Piątek, 14 sierpnia 2020 r.   Imieniny: Alfreda, Euzebiusza, Maksymiliana / Utworzono stanowisko korespondenta radiowego we Włocławku (1978)
Polskie Radio PiK » Bohaterowie » Wywalczyli nam wolność - Bohaterowie!
2020-07-10, 19:26 Adriana Andrzejewska-Kuras

Bohaterowie, cz.28

Halina Kępińska-Bazylewicz. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Halina Kępińska-Bazylewicz. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Halina Kępińska-Bazylewicz ps. „Kora”, żołnierz Związku Walki Zbrojnej–Armii Krajowej, łączniczka, sanitariuszka, więziona i torturowana przez gestapo, więzień polityczny PRL, dr nauk medycznych.

Halina Kępińska urodziła się w 1923 roku w Grudziądzu jako córka Lucjana Kępińskiego, zawodowego wojskowego w stopniu pułkownika i Marii Jastrzębiec-Białostockiej, wnuczki powstańca styczniowego. W rozmowie z Haliną Kępińską-Bazylewicz, przeprowadzoną w 2011 roku, Paweł Reising przytacza jej wspomnienie z czasów jej pobytów u ojca w pracy:

Bardzo lubiłam buszować w koszarach. Najbardziej interesowały mnie konie i dział łączności. Ze wszystkimi rozmawiałam, o wszystko się pytałam. Zaglądałam także do kuchni, bo żadne jedzenie mi tak nie smakowało, jak z żołnierskiego kotła”.

Kilkunastoletnią Halinę II wojna światowa zastała w Skierniewicach. Nie mogła wówczas wrócić do szkoły, zabrakło ojca, który ranny trafił do niemieckiej niewoli. Jako ochotniczka, sanitariuszka przeżywała trudne chwile w szpitalu dla rannych żołnierzy zwożonych z pól bitewnych znad Bzury. Nie miała żadnego doświadczenia, tylko samarytańską sprawność. Szybko stała się dorosłą, odpowiedzialną osobą, pracując w szpitalu do listopada 1939 roku, kiedy to Niemcy ten szpital jeniecki zlikwidowali.

Na przełomie 1939 i 1940 r. Halina wraz rodziną przeniosła się do Piotrkowa Trybunalskiego. Tam w willi przy ul. Słowackiego 40 spędziła lata wojny. Została uczennicą tajnych kompletów i w 1941 roku uzyskała świadectwo dojrzałości.

Tego samego roku w lutym wstąpiła do konspiracji składając żołnierską przysięgę przed ppor. Stefanem Ślusarczykiem ps. „Rawic”z. Przyjęła pseudonim „Kora” zainspirowana postacią Kory z dramatu Wyspiańskiego pt. „Noc Listopadowa”. Zaczęła pracę od przeszkolenia na kursach sanitarnych, łączności i kolportażu prasy. Potajemnie, wraz z rodziną, słuchała ukrytego w domu radia. Zapisane wiadomości przekazywała dalej.
Od stycznia 1943 roku szefem Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) w Okręgu Łódź został Adam Trybus ps. „Gaj”, cichociemny. Dzięki niemu w inspektoracie piotrkowskim powstają zespoły dywersyjne Kedywu, a „Kora” została powołana jako goniec łącznikowy. Odczuła to jako wyraz zaufania i jednocześnie zaszczyt.

Halina Kępińska tak wspominała tamten czas:
Nasze mieszkanie stało się punktem kontaktowym (tzw. skrzynką) dowództwa. Tu odbywały się narady i spotkania dowódców oraz szkolenia. Często zjawiał się por. »Gaj« z jakimś poleceniem, zawsze poważny i skupiony. […] Wzbudzał u podwładnych szacunek połączony z uwielbieniem. Stał się dla nas bezwzględnym autorytetem”.

Latem w opoczyńskich lasach powstały oddziały partyzanckie: „Wicher”, „Burza”, „Grom”. Halina przekazywała tym oddziałom broń, amunicję, rozkazy, pieniądze, pilotowała ochotników, a także opiekowała się i transportowała rannych. Jako urodzona optymistka była przekonana, że nic złego się nie stanie, gdy razem z kilkunastoletnim chłopcem przewoziła na furmance umierającego partyzanta z lasu do szpitala w Piotrkowie. Podobnie wierzyła, że uda się jej samodzielna akcja rozpoznania strażnicy niemieckiej SS w Bujnach koło Piotrkowa. Wybrała się tam na rowerze i udając folksdojczkę Elzę rozmawiała z Niemcami, a jednocześnie robiła rozpoznanie pomieszczeń oraz znajdujących się tam zapasów broni. W Piotrkowie zdała dokładną relację z zanotowanych w pamięci szczegółów wyglądu strażnicy. Dzięki tym informacjom w lutym 1944 roku oddział partyzancki „Burza” przeprowadził udaną akcję na strażnicę w wyniku, której Polacy zdobyli broń, amunicję, koce i lekarstwa.

We wspomnieniach „Kory” czytamy:
Praca dywersyjna pochłaniała bez reszty. Żyło się tylko nią i dla niej. To nas trzymało: świadomość, że walczymy […]”.

W mieszkaniu Kępińskich - jednym z najważniejszych punktów konspiracyjnych w Piotrkowie - odbywły się odprawy, kursy minerskie i tajnej Szkoły Podchorążych, przechowywani byli ranni i nocowali oficerowie podziemnego wojska. Wiosną 1944 roku „Kora” cały czas była zajęta pracą w konspiracji. Rzadko nocowała w domu. Przewoziła meldunki i rozkazy do oddziałów partyzanckich. Kolejny rozkaz, który miała dostarczyć dotyczył spodziewanego zrzutu. W przeddzień nie opuszczały ją jednak złe przeczucia, którymi podzieliła się ze swoją przyjaciółką Wacławą Celińską ps. „Junka”. Już o godzinie 5 rano, 9 maja 1944 roku dom otoczyło gestapo.

Zdążyłam włożyć kopertę pod poduszkę i po chwili byli już w pokoju. Kazali mi się ubrać. Rozpoczyna się rewizja. Szukają w piecu, tapczanie. Nic nie znajdują, choć w rękawie munduru ojca znajdował się wówczas pistolet, w tapczanie granaty, a pod hitlerowskimi gazetami ukryty był nasz »Filipek« czyli radioodbiornik […] Wyprowadzili mnie z domu […] »Ja wrócę, na pewno wrócę«. Krzyczałam głośno, by słyszała mnie matka, stojąca na balkonie”.

„Kora” próbowała w ten sposób swoim niepoprawnym optymizmem uspokoić przerażoną rodzinę. Została aresztowana i po przesłuchaniu w budynku gestapo w Piotrkowie przewieziona do Radomia - jednego z najcięższych gestapowskich więzień. Początkowo Halinę przesłuchiwano codziennie. Tak wspominała po latach ten czas:

Mijały dni, tygodnie, po raz setny zadawano mi te same pytania o kontakty, dowódców, broń, kwatery. Niezmiennie odpowiadałam: Nie wiem, nie rozumiem, o co jestem pytana, nie znam żadnego Gaja ani Morusa, nie byłam u żadnego Wichra, ani Burzy”.

Przesłuchania, bicie, tortury psychiczne, gdy mówiono, że jęki, które słyszy należą do jej konającej matki. Kazano skakać żabką, bito po nogach i głowie aż do utraty przytomności. Wytrzymała wszystko i nikogo nie wydała. Po wielu tygodniach Dowództwu Kedywu udało się wykupić „Korę” z radomskiego więzienia. Wróciła do domu z odbitą nerką, zapaleniem płuc, wybitą szczęką i obitymi kończynami. Musiała się leczyć, powoli wracała do sił i normalnego życia. Nie było to proste, dręczyły ją więzienne koszmary, nie odstępował strach w czasie bezsennych nocy. W tym czasie dowiedziała się, że została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami przez Komendanta Okręgu rozkazem z dnia 27 lipca 1944 roku. Po dwóch miesiącach rekonwalescencji Halina dostała przydział do służby sanitarnej 25. pułku piechoty AK, który powstał w ramach akcji „Burza”. Powróciła do konspiracji z ochotą, bo pomimo zniszczonego zdrowia nie potrafiła siedzieć bezczynnie.

Halina Kepińska-Bazylewicz tak opisała swą służbę ratowania ludzi w warunkach partyzanckich:

„Na punkcie opatrunkowym ranni leżeli na ziemi na kocach, płachtach brezentowych lub płaszczach […]. Tutaj dokonywano unieruchamiania kończyn, zakładano opaski uciskowe, cewnikowano, wstrzykiwano leki przeciwbólowe i surowicę przeciwtężcową, oczywiście jeżeli służba zdrowia pułku miała zapas tych środków […]. Bywały sytuacje, które nie pozwalały natychmiast ewakuować ciężko rannych. Wówczas w izbie wiejskiej, na stole, przy karbidowej lampie, lekarze wyjmowali odłamki, nacinali ropowice, zakładali szwy na rany […]. Tak właśnie lekarz terenowy operował mego brata »Kurzawę«, chcąc mu wyjąć odłamek tkwiący w mięśniu uda. Zabieg wykonywał na ślepo, bez zdjęcia rentgenowskiego, jedynie przy użyciu zgłębnika. Nie udało się. Odłamek tkwi do dziś

Już pod koniec wojny 10 listopada 1944 r. Halina Kępińska awansowała do stopnia starszego strzelca z cenzusem i została odznaczona Krzyżem Walecznych rozkazem Dowódcy 25. pp Armii Krajowej.

W styczniu 1945 roku, rozkazem Dowódcy AK gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”, nastąpiło rozwiązanie Armii Krajowej. „Kora” dowiedziała się też wtedy o swoim awansie - do stopnia kaprala z cenzusem.

Tak podsumowała wojenny czas:
Zamknęła się najofiarniejsza, najpiękniejsza karta naszego życia […] z tego , co przeżyłam – jestem dumna. Dobrze bowiem wykonaliśmy nasz obowiązek”.

To jednak nie koniec dramatycznych przeżyć naszej bohaterki. Już w lutym 1945 roku została aresztowana przez funkcjonariuszy UB w Piotrkowie. Była przesłuchiwana.

[…] zmieniłam gestapowską piwnicę na ubecką. Nie bito mnie. Być może peszyły moje niezagojone jeszcze pogestapowskie rany” – jak wspomina Halina

Po tygodniu została zwolniona, ale w mieszkaniu powtarzały się rewizje. Prawdopodobnie spodziewano się pojawienia kogoś z dowództwa Armii Krajowej.

Halina Kępińska studiowała medycynę w Łodzi. Na uczelni, a potem w pracy, była szykanowana jako tzw. element niepewny politycznie ze względu na pochodzenie społeczne i AK-owską przeszłość. Pierwsze lata powojenne były dla niej także trudne z powodu częstych pobytów w szpitalach – ciężko chorowała na nerki i płuca. Długo wracała do zdrowia, a odzyskała je dzięki uporowi dr. Bazylewicza, który później został jej mężem

W 1975 roku otrzymała tytuł doktora nauk medycznych w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Od 1990 roku jest członkiem, a od 1994 roku wiceprezesem Zarządu Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Piotrkowie Trybunalskim. W 2008 roku otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Od 2011 roku nosi tytuł honorowej obywatelki miasta Piotrkowa Trybunalskiego. W maju 2013 roku otrzymała awans do stopnia podpułkownika, a na stulecie niepodległości Polski w 2018 rokiu dołączyła do grona odznaczonych jako jedna z najbardziej zasłużonych weteranek II wojny światowej.

Halina Kępińska-Bazylewicz nadal działa społecznie, jest pełna werwy i planów na przyszłość. Współpracuje z Fundacją Generał Elżbiety Zawackiej. Często dzieli się wspomnieniami na spotkaniach z młodzieżą, ponieważ jest przekonana, że wiedza o walce o wolność naszego kraju jest niezbędna wszystkim Polakom.

Opowieść o życiu i działalności Haliny Kępińskiej powstała na bazie materiałów przygotowanych przez panią Annę Mikulską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Nadzór naukowy nad projektem „Bohaterowie” sprawuje dr Katarzyna Minczykowska-Targowska. Opowieść radiową o bohaterce tego odcinka przygotowała Adriana Andrzejewska-Kuras.
Polskie Radio PiK - 11 lipca 2020 - Bohaterowie, cz.28

Zobacz także

2020-08-14, godz. 08:57 Bohaterowie, cz.33 Kazimierz Bronisław Frankiewicz ps. Mucha, Muszka; żołnierz Związku Walki Zbrojnej–Armii Krajowej Okręg Lublin, Obwód Puławy; dowódca plutonu w Oddziale Dyspo ... » więcej 2020-08-07, godz. 08:36 Bohaterowie, cz.32 Norbert Gołuński, ps. „Bombram”, „Witold”. Cichociemny, żołnierz wywiadu Armii Krajowej. Urodził się 22 września 1919 roku patriotycznej rodzinie w Gdańsku-Wr ... » więcej 2020-08-01, godz. 07:23 Bohaterowie, cz.31 Mjr Edward Meller, ps. „Mewa”, „Boruta II”, oficer wywiadu w Okręgu Kraków Armii Krajowej. Urodził się w Gniewie 3 stycznia 1921 roku. Ukończył Liceum Humanis ... » więcej 2020-07-24, godz. 14:45 Bohaterowie, cz.30 „By rozkaz działania zastał nas w pełnej gotowości” – słowa pierwszej w historii kobiety generał Marii Wittek mogą być mottem życia naszej dzisiejszej bohater ... » więcej 2020-07-17, godz. 18:38 Bohaterowie, cz.29 Wiesław Ignacy Augustyn Jaroszewski ps. „Ignacy” działający w latach 1907-1043 pod przybranym nazwiskiem „Władysław Janicki” - emisariusz „Ojczyzny”, kryptoni ... » więcej 2020-07-04, godz. 07:00 Bohaterowie, cz.27 Kpt. Mieczysław Roman Szczepański (1919–1945), ps. Dębina, Strzemię, Łebkowski, żołnierz Września 1939 r., cichociemny, żołnierz Armii Krajowej, odznaczony Or ... » więcej 2020-06-26, godz. 14:11 Bohaterowie, cz.26 Aleksander Stromenger urodził się w Toruniu 18 grudnia 1900 roku. Pochodził z patriotycznej rodziny. Po wybuchu wojny trafił na Podhale, gdzie pracował w spół ... » więcej 2020-06-19, godz. 20:45 Bohaterowie, cz.25 W kolejnej odsłonie cyklu „Bohaterowie” prezentujemy postać Honoraty Modrzyńskiej. Dwukrotnie była o krok od śmierci. Raz uratowały ją mama i siostra. Za drug ... » więcej 2020-06-12, godz. 13:20 Bohaterowie, cz.24 Anna Lubowicka - z domu Mirecka, jej pseudonimy to „Hanka” i „Barbara”. Czytając opis Jej życia nie sposób oprzeć się pytaniu – „Czego ta kobieta w życiu nie ... » więcej 2020-06-05, godz. 20:25 Bohaterowie, cz.23 „Tam, gdzie ostatnia świeci szubienica” - ta norwidowska myśl będąca zarazem hasłem Związku Jaszczurczego, była bardzo ważna w życiu naszego dzisiejszego boha ... » więcej
1234