Niedziela, 29 listopada 2020 r.   Imieniny: Błażeja, Saturnina
Ostrzeżenie meteorologiczne. W nocy i nad ranem może być ślisko!
Ostrzeżenie meteorologiczne. W nocy i nad ranem może być ślisko!
Ostrzeżenie meteorologiczne. W nocy i nad ranem może być ślisko!
Polskie Radio PiK » Kultura
Ogłoszenie własne nadawcy
2020-10-14, 09:01 Magdalena Gill/Magda Jasińska

„Te Deum” dla św. Jana Pawła II. Nowe dzieło Krzysztofa Herdzina [wywiad]

Krzysztof Herdzin/fot. Kuba Majerczyk
Krzysztof Herdzin/fot. Kuba Majerczyk
Krzysztof Herdzin po koncercie, podczas którego zaprezentował w Filharmonii po raz pierwszy swoje „Requiem"/fot. materiały FP
Krzysztof Herdzin po koncercie, podczas którego zaprezentował w Filharmonii po raz pierwszy swoje „Requiem"/fot. materiały FP
- Bydgoszcz to miejsce, gdzie mam wielu przyjaciół, znajomych i przychylnych mi ludzi, również w orkiestrze i wśród bywalców Filharmonii.  Tu dużo łatwiej prezentować premierowe utwory,  niż gdziekolwiek indziej – mówi Krzysztof Herdzin,  pod którego batutą w piątek (16 października) po raz pierwszy usłyszymy nowe dzieło dedykowane pamięci św. Jana Pawła II - „Te Deum”.
Magdalena Gill: „Te Deum” miało powstać w wakacje, ale wybuchła pandemia i udało się Panu skomponować ten utwór dużo wcześniej.
Krzysztof Herdzin: W lutym, jeszcze przed epidemią, wszystko wskazywało na to, że do końca czerwca będę bardzo zajęty – planowałem sporo koncertów, dostałem sporo różnych zleceń kompozytorskich i aranżerskich. Chciałem więc skomponować „Te Deum” w wakacje, kiedy przez kilka tygodni mógłbym spokojnie poświęcić się tej bardzo wymagającej formule.
Gdy jednak w marcu wszyscy zostaliśmy z dnia na dzień zamknięci w domach, skasowane zostały moje wszystkie zajętości z kalendarza i okazało się, że to idealny czas na wewnętrzne uspokojenie się i szukanie różnych nowych pomysłów. Wena krążyła w powietrzu, podczas długich spacerów z psami pojawiały się pierwsze melodie i szkice „Te Deum”. Nie tracąc więc czasu, zabrałem się do pracy i napisałem ten utwór w ciągu kilku tygodni.

„Te Deum” jest poświęcone św. Janowi Pawłowi II z okazji przypadającej w tym roku jego 100. rocznicy urodzin. Kim był dla Pana polski Papież?
- Chyba nie ma osoby, która pozostałaby obojętna na wpływ Jana Pawła II. To jedna z najważniejszych postaci w historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Wybitny umysł, wybitna duchowość, wybitny filozof. Wszyscy wiemy, co zrobił dla rozwoju świata i Polski, zwłaszcza kiedy rodziła się w Polsce „Solidarność”, w czasie wojennym i w tym trudnym dla nas czasie metamorfozy dziejowej po 1989 roku.
Komponując „Te Deum” pamiętałem jednak również, że Jan Paweł II był artystą. Nie wszyscy wiedzą, że życie Karola Wojtyły przedtem, zanim zasiadł na Stolicy Piotrowej, było intensywnie związane ze sztuką i teatrem. Był świetnym aktorem, pisarzem, poświęcił dużo czasu na aktywne działanie na niwie kultury, co dodatkowo wydało mi się pomostem łączącym nas – artystów ze sobą.
To wszystko niewątpliwie wpłynęło na to, jak ułożyła się koncepcja muzyczna „Te Deum”.

W jaki sposób pokazał to Pan w muzyce?
- W „Te Deum” z jednej strony podporządkowałem wszystkie elementy dzieła muzycznego oryginalnemu tekstowi łacińskiemu, który jest bardzo uroczystym wyznaniem wiary w Boga, z drugiej zaś - starałem się umieścić w moich dźwiękach cały szacunek i admirację wobec Jana Pawła II. Tekst „Te Deum” jest bardzo różnorodny. Są fragmenty, które można opisać muzycznie w sposób łagodny, wręcz medytacyjny, po czym szybko przechodzimy do nastrojów bardziej gwałtownych, energetycznych i pełnych patosu. Wszystko to starałem się w naturalny sposób ze sobą połączyć, aby narracja utworu od początku do końca była naturalna i niezaburzona. „Te Deum” w formie muzycznej ma bardzo określone zadanie – podobnie, jak wyznanie wiary w Mszy katolickiej.

Żeby stworzyć takie muzyczne wyznanie wiary, kompozytor musi wierzyć?
- To jest pytanie, które ludzie zadają sobie od bardzo dawna. Podobnie, jak pytanie, czy wiara jest koniecznym warunkiem do posiadania bogatej duchowości? Dla kompozytora muzyki sakralnej z pewnością dobrze mieć w sobie naturalne i rozwinięte poczucie wiary, wtedy jest się dużo bardziej wiarygodnym, a komponując łatwiej oprzeć się na własnych przeżyciach religijnych. Są jednak w historii kompozytorzy, którzy tworzyli muzykę sakralną nie będąc wierzącymi. Posiadali za to silną i bogatą duchowość (jedno drugiego nie wyklucza) i odnieśli podobny skutek, jeżeli chodzi o odbiór słuchaczy i moc przekazu. Na przykład Gabriel Fauré - wybitny francuski kompozytor – napisał Requiem, które jest jednym z najpiękniejszych przykładów mszy żałobnych w literaturze muzycznej. Kiedy pytano go, skąd się wzięła idea napisania tego niezwykłego utworu, odpowiadał, że po prostu miał taki kaprys. Któregoś dnia obudził się z taką myślą i zrobił to dla siebie. Drogi twórcze i genezy są więc różne.

A jak było u Pana?
- Napisałem „Te Deum” na zamówienie Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Moja duchowość jest ściśle związana z religią katolicką. Jako nastolatek należałem do ruchu oazowego Światło-Życie i chodziłem na pielgrzymki do Częstochowy, grałem na organach w kościele. Później, z różnych przyczyn oddaliłem się od Kościoła. W ostatnich latach z radością ponownie odkrywam w sobie potrzebę wiary, choć w międzyczasie również bardzo mocno zafascynowałem się buddyzmem, ale bardziej jako filozofią, nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem buddystą. Wartości, które buddyzm w sobie niesie to wartości uniwersalne, które wynikają również z Ewangelii i pokrywają się w wielu miejscach z nauczaniem Jezusa. Jestem w takim momencie życia, że szukam wewnętrznego balansu, chcę być po prostu dobrym człowiekiem i postępować tak, jak zostałem ukształtowany - w duchu i w doktrynie religii rzymskokatolickiej, ale nie zamykam się przed wpływami innych, bardzo głębokich, mądrych filozofii. To wszystko na pewno pomogło mi w komponowaniu „Te Deum” a wcześniej „Requiem”, bo to utwory wymagające absolutnej prawdy o człowieku.

„Requiem” również miało światowe prawykonanie w bydgoskiej Filharmonii Pomorskiej. Powoli robi się z tego tradycja. To Pana cieszy?
- Bardzo! Tu czuję się, jak w domu. Bydgoszcz i Filharmonia to miejsca, gdzie jest wielu ludzi mi przychylnych i gdzie mam mnóstwo znajomych. W orkiestrze jest wielu muzyków z którymi chodziłem do szkoły, znam też mnóstwo ludzi, którzy są stałymi bywalcami Filharmonii. Wydaje mi się, że dużo łatwiej jest prezentować tutaj moje premierowe utwory, niż gdziekolwiek indziej.

Podczas koncertu 16 października zabrzmią jeszcze dwie inne Pana kompozycje.
- „Hymn o świętym Albercie Chmielowskim” został skomponowany wiele lat temu również na zamówienie Agencji Fonograficznej Polskiego Radia, która wydawała raz do roku przez okres trzech lat płyty w ciekawej serii utworów muzyki sakralnej, połączonych i ograniczonych jedną formą. Rozpoczęto od kilkunastu Nieszporów, które zamawiano u polskich kompozytorów z różnych światów: była to muzyka teatralna, filmowa, klasyczna i współczesna. Następnego roku były Psalmy, a w kolejnym jako temat przewodni pojawiły się Hymny i złożono mi propozycję skomponowania uroczystego utworu na orkiestrę symfoniczną.

Sam Pan wybrał św. Brata Alberta?
- To niezwykła postać: franciszkanin, uzdolniony malarz, kanonizowany przez Jana Pawła II. Jest dzisiaj patronem bezdomnych, ubogich, ofiar przemocy, więźniów i samotnych matek. Postanowiłem napisać Hymn poświęcony właśnie temu świętemu, przeznaczony na duży skład orkiestry symfonicznej. Do wykonania partii solowej zaprosiłem mojego wieloletniego przyjaciela - Jacka Kotlarskiego, który nie stroni od wyzwań, umie odnaleźć się w różnych idiomach muzycznych. Moje dzieło jest uroczystym i radosnym utworem łączącym trochę muzykę filmową, trochę klasyczną i współczesną.

Trzeci utwór to „Trzy Korony”. To z kolei hymn na cześć polskich gór?
- Tak. Ten utwór również napisałem wiele lat temu na kameralną orkiestrę smyczkową, a później został nagrany w studiu Abbey Road w Londynie z jedną z najwspanialszych orkiestr smyczkowych świata – Academy of St. Martin in the Fields pod moją batutą. To dzieło skomponowałem zafascynowany Pieninami i wszystkimi najwspanialszymi wrażeniami estetycznymi, jakie było mi dane przeżyć, kiedy chodziłem po górach i oglądałem najwyższy szczyt Trzy Korony. To jest utwór bardzo niespieszny, filmowy i refleksyjny. Wydaje mi się, że również idealnie pasuje do tego koncertu.

Po prawykonaniu „Requiem” było ogromne wzruszenie. Po ostatnich dźwiękach „Te Deum” też będą łzy?
- Trudno to przewidzieć. Jesteśmy tylko ludźmi i zdarza mi się płakać w różnych, zaskakujących momentach. Po prawykonaniu „Requiem” w Bydgoszczy sam byłem zaskoczony swoją reakcją na sali koncertowej. To było niezwykłe, chyba pierwszy raz w życiu poczułem się lekko przytłoczony tym miejscem i świadomością tego, co się wydarzyło. Popłynęły łzy i nie mogłem tego opanować. Kiedy wybrzmiały ostatnie dźwięki i odwróciłem się w stronę publiczności, a ona zgotowała mi długą i wspaniałą owację, poczułem się wzruszony, szczęśliwy, spełniony i wdzięczny. Z pewnością był to najważniejszy i najpiękniejszy muzyczny wieczór w całym moim życiu.

Wywiad ukazał się w zwiastunie Filharmonii Pomorskiej na październik 2020.
Polskie Radio PiK jest patronem koncertów w FP, mecenasem instytucji jest „Enea”.


„Te Deum” pamięci Jana Pawła II
Koncert odbył się w piątek (16 października) w Filharmonii Pomorskiej. Wystąpili: Iwona Hossa – sopran, Adam Zdunikowski – tenor, Polski Chór Kameralny i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy pod dyrekcją Krzysztofa Herdzina.
Rozmowa z Krzysztofem Herdzinem
Materiał Magdy Jasińskiej

Kultura

2020-11-21, godz. 11:50 Nie tylko gotyk. Konferencja o toruńskiej secesji Kamienice przy ulicy Mickiewicza, Prostej czy Szerokiej w Toruniu to tylko niektóre obiekty zbudowane w stylu secesyjnym. Właśnie im poświęcona była konferenc ... » więcej 2020-11-21, godz. 07:31 Czy nowa posadzka zaszkodzi starym murom kościoła św. Jakuba w Toruniu? Specjalne badania wyjaśnią, czy nowa posadzka może zagrażać zabytkowym murom kościoła p.w. św. Jakuba w Toruniu. W 2018 roku rozpoczęto wymianę popękanych pły ... » więcej 2020-11-20, godz. 20:21 120 lat temu odbyło się wesele, które opisał Wyspiański, a sfilmował Wajda Najważniejsze w polskiej literaturze wesele - Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną - zaczęło się 20 listopada 1900 roku. Stało się, opisane przez Wyspiańsk ... » więcej 2020-11-20, godz. 17:02 „Szarlatan” i „Helene” w konkursie głównym Festiwalu EnergaCamerimage Dwa kolejne filmy z konkursu głównego trwającego w Toruniu Festiwalu EnergaCamerimage to „Helene” i „Szarlatan”. Zakończenie Festiwalu - w sobotę (21 listopad ... » więcej 2020-11-20, godz. 13:11 Powstaje film o obozie jenieckim w Szubinie. Można wesprzeć twórców [zobacz: You Tube] Obóz jeniecki w Szubinie: to temat filmu, który planuje nakręcić Towarzystwo Historyczne w Kcyni. To nie ich pierwsza produkcja. Na koncie mają już obraz: 'Mó ... » więcej 2020-11-20, godz. 09:48 Film Macieja Cuskego "Wieloryb z Lorino" na festiwalu EnergaCamerimage ''Chciałem ten świat zobaczyć na własne oczy. To mój wymarzony film'' - tak o swoim dokumencie ''Wieloryb z Lorino'', mówi bydgoski reżyser Maciej Cuske. Obra ... » więcej 2020-11-19, godz. 23:15 Światowej sławy baryton - Mariusz Kwiecień w Bydgoszczy Światowej sławy baryton - Mariusz Kwiecień rozpoczyna kurs mistrzowski w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. » więcej 2020-11-19, godz. 21:06 Bydgoski spektakl wyróżniony na Festiwalu „Korczak dzisiaj” Spektakl „Mur” Teatru Polskiego w Bydgoszczy w reżyserii Justyny Sobczyk został wyróżniony przez młodzieżowe jury 24. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla D ... » więcej 2020-11-19, godz. 13:52 Rozbijali samolot, lotnisko zalał deszcz. „Polot” na Festiwalu EnergaCamerimage „Polot' Michała Wnuka to kolejny film konkursu kina polskiego pokazywany na trwającym w Toruniu Festiwalu Filmowym EnergaCamerimage. » więcej 2020-11-19, godz. 09:59 Nagrody dla toruńskiego spektaklu „Mazagan. Miasto". I dla pięciorga aktorów z Bydgoszczy Dziesięć nagród głównych i trzy wyróżnienia przyznano w tegorocznym Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Najwięcej nagród otrz ... » więcej
1234567