bydgoszczy uważa, że lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie odrębnych ZIT-ów dla każdego z miast. Pan marszałek z kolei starał się pokazać, że wspólny byłby lepszy.
Piotr Całbecki: Wciąż uważam, że jeden wspólny obszar rozwojowy jest lepszy niż dzielenie go na dwa odrębne. Patrząc na perspektywę rozwoju całego województwa - z poziomu regionu, a nie pojedynczych miast - rysuje się obraz województwa, w którym dwa miasta stołeczne tworzą jedną wspólną przestrzeń rozwojową o podobnych dla całego tego obszaru cechach: kulturowych, administracyjnych, przemysłowych, rozwoju badań, nauki itd. To, co cechuje ośrodki o tym najwyższym poziomie i potencjale rozwojowym znajdują się i Bydgoszczy, i w Toruniu. Z punktu widzenia służebnej roli tej przestrzeni, czyli dwóch miast stołecznych, dla pozostałej części naszego regionu, patrzymy na to właśnie w ten sposób, w historycznym już przecież ujęciu.
Wszystko zaczęło się od delimitacji statystycznej, którą prowadzi od wielu lat już Komisja Europejska, Unia Europejska. Odkąd wstąpiliśmy do Unii Europejskiej to obszar Bydgoszczy i Torunia - zanim jeszcze byliśmy jednym regionem - już był postrzegany jako jeden obszar rozwojowy. Wszelakie statystyki, które są akurat przygotowywane i opracowywane w Brukseli, dotyczą tego obszaru.
Idąc dalej tym tropem - jeszcze funkcjonuje jeden ZIT. Owszem on jest w takim kształcie tylko dlatego, że w innym nie mógł powstać. Taka była decyzja ministerstwa oraz Komisji Europejskiej jeszcze na tę perspektywę. Uznając, że funkcjonuje to całkiem poprawnie zaproponowaliśmy, aby przenieść to doświadczenie na najbliższe lata. Wiemy jednak, że już tak nie będzie, bo podstawową zasadą obecnej perspektywy unijnej, także zasadą tworzenia ZIT-ów jest oczywiście dobrowolność. Nikt nikogo nie jest w stanie zmusić do współpracy i zakładania wspólnych Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, więc prawdopodobnie w takim kształcie, jak obecnie ZIT funkcjonuje, już nie będzie mógł dalej działać.

Wspomniał Pan o roli Bydgoszczy i Torunia jako dwóch miast stołecznych. Prezydent Rafał Bruski użył mocnych słów, że jego ta równorzędność Bydgoszczy i Torunia nawet obraża, bo Bydgoszcz powinna być wiodąca jako większe miasto. Jak Pan to odbiera?
- Myślę, że zupełnie niepotrzebnie pan prezydent tak odbiera propozycje strategii rozwoju naszego regionu. Nikt nikogo nie chce obrażać, ani dezawuować dorobku. Oczywiście w wielu miejscach sumujemy potencjały obydwu miast, ale nie oznacza to, że jedno jest równe drugiemu. To jest oczywiste, że Bydgoszcz jest i większa, i pod wieloma względami bardziej zaawansowana, chociażby w rozwoju gospodarczym, od Torunia. Można by mnożyć tych nierówności bardzo dużo, ale partnerstwo polega na tym, że docenia się każdego z partnerów i startuje na równorzędnych zasadach.
Przecież Metropolia Bydgoska, czyli stowarzyszenie, które tworzy się wokół miasta Bydgoszcz tak właśnie funkcjonuje. Nikt nikomu nie wytyka, że jest obszarem wiejskim i trzy czwarte jakiegoś powiatu, który wchodzi w skład Metropolii to akurat tereny leśne. Myślę więc, że tutaj pan prezydent raczej chce pokazać wyższość Bydgoszczy nad Toruniem, a jest to zupełnie niepotrzebne. (...)
3456789