Środa, 12 grudnia 2018 r.   Imieniny: Dagmary, Aleksandra, Ady
Polskie Radio PiK » Rozmowa Dnia » Rozmowa dnia
2018-10-30, 06:00 Michał Jędryka

Mieczysław Franaszek

Mieczysław Franaszek
Mieczysław Franaszek
Gościem Rozmowy Dnia był znany i lubiany aktor Teatru Polskiego w Bydgoszczy, odznaczony przed kilkoma dniami Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.



Michał Jędryka: Z jakimi uczuciami przyjmował pan odznaczenie Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”?

Mieczysław Franaszek: Troszkę mnie to zaskoczyło. To przypadek często decyduje o przyznawaniu takich splendorów. Mam kolegów, którzy mają większe osiągnięcia, ale z różnych powodów, czy to formalnych, czy innych tego nie mają (…). Jest to bardzo wzruszające i znaczące w środowisku wyróżnienie. Cieszę się, że zdążyłem, bo teraz słyszałem historię z teatru w Jeleniej Górze, kiedy kilka lat wstecz czołowy aktor tego teatru dostał wyróżnienie już w kaplicy cmentarnej, bo nie doczekał. Mi udało się doczekać.

Jest pan nie tylko aktorem, ale też podróżnikiem, fotografem, wykładowcą Akademii Muzycznej. Która z tych ról jest pana ulubioną?

Wykładowcą już jestem prawie "jednym palcem", bo już nie mam zajęć na Wydziale Wokalno-Aktorskim, które bardzo lubiłem, tylko na Jazzowo-Rozrywkowym, raz w tygodniu, zegarowe 1,5 godziny. Lubię to bardzo, bo jest taka więź z młodzieżą, uczymy się nawzajem. Oni ode mnie może czegoś się nauczą, a ja od nich też. To jest taka wymiana doświadczeń, bardzo to lubię.

A podróże, fotografia?

To się może wiąże z moim zodiakalnym znakiem, bo jestem spod znaku Bliźniąt i to od dawna mnie interesowało. Były trudności, wiadomo za tamtego systemu nie było pieniędzy, czasem możliwości paszportowych, żeby jeździć. Kiedy się to już otworzyło to niestety wiek już nie zawsze pozwala na jakieś dalekie wyprawy. Jest to fascynujący sprawdzian człowieka, czy jeszcze się da kondycyjnie to wytrzymać, poza tym fantastyczne rzeczy do obejrzenia, takie, o których zawsze marzyłem.

Który kraj, która kultura najbardziej pana zafascynowała?

Ameryka Południowa, gdzie byłem w Peru i Boliwii. Myślę, że te kraje, uważane za tzw. niebezpieczne, wcale nie są niebezpiecznymi. Na przykład cudownie czułem się w Iranie. Fantastyczny kraj, fantastyczni ludzie. Na szczęście byłem przed wojną syryjską i też fantastyczne wrażenia.

To pewnie temat na osobną rozmowę, ale wróćmy do teatru. Osobiście ze sztuk z pana udziałem najbardziej zapamiętałem scenę w przedstawieniu „Ja, Feuerbach”, kiedy zakłada pan marynarkę na lewą stronę. To było trudne przedstawienie?

Myślę, że dawało radość w pracy. Teraz teatr zmienił swoje oblicze. Próby nie dają już tyle frajdy ile kiedyś (…). W Szkole Teatralnej miałem słynną profesorkę, specjalistkę od dykcji, wdowę po wielkim reformatorze teatru Iwo Gallu. Pani Halina Gallowa mówiła takimi śmiesznymi, wysokimi tonami i gdy ktoś zapytał o jakiś spektakl, czy rolę, która jej się niezbyt podobała to zawsze mówiła „No tak, ale człowieka w tym nie ma”. Właśnie, teraz na scenie widać coraz mniej człowieka. Są jakieś reportaże, jakieś relacje narracyjne, które są dla teatru obrzeżem, a właściwego sedna teatru, czyli szukania człowieka, psychiki, jego blasku nie ma. Zmieniło się oblicze teatru. W „Feuerbachu” udało się to jeszcze uratować i cieszę się, że to zagrałem.

No właśnie, mówi pan o teatrze i jego współczesnej kondycji. Coraz bardziej wchodzi on chyba w taki teatr zaangażowany społecznie, w przekraczanie pewnych granic. Czy myśli pan, że to jest jakiś stan przejściowy, że kiedyś wrócimy do klasycznego teatru, czy nie ma na to szans?

Cały czas mam nadzieję, że się to stanie. Teatr wywodzi się od obszaru religijnego (…). Zawsze było to pokazywanie sacrum i profanum, a teraz ciągle pokazujemy profanum, które znamy z telewizji, z różnych dokumentów (…). Tego sacrum jest coraz mniej i ubolewam nad tym.

Pana ulubiona rola, ulubione przedstawienie, które najbardziej pan zapamiętał?


Widziałem takie rzeczy na festiwalach studenckich, kiedy jeździliśmy z Teatrem STU, były fascynujące. Były różne przedstawienia z całego świata. Dla mnie to historyczne przedstawienie z Teatru na Tagance „Mistrz i Małgorzata”. Widziałem to już oczywiście po wznowieniu. Był to spektakl zakazany, został zdjęty z afisza za komuny w Rosji (…). Widziałem próbę generalną, to było coś fantastycznego.

Zagrał pan też w kilku filmach, ale głównie zapamiętałem pana z „Bohatera roku”. Grał tam pan Zbigniewa Tataja, z całą plejadą gwiazd, bo wystąpili Jerzy Stuhr, Marian Opania, Aleksander Machalica. Jak pan zapamiętał tę rolę?

To była dla mnie jednorazowa przygoda, bo nie liczę jakichś małych epizodzików. Przyjemność pracy polegała na tym, że był znakomity reżyser Feliks Falk, świetni ludzie z obsady aktorskiej, autor muzyki, mój dawny kolega jeszcze z lat krakowskich Jan Kanty Pawluśkiewicz. Spowodowało to, że przyjemnie się pracowało, ale gdybym miał do wyboru np. telewizję, radio, czy film, absolutnie filmu bym nie wybrał. Ten cały bałagan i technika jest rzeczą, która przytłacza. Nie ma takiej możliwości skupienia. Wtedy były to jeszcze sprawy techniczne, że jeżeli na planie w czasie ujęcia, które dobrze szło poszła lampa to później już nie było taśmy na dubla, bo takie były czasy (…).

A słuchowisko radiowe? Taki gatunek już zanika.

O tak, kochałem! W Bydgoszczy odbyło się parę realizacji słuchowisk. W Krakowie sporo robiłem słuchowisk, w Opolu, w Szczecinie. Miałem kolegę, który oprócz tego, że był aktorem, miał uprawnienia realizatora słuchowisk radiowych. Atmosfera radia jest wspaniała, tajemnicza, niezwykła. Bardzo to lubiłem. Mój ulubiony gatunek.

Co jeszcze chciałby pan zagrać?

Moje ulubione role już uciekły. Nie jakieś tam Hamlety, bo znałem swoje możliwości psychofizyczne, ale marzenia o Poloniuszu, którego bardzo chciałem zagrać, czy o Jagonie, bo sztuka „Otello” powinna nazywać się „Jagon”, to już niestety tylko marzenia.
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Mieczysław Franaszek

Zobacz także

2018-12-12, godz. 06:02 Tomasz Kośmider Gościem Rozmowy Dnia był Tomasz Kośmider, dyrektor Klubu Biznesu J. Academy. Klub zrzesza przedsiębiorców, którzy wspierają bydgoską szkółkę piłkarską działaj ... » więcej 2018-12-11, godz. 06:00 Łukasz Schreiber Łukasz Schreiber, który od dwóch tygodni jest sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zapowiada, że swoją nową funkcję traktuje m.in. jako szans ... » więcej 2018-12-10, godz. 06:00 Marcin Sypniewski Marcin Sypniewski, przewodniczący Rady Krajowej partii Wolność, który był dziś gościem Rozmowy Dnia Polskiego Radia PiK zadeklarował, że koalicja partii Wolno ... » więcej 2018-12-07, godz. 06:00 Agnieszka Słowik Gościem Rozmowy Dnia była w piątek Agnieszka Słowik - terapeuta uzależnień, kierownik poradni Towarzystwa "Powrót z U" w Toruniu. Tematem rozmowy była akcja " ... » więcej 2018-12-06, godz. 06:00 Krystyna Michałek Gościem "Rozmowy dnia" Polskiego Radia PiK była Krystyna Michałek, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Bydgoszczy. Rozmawialiśmy o elektronicznych zwol ... » więcej 2018-12-05, godz. 06:03 Robert Biedroń - Nie interesują mnie stołki, dlatego nie przystąpię do Koalicji Obywatelskiej - zadeklarował Robert Biedroń w "Rozmowie dnia" na antenie Polskiego Radia PiK. ... » więcej 2018-12-04, godz. 06:00 Tomasz Latos Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK był Tomasz Latos, prezes zarządu Prawa i Sprawiedliwości w okręgu bydgoskim. Rozmawialiśmy o rocznicy utworzenia rząd ... » więcej 2018-12-03, godz. 06:15 Mikołaj Bogdanowicz Gościem Michała Jędryki w "Rozmowie dnia" na antenie Polskiego Radia PiK był wojewoda kujawsko-pomorski, Mikołaj Bogdanowicz. W rozmowie znalazły się wątki: k ... » więcej 2018-11-30, godz. 06:11 Leszek Walczak - Po blisko roku od wejścia ustawy o zakazie handlu w niedziele można śmiało powiedzieć, że nie spełniły się przepowiednie i czarnowidztwa o stratach w PKB cz ... » więcej 2018-11-29, godz. 06:10 Piotr Tomaszewski Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy, tłumaczy jak finansista patrzy na rozwój miasta, ile Bydgoszcz wyda w 2019 roku na inwestycje i jak wygląda wieloletni ... » więcej
12345