Wtorek, 12 listopada 2019 r.   Imieniny: Renaty, Witolda, Jozafata
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Andrzej Kobiak [wideo]

Andrzej Kobiak. Fot. Ireneusz Sanger
Andrzej Kobiak. Fot. Ireneusz Sanger
PR PiK - Rozmowa Dnia - Andrzej Kobiak
Senator Andrzej Kobiak z Koalicji Obywatelskiej obawia się bankructw firm, związanych z koniecznością podwyżek płac. Mówił o tym dziś w "Rozmowie dnia" Polskiego Radia PiK.


Michał Jędryka: "Silni Razem" to dobre czy złe hasło? Do końca nie wiadomo, czy jest spontaniczne czy wykreowane? Skąd się wziął ten hashtag?
Andrzej Kobiak: Trudno mi powiedzieć, nie uczestniczyłem w tworzeniu tego hasła. Mam własne - "Senator dialogu" i na tym staram się koncentrować.

Skoro ma Pan takie hasło i jest senatorem dialogu, to pewnie ubolewa Pan, że stan debaty publicznej wymyka się spod kontroli?
– Stąd moje działania w odwrotnym kierunku. Powinniśmy umieć rozmawiać nawet, jeżeli się różnimy. Kultura debaty powinna być całkiem inna. Zresztą to są idee, które mi przyświecały już od poprzednich wyborów i nie straciło to niestety na aktualności.

Co powinno być Pana zdaniem głównym tematem debaty publicznej?
– Wbrew pozorom - sytuacja gospodarcza i rozwój gospodarczy, bo dobrobyt narodu nie bierze się z podwyżek przyznawanych przez rząd, tylko z siły gospodarki. Dlatego ubolewam, że gospodarka trochę odeszła na dalszy plan w kontekście spraw społecznych, obyczajowych. Szkoda, bo to ona tworzy silny naród i podstawy dobrobytu.

A może odeszła na dalszy plan, bo sytuacja gospodarcza kraju jest w tej chwili bardzo dobra?
– Nie do końca bym się z tym zgodził. Niektóre wskaźniki rzeczywiście są dobre, co wynika z boomu gospodarczego w całej Europie. Jeżeli jednak spojrzymy wyrywkowo, to są wskaźniki, które powinny niepokoić. Choć rośnie produkcja i sprzedaż, to wyniki finansowe firm są coraz gorsze. Polskie firmy coraz bardziej się zadłużają, co nie jest dobrym objawem. Nie chcę być złym prorokiem, ale jest takie powiedzenie: "operacja się udała, ale pacjent nie przeżył", tym samym może być tak, że nasza gospodarka się rozwija, ale firmy bankrutują.

To zawsze się dzieje...
– Zgoda, jest tylko kwestia czy więcej powstaje nowych firm czy więcej bankrutuje w ostatnim czasie. Niestety tendencja jest niekorzystna. Mało tego – obawiam się, że po propozycjach finansowych, które mają obowiązywać w przyszłym roku, sytuacja polskich firm się jeszcze pogorszy. Rozumiem potrzebę podwyżek i że to, co zostało obiecane i zadeklarowane, musi się stać. Firmy jednak, przynajmniej część, nie jest do tego przygotowana, ponieważ kontrakty zawiera się często na pół roku czy na rok do przodu. Te, które zawierały kontrakty międzynarodowe, nie przewidziały tak dużych podwyżek płac, a więc tak dużego wzrostu kosztów. To może być bardzo niebezpieczne (...)...





Mikołaj Bogdanowicz [wideo]

Mikołaj Bogdanowicz
Mikołaj Bogdanowicz
PR PiK - Rozmowa Dnia - Mikołaj Bogdanowicz
Wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz, który był dziś gościem "Rozmowy dnia" Polskiego Radia PiK mówił, że porozumienie zawarte dziś w Brzozie Bydgoskiej pomiędzy gminą Nowa Wieś Wielka, a wojewodą, PKP, portem Gdynia i innymi podmiotami, doprowadzi do powołania spółki celowej, która wybuduje port przeładunkowy w Emilianowie, będący tak zwanym „extended port gateway” dla Portu Gdynia. Jego budowa jest pierwszym etapem przekształcania Bydgoszczy i okolic w ważny węzeł transportowo–logistyczny o znaczeniu europejskim.


Michał Jędryka: Spotykamy się w szczególnym dniu - 17 września przypada 80. rocznica wkroczenia wojsk sowieckich do Polski, w konsekwencji tajnego protokołu do Paktu Ribbentrop-Mołotow. Tragiczna rocznica będzie upamiętniona w województwie. Będzie Pan brał udział w obchodach?
Mikołaj Bogdanowicz: Pamiętamy o drugim ciosie, jaki został zadany Polsce w 1939 roku. Na zaproszenie burmistrza Pakości i pani dyrektor szkoły podstawowej będę dziś na uroczystościach w powiecie inowrocławskim. Z kolei w czwartek, na zaproszenie komendanta wojewódzkiego policji, będę na uroczystości upamiętnienia ofiar mordu policjantów przez NKWD w 1940 roku, też w czasie wojny.

Rozmawiamy jednak z innej okazji. Dziś ma zostać podpisane porozumienie pomiędzy wojewodą, gminą Nowa Wieś Wielka, PKP i jeszcze innymi podmiotami, dotyczące utworzenia suchego portu w Emilianowie.
– Pracowaliśmy na to bardzo długo. Trzy lata budowaliśmy porozumienie różnych instytucji, aby mogło dojść do tej ważnej inwestycji w okolicach Bydgoszczy, na terenie Nowej Wsi Wielkiej. Dzisiejsze porozumienie podpisali m.in.: PKP SA, PKP Cargo, KOWR. Najważniejszym elementem był jednak port w Gdyni, z którym najdłużej negocjowaliśmy Cieszę się, że mamy sygnał od pana premiera i ministra Kwiecińskiego, którym zależy, aby port w Emilianowie powstał i by się rozbudowywał.
Dziś podpisane porozumienie jest początkiem utworzenia spółki celowej, która doprowadzi do budowy tego portu. To z kolei daje ogromne możliwości rozwoju dla województwa kujawsko-pomorskiego. Później konsekwencją rozbudowy tego portu jest budowa dróg kołowych –DK nr 25, a także drogi S10 – nie tylko na odcinku Bydgoszcz-Toruń, ale również Szczecin-Warszawa. To jest cel strategiczny, do którego powinniśmy dążyć.
W Emilianowie powstanie port, w którym będzie rozładowywana część ładunków i załadowywana tutaj na kolei, a potem przewożona do Gdyni. To naprawdę wielka szansa dla nas – blisko mamy port lotniczy, w przyszłości marzy nam się, o czym mówimy już od 4 lat, port rzeczny, choć to pewnie dalsza perspektywa. Wszystko to jednak się ze sobą łączy właśnie w woj. kujawsko-pomorskim.

W efekcie nasze województwo zyskuje szansę, żeby stać się ważnym węzłem transportowym. Spójrzmy na to jeszcze z szerszej perspektywy Unii Europejskiej, gdzie są wyznaczone pewne kanały. Jeden z nich – Bałtyk-Adriatyk – przechodzi przez województwo i Bydgoszcz.
– W ramach sieci TEN-T rzeczywiście jesteśmy w idealnym położeniu. Cieszę się, że w końcu te wszystkie instytucje, o których mówimy, podjęły decyzję za namową pana premiera i pana ministra Kwiecińskiego i że taki port u nas powstaje. Jeszcze raz powtarzam – to wielka szansa dla województwa, bo wokół portu wiele innych rzeczy będzie się tutaj budowało (...)...


Stanisław Karczewski [wideo]

Stanisław Karczewski
Stanisław Karczewski
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Stanisław Karczewski
W Rozmowie dnia nasz wywiad z marszałkiem senatu, Stanisławem Karczewskim, między innymi na temat posiedzenia Parlamentu na granicy kadencji oraz o kondycji służby zdrowia.

Michał Jędryka: Kontrowersje wokół Parlamentu. Posiedzenie Sejmu zostało tak zaplanowane, że jego ostatnie dni odbędą się już po wyborach. To dopuszczalne prawnie, ale czy to dobre rozwiązanie?

Tak, jest dopuszczalne prawnie, do tej pory nie stosowane, ale dlaczego nie miałoby być stosowane? Mamy bardzo krótką kampanię wyborczą, posłowie zwrócili się do prezydium Sejmu z prośbą o skrócenie posiedzenia przed 13 października czyli przed wyborami i prezydium do tego się przychyliło, przesuwając część posiedzenia na ten okres po wyborach. Po wyborach pewnie parlamentarzyści będą chcieli odpocząć, ale to też czas za który dostajemy pieniądze i tez powinniśmy normalnie pracować, także ja nie widzę w tym nic dziwnego i złego, że po wyborach, przez miesiąc w którym jesteśmy parlamentarzystami dlaczego mielibyśmy nie pracować. (...).

Niektórzy przedstawiciele opozycji oraz analitycy podnoszą, że większość sejmowa mogłaby np. w zależności od wyniku wyborów, uchwalić takie czy inne ustawy. Nie wiem czy można sobie coś takiego wyobrazić, chodzi mi o możliwość teoretyczną....

Widzę, że mamy coraz większą wyobraźnię, to może i dobrze, ale są też pewne granice rozsądku w których trzeba się poruszać. To będzie normalny tryb uchwalania ustaw, które zostały zaplanowane. Nie widzę zupełnie tutaj niczego złego. Słyszę oczywiście, że posłowie i senatorowie opozycji dopatrują się jakiegoś drugiego dna. Nie ma drugiego dna, absolutnie. (...). To jest ukłon w stosunku do parlamentarzystów, w pełni zasadny, ponieważ, proszę sobie przypomnieć, panie redaktorze, sala sejmowa świeciła pustkami, wszyscy posłowie byli w terenie, robili kampanię wyborczą, więc to ułatwienie dla nich i ukłon w ich stronę.

Rozmawiamy w dniu, kiedy niedaleko od nas, we Włocławku zbierają się dziesiątki tysięcy ludzi na uroczystości religijnej „Polska pod krzyżem”. Jednocześnie trwa kampania wyborcza. Polityka i religia się przenikają. Co pan powie tym, którzy chcieliby te sfery rozdzielić?

Można się modlić przeciwko komuś przeciwko czemuś. Jeśli ludzie modlą się w miejscu w którym odprawiana była msza święta przez Jana Pawła II, modlą się w intencji ojczyzny, modlą się za Polskę, modlą się też w intencjach, które przywożą ze sobą. Ja jestem katolikiem praktykującym, uważam, że to jest naturalne i normalne. A to, że termin w czasie kampanii wyborczej zupełnie nie ma żadnego znaczenia. Kampania idzie swoim torem, modlitwa idzie swoim, zupełnie od siebie niezależnie, choć modlitwy bardzo często są w intencji, ale intencji ojczyzny, w intencji tego aby Polska się rozwijała, aby była bezpieczna i była spokojnym, dobrym domem dla Polaków. (...).




Antoni Mężydło [wideo]

Antoni Mężydło. Fot. Archiwum
Antoni Mężydło. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Antoni Mężydło
Gościem piątkowej Rozmowy dnia Radia PiK był poseł Antoni Mężydło, toruński kandydat KO do Senatu, a rozmawiano między innymi o trzydziestej rocznicy utworzenia rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Michał Jędryka: Dlaczego Senat panie pośle? Czy to był pana wybór czy tak postanowiły struktury pańskiej formacji politycznej?

Antoni Mężydło: To trudno powiedzieć, tak się po prostu ułożyło. To jest dosyć naturalne, że w pewnym wieku, z większym doświadczeniem parlamentarnym przechodzi się do wyższej izby parlamentu, bo mam spore doświadczenie jak legislator, szczególnie w dziedzinie prawa gospodarczego, wprowadzałem nowe instytucje, nowe przepisy prawne.

O jakich przepisach pan mówi?

O prawie telekomunikacyjnym, o obligu giełdowym, to nowy przepis, który wzbudził zainteresowanie nawet w państwach w których jest dość duża konkurencyjność jeśli chodzi o rynek energetyczny. To był mój projekt autorski. To zapobiegło, przez długie lata, bankructwom przemysłu energochłonnego, bo hurtowa cena energii elektrycznej, wtedy obniżyła się z 300 zł do 160 zł i utrzymywała się do zeszłego roku. Natomiast wprowadzenie konkurencyjności na rynku telekomunikacyjnym dało oszczędności w sumie, przez te lata, porównywalne z dotychczasowym programem 500+. To są duże osiągnięcia. - zmianą prawa można spowodować, że więcej pieniędzy zostaje u ludzi w kieszeniach. To doświadczenie chcę wykorzystać w Senacie. (...).

Minęło 30 lat od powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego, jakie refleksje towarzyszą dziś panu przy tym wspomnieniu?

Uważam, że ten rząd odegrał ważną rolę i ten sposób myślenia o Polsce, o reformach gospodarczych, to się wiąże z Planem Balcerowicza, ten program zapobiegł bankructwu gospodarki. Tamten rząd wywarł wpływ na przyszłość polskiej polityki i myślę, że to jest bardzo pozytywne. Praktycznie do obecnej kadencji w tym nurcie, w tej filozofii uprawiania polityki, którą tworzył wtedy Mazowiecki. To się nazywało III Rzeczpospolitą. Były próby w 2005 - 2007, ja też w tym uczestniczyłem, odejścia od tej polityki III RP, ale one się nie udały. (...).


wybory

Krzysztof Gawkowski [wideo]

Krzysztof Gawkowski
Krzysztof Gawkowski
Rozmowa Dnia - Krzysztof Gawkowski
Sojusz Lewicy Demokratycznej ma plan podniesienia płacy minimalnej do 2700 złotych brutto w przyszłym roku, chce też wprowadzić kwotę wolną od podatku w wysokości płacy minimalnej i cztery stawki podatkowe: 15, 18, 32 i 40 procent. W środę także kandydaci z okręgu bydgoskiego przedstawili program, dotyczący uzdrowienia służby zdrowia. Jakie są priorytety programowe SLD, czym się różnią ich postulaty od społecznych, przedstawionych przez PiS na sobotniej konwencji w Lublinie? O tym m.in. mówiliśmy w dzisiejszej „Rozmowie dnia", której gościem był Krzysztof Gawkowski - „jedynka" na liście bydgoskiej SLD.

Magda Jasińska: Wraca pan do naszego regionu. Startował pan już z tego okręgu, jednak bez ostatecznego sukcesu...

Sukcesu nie było, ponieważ zjednoczona lewica nie miała możliwości uczestniczenia w podziale mandatów w całym kraju, ale wracam też z takim przekonaniem, że nigdy Bydgoszczy nie opuszczałem, bo tutaj bardzo często byłem i jestem, i mam poczucie lokalności. Zresztą przynoszę dobrą wiadomość: wczoraj dostaliśmy sondaże ogólne, wojewódzkie, dotyczące okręgu nr 4 i nr 5, czyli Bydgoszczy i Torunia. Wszystko na to wskazuje, że Lewica będzie miała dwóch przedstawicieli w przyszłym parlamencie. I to jest bardzo dobra wiadomość, bo jeżeli mamy coś odtwarzać, to budujemy od razu podwójną stawkę...

Pan wie, jak to jest z sondażami...

Wiem, bywa z nimi różnie, pamiętam 2015 rok, jestem doświadczony, więc spokojnie podchodzimy do tego, że sondaże dają nam 14-15 procent i robimy swoje. Mówimy o najważniejszych sprawach, o polityce społecznej, o zdrowiu, mówimy o mieszkalnictwie, chcemy modernizować państwo, ale także pokazujemy, że Lewica była rozsądna w tych wyborach.

Co to znaczy rozsądna Lewica?

To znaczy taka, że jak zobaczyła, że inne partie kłócą się, i nie mogę się pogodzić w ramach komitetu wyborczego, nie powstał jeden opozycyjny komitet, to Lewica i Razem Adriana Zandberga i Sojusz Lewicy Demokratycznej Włodka Czarzastego i Wiosna Roberta Biedronia połączyły się w jeden komitet wyborczy, silny, bo dzisiaj wyborcy to doceniają.

Jednak nie idziecie razem z Koalicja Obywatelską...

Nie dlatego, że my nie chcieliśmy, ale nie chciał tego Grzegorz Schetyna. Ja nie oceniam Grzegorza Schetyny, nie oceniam Platformy Obywatelskiej. Niech idą swoją drogą, ze swoim programem. Czy dobre decyzje podejmują, czy nie, kogo na premiera wskazują - to jest ich droga. Lewica od kilku tygodni pokazuje rozsądek. Jak mamy program, to policzony: i krajowo i regionalnie. Jak robimy konferencję prasową, tak jak wczoraj robiliśmy w Bydgoszczy, dotyczącą służby zdrowia, reformy, mówiliśmy o tym, co chcemy zmienić i jak do tej zmiany dojść. Leki na receptę będą po 5 złotych, dla wszystkich...

Skąd wziąć na to pieniądze?

No właśnie, policzyliśmy to. Jak mówimy, że do lekarza specjalisty będzie się można dostać w ciągu 30 dni, to mówimy jednocześnie, że potrzeba na to czterech lat, że to nie będzie za chwilę, za rok, tylko za 4 lata, po całej kadencji. Mówimy, ile to będzie kosztowało, pokazujemy, że 9 miliardów, pokazujemy, skąd te środki będą później wygospodarowane z budżetu. Lewica od razu pokazała ustawy, program. Złożymy tę ustawę w pierwszym tygodniu po wejściu do Sejmu. Kolejny temat: płaca minimalna. Pokazujemy, że ona powinna rosnąć skokowo, od 2700 zł do 4000 zł, i mówimy o trzech i pół tysiąca zł pensji w sektorze publicznym. Miałem spotkanie w klubie seniora ZNP, rozmawialiśmy na przykład o pensjach nauczycieli. Postulowałem, że 3500 zł to powinna być podstawa. Zawód nauczyciela musi przestać być kojarzony z wolontariatem. I to mamy pokazane w liczbach.

Rozmawialiście państwo o pensji minimalnej z przedsiębiorcami? Te koszty jednak schodzą na nich...

Dlatego uważamy, że w gospodarce, a przynajmniej według lewicowego myślenia, potrzeba rozsądku. Muszą być ułatwienia, ale i zachęty dla przedsiębiorców. Lewica w swoim programie zawarła dwa ważne postulaty. Po pierwsze, mówimy, że bardzo mali przedsiębiorcy powinni mieć obniżony ZUS (...). 500 złotych obniżki dałoby szansę na pozostanie jakichś pieniędzy w portfelu. I druga rzecz, powinniśmy inwestować w nowe obszary, w nowe technologie, w startupy - tu Bydgoszcz jest doskonałym przykładem tego rodzaju działalności. Mówimy: 3,5 miliarda rocznie na innowacje po to, żeby polska gospodarka stała się innowacyjna, konkurencyjna. Trzeba pomagać przedsiębiorcom! (...)




Ireneusz Stachowiak [wideo]

Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Ireneusz Stachowiak
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oświadczył w poniedziałek, że ma twarde dowody na udział posła PO Krzysztofa Brejzy w organizowanie „hejtu” swoich przeciwników. Ireneusza Stachowiaka — kandydata PiS na prezydenta Inowrocławia w ubiegłorocznych wyborach samorządowych zaatakowała, w związku z tym tematem, Gazeta Wyborcza i TVN. Gościem środowej (11.09.) Rozmowy Dnia był właśnie Ireneusz Stachowiak - szef regionalnych struktur Solidarnej Polski.

Michał Jędryka: Zbigniew Ziobro twierdzi, że ma twarde dowody na udział posła Brejzy w aferze hejterskiej. Cieszy do pana?

Wcale mnie to nie dziwi, że te dowody są twarde. Chociażby z tego, co ujawniła TVP Info, wiadomo że pan poseł był zaangażowany w ten proceder, sterował tym procederem. Jednak w tej sprawie bardziej bulwersujące jest to, że pan poseł brał czynny udział w tworzeniu wydziału, który, jak się okazało, nie tylko hejtował, nie tylko opłacał tych hejterów z pieniędzy publicznych - przypomnę: 500 plus dla hejtera - taki taki program został stworzony w inowrocławskim urzędzie miasta. Według zeznań świadków, 500 zł otrzymywały osoby, które dokonywały tych czynów, czyli hejtowały wszystkich przeciwników politycznych pana posła, pana prezydenta. No i dodatkowo jest sprawa, o której bardzo mało się mówi, a myślę, że i tutaj nie ma żadnej stanowczej reakcji, ani sprostowania ze strony pana posła. Mówi się, że pieniądze, które były wyprowadzone z urzędu miasta, służyły także na cele prowadzenia kampanii wyborczej pana posła i to jest rzecz skandaliczna. Jeżeli te zarzuty się potwierdzą, jeżeli świadkowie, którzy zeznają w tej sprawie mówią prawdę, to znaczy, że w urzędzie miasta działał aparat do wyprowadzenia pieniędzy, do robienia hejtu, ale także finansowania kampanii wyborczych. Jeżeli są na to twarde dowody, nie wyobrażam sobie nic innego, jak tylko tego, że ci ludzie powinni ponieść odpowiedzialność za swoje czyny.

Wczoraj, na konferencji prasowej domagał się pan od posła Krzysztofa Brejzy publicznej i merytorycznej odpowiedzi, czy jego kampania była finansowana z pieniędzy, które były kradzione, bo tak to chyba należy nazwać. Z posłem Brejzą nie udało nam się skontaktować, nie udało się dodzwonić do niego naszemu dziennikarzowi, ale na Twitterze poseł Brejza pisał, że atakowana jest jego rodzina, że ataki przeprowadza telewizja publiczna. Co pan na to?

Tak jak wczoraj powiedziałem na tej konferencji, pan poseł Krzysztof Brejza to taki wilk w owczej skórze, to człowiek, który ukrywa swoją prawdziwą twarz, robi z siebie baranka, grzeczną owieczkę w momencie, kiedy jest atakowany. Z jednej strony bezpardonowo atakuje swoich przeciwników politycznych, z drugiej strony, kiedy ktoś go pyta, prosi o merytoryczne wyjaśnienie, nagle w tym momencie poseł zasłania się rodziną, mówiąc że jest atakowana, że on sam jest atakowany bezpardonowo. I to właśnie pokazuje, że jednak chyba poseł Brejza coś ma do ukrycia, skoro nie mówi publicznie: przepraszam, to jest nieprawda, ja tego nie robiłem, te pieniądze nie były przeznaczone na moją kampanię. I kolejna rzecz: mówi o rodzinie, która jest atakowana. Większość mieszkańców Inowrocławia doskonale wie, że i żona pana prezydenta i żona pana posła to są aktywne działaczki jednej strony sporu politycznego. Wspierają aktywnie Platformę Obywatelską. Te panie angażują się przecież w politykę, w protesty pod sądem, w czarne marsze, więc jakby to nie są osoby, które są atakowane. TVP Info ujawniło rozmowy na komunikatorze pani Brejzy. Znam też kilka osób, którymi potwierdzają, że pani Brejza wymuszała na pracownikach urzędu, na radnych właśnie komentowanie, udział w sądach internetowych i tak dalej. Nie można więc mówić o ataku, bo pokazuje się po prostu realne działania, realne sprawy. Natomiast dla mnie, powtórzę, bardziej bulwersującą rzeczą jest to, że pieniądze miały być wyprowadzane na kampanię wyborczą pana posła, a pan poseł udaje, że sprawy nie ma i zasłania się tylko swoją rodziną. (...)

Więcej: materiał dźwiękowy i wideo.


Krzysztof Czabański [wideo]

Krzysztof Czabański. Fot. Archiwum
Krzysztof Czabański. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
– Chcemy rozwijać kraj, żeby ludzie mogli żyć godnie. Jeżeli walczymy o wolność od czegoś i o wolność do czegoś, musimy stworzyć do tego warunki. Działania rządu mają temu sprzyjać - mówił w "Rozmowie dnia" Krzysztof Czabański - przewodniczący Rady Mediów Narodowych, poseł PiS okręgu toruńsko-włocławskiego.

Magda Jasińska: Podczas ostatniej konwencji PiS w Lublinie poznaliśmy zapowiedzi budowy - jak usłyszeliśmy – polskiej wersji państwa dobrobytu. Wiemy, że płaca minimalna ma wzrosnąć do 3 tys. zł pod koniec 2020 roku, jest też wiele innych zapowiedzi, ale chciałabym Pana ministra zapytać o skalę "mikro" – co należałoby zmienić w naszym regionie?
Krzysztof Czabański: To nie są wcale takie rzeczy "mikro", tylko bardzo duże, ważne i potrzebne. Oczywiście trudno wyznaczyć hierarchię, ale nasuwa mi się przede wszystkim sprawa drogi S10. Gdyby stała się ona drogą z prawdziwego zdarzenia i połączyłaby Bydgoszcz z Toruniem, to de facto byłoby to symboliczne połączenie dwóch wielkich potencjałów, które mogłyby stanowić puls rozwojowy dla całego regionu.
Nasz region niestety ma różne wskaźniki społeczno-gospodarcze, nienajlepsze w rankingu krajowym. Młodzi ludzie szukają więc pracy gdzie indziej - na wybrzeżu, w Poznaniu, a głównie w Warszawie, już nie wspominając o zagranicy.
Jeżeli ta droga by powstała i połączyła naprawdę bogaty w zasoby wykształconych ludzi Toruń oraz Bydgoszcz, to przy nich mogłoby powstać zagłębie nowatorskich firm o nowoczesnej technologii. Mogłoby to być w przyszłości zagłębie dla obu miast, które inicjowałoby nasz rozwój i dzięki któremu przyjeżdżaliby do naszego regionu młodzi, wykształceni ludzie – tutaj by osiadali i tu pracowali.

Czy nie należałoby zawalczyć, żeby jednak odcinek bydgosko-toruński S10 został wpisany na listę krajową, a nie był realizowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego?
– Będziemy o to walczyć - tak, jak w tej kadencji walczyliśmy o różne rzeczy. Ja na przykład rozmawiałem z panem premierem o koncepcji budowy tej mini Doliny Krzemowej – nie bójmy się tych określeń, bo chodzi o o nowoczesną technologię wzdłuż arterii komunikacyjnej między Toruniem i Bydgoszczą. Mam nadzieję, że będziemy dalej o to walczyć – wszyscy wybrani parlamentarzyści. To na pewno sprawa numer jeden, jeżeli patrzeć w skali regionu.
Numer dwa, ale na podobnym poziomie, to zadbanie o rolnictwo w regionie. Warunki do robienia karier zawodowych, do przedsiębiorczości, do życia równie ważne są w dużych miastach, jak i poza tymi skupiskami. Dlatego tak ważne jest zadbanie o wieś czy na przykład o drogi samorządowe, bo trzymamy się cały czas osi drogowej od początku naszej rozmowy...

... bo ona jest najważniejsza.
– Może nie jest najważniejsza, ale jest jedną z najważniejszych. To jest kościec, do którego później dołożymy obwodnicę - mam nadzieję, że powstanie nie jedna nowa obwodnica w naszym regionie. Wtedy będziemy mogli mówić, że mamy napęd do rozwoju.
To jest również ważne ze względu na zmianę filozofii politycznej, która następowała na naszych oczach w ostatniej kadencji. Teraz jednak, na konwencji w Lublinie, została nazwana wprost przez prezesa Kaczyńskiego. Chcemy rozwijać kraj, żeby ludzie mogli żyć godnie. Jeżeli walczymy o wolność od czegoś i o wolność do czegoś, to musimy stworzyć do tego warunki. Działania rządu mają temu sprzyjać ... (...)


Jacek Sasin

Jacek Sasin. Fot. Magda Jasińska
Jacek Sasin. Fot. Magda Jasińska
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jacek Sasin
Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że jeśli wygra wybory, skoncentruje się na podniesieniu poziomu życia Polaków. Co to konkretnie oznacza? Skąd wziąć pieniądze na realizację obietnic wyborczych? M.in. o tym, ale również o budowie drogi S10 na odcinku Bydgoszcz-Toruń i proteście części samorządowców przeciwko obniżaniu podatków rozmawialiśmy z wicepremierem Jackiem Sasinem w "Rozmowie dnia". Przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów był w piątek gościem bydgoskiej konwencji wyborczej Łukasza Schreibera.

Magda Jasińska: Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że – jeśli wygra wybory – to będą Państwo nastawieni na poprawę poziomu życia Polaków. To w ogóle możliwe, żebyśmy wyrównali poziomem życia chociażby do naszych zachodnich sąsiadów?
Jacek Sasin: Jest to możliwe, w ciągu ostatnich czterech lat dokonaliśmy przecież ogromnego skoku. To skok i cywilizacyjny - mamy bardzo szybki wzrost gospodarczy i coraz większe zasoby – również do tego, żeby się szybciej rozwijać. Ale dokonaliśmy również skoku w poziomie życia - jeśli spojrzymy chociażby na płacę minimalną. Średnia płaca w tej chwili oscyluje w granicach 5 tys. zł. Praktycznie uporaliśmy się z problemem bezrobocia, wspomogliśmy bardzo wiele grup społecznych - tych, którym żyje się najgorzej, jak chociażby emeryci czy rodziny wielodzietne, ale również matki, które nie pracowały i nie mają swoich emerytur, bo wychowały więcej dzieci. To wszystko dzisiaj buduje taki obraz Polski, w którym obywatelom żyje się na wyższym poziomie.
Przed nami teraz zadanie, żeby ten poziom życia rozwijał się jeszcze szybciej. Takie jest dziś oczekiwanie społeczne. Polacy odrzucają wbijane im do głowy przez wiele lat przekonanie, że są Europejczykami gorszej kategorii i że muszą godzić się z tym, że żyją skromnie, zarabiają mniej i że są tanią siłą roboczą. Całkowicie to odrzucamy. Mamy plan, pomysły, także środki. Pokażemy, jak chcemy osiągnąć dojście do poziomu życia, którym cieszą się dzisiaj obywatele zachodniej Europy.

Z jednej strony pyta pan Koalicję Obywatelską, skąd weźmie pieniądze na swoje obietnice wyborcze, ale też można zapytać Państwa, skąd pieniądze na wzrost życia Polaków?
- Będziemy to pokazywać. Nie chcemy przekazywać programu, który byłby tylko zbiorem pustych haseł. Każdy nasz program, każde kolejne ”piątki", które prezentowaliśmy w ostatnich miesiącach – zresztą już wykonane – miały bardzo solidne podstawy finansowania. Tak będzie również teraz. Mamy naprawdę znakomitą sytuację finansów publicznych. Nigdy jeszcze po 1989 roku nie zdarzyło się, by nie było zaplanowanego na przyszły rok deficytu budżetowego. Udało nam się bardzo zwiększyć dochody - jest ponad 100 miliardów więcej wpływów do budżetu, niż 4 lata temu. Na to się oczywiście składa wiele działań i uszczelnienie systemu podatkowego. Więcej osób zatrudnionych, mała ilość bezrobotnych, a tym samym więcej osób, które pracują, płacą podatki, płacą składki, wyższe pensję – to wszystko powoduje, że mamy w tej chwili środki na to. One oczywiście nie są nieograniczone i musimy je wydać w bardzo rozsądny sposób – żeby podnosić poziom życia Polaków, ale jednocześnie maksymalizować mechanizmy wzrostu gospodarczego.

Część samorządowców cały czas protestuje przeciwko obniżeniu podatków twierdząc, że obniżenie choćby CIT dla małych przedsiębiorców, czy też podatku PIT jest niekonstytucyjne.
- Mnie to niezwykle dziwi – jak można protestować przeciwko obniżaniu podatków? Najbardziej mnie dziwi to, że protest firmują i są w nim najgłośniejsi samorządowcy, którzy reprezentują opozycję – Platformę Obywatelską, która jednocześnie zarzuca nam, że nie obniżamy podatków tak, jak powinniśmy. To rozdwojenie jaźni, jakaś schizofrenia. Należałoby oczekiwać, że kierownictwo Platformy zabierze głos w tej sprawie, ale – tak jak w wielu ważnych sprawach – nie chce się wypowiadać, nie chce konkretyzować swojego poglądu. To fałszywy zarzut – że samorządom dzisiaj brakuje pieniędzy z tego powodu, że obniżamy podatki.
Jeśli zsumujemy dochody w ciągu ostatnich 4 lat, samorządy mają wyższe rok do roku o 26 miliardów złotych. To naprawdę potężne pieniądze. Jak zestawimy to z ubytkami, które nie uciekają gdzieś w kosmos, tylko zostają w kieszeniach Polaków – również w kieszeniach mieszkańców samorządów, to rzeczywiście widać, że zysk jest potężny. Obniżenie podatku PIT chociażby - to, co w tej chwili się dzieje - czyli obniżenie dla wszystkich podatku z 18 na 17 proc. kosztuje w skali państwa mniejsze wpływy o 12 miliardów złotych. Z tego mniej więcej trochę mniej niż połowa nie trafi do samorządów, czyli poniżej 6 miliardów złotych. Podsumowując - z jednej strony 26 mld zł więcej, a z drugiej ubytek 6 mld zł, to i tak samorządy są "do przodu". Zamiast więc narzekać i mówić, że nie ma na inwestycje, niech zracjonalizują swoje wydatki. Myślę, że wiele pieniędzy w samorządach wydawane jest bezcelowo – nie po gospodarsku. Na pewno da się oszczędzić, jest wiele samorządów, które sobie znakomicie radzą. Radzę brać przykład... (...)

Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski
Jan Krzysztof Ardanowski
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem ”Rozmowy dnia" był w piątek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Rozmawialiśmy z nim w delegaturze Urzędu Wojewódzkiego w Toruniu.

Michał Jędryka: Celem Pana wizyty w województwie kujawsko-pomorskim jest między innymi inauguracja roku szkolnego w szkołach rolniczych. To wydarzenie, które wpływa na kształt rolnictwa i rozwoju wsi, bo przecież szkoły rolnicze kształtują to, co jest przyszłością wsi.
Jan Krzysztof Ardanowski: W szkole w Brześciu -jednej z 53 szkół rolniczych, nadzorowanych przez Ministerstwo Rolnictwa - odbędzie się ogólnopolska inauguracja roku. Są delegacje ze wszystkich szkół z całej Polski, więc jest to wydarzenie lokalne, ale o dużej randze. Szkolnictwo rolnicze przeżywa renesans, bo jest to zawód, w którym coraz więcej ludzi poważnie chce się wiązać z rolnictwem, nie tylko bezpośrednio zajmować się prowadzeniem gospodarstwa. Są również klasy około-rolnicze, które kształcą wielu specjalistów, niezbędnych do wsparcia rolników.
Dla mnie jest to szczególnie ważne, bo to zawód, z którym jestem związany całe życie. Jeden z trudniejszych, jeśli chodzi o zmiany cywilizacyjne.
To wszystko, co dzieje się na naszych oczach, wchodzi również do rolnictwa i wymaga naprawdę dużego przygotowania. Technika, która się pojawia – już nie tylko mechanizacja, ale robotyzacja, nowe technologie, innowacyjne rozwiązania wykorzystujące informatykę, satelity, tzw. rolnictwo precyzyjne, które podpowiada rolnikowi, jak stosować środki chemiczne - kiedy, w jakich ilościach, żeby było jak najbardziej proekologicznie i żeby stosować tylko tyle, ile jest niezbędne i tylko w tym momencie, kiedy trzeba.

Mino całej tej technologii, nie ma chyba drugiej takiej branży, która jest tak bardzo zależna od natury, pogody, klimatu?
– Sama technika nie rozwiązuje problemów, bo umiejętności młodych rolników są niesamowite –oni wiedzą wszystko. Zresztą ta technika – bardzo wydajna, bardzo nowoczesna – niestety jest również potwornie droga. Ceny maszyn rolniczych, nowoczesnych kombajnów, wielkich ciągników nafaszerowanych elektroniką są porównywalne z cenami bolidów Formuły 1. Ważna jest też kwestia, jak je obsługiwać, jak je wykorzystywać, żeby przyniosły efekt ekonomiczny.
Natomiast zawód rolnika jest jednak zawodem ogromnego ryzyka. Jesteśmy w dalszym ciągu zależni od sił przyrody, przynajmniej w uprawach polowych. Tegoroczna susza, ale również w części Polski deszcze nawalne, gradobicie, przymrozki powodują, że nigdy nie można być pewnym, co z naszej pracy w końcu uzyskamy. To również wymaga dużej wiedzy, także ekonomicznej ze strony rolników. Ważna jest wreszcie – i powinna być przywrócona do powszechnego kształcenia - wiedza na temat gleby i procesów w niej zachodzących. Dziś będę to bardzo mocno podkreślał w rozmowach z dyrektorami szkół (...). Jeżeli się nie wie, czym jest gleba, to można ją bardzo łatwo zniszczyć. Nasi przodkowie, ojcowie, dziadowie – może nawet szkół żadnych nie kończyli, ale wiedzieli, że o glebę trzeba dbać – o stosunki wodne i powietrzne, odpowiednio ją uprawiać, zasilać, nawozić (...). Wiedza rolnicza jest w tej chwili wielowątkowa.

Wiem, że planowane są inwestycje, związane z retencją wody i zapobieganiem suszy.
– Już się toczą, za kilka dni ogłoszę termin jeszcze wrześniowy. Od sprawności Agencji Restrukturyzacji będzie zależało, kiedy wszystko się rozpocznie - jaki będzie termin składania wniosków przez rolników na dofinansowanie gospodarowania wodą.
Niektórzy słowo „retencja" nie bardzo kojarzą – to właśnie zatrzymanie wody i umiejętne jej wykorzystywanie. Będą na to dofinansowania do każdego gospodarstwa, które będzie tym zainteresowane i będzie chciało wykonać inwestycje nawodnień do 100 tys. zł - zarówno na wykopanie zbiornika na wodę czy poprawienie już istniejącego... (...)

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski. Fot. Archiwum
Marcin Sypniewski. Fot. Archiwum
„Polska potrzebuje realnej zmiany, dlatego kandyduję z listy Konfederacji” - mówił ogłaszając swój start w wyborach parlamentarnych lider listy w okręgu bydgoskim - Marcin Sypniewski. Jakie zmiany niesie na swoich sztandarach Konfederacja? Po co start w wyborach ugrupowaniu, któremu żadne sondaże nie dają szans na przejście 5 procentowego progu? O tym lider bydgoskiej listy Komitetu Konfederacja - Wolność i Niepodległość Marcin Sypniewski w Rozmowie dnia.

Magda Jasińska: Który to pana start w wyborach?

Marcin Sypniewski: W tym roku drugi. Startowałem do Europarlamentu, natomiast jeżeli patrzyć na takie poważne starty, to dwa razy startowałem na prezydenta Bydgoszczy i byłem liderem w ostatnich wyborach sejmowych listy Korwin.

Czy tak po ludzku nie ma pan dość polityki? Na razie te starty nie przekładają się na wymierny efekt.

Myślę, że większość ludzi ma dość polityki, natomiast ja i Konfederacja chcemy zmienić Polskę, w związku z tym trudno mówić, że mamy dość. Nie można się poddawać, walczymy by te nasze idee wprowadzić w życie.

Mocno zmienić Polskę?

Oczywiście! Jeżeli chodzi o to co się dzieje w tej chwili, to mamy do polityki i obecnego rządu, i poprzednich sporo zastrzeżeń. Jesteśmy jedynym ugrupowaniem antysystemowym, które wystartuje w tegorocznych wyborach, jedynym, które nie rządziło i w związku z tym widzimy, że trzeba dość mocno zmienić politykę gospodarczą i sam system państwa, żeby młodzi ludzie nie wyjeżdżali z Polski, tylko, wręcz przeciwnie, żeby ściągnąć tych, którzy wyjechali.

W jaki sposób to zrobić?

Polska w tej chwili oczekuje na katastrofę demograficzną, która spowoduje bardzo duży problem, chociażby w wypłatach emerytur, ten system się może kompletnie załamać, a z drugiej strony, coraz mniej młodych ludzi będzie pracować na coraz większą liczbę osób, które pobierają świadczenia i musimy temu przeciwdziałać, musimy, przede wszystkim, zmniejszyć obciążenia podatkowe. Od lat mówimy o zlikwidowaniu podatku dochodowego i wprowadzeniu dobrowolnego ZUS. Dla osoby, która zarabia 2500 zł na rękę, a pozostałe 1700 tak naprawdę oddaje państwu, to jest podwyżka płacy o 1700 zł, chcemy, żeby te pieniądze każdy mógł samodzielnie wydawać.

A to się nie przełoży na nasze przyszłe emerytury.

Jeśli chodzi o przyszłe emerytury to będzie wybór w jaki sposób oszczędzać, można skorzystać z prywatnych ubezpieczeń, można odkładać na koncie, albo inny sposób - każdy będzie lepszy od ZUS. Gdy zagląda się w te pisma z ZUS i zobaczymy jakiej wysokości ma być przyszła emerytura to chyba dla nikogo nie jest to kwota zadowalająca.

Pytanie czy ta emerytura taka będzie?

I czy w ogóle będzie. (...).




Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Sypniewski
2345678