Czwartek, 14 listopada 2019 r.   Imieniny: Rogera, Serafina, Wawrzyńca
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Paweł Olszewski [wideo]

Paweł Olszewski. Fot. Archiwum
Paweł Olszewski. Fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - poseł Paweł Olszewski
Gościem Rozmowy dnia był poseł Paweł Olszewski (PO). Posła pytaliśmy między innymi o budowę kluczowych dla Bydgoszczy dróg S5 i S10, współpracę w ramach województwa — czy jest możliwe wspólne działanie dla dobra regionu i dla dobra Bydgoszczy oraz o co tak naprawdę spierają się Polacy?

Michał Jędryka: Mówi pan dużo o budowie dróg S5 i S10, używa pan również tych argumentów w swoim spocie wyborczym, natomiast budowa drogi S5 się opóźnia, i z tego również pan uczynił argument. Czy rzeczywiście jest to argument w walce politycznej?

Absolutnie nie. Ja oczywiście mówię dużo o drogach, jak państwo wiedzą, byłem wiceministrem infrastruktury i bezpośrednio odpowiadałem za przygotowanie programu budowy dróg krajowych, w którym droga S5 się znalazła. Co więcej, osobiście doprowadziłem do podpisania umów na wszystkie odcinki S5, jeszcze przed wyborami, i nie mówię o S5 i S10, która jest równie ważna, od niedawna, tylko mówię od w zasadzie czterech lat. Kataklizm, który się będzie dział na budowie drogi S5 przewidywałem już 3 lata temu. Wówczas, na posiedzeniu sejmu, jeden z ministrów infrastruktury, powiedział mi, żebym nie panikował. Dzisiaj okazuje się, że moje obawy i przepowiednie właśnie się spełniają.

Czyli uważa Pan, że już wtedy można było coś zrobić, żeby ta budowa była szybciej skończona?

Tak. Zostawiliśmy na stole obecnemu rządowi dwa rozwiązania prawne, które mogły w sposób zasadniczy przyspieszyć budowę drogi S 5. Pierwsze rozwiązanie polegające na tym, że w trybie bezprzetargowym, zamawiający, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad mogła podpisać aneks z wykonawcami o wzrost cen materiałów, usług, kosztów pracy. W zasadzie tego nie uczyniono. Drugie rozwiązanie polegało na tym, iż wykonawca na wniosek podwykonawców, to znaczy zamawiający na wniosek podwykonawców, mógł w sposób bezpośredni dokonywać płatności na rzecz podwykonawców. Na kilkaset, o ile dobrze pamiętam, wniosków na trasie S5, zaledwie 20 podwykonawców zostało zaakceptowanych. A na niektórych odcinkach mamy sytuację następującą: rzeczowe wykonanie S5 jest na poziomie około 20 procent, a wypłaconych pieniędzy było na poziomie 50 procent, i to nie do podwykonawców, którzy padają, mając realne problemy, ale bezpośrednio do tych, którzy budują.

Tak, ale tutaj głównym aktorem była firma włoska Pizzarotti, która okazała się nierzetelna, i z którą Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zerwała umowy, natomiast pozostali wykonawcy, w tych samych warunkach, jakoś dają sobie radę...

Właśnie nie dają sobie rady. Wzrost zaangażowania na jednym z odcinków Żnin - Szubin w ciągu roku wzrósł zaledwie o 2 procent. Zaraz skończy się perspektywa unijna. Dzisiaj powinniśmy wszyscy jeździć już całą drogą S5. Przewiduję, o czym również mówiłem ostatnio publicznie, że z pozostałych odcinków wykonawcy również będą schodzili. Resort infrastruktury kompletnie nie radzi sobie z budową tej drogi. Kompletnie zaniechał działania na rzecz wybudowania tej drogi. Jestem, niestety, mówię to z wielkim ubolewaniem, bowiem ta droga i te inwestycje są najbliższe mojemu sercu, pełen obaw, że za chwilę będziemy mieli rozryte korytarze drogowe, a w nowej perspektywie unijnej nie będzie środków na sfinansowanie tej inwestycji. Budżet państwa tych wszystkich dróg nie udźwignie. Obecny rząd nie wybudował sam z siebie ani jednego kilometra dróg ekspresowych, autostrad. Oddaje to, co było za naszych czasów przygotowane. Rząd nie rozpoczął żadnych inwestycji od a do z.

Sam pan kiedyś mówił, że to nie rząd buduje drogi, tylko budują wykonawcy...

Nie, nie, rząd buduje: zawiera umowy, ma pieniądze z programu budowy dróg krajowych. Z jednej strony jest finansowanie budżetowe za pośrednictwem krajowego funduszu drogowego, z drugiej strony za pośrednictwem środków unijnych. Takie były priorytety w tej perspektywie unijnej i to rząd decyduje, jakie drogi i kiedy mają być zbudowane.

Tak, ale rząd nie buduje ich fizycznie...

Owszem, ale ma narzędzia do tego, aby nadzorować, aby pilnować tych inwestycji, aby w sposób adekwatny do sytuacji reagować. Nie reaguje.

Natomiast droga S5 ma w ogóle pecha, bo miała być już przygotowana na Euro 2012 i potem były kolejne terminy. Gazeta Wyborcza pisała spory artykuł o tym niedawno, jakie terminy kolejne mijały przy okazji tej inwestycji, więc nie tylko ten rząd jest za nią odpowiedzialny...

Wybudowaliśmy gigantyczną liczbę dróg ekspresowych i autostrad, wykonywaliśmy remonty, wprowadziliśmy program tak zwanych schetynówek. (...) Skala inwestycji drogowych w Polsce, jak się spojrzy na mapę sprzed 10 lat i dzisiaj, to jest niebo, a ziemia. Oczywiście, są to trudne inwestycje, ale trzeba umieć nad nimi panować, prognozować, pilnować. Mam osobistą satysfakcję, że będąc w resorcie infrastruktury doprowadziłem, nie bez przeszkód, nie bez trudności, do tego, że droga S5 została zakontraktowana, zostały znalezione pieniądze, a przede wszystkim podpisano umowy. Przykład drogi S10, która również znalazła się w moim programie dróg krajowych, gdzie ogłosiłem przetarg na studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe: rząd PIS w jeden dzień przetarg unieważnił. Temat zatrzymał się w miejscu. A pewnie byśmy już tą drogą jeździli... (...)


wybory

Bartosz Kownacki [wideo]

Bartosz Kownacki. Fot. Archiwum
Bartosz Kownacki. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Bartosz Kownacki
Komentarz do informacji dotyczących możliwości składowania odpadów z warszawskiej oczyszczalni na terenie województwa kujawsko-pomorskiego oraz do toczącej się kampanii wyborczej na przykładzie głośnych ostatnio wystąpień blogerki Klaudii Jachiry. Poza tym wspomnienie zmarłego w poniedziałek Kornela Morawieckiego - legendy antykomunistycznej opozycji. Rozmowa Dnia z posłem Prawa i Sprawiedliwości Bartoszem Kownackim.

Marcin Kupczyk: Zaczniemy od smutnej wiadomości – nie żyje Kornel Morawiecki, wieloletni działacz opozycji demokratycznej, jeszcze "Solidarności" walczącej, podziemia, ojciec premiera Mateusza Morawieckiego. To smutna wiadomość i na pewno wielka strata dla polskiej polityki.
Bartosz Kownacki: To była informacja, która z bólem do nas wszystkich dotarła. To był jeden z ostatnich opozycjonistów niepokornych. Miał piękną kartę z czasów opozycji demokratycznej, a potem po 1989 roku też nie akceptował tego wszystkiego, co się w kraju działo. Szczególnie cenię go za współpracę z premierem Janem Olszewskim i z czasów opozycji demokratycznej, ale szczególnie – później ze startu w Ruchu Odbudowy Polski. To były lata 90. i środowisko, które moim zdaniem było bardzo mądre i miało słuszną ocenę całej transformacji, która miała miejsce w Polsce.
To dla nas wszystkich ogromna strata!

Kornel Morawiecki do końca swoich dni wypowiadał się bardzo negatywnie o porozumieniach zawartych przy Okrągłym Stole. Uważał, że Okrągły Stół to była wręcz pomyłka.
- W dużej mierze się pod tym podpiszę. Może samo porozumienie było słuszne - w tym sensie, że nie było innej możliwości obalenia komunizmu i porozumienia się z komunistami. Jednak to wszystko, co stało się dzień po zwycięskich w wyborach 4 czerwca, po porażce komunistów do senatu, było zaskakujące. Bierność dużej części opozycji, dotrzymywanie paktu ze stroną, która już nie miała możliwości paktowej, bo społeczeństwo pokazało, że nie istnieje - z tym wszystkim nie zgadzał się Kornel Morawiecki. Pokazywał niezadowolenie z wszystkiego, co się później działo. Nie zgadzał się, oceniał słusznie, że to wynik błędów, które zostały zawarte podczas porozumień Okrągłego Stołu i kontynuowaniu ich. To jest bardzo ważne - to było kontynuowanie czegoś, co w zmienionej w rzeczywistości nie powinno mieć miejsca. Można było te porozumienia zerwać i inaczej poprowadzić sprawy polskie.
W jakimś sensie Kornel Morawiecki został wynagrodzony ostatnio – najważniejszym polskim wyróżnieniem - odznaczeniem Orła Białego, a także poprzez fakt, że był marszałkiem seniorem tej kadencji, trafił do Parlamentu, mógł pokazywać swoje stanowisko i głosem rozsądku nas wszystkich mobilizować.
Ten piękny życiorys, piękna droga została zakończona, ale dopełniona tym, że w wolnej Polsce wyborcy, obywatele potrafili go uhonorować i został posłem na Sejm.

Przejdźmy do bieżących wydarzeń i bardzo niepokojących informacji, zwłaszcza dla mieszkańców naszego regionu. Okazuje się, że z dużym prawdopodobieństwem odpady z nieczynnej spalarni w Warszawie mogą trafiać na teren naszego województwa. Są przywożone i gdzieś zakopywane, o czym opowiadają świadkowie. Mówił o tym przed kilkoma dniami na antenie Polskiego Radia PiK choćby Ireneusz Stachowiak, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu. Zresztą zwrócił się do prokuratury z tą sprawą.
– To jest niebywała kompromitacja. Okazuje się, że nie tylko Wisłą trafiają ścieki do Bydgoszczy. To nie tylko katastrofa ekologiczna, która już zagraża Bałtykowi, ale także - niestety - w ciężarówkach ścieki przewożone są do naszego regionu.
Cała sprawa oczyszczalni ścieków to jest jeden wielki skandal. Pamiętam argumentację kilka lat temu, kiedy oczyszczalnię budowano. Wydano na nią bodajże 700 milionów złotych, była to najdroższa oczyszczalnia w tej części Europy. Podnoszono, że tak drogiej oczyszczalni nikt jeszcze nie budował i dlaczego takie pieniądze są wydawane, były nawet zarzuty korupcyjne.
Wtedy odpowiedź rządzącej ekipy PO brzmiała: rzeczywiście jest to droga oczyszczalnia, ale będzie to oczyszczanie najwyższej jakości, o najwyższych standardach; musi tyle kosztować, żeby nie było awarii i zagrożenia dla mieszkańców nie tylko Warszawy. Bo tak naprawdę – już nawet nie mówiąc o wywożeniu nieczystości, co się nie mieści w głowie – to ta pierwotna katastrofa w najmniejszym stopniu dotyczy mieszkańców Warszawy (...)...
wybory

Dariusz Kurzawa [wideo]

Dariusz Kurzawa
Dariusz Kurzawa
Rozmowa Dnia - Dariusz Kurzawa
Gościem „Rozmowy dnia" we wtorek (1 października) był pan Dariusz Kurzawa, kandydujący do Sejmu z pierwszego miejsca listy PSL Koalicja Polska. Rozmawialiśmy między innymi o możliwych scenariuszach powyborczych, a także o kandydaturze Janusza Wojciechowskiego na komisarza Komisji Europejskiej.

Wczoraj w Rzeczpospolitej ukazał się sondaż IBRIS - u, oceniono w nim, że elektorat Polskiego Stronnictwa Ludowego jest jednym z najsłabiej zmobilizowanych elektoratów. To znaczy, istnieje jakiś margines tego elektoratu, który nie do końca jest zdecydowany, czy pójdzie na wybory. Czy rzeczywiście z pana doświadczenia też tak wynika?

Czasami tak bywa, ale myślę, że mamy jeszcze prawie 2 tygodnie do wyborów, nasi wyborcy też przyglądają się temu, co dzieje się na scenie politycznej, temu co dzieje się w Polskim Stronnictwie Ludowym. Myślę, że w ostatniej, takiej już najważniejszej chwili, podejmą właściwą decyzję i pójdą do wyborów.

No własnie, przyglądają się. Czy połączenie z antysystemowym Kukizem to nie jest połączenie ognia z wodą?

To nie tylko jest Kukiz, bo przecież są Ślązacy także się do nas przyłączyli, i część środowisk prawicowych z Markiem Biernackim na czele. Myślę, że jest to rozwiązanie dobre, szczególnie jeżeli chodzi o południe Polski. Tam, gdzie Polskie Stronnictwo Ludowe miało troszeczkę słabsze listy, troszeczkę słabsze notowania, tam jednak Paweł Kukiz dość mocno nas wspomógł, jeżeli chodzi o wypełnienie tych list. Jego osobista popularności i popularność wielu osób, które są z nim związane, także pomogły. I to także spowoduje, że nasz wynik będzie lepszy, niż gdybyśmy startowali oddzielnie.

Zawsze byliście bliżej Platformy Obywatelskiej, bliżej Koalicji Obywatelskiej, a teraz wydaje się, że próbujecie budować jakiś taki równy dystans, na przykład pojawił się spot o POPiS-ie...

No bez przesady. Staraliśmy się zawsze być tą partią centrum, która potrafi się porozumieć z każdym, bo takie jest nasze hasło do wyborów: „Łączymy Polaków, od prawa, do lewa”. Możemy się z każdym porozumieć, i to jest ta wartość dodana Polskiego Stronnictwa Ludowego, a jeżeli chodzi o Platformę Obywatelską, Koalicję Europejską, każdy ma swoją wizję. Oni zbyt mocno uciekli w lewą stronę, co nie odpowiadało naszemu elektorat. Pokazały to wybory do europarlamentu, ale także nie odpowiadało to wielu naszym członkom, wielu w naszym kandydatom. Dlatego też ten wybór. I dlatego też szukanie tego miejsca właściwego dla PSL, czyli takiego centrum porozumienia.

A kandydatura Janusza Wojciechowskiego na komisarza w Komisji Europejskiej? Czy jesteście państwo w stanie wesprzeć tę kandydaturę, współpracować z takim komisarzem, jeżeli zostanie powołany?

Polskie Stronnictwo Ludowe pokazywało, że potrafi wspierać dobre pomysły. Byliśmy jedyną partią opozycyjną, która wsparła na przykład program 500 plus, i która dość pozytywnie o nim się wyraża. Jeżeli chodzi o Janusza Wojciechowskiego, ja mam osobiście też takie delikatne dylematy, bo przecież pamiętam, jak wybierałem pana Janusza Wojciechowskiego na prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego, bo on był kiedyś naszym prezesem. Natomiast nasi eurodeputowani, jak również nasi liderzy stwierdzili, że dla dobra Polski jesteśmy wesprzeć nawet osobę, która tak mocno zdradziła Polskie Stronnictwo Ludowe, która jest w stosunku do nas bardzo negatywnie nastawiona. Liczy się tutaj interes kraju, liczy się interes naszych rolników. To jest najważniejsze. My potrafimy stanąć ponad podziałami, ponad antypatiami osobistymi. Najważniejsza jest Polska, i najważniejszy jest to, aby naszemu krajowi żyło się jak najlepiej, aby rolnikom żyło się jak najlepiej, a komisarz będzie mógł na pewno wiele rzeczy pozytywnych dla rolników spowodować, dlatego zapewne będziemy wspierać pana Wojciechowskiego.(...)

Marcin Wroński [wideo]

Marcin Wroński. Fot. Archiwum
Marcin Wroński. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Wroński
Gościem poniedziałkowej Rozmowy dnia był inowrocławski radny Marcin Wroński, kandydujący z listy Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu. Rozmawialiśmy między innymi o problemach Inowrocławia, a także o polityce rolnej państwa.

Michał Jędryka: Jest pan z Inowrocławia, czym żyje Inowrocław? Jaki jest największy problem Inowrocławia?

Marcin Wroński: Największym problemem Inowrocławia jest brak dobrego skomunikowania czy to z autostradą, czy z większymi miastami, z drogami ekspresowymi które będą dopiero budowane. Na przykład dzisiaj do państwa do studia z Inowrocławia, w poniedziałek rano, jechałem półtorej godziny! To przecież niecałe 50 km! To jest naprawdę rzeczy niebywała! W tym czasie można dojechać z Inowrocławia do Łodzi czy do Poznania. Na pewno przebudowa drogi 25 czyli drogi Bydgoszcz - Inowrocław jest rzeczą priorytetową, podobnie drogi do Torunia i do Gniezna. Mamy ładną obwodnicę, ona zostanie niedługo otworzona w całości, ale ona musi być skomunikowana dobrze z ważnymi ośrodkami w naszym województwie oraz autostradą i drogami ekspresowymi.

Jak pan ocenia stan dróg, które są wokół Inowrocławia?

Żyjemy w takich czasach, że najważniejsze jest dla gospodarki szybkie przemieszczanie się osób, towarów, więc budowa drogi S10 czy S5 to są to są bez wątpienia priorytety dla naszego województwa, ale nie tylko te drogi. Bardzo dużo jest też do zrobienia w drogach powiatowych i gminnych i uważam, też powinniśmy do tego dążyć, żeby wsparcie było rządowe jak największe. Mamy dosyć wysoki poziom wsparcia obecnie, rząd się o to postarał, ale musimy cały czas nad tym pracować.

Jako dyrektor Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa pan się zajmuje również problemami rolników. Co najbardziej ich boli? Susza?

Susza też, ale przede wszystkim nierówność dopłat. To jest niesprawiedliwość już bym podział nawet dziejowa, bo sięgająca naszego wstąpienia do Unii Europejskiej. Nasi, polscy rolnicy, przez 15 lat muszą funkcjonować na rynku na nierównych zasadach. Mają o wiele niższe dopłaty niż ich koledzy z innych krajów w starej Unii Europejskiej. Dziś rodzi się naprawdę niebywała okazja, żeby w końcu rozwiązać ten problem. Najprawdopodobniej komisarzem Unii Europejskiej do spraw rolnictwa będzie Polak. Janusz Wojciechowski to osoba z Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli Polacy zaufają nam i powierzą kontynuację sprawowania władzy, o co bardzo proszę, to będzie taka sytuacja, że będziemy mieli z tej samej opcji politycznej komisarza i rząd polski też będzie tej samej opcji politycznej. (...).

Możliwe będzie zrównanie tych dopłat?

Tak. Jak jesteśmy w Unii to mieliśmy dwie perspektywy finansowe. Teraz system się zmienił. Są nowe okoliczności, Brexit, jest to operacja do przeprowadzenia.

Ale pewnie trzeba mieć wsparcie innych krajów.

Wiele krajów ma podobne problemy do nas, ale przypominam, że bardzo ważne jest to, że pierwszy raz Polak będzie komisarzem do spraw rolnictwa. Na pewno komisarz z danego kraju zna najlepiej jego potrzeby. (...).



wybory

Ireneusz Stachowiak [wideo]

Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Ireneusz Stachowiak
O działaniach podjętych w sprawie składowania odpadów z warszawskiej oczyszczalni na terenie woj. kujawsko-pomorskiego i o programie wyborczym. Gościem Rozmowy Dnia był Ireneusz Stachowiak, kandydat do Sejmu z listy Zjednoczonej Prawicy.

Marcin Kupczyk: Złożył pan zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie osadów z warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka. Ma ono związek z odpadami, które trafiły na pola w gminie Jeziora Wielkie. Chodzi o miejscowość Wójcin w naszym regionie. Co wiemy o tej sprawie?

Ireneusz Stachowiak: Wiemy, że te odpady miały być tam przerabiane, kompostowane i niewykluczone, że część z tych odpadów własnie trafiała w takim celu. Natomiast bezsprzecznie wiemy, że na terenie gminy prowadzono taką grabieżczą działalność. Jeden z przedsiębiorców, który jest właścicielem okolicznych pól, zakopywał odpady, m.in. pościekowe z oczyszczalni. Kopał tam olbrzymie doły i wrzucał tam odpady i przysypywał wapnem. Tych miejsc jest kilka. Wczoraj kolejny świadek potwierdził i wskazał kolejne miejsce. Myślę, że mamy do czynienia ze skandalem na dużą skalę. (...).

Czy wierzy pan sondażom? Wskazują one od 42% do 47% dla Zjednoczonej Prawicy. To uspokaja? To przynosi radość?

To mobilizuje do pracy. Sondaże nie wygrywają wyborów, my to powtarzamy. Musimy podchodzić z pokorą do tych sondażowych wyników. W interesie państwa jest to by dalej rządziło PiS, partia, która pokazała że rządzi skutecznie, że dotrzymuje słowa, to jest niezwykle ważne. Natomiast ten najważniejszy akt, to jest 13.10 i dopiero wyborcy zdecydują czy powierzą tę misję Zjednoczonej Prawicy, na to bardzo liczę, a przypominam, do sondaży poodchodzimy z pokorą.

Grzegorz Schetyna mówił wczoraj o tym, że w Sejmie opozycja zbierze razem więcej mandatów niż Zjednoczona Prawica.

Grzegorz Schetyna od wielu miesięcy opowiada, że zjednoczenie to jest sposób na to, żeby pokonać PiS. A my się pytamy o co chodzi? O to by się zjednoczyć i przejąć władzę? My jako ugrupowanie mamy realny program, realizujemy go, pokazujemy Polakom, że jeżeli dajemy słowo to go dotrzymujemy. mamy programy socjalne, 500+, 300+, 13. emerytuję, skutecznie walczymy z mafiami vatowskimi, miliardy się znalazły, a ich miało nie być. Gdzie je znaleźliśmy? W dużej mierze w majątkach przestępców, w mafii vatowskiej czy paliwowej (...).


Tadeusz Zwiefka [wideo]

Tadeusz Zwiefka/fot. www.tzwiefka.pl
Tadeusz Zwiefka/fot. www.tzwiefka.pl
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Tadeusz Zwiefka
Gościem Rozmowy dnia jest pan Tadeusz Zwiefka, do maja bieżącego roku europoseł, a obecnie kandydat do Sejmu z pierwszego miejsca listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu bydgoskim. Tadeusza Zwiefkę pytaliśmy między innymi o to, czy opozycja pogodziła się z przegraną w wyborach, czy też planuje jeszcze jakiś kontratak na ostatniej prostej kampanii?

Michał Jędryka: Kampania wyborcza, jeśli chodzi o nasz region, wydaje się dosyć łagodna. Taka powinna być?

Tadeusz Zwiefka: Kampanie wyborcze mają różne zadania do spełnienia i różne są wobec nich oczekiwania. Niektórzy oczekują, że to będzie ostre starcie, że będzie się lała krew, konkurencja będzie skakać sobie do gardeł. Inni mówią, że kampania to jest ten czas w którym należy przedstawić wyborcom ofertę z którą dane ugrupowanie polityczne idzie do wyborów i którą chce realizować w czasie ewentualnych swoich rządów. Tu możemy mówić o sporze. Te kampanie, które dziś obserwujemy łączą ze sobą jedno i drugie. Czasami jest to takie bardzo ostre stracie, czasami jest to rzeczywiście merytoryczna wymiana poglądów, a czasami jest wręcz unikanie rozmowy bezpośredniej pomiędzy rywalizującymi kandydatami, czy blokami politycznymi.

Który z tych stanów mamy teraz?

Ten trzeci, element każdego, łącznie z unikaniem.

Czy KO prowadzi tak spokojną kampanię, bo pogodziła się już z przegraną? czy zmienia wizerunek?

Po pierwsze PO czy KO nie zakłada, w najmniejszym nawet stopniu, swojej porażki. Po drugie nie musi zmieniać wizerunku, ponieważ kampanie, które prowadziliśmy do tej pory, przynajmniej te w których uczestniczyłem, to jest moja czwarta kampania wyborcza, to były kampanie merytoryczne. Pracowałem też przy dwóch kampaniach, które nie dotyczyły mojego miejsca pracy, czyli PE, a właśnie wyborów do Sejmu i Senatu i one też w 80% były merytoryczne. Dlaczego ta kampania jest nieco spokojniejsza? Otóż widać bardzo wyraźnie różnicę pomiędzy partią rządzącą czyli PiS oraz, można powiedzieć, prawie całym blokiem opozycyjnym, ja mogę powiedzieć w imieniu POKO - różnice w widzeniu roli państwa, w widzeniu zadań które stawiamy dla instytucji państwa wobec społeczeństwa i tych problemów, które są dzisiaj najważniejszymi problemami do rozwiązania. Tutaj stanowiska są niezwykle rozbieżne pomiędzy partią rządzącą i nami, dlatego łatwo jest docierać z przekazem do wyborców. (...).




Sławomir Mentzen [wideo]

Sławomir Mentzen
Sławomir Mentzen
PR PiK - Rozmowa Dnia - Sławomir Mentzen
Gościem "Rozmowy dnia" był Sławomir Mentzen, startujący do Sejmu z pierwszego miejsca na liście Konfederacji w Toruniu. Kandydata pytaliśmy m.in. o to, jak ocenia szanse wejścia ugrupowania do Parlamentu w świetle sondaży oraz o założenia programowe.


Marcin Kupczyk: Czym jest Konfederacja? Jacy ludzie do niej należą, jakie mają poglądy? Co to znaczy być człowiekiem z Konfederacji?
Sławomir Mentzen: Konfederacja jest sojuszem wielu organizacji o profilu prawicowym. Mamy narodowców, wolnościowców, patriotów, konserwatystów, ostatnio również rolników. Jesteśmy zlepkiem wielu organizacji, które łączy to, że są niezadowolone z obecnych rządów PiS-u.

Wielu rolników także głosuje na Prawo i Sprawiedliwość. Wiele komitetów wyborczych i partii pewnie też może powiedzieć, że ma w swoich szeregach patriotów.
– Oczywiście, że tak. Każdy chciałby, żeby głosowali na niego patrioci. Jesteśmy przekonani, że osoby, którym nie podoba się obecna polityka PiS-u – to, że nie prowadzimy tak naprawdę samodzielnej polityki, że nie jesteśmy suwerenni w polityce zagranicznej, ale także wojskowej - one mogłyby na nas zagłosować.

Jak być wojskowo-suwerennym?
– Przede wszystkim– chociażby taka prosta sprawa – mieć cały łańcuch dostaw u siebie. W tym momencie amunicja do polskich leopardów pochodzi z Niemiec, amunicja do broni przeciwpancernej z Izraela, samoloty – ze Stanów Zjednoczonych. Sami z siebie nie jesteśmy w stanie, bez zgody tych państw, toczyć z kimkolwiek wojny.

Zatem? Wszystko produkować u siebie?
– Akurat przemysł zbrojeniowy jest tym przemysłem, który naprawdę wypada mieć u siebie, bo w przeciwnym wypadku jesteśmy uzależnieni od dostaw z państw, które wcale nie muszą nam pomagać. Z tym problem miała chociażby Ukraina, do której na czas konfliktu z Rosją nie można było sprzedawać broni.

Czy sondaże są dla Pana ważne?
– Pojedyncze sondaże nie są istotne. Bardzo często dochodzi do zjawiska kupienia sondaży. Średnie sondażowe są istotne.

A wierzy Pan w nie?
– Jak wspominałem, pojedyncze sondaże mogą być czasem lekko zmanipulowane, czy trochę błędne, ale jeżeli się bierze średnią z wielu sondaży, które ukazują się w danym miesiącu i robione są przez różne pracownie badania opinii publicznej, to średnia jest w miarę wiarygodna, więc można w nią wierzyć.

Czyli wierzy Pan w też sondaże, które mówią, że Konfederacja jest nad progiem, a nie wierzy Pan w te, które mówią, że jest pod?
– Powiedziałem, że wierzę w średnią w sondażach. Średnio daje się nam niecałe 5 proc., więc wydaje mi się, że w tym momencie balansujemy na granicy progu wyborczego (...)...


Krzysztof Czabański [wideo]

Krzysztof Czabański gość Rozmowy dnia/fot. archiwum
Krzysztof Czabański gość Rozmowy dnia/fot. archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
Gościem wtorkowej Rozmowy Dnia był minister Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, a rozmawialiśmy między innymi o pozwie złożonym przeciw Facebookowi, o granicach wolności słowa w dziennikarstwie, a także o próbach uregulowania zawodu dziennikarza.

Michał Jędryka: Czego pan żąda od Facebooka, bo złożył pan pozew w sądzie w Warszawie?

Krzysztof Czabański: Żądam, żeby przestali stosować cenzurę prewencyjną. Moje pokolenie, sądzę, że i pańskie, pamięta czasy PRL, ja byłem wtedy dziennikarzem, jak pracowaliśmy w podziemiu w drugim obiegu to mieliśmy pełną wolność, ale walczyliśmy kilkanaście lat o to, żeby w Polsce rzeczywiście była wolność. No i nagle się okazuje, że Facebook zmienia się w urząd cenzorski na Mysiej. Oni tam stosowali cenzurę prewencyjną tzn. był spis tematów, o których nie wolno było pisać ani mówić, ale był też spis nazwisk, które nie mogą się pojawić. Ja nagle zobaczyłem, że moje posty na Facebooku są rozpowszechniane lub nie, w zależności od tego czego dotyczyły. Pomyślałem, że ten portal ustawił jakieś granice, ja mam temperament publicysty, może coś tam przekroczyłem, nie jestem też aż tak przywiązany do tego co powiem, czy napiszę, żeby się zaraz awanturować. Później się okazało, że każdy post, niezależnie od tego, czy on dotyczył ochrony zwierząt, czy spraw politycznych, czy mediów publicznych, czy kampanii wyborczej - nie jest zatwierdzany do upowszechniania i promowania. Zaczęło mi to wyglądać na to, że jest zapis na moje nazwisko czy moje konto. Nie tylko pewnie na moje, bo tych przypadków jest więcej. Facebook musi mieć jakiś algorytm w systemie komputerowym, gdzie jest ta „czarna księga” w której są na czerwono nasze nazwiska wpisane i jak one się wyświetlają w systemie to od razu jest automatyczna odpowiedź: „niezatwierdzone”. Odwoływałem się od tych decyzji i dostawałem błyskawicznie odpowiedź, że decyzja jest podtrzymana. Nie ma możliwości, żeby ktoś czytał, analizował te posty, czy przekroczyłem prawo, czy nawołuję do przemocy. Facebook postanowił stosować cenzurę prewencyjną być może na pewne poglądy, a później na nazwiska. Jeżeli ktoś się zbyt upierał przy swoich poglądach, to trafiał na „czarną listę” i już z automatu nie był rozpowszechniany. To jest łamanie konstytucyjnej zasady wolności słowa. Jeżeli ten portal działa w Polsce, musi przestrzegać naszej Konstytucji. Sąd Okręgowy w Warszawie dostał ten mój pozew. Wiem, że już jeden pozew został przyjęty przeciwko Facebookowi, dotyczył zupełnie innych spraw. Facebook usiłuje się zasłaniać regulaminem, który jest na tyle mętny i ogólny, że pozwala na wszystko i zasłania się tym, że trzeba go ścigać w Irlandii, bo tam sobie ulokował spółkę, która nim zarządza. Jakoś nie przeszkadza Facebookowi umieszczanie treści po polsku i zarabianie na tym, to wtedy język polski znają i Polskę uznają, a jak trzeba ponieść odpowiedzialność, to się zasłaniają Irlandią i angielskim. Mam nadzieję, że sąd przyjmie mój pozew i będziemy sprawę toczyć tu, gdzie to prawo przez Facebook zostało złamane.

Dotknął pan problemu, który jest podnoszony nie po raz pierwszy. Często osoby, czy środowiska, które mają poglądy niepoprawne politycznie skarżyły się na to. Już Ministerstwo Cyfryzacji podejmowało pewne działania. Ta cenzura o tyle różni się od tej, która była na ul. Mysiej, że tamta była scentralizowana i podporządkowana wiadomo komu. Tu jest zdecentralizowana i nie wiadomo komu podporządkowana.

Niestety ma to ten sam walor co Mysia, otóż jest anonimowa. Tam decyzje też przedstawiał urząd, nikt się pod nimi nie podpisywał. Tu tak samo, decyzje przedstawia Facebook, nie wiadomo, kto się za nimi kryje, nie wiadomo z kim dyskutować. To jest jeszcze orwellowskie z innego powodu. W ogóle te media społecznościowe i korporacje które nimi zarządzają wchodziły na różne rynki pod hasłami wolności słowa, a same mają praktykę zaprzeczającą tym słowom. (...).





Piotr Król [wideo]

Piotr Król/fot. Archiwum
Piotr Król/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Piotr Król
Gościem "Rozmowy dnia" był poseł Piotr Król (Prawo i Sprawiedliwość), a rozmawialiśmy między innymi o perspektywach drogi ekspresowej nr 10, zwłaszcza na odcinku między Bydgoszczą a Toruniem, o problemach Poczty Polskiej i oczywiście o kampanii wyborczej.

Michał Jędryka: Za ile lat będziemy jeździli trasą szybkiego ruchu między Bydgoszczą i Toruniem? Te dwa miasta - na poziomie żużla - może są skonfliktowane, ale przecież są firmy w Bydgoszczy, które mają klientów w Toruniu i firmy w Toruniu, które mają klientów w Bydgoszczy. Ta komunikacja jest konieczna.
Piotr Król: Relacje między Bydgoszczą i Toruniem są trochę bardziej skomplikowane, niż tylko na poziomie żużla, ale to na marginesie.
Jeśli chodzi o trasę S10 - mam nadzieję, że z nową kadencją Sejmu i rządu zostanie zrealizowana. Na razie jesteśmy na etapie dokumentacji. Odcinek S10 między Bydgoszczą a Toruniem to absolutne minimum, ale docelowo musi nam zależeć na tym, żeby trasa powstała cała - najpierw w kierunku Piły, a potem w kierunku Szczecina.
Jeżeli będziemy mieli skończoną S5 i zbudowany odcinek S10 między Bydgoszczą i Toruniem, to docelowo trasa w tamtym kierunku to też będzie nasz interes. Chodzi o to, żeby przelotowość z Bydgoszczy była jak najlepsza.

Na jakim S10 jest obecnie etapie?
– Była podjęta decyzja, że będą przygotowane dokumentacje na kolejne odcinki. Zostało to jednak przedstawione tak, jakby to nie dotyczyło naszego odcinka. Nie dotyczyło, bo jesteśmy na dalszym etapie – takim, że przetarg na dokumentację był ogłoszony i trasa jest realizowana – no, ale nawet z tego potrafiono zrobić zarzut.
Mam nadzieję, że - czy to w partnerstwie publiczno-prywatnym, czy w klasyczny sposób z budżetu - w nowej kadencji Sejmu inwestycja ruszy i zostanie zrealizowana.

Wspomniał Pan o partnerstwie publiczno-prywatnym - czyli, jeśli nie znalazłby się partner, to jest taka możliwość, że inwestycja zostanie sfinansowana z budżetu?
- Mam nadzieję. To jest nowa formuła, więc nie chcę się "wymądrzać". Rząd przewidział cztery odcinki do realizacji w takiej perspektywie. Najpierw miały być robione dwa odcinki gdańskie, potem Bydgoszcz-Toruń, więc byłaby szansa, że ktoś przed nami to przetestuje.
Przy każdym nowym projekcie trzeba zobaczyć, jak to wyjdzie, jednak nie ulega wątpliwości, że to jest jeden z naszych priorytetów. My S10 bardzo potrzebujemy!
Trzeba też pamiętać, że przez 8 lat rządów Platformy nie został zbudowany ani metr drogi ekspresowej. Do tego jeszcze zupełnie absurdalne było wytyczenie drogi A1 zamiast między Bydgoszczą a Toruniem, to obchodzącą łukiem Toruń od takiej strony, że bydgoszczanie nie mają do niej dostępu. S10 ma więc podwójny wymiar i podwójne znaczenie, bo dodatkowo musimy mieć szybki dostęp do autostrady... (...)




Zbigniew Sosnowski [wideo]

Zbigniew Sosnowski Fot. Archiwum
Zbigniew Sosnowski Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Zbigniew Sosnowski
Dlaczego postanowili połączyć swoje siły z ugrupowaniem Kukiz'15? Jak na niespełna miesiąc przed wyborami oceniają swoje wyborcze szanse i czy pokładają nadzieje w wyborze Polaka na unijnego komisarza do spraw rolnictwa? Na te m.in. pytania podpowiadał gość "Rozmowy dnia" – poseł PSL Zbigniew Sosnowski.

Marcin Kupczyk: Panie Pośle - jakie nastroje na niespełna cztery tygodnie przed wyborami? Pytam oczywiście w świetle sondaży i rankingów, których mamy co niemiara w ostatnich dniach?
Zbigniew Sosnowski: Trzeba zwracać uwagę na różnego rodzaju rankingi, ale nie one są najważniejsze. Ten prawdziwy, rzeczywisty ranking będzie 13 października. Dla mnie najważniejsze jest, żeby solidnie pracować i dać szansę wyborcom na ich własny wybór. To oni tak naprawdę oceniają naszą pracę i zdecydują, kto trafi do Parlamentu.

Pytam o rankingi, bo zdążyliśmy się przyzwyczaić, że pewno specyfika dotyczy właśnie Pańskiego ugrupowania – Polskiego Stronnictwa Ludowego. Co wybory, to wszyscy wieszczą Wam, że znajdziecie się pod progiem, a Polskie Stronnictwo Ludowe i tak zawsze dostaje się do Parlamentu.
- Badania w ostatnim okresie nie mają wielkiej wiarygodności. Trzeba postawić pytanie, co to znaczy, że jednego dnia poparcie dla PSL-u jest na poziomie 9 proc., a za dwa dni spada do 4 proc. Raczej jest mało prawdopodobne, żeby były tak duże wahania, jeśli chodzi o poparcie.
Sondaży nie można oczywiście lekceważyć, ale przede wszystkim trzeba pracować. Głęboko wierzę, że wyborcy dostrzegają moją pracę.

Dlaczego postanowili Państwo połączyć swoje siły z ugrupowaniem Kukiz'15?
– To wynika z naszego hasła - mówimy, że chcemy łączyć Polaków. Dlatego też Polskie Stronnictwo Ludowe podejmowało różnorakie działań, aby skupiać wokół siebie jak najwięcej różnych sił społecznych, które chciałyby wspólnie z nami zbudować w Polsce prawdziwe centrum. Wychodziliśmy z naszą ofertą do różnych środowisk i w ostateczności nasze zaproszenie przyjęli przedstawiciele Kukiz'15, ale też inne stowarzyszenia oraz Unia Europejskich Demokratów. Dzisiaj z całą pewnością możemy powiedzieć, że Komitet Wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego Koalicja Polska to nie tylko Polskie Stronnictwo Ludowe.
Pamiętam debaty chyba sprzed dwóch-trzech miesięcy, kiedy w sposób wyraźny wiele środowisk próbowało ośmieszać Koalicję Polską mówiąc, że to PSL. Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że prawda jest inna i że Koalicja Polska - posiadająca zresztą w swojej nazwie nazwę naszego państwa, czyli coś, co jest dla nas najważniejsze – połączyła wiele środowisk i mam nadzieję, że przyczyni się do stworzenia silnego centrum sceny politycznej... (...)



1234567