Czwartek, 03 grudnia 2020 r.   Imieniny: Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Ogłoszenie własne nadawcy

Rozmowa dnia

Waldemar Buda

Waldemar Buda Fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Waldemar Buda Fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Rozmowa Dnia - Waldemar Buda
Magdalena Ogórek rozmawiała z ministrem Waldemarem Budą, między innymi o środkach na walkę z pandemią.

Magdalena Ogórek: Panie ministrze, zanim o ministerstwie, i o bieżących sprawach, to też o bieżących sprawach, ale za oceanem. Dobiega końca głosowanie w wyborach prezydenckich. Joe Biden i Donald Trump zrównują się w wynikach, czekamy na ostateczny rezultat. Czy u pana są emocje związane z tymi wyborami, przygląda się pan temu, co się dzieje w Stanach?

Waldemar Buda: Tak, kampania amerykańska to jest z wielu powodów zjawisko, które warto obserwować, można się wiele nauczyć, zobaczyć życie polityczne w pigułce. Tam się dzieją w kampanii niesamowite rzeczy. Oczywiście, bardzo kibicuję Donaldowi Trumpowi, wszyscy mu kibicujemy. Trump był zawsze bardzo niedoszacowany w sondażach, podobnie było w tym przypadku, delikatnie w nich przegrywał. Im bliżej wyborów, tym ta różnica się zmniejszała...

Bardzo podoba sytuacja była ostatnim razem, Hilary Clinton była wskazywana wszędzie jako faworytka wyborów...

Porównywałbym sytuację Republikanów i Trumpa do PiS. My, sondażowo mieliśmy mniej, niż wychodziło w wyniku wyborczym, nawet na chwilę przed wyborami, czyli jest grupa - większa niż w innych partiach - która nie deklaruje w sondażach poparcia, ale jednak popiera w akcie wyborczym, głosuje na konkretnego kandydata PiS czy tutaj na kandydata Republikanów. Wierzę, że sondaże nie uwzględniały tego elementu niedoszacowania i ostatecznie, zapewne minimalnie, wygra Trump, choć patrząc chłodno, sondaże były lekko po stronie Bidena.

Przenosimy się na polskie podwórko. Wiele emocji przeżyliśmy w zeszłym tygodniu po tym, co ogłosił Trybunał Konstytucyjny. Ogromne protesty, których siła nagle osłabła, być może po tym, gdy okazało się że rada powołana przez Ogólnopolski Strajk Kobiet nagle okazała się nie młodzieżowa, ale złożona z osób, które dla młodych są starymi politycznymi działaczami - po prostu. Protesty osłabły, ale PiS zapłacił za to kilkoma punktami poparcia w sondażach. Da radę to odbudować?

Porównałbym tę sytuację do naszego doświadczenia z lat 2015-2016. Wtedy mieliśmy ogromne kłopot z reformami wymiaru sprawiedliwości, przed wszystkim Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego. Też się wtedy wydawało, że jesteśmy w defensywie (...).

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski./fot. PR PiK/archiwum
Kosma Złotowski./fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Kosma Złotowski
Gościem Rozmowy Dnia był europoseł Kosma Złotowski, a rozmawialiśmy między innymi o szalejącej epidemii oraz trwających lewicowych protestach.

Michał Jędryka: Ma Pan w tej chwili miesięczną przerwę w obradach Parlamentu Europejskiego. Rozumiem, że obrady przerwano ze względu na szalejącą zarazę?
Kosma Złotowski: Z powodu zarazy, ale nie ma przerwy, tylko wszystko będzie funkcjonować zdalnie.

Cały świat zmaga się w tej chwili z drugą falą epidemii. Jeśli mówi się, że w Polsce mamy bardzo poważny problem, to we Francji, Włoszech czy Szwajcarii wcale nie jest lepiej. Polska jest obecnie w pierwszej dziesiątce na świecie, jeśli chodzi o liczbę dziennych zachorowań. Jak ta epidemia i związane z nią uciążliwości są przyjmowane w Strasburgu czy Brukseli?
- Z jeden strony z cierpliwością, bo nikt nie chciałby ani sam zachorować, ani by zachorowali jego bliscy. Choroba ma bardzo różny przebieg – może być groźna, może być bezobjawowa. Jest bardzo wielu ludzi, którzy na nią umierają i to jest sprawa naprawdę poważna. Wszędzie poważnie traktuje się restrykcje, ale – jak wiadomo – nie są one przyjemne, więc niektórzy nie wytrzymują. Stąd demonstracje antycovidowców itd.

Zastanawiam się w związku z tym, czy nasz wyrok Trybunału Konstytucyjnego w jakimś sensie dolał oliwy do tlącego się już niepokoju społecznego ze względu na sytuację epidemiczną. We Francji na przykład przedsiębiorcy protestują przeciwko zamykaniu sklepów - zresztą tam demonstracje masowe mają miejsce od kilku miesięcy. Czy uważa Pan, że było to niezależne i w jakimkolwiek momencie Trybunał wydałby takie orzeczenie, to protesty by się pojawiły?
- Jeśli mamy w pamięci 2016 rok i ówczesne manifestacje przeciwko projektowi społecznemu „Stop aborcji”, to rzeczywiście tego rodzaju protestów należało się spodziewać, niezależnie czy zostałby wydany w trakcie pandemii, czy też w jakimkolwiek innym czasie. Nie ma na taki wyrok dobrego czasu.

W tych protestach zwraca uwagę szczególna wulgarność. Pana konkurent sprzed kilku lat, z poprzedniej kadencji – prof. Zybertowicz twierdzi, że konsekwencje pozwoleń na wulgarność publiczną i komunikowanie się przez agresywne hasła, pozostaną z nami na długo i wszyscy będziemy tego ofiarami. Czy Pan by się z tym zgodził?
- (…) Z całą pewnością skutki tego – wprowadzenie wulgaryzmów do dyskursu publicznego, bo już przecież dziś mało kto nawet wykropkowuje, skoro pada to codziennie – dotkną nas, a kultura polega na tym, że pewne słowa się zna i w pewnych momentach ich się nie używa. (…)

Prof. Radosław Sajna – Kunowsky

Prof. Radosław Sajna./fot. PR PiK
Prof. Radosław Sajna./fot. PR PiK
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - prof. Radosław Sajna – Kunowsky
Gościem Rozmowy Dnia był politolog i medioznawca, prof. Radosław Sajna – Kunowsky. Rozmowa o aktualnej sytuacji w Polsce.

Michał Jędryka: Czy po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł jakieś 10 dni temu, spodziewał się pan tego, co w ostatnim tygodniu stało się w Polsce, co stało się na ulicach?

prof. Radosław Sajna – Kunowsky: Już wcześniej przewidywałem, że jeśli rząd PiS-u będzie chciał ruszyć sprawę ustawy aborcyjnej mówiąc w skrócie - chociaż to nie rząd oczywiście, to decyzja Trybunału Konstytucyjnego, ale mówię szerzej o władzy -to dojdzie do sytuacji, którą można by metaforycznie określić jako otwarcie puszki Pandory.

Jak pan ocenia, czy to, co dzieje się w tej chwili uzyskało już jakieś przesilenie czy będzie się rozwijać, eskalować czy może już w jakiś sposób się wypaliło i będzie dogasać?

Czy będzie dogasać tego nie wiem, bo widać, że pewne środowiska są bardzo zradykalizowane i widać też po tych ostatnich sondażach, że do tego ogólnopolskiego protestu, którym kierują pewne radykalne feministki, przyłączyły się też osoby, które popierały PiS. Czy to będzie wygasać? Nie wiem jakie będą teraz decyzje władz, co władza z tym zrobi. Sytuacja jest trochę patowa. Takiej decyzji Trybunału Konstytucyjnego nie da się już cofnąć. Inicjatywa pana prezydenta niekoniecznie przekona tych, którzy dzisiaj są bardzo zdenerwowani na całą sytuację, więc sytuacja jest patowa.

Cała ta sytuacja odbywa się w warunkach szalejącej epidemii, co dodatkowo destabilizuje może nie państwo, ale na pewno walkę z tą epidemią i w związku z tym czy myśli pan, że tu władza może się zdecydować na jakieś bardziej radykalne kroki? Może lockdawn, mówi się też o stanie wyjątkowym czy stanie klęski żywiołowej...Czy takie scenariusze mogą być rozważane?

Być może gdzieś tam są rozważane, ale to jest bardzo trudna sytuacja i nie widzę w tym momencie dobrego rozwiązania. Może byłoby nim ogłoszenie prac nad nową Konstytucją Rzeczypospolitej z udziałem różnych stron społecznych, w tym także lewicowych, pod patronatem niekoniecznie prezydenta, premiera czy prezesa partii rządzącej, ale pod patronatem jakiejś osoby o znanym i niepodważanym przez żadną ze stron politycznych autorytecie, chociaż trudno taki autorytet w tym momencie znaleźć (...)

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski./fot.Wikipedia
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski./fot.Wikipedia
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Gościem piątkowej Rozmowy Dnia był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, znany autor wielu książek na temat współczesności Kościoła w Polsce i jego historii. Rozmowa na temat zjawiska ulicznych protestów, kierowanych przeciwko katolikom i Kościołowi. Skąd ono się bierze i do czego prowadzi?

Michał Jędryka: Co stało się w Polsce i Kościele, że mamy na ulicach to, co mamy?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: To bardzo skomplikowane zjawisko. Nie jestem zdziwiony, że doszło do takich wydarzeń. Dziwi mnie jedynie skala i stopień agresji. Na całym świecie dochodzi to takiego konfliktu, który nazywa się wojną cywilizacyjną czy wojną kultur, kiedy w miejsce chrześcijaństwa - tych wartości, na których był oparty świat zachodni czyli Europa, Stany Zjednoczone i wiele innych krajów niektóre środowiska próbują wprowadzić inny system wartości. Myślę, że to się zbierało od bardzo długiego czasu i nastąpiła tylko iskra zapalna, która uruchomiła całą sytuację. Jak wspomniałem jestem zaskoczony jedynie skalą i tą agresją, a nie faktem, że doszło do takich - moim zdaniem - bardzo ostrych konfrontacji w obrębie jednego społeczeństwa.

Skoro powiedział ksiądz, że nie jest zdziwiony, to czy można było to przewidzieć i temu zapobiec?

Można było i myślę, że ani władze państwowe, które do dziś w ogóle nie nie mają nawet pomysłu jak to załagodzić, ale też niestety władze kościelne chyba nie zdawały sobie sprawy jak to jest groźne, bo myślę, że powinny być przygotowane pewne mechanizmy po to, żeby załagodzić sprawę. Oczywiście ludzie mają prawo protestować, zbierać się, demonstrować, protestowali przecież także zwolennicy ochrony życia poczętego, ale widać było, że zbiera się ta sprawa, jak balon, który w pewnym momencie jest nadmuchany i może strzelić. Nie przewidziano chyba, że ta konfrontacja tak łatwo nastąpi.

W jednym z serwisów społecznościowych przeczytałem wpis jednego z użytkowników, który mnie bardzo poruszył: „26 października skończył się katolicyzm w Polsce”, napisany raczej z troską a nie ironią, ale czy ksiądz uważa, że jest coś na rzeczy?

Katolicyzm się nie skończył, Kościół jest wieczny, przetrwał różne burze i przetrwa, ale jest to początek końca pewnego modelu, również modelu Kościoła w Polsce, który do tej pory bardzo skwapliwie korzystał ze wsparcia państwa polskiego, równocześnie nie rozwiązywał wielu wewnętrznych problemów i jak widać - co jest chyba dla mnie najbardziej bolesne - stracił kontakt z młodym pokoleniem. To w takim stanie, w jakim było jeszcze rok temu nie zafunkcjonuje. To powinna być ogromna refleksja nie tylko dla księży, ale wszystkim dla ludzi świeckich, którzy identyfikują się z Kościołem i są bardzo aktywni w życiu parafii, diecezji czy różnych ruchów i stowarzyszeń, co należy zrobić i myślę z tego trzeba po prostu wyciągnąć wnioski i pokazać, gdzie i jak powinny nastąpić zmiany, żeby dalej funkcjonować jako kościół, czyli wspólnota ludzi ochrzczonych (...)

Czy trudne wydarzenia oczyszczają życie społeczne?

Myślę, że każde wydarzenie, jeżeli jest we właściwy sposób ocenione, oczyszcza, przecież ludzie przeżyli walkę z komuną, stan wojenny i wiele innych wydarzeń. Inne narody przeżyły jakieś inne bardziej gwałtowne sytuacje (...) i myślę, że to musi być szczerze opisane, aż do bólu. Tego niestety brakuje w Kościele, że różne trudne sprawy: nierozwiązany problem lustracji, homolobby, pedofilia, także zbiurokratyzowanie wielu parafii, to wszystko powodowało, że to się zbierało i dzisiaj trzeba sobie powiedzieć - trzeba całkiem inaczej pewne rzeczy prowadzić, bo to się już nie sprawdzi, natomiast państwo polskie rzeczywiście stoi przed problemem nie tylko tych protestów, ale również pandemii i sam prowadząc ośrodki dla niepełnosprawnych praktycznie jestem na dyżurze non stop, bo co chwilę niektóre placówki są zamykane, otwierane, ludzie są na kwarantannach. Brakuje kadry do prowadzenia poszczególnych placówek. To są rzeczy, które przeorały w tej chwili społeczeństwo i myślę, że nawet ten wybuch, taka duża agresja, to jest też odreagowanie na tę sytuację. Tylko ta agresja skierowana w złą stronę.

Od czego powinno się zacząć odrodzenie życia społecznego po tych wydarzeniach, jeżeli w ogóle możemy o tym myśleć.

Przede wszystkim musi być dialog. Upadły niektóre autorytety - Sejm czy Senat nie cieszy się poparciem społecznym i widać wyraźnie, że coraz mniej jest takich osób, które mogłyby wyrazić swoje opinie i inni by to akceptowali. W ostatnich dniach były dobre wypowiedzi niektórych osób czy pary prezydenckiej czy nawet córki pana prezydenta, każdy ma prawo ocenić to po swojemu, pan profesor Michał Kleiber z Polskiej Akademii Nauk, pojawiły się także inne sensowne wypowiedzi publicystów i to z lewej i prawej strony, że trzeba znaleźć drogę do porozumienia, ale na razie jest to bardzo ostry konflikt. Na to się nakłada pandemia, lęk przed utratą pracy i w niektórych krajach widać ludzie protestują przeciwko restrykcjom ze względu na pandemię. Co ma zrobić rząd jak w pewnych momentach sam nie wie, w którą stronę ma pójść? Jest tutaj tyle płaszczyzn, że będzie to rzeczywiście niełatwa sytuacja, ale trzeba szukać drogi rozwiązania.

Arkadiusz Myrcha

Poseł Arkadiusz Myrcha./fot. PR PiK/archiwum
Poseł Arkadiusz Myrcha./fot. PR PiK/archiwum
Rozmowa Dnia - Arkadiusz Myrcha
Gościem Rozmowy Dnia był poseł PO Arkadiusz Myrcha. Tematy to protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego oraz bieżącą sytuacja polityczna.

Katarzyna Prętkowska: Panie pośle, czy miał pan okazję uczestniczyć w proteście ulicznym związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego?

Arkadiusz Myrcha: Tak, w Warszawie, ponieważ w tym tygodniu mamy posiedzenie Sejmu. Byliśmy z protestującymi, którzy wczoraj zbierali się już od wczesnych godzin popołudniowych. Widzimy, powiem szczerze, ogromną determinację, szczególnie wśród młodych osób. Zastanawiam się, jak długo to będzie trwało, bo widzę, że władza i PiS, powoli będzie chyba ulegać i pękać, o czym świadczy choćby ostatnia wypowiedź prezydenta Dudy.

O tym jeszcze porozmawiamy. A jak się panu podobała forma tych protestów, które się rozlały po całej Polsce?

Protesty zawsze są wyraziste, nie spotkałem się z protestami, które nie wzbudzałyby emocji a te, z uwagi na to, że są zdominowane w miażdżącej większości przez ludzi młodych, są energetyczne, bardzo pomysłowe. Hasła na transparentach są od bardzo poważnych, po takie z przymrużeniem oka, jest dużo muzyki, sporo przeróbek, co jest charakterystyczne, typowe dla pokolenia buntu, a tak chyba możemy powiedzieć o pokoleniu młodych Polaków.

Mamy też ataki i akty wandalizmu...

O których dokładnie pani mówi? Rozumiem, że chodzi o świątynie? Były to niepotrzebne sytuacje, nie jestem zwolennikiem, by cokolwiek było niszczone w czasie takich wydarzeń, bo to przynosi odwrotny skutek. Zamiast zyskiwać sympatię tych, którzy nie biorą udziału w proteście, to się ich odpycha. Bardzo budujący widok z wczoraj - ktoś z protestujących pomazał pomnik AK pod Sejmem - cała grupa protestujących niezwłocznie przystąpiła do zmywania napisu, wiedząc, że ponoszą wspólną odpowiedzialność, i że wyczyny jednej czy drugiej nieodpowiedzialnej osoby, rzutują na całość, więc jest poczucie, że to musi się odbywać w dobrym duchu, z szacunkiem do otoczenia. Chyba po tych pierwszych ekscesach to powszechne zrozumienie nastąpiło, i mam nadzieję, że nie będziemy już świadkami aktów wandalizmu.

Mówi pan, że był na proteście, tymczasem mam wrażenie, że PO w tej kwestii w pełni się nie angażuje, oddając pole posłom Lewicy i Szymonowi Hołowni...(...)

Anna Milczanowska

Anna Milczanowska Fot. Wikipedia/Adrian Grycuk
Anna Milczanowska Fot. Wikipedia/Adrian Grycuk
Anna Milczanowska w rozmowie z Magdaleną Ogórek
Magdalena Ogórek rozmawiała z poseł Anną Milczanowską, która została
zaatakowana przez feministki jako matka dziecka z zespołem Downa.

Magdalena Ogórek: Dzisiaj naszym gościem jest Anna Milczanowska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Pani poseł, wczoraj oglądaliśmy niecodzienne obrady Sejmu, ale widzieliśmy już podobne sceny w 2016 roku. W pewnym momencie posłanki lewicy podbiegły do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Co chciały?

Anna Milczanowska Ta wczorajsza akcja była bardzo dobrze przygotowana. Skrajne lewactwo od długiego czasu jest przygotowywane na tego typu sytuacje. Widać jak ogromne środki finansowe za tym stoją, ile tych pieniędzy zdobywają. Wiemy, że karmieni są przez różne organizacje, korporacje międzynarodowe. Ale rzeczywiście to wczorajsze zachowanie, kiedy wyszły na mównicę, przypomniało mi grudzień 2016 roku, kiedy dochodziło do puczu. Później próbowały zaatakować pana premiera Jarosława Kaczyńskiego dziesiątkami bzdurnych pytań, ale żadne z nich nie było pytaniem merytorycznym, konstruktywnym, które wynosiłoby coś do do debaty publicznej, tylko było to próbowanie prowokacji, nakręcane telefonami.

Wczoraj była konferencja szefowej strajku kobiet pani Marty Lempart i ona powiedziała tak, odnosząc się do tego, co dzieje się na ulicach, i do tego co dzieje się pod kościołami: jak jak bezprawie to bezprawie to PiS zaczął. Jak Pani rozumie takie słowa?

W ogóle nie rozumiem. Bezprawnie to zachowuje się ta pani razem ze swoimi koleżankami i kolegami z całym tym strajkiem, w kłamstwie manipulacji wyciągają ogrom ludzi na ulicę. Są to ludzie którzy zagubili się w świecie kłamstwa promującego cywilizację śmierci. Na pewno niejednokrotnie przechodzili gorycz osobistych dramatów i doprowadziło to do tej nieopanowanej agresji. Wszystko cokolwiek dzieje się w państwie polskim, dzieje się zgodnie z prawem. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest oparte na zapisach Konstytucji. Nie można Konstytucji traktować instrumentalnie, tak jak to opozycja robiła to do tej pory zarzucając Prawu i Sprawiedliwości, że my kłamiemy konstytucję. Pamiętamy te wszystkie protesty, manifestacje, kiedy krzyczano „konstytucja, konstytucja”. Jak teraz orzeka Trybunał Konstytucyjny, który stoi na straży zapisów i prawa zawartego w Konstytucji, która została przyjęta za rządów lewicy w 1997 roku, to lewica jeszcze bardziej jest nastawiona właśnie na taką agresję i robi burdy, rozróby uliczne, krzyczy, że jest łamane prawo. Nieprawdą jest też to, co mówią ci organizatorzy strajków kobiet do wszystkich uczestników strajku, że mamy całkowity zakaz aborcji. Nie ma całkowitego zakazu aborcji. Jeżeli dziecko, które nosimy kiedy jesteśmy w ciąży, zagraża życiu i zdrowiu kobiety, aborcja jest zgodnie z prawem w dalszym ciągu możliwa, podobnie jak w przypadku dziecka pochodzącego z czynu karalnego. Ta agresja, wulgaryzm tych kobiet i mężczyzn to jest coś nie niesamowitego. To się w głowie nie mieści. Jeszcze przy tym atakowanie kościołów przez tych ludzi. Kościół przez wieki towarzyszy narodowi polskiemu, wspierał nas niejednokrotnie wtedy kiedy byliśmy pod zaborami, kiedy były powstania, w czasie okupacji. Kościół bardzo wspierał również Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego. (...)

Pani sama miała incydenty pod biurem poselskim…

Miałam też incydenty pod domem w poniedziałek. Organizatorki tego strajku kobiet przyprowadziły około 400 ludzi pod mój dom, w którym w tym czasie przebywała moja 20 letnia córka z zespołem Downa i moja starsza siostra, która również jest osobą niepełnosprawną, po kilku operacjach. Przyprowadzono rozwścieczony, rozwydrzony ohydnie wulgarny tłum, który wykrzykiwał wulgarne hasła pod moim adresem, pod adresem także mojej rodziny. I to kobiety przeprowadziły ten tłum młodych ludzi, nastolatków, ale były też tam to osoby trzydziestoparoletnie. Tam była przewodnicząca struktur Platformy Obywatelskiej w powiecie radomszczańskim, pani Magdalena Spólnicka ze swoją szefową sztabu i inni ludzie. No tak nie może być. Jesteśmy kobietami. Usiądźmy, rozmawiajmy jak ludzie.

Iwona Michałek

Iwona Michałek./fot. PR PiK/archiwum
Iwona Michałek./fot. PR PiK/archiwum
Rozmowa Dnia - Iwona Michałek
Gościem "Rozmowy Dnia" w Polskim Radiu PiK była Iwona Michałek - sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Rozmawialiśmy o tym, czy możliwy jest kolejny lockdown, jakie scenariusze bierze pod uwagę rząd oraz o aktualnej sytuacji politycznej w kraju.

Agnieszka Marszał: Konferencja premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Gowina, i ministra gospodarki, Tadeusza Kościckiego poświęcona będzie działaniom pomocowym dla branż dotkniętych ograniczeniami spowodowanym przez koronawirusa. Czy wiadomo, jaka to będzie pomoc?

Iwona Michałek: Ta informacja wyjdzie od premierów i ministra finansów, posłuchajmy premiera, wtedy wszyscy się dowiemy, ale wiem, że oczekiwana pomoc będzie udzielona.

Jakie są oczekiwania przedsiębiorców, wiemy, że wcześniej odbywały się konsultacje z przedstawicielami branż zagrożonych z powodu pandemii koronawirusa.


Przedsiębiorcy najbardziej narażeni na straty z powodu pandemii to m.in. hotelarze, branża weselne, gastronomiczna, kongresowa, oni najbardziej oczekują pomocy, po prostu chcą przetrwać ten trudny czas. Jak wiemy, jesteśmy wszyscy w czerwonej strefie. Oni oczekują pomocy i ją otrzymają.

Słowo lockdawn pojawia się w przestrzeni publicznej coraz częściej, istnieją przypuszczenia, że być może czeka nas powrót do zamknięcia, jakiego doświadczyliśmy wiosną tego roku. Czy jest możliwe, by pogodzić dwa stanowiska: ministra zdrowia, który takiej opcji nie wyklucza, i ministra gospodarki, bardziej zachowawczego?

Ryzyko zawsze istnieje, ale na razie nie ma mowy o całkowitym lockdownie. Całkowity lockdawn to jest bardzo złe wyjście dla gospodarki. Oczywiście, słyszałam to, co mówił wczoraj minister zdrowia, że lockdawn całkowity jest możliwy, ale w tej chwili nie jest rozpatrywany. Premier Jarosław Gowin mówi jasno, że takie rozwiązanie byłoby zabójcze dla gospodarki, więc my będziemy się przed tym bronić (...).

Paweł Szramka

Paweł Szramka
Paweł Szramka
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka z Koalicji Polskiej/PSL-Kukiz'15. Tematy to m.in. przyjęta prze z Sejm ustawa „covidowa”, walka państwa z pandemią, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. przesłanki eugenicznej dopuszczającej aborcję.

Piotr Król

Piotr Król. Fot. Archiwum
Piotr Król. Fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - Piotr Król
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Piotr Król. Tematem rozmowy były ostatnie sejmowe głosowania dotyczące ustaw covidowych, a także rocznica powstania Poczty Polskiej.

Tomasz Krzysztyniak

Tomasz Krzysztyniak./fot. Facebook/Tomasz Krzysztyniak
Tomasz Krzysztyniak./fot. Facebook/Tomasz Krzysztyniak
PR PiK - Rozmowa Dnia - Tomasz Krzysztyniak
Gościem Rozmowy Dnia był przewodniczący Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Toruniu Tomasz Krzysztyniak. Tematy to problemy kadrowe w szpitalach i brak personelu do opieki nad pacjentami z Covid-19, a także pomysły rządu na rozwiązanie tego problemu.

Katarzyna Prętkowska: Rozmawiamy tuż przed wznowieniem posiedzenia Sejmu, na których posłowie mają głosować nad tzw. ustawą covidową. Wiemy, że sejmowa komisja zdrowia debatowała 11 godzin nad tym projektem. Środowisko medyczne czeka na tę ustawę i nowe regulacje?

Tomasz Krzysztoniak: Na pewno czekamy, ale nasza grupa zawodowa nie jest zainteresowana kształtem takiego zapisu aktu prawnego. Samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych od dawien dawna zgłaszał problem braku kadr medycznych. To jest teraz nasz największy problem i wszystkie zapisy, które są planowane do powstania nie poprawią tej sytuacji. Należało się skupić wcześniej na rozwiązaniu tego problemu. Dzisiaj szykowane na szybko zapisy m.in. o dopuszczeniu do zawodu osób studiujących pielęgniarstwo w trybie skróconym nie jest najlepszym pomysłem, ale jakieś decyzje w tej materii należy podjąć.

Skoro wywołał pan studentów i lekarzy rezydentów, to rzeczywiście, projekt ustawy mówi o tym, żeby najbardziej doświadczonych studentów czy lekarzy rezydentów włączyć do walki z Covidem. W zamian za to, osoby te zwolnione byłyby z egzaminu ustnego lub uznanoby ich działania za zawodowe czy studenckie praktyki. Jak pan się do tego odniesie?

Zwrócę na jedną rzecz uwagę. Od prawie roku, żadna pielęgniarka i położna nie została wpuszczona na zajęcia praktyczne, z powodu pandemii. Oddziały były zamknięte. Pozostała nauka zdalna. W normalnym trybie, te osoby miałyby gotowość do pracy, teraz są jednak po półrocznej przerwie, po pracy jedynie na symulatorach medycznych. To nie oddaje realnych warunków pracy na oddziale, tym bardziej z osobami zakażonymi. Nie widzę więc takiej możliwości, nie widzę tu bezpieczeństwa dla pacjenta, a my musimy dbać o bezpieczeństwo pacjentów przede wszystkim, nie mówiąc już o swoim bezpieczeństwie (...).
1234567