duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Bolewski | Tubis

Maciej Tubis i Radosław Bolewski. Fot. Ireneusz SangerMuzyczny duet Bolewski – Tubis, czyli Radosław Bolewski i Maciej Tubis.

"To są nasze historie. Tytuł płyty >>Lunatycy<< to jest taka nasza podróż, która spaja różne wątki na tej płycie. Od wątków opowiadających o stracie kogoś bliskiego, po potrzebę wyrażenia takiego głosu, że trzeba na chwilę się zatrzymać, poszukać mądrości, czasami i odnalezienia siebie. Mamy wrażenie, że czasy są tak intensywne i szybkie, że działamy trochę właśnie jak lunatycy na takim autopilocie..."

Piątek, 25 maja godz. 21:07

Radosław Bolewski. Fot. Ireneusz Sanger

Radosław Bolewski. Fot. Ireneusz Sanger
Zastanawiam się, który z Was jest liderem? Zaraz jednak sobie sama odpowiadam, że skoro Bolewski jest na pierwszym miejscu, to chyba jednak Radosław Bolewski?
Radosław Bolewski: To nie jest taki projekt, gdzie mamy wyraźny podział na lidera i akompaniatora lub w drugą stronę. To jest nasz wspólny projekt.

Maciej Tubis: W tym projekcie gram na analogu basowym i fortepianie, a Radek gra na perkusji i śpiewa, także oboje wykonujemy niezłe akrobacje.

Jak Panowie się poznaliście? Jak doszło do tego, że założyliście duet?

R.B.: Pochodzimy z Łodzi, znamy się od dawna, ale nasza współpraca zaczęła się od płyty Joanny Kondrat „Karma”. Tam razem jeździliśmy na koncerty i wtedy, na trasie, właśnie okazało się, że podrzucaliśmy sobie różne pomysły muzyczne, płyty, które nam się podobają. I tak się okazało, że te nasze muzyczne światy się zbiegają.

M.T.: Spotkaliśmy się u Radka, żeby się pouczyć gry na perkusji, żeby Radek podpowiedział mi parę rzeczy, ale i tak wróciliśmy do swoich instrumentów i okazało się, że bardzo fajnie nam się razem muzykuje. Gdzieś 3 lata temu, bo ten proces był długi - graliśmy sobie dla przyjemności. Na początku nie było słów, potem pojawił się tekst. Pojawił się właśnie ten analog basowy, który kupiłem specjalnie do tego projektu i w pewnym momencie rozpoczęliśmy próby. Odsłuchując nagrane próby stwierdziliśmy, że to ciekawie brzmi i padł pomysł, aby to nagrać. Zrobiliśmy crowdfunding, chcieliśmy być niezależni, żeby wytwórnia nie narzucała nam niczego - że to jest nieradiowe i tak dalej.

R.B.: Chodziło o wydawcę. Mieliśmy kilka spotkań i oczywiście zawsze przy okazji takich spotkań pojawiają się różne rozważania na temat co jest radiowe, a co nie. Wyszliśmy z takiego założenia, że ma być naturalnie. Po prostu utwory mają trwać tyle, ile czujemy. Zresztą płyta też była nagrywana na setkę, na taśmę magnetofonu Studer, więc mamy też piękne, analogowe, ciepłe brzmienie. Niedawno wydaliśmy płytę winylową.

I to jest, Waszym uchem, zupełnie inne brzmienie niż wtedy, kiedy nagrywalibyście się na ścieżki komputera?
R.B. Tak, to jest inne brzmienie. Już na etapie nagrywania, kiedy odsłuchiwaliśmy to słyszeliśmy, że te instrumenty brzmią inaczej. Maciek grał na prawdziwym fortepianie, ja specjalnie miałem nastrojoną nisko – analogową perkusję. I to w połączeniu ze starą techniką dało niesamowite efekty.

Maciej Tubis. Fot. Ireneusz Sanger

Maciej Tubis. Fot. Ireneusz Sanger
No i mamy fantastyczne brzmienie, ale są to w gruncie rzeczy po prostu piosenki.
M.T.: Tak. Takie było założenie, że jak już robimy płytę, to właśnie punktem wyjścia będą piosenki. I na koncertach można zauważyć, jak bardzo się one zmieniają. Ta energia, taka jazzowa, której na płycie za bardzo nie ma, na koncertach jest ogromna.

R.B.: Ktoś nawet powiedział nam podczas koncertu, że podoba mu się to, że pomimo tego, że to są fragmenty improwizowane, to jest duża melodyjność. Improwizacje Maćka też są w takim specyficznym języku - gdzieś pomiędzy muzyką klasyczną a jazzem. To wszystko wydaje nam się, że tworzy po prostu bardzo atrakcyjną i niespotykaną całość.

O czym są te piosenki? Czy są to wasze historie?
R.B.: To są nasze historie. W ogóle tytuł płyty - „Lunatycy”, to jest taka nasza podróż, która spaja różne wątki na tej płycie. Od wątków opowiadających o stracie kogoś bliskiego, po potrzebę wyrażenia takiego głosu, że trzeba na chwilę się zatrzymać, trzeba poszukać mądrości, czasami i odnalezienia siebie. Mamy wrażenie, że czasy są tak intensywne i szybkie, że działamy trochę właśnie jak lunatycy na autopilocie. Na tej płycie jest sporo takich wątków, niektóre piosenki opowiadają po prostu o różnych aspektach miłości, ale w gruncie rzeczy to jest bardzo ważna dla mnie dziedzina. Specjalnie użyłem tego słowa - „aspekty”, bo są to dla mnie osobiste piosenki - tak jak strata kogoś bliskiego. Czasami są to z życia wzięte motywy, jak na przykład piosenka „Nieobecny” i to jest piosenka o mnie, bo zdarzają mi się momenty tzw. stand by-u, że jestem nieobecny.

Wasze życie to jest taki tort artystyczny - w jednej części gracie w swoich zespołach, potem spotykacie się w duecie, do tego jeszcze piszecie muzykę - chociażby dla toruńskiego Baja Pomorskiego. To jest takie dopełnienie, bez którego pewnie nie potrafilibyście żyć?
R.B.: Każdy muzyk, każdy artysta na początku drogi próbuje różnych ścieżek i później z tej mozaiki wychodzi. Czasami pojawiają jakieś dwa, może trzy główne nurty, a czasami jest to jeden artystyczny projekt. To jest też odświeżające, to daje fajną odskocznię i pozwala zobaczyć rzeczy właśnie z innej perspektywy, z jakiegoś dystansu. Moja artystyczna droga w tym momencie sprowadza się do tego, że jestem zaangażowany w naszym duecie i oczywiście też wielką przyjemność sprawia mi tworzenie muzyki. Mamy też taki wątek dydaktyczny.

M.T.: Akademia Muzyczna w Łodzi, Wydział Jazzu. Właśnie przesunąłem termin oddania doktoratu o 3 miesiące ze względu na tę trasę i płytę. Tak dużo się dzieje, ciężko to pogodzić. To są takie dylematy: z jednej strony doktorat - no i prestiż, a z drugiej strony koncerty.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę